Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Wyrok z dnia 2004-06-17 sygn. V CK 580/03

Numer BOS: 2221747
Data orzeczenia: 2004-06-17
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt V CK 580/03

Wyrok

Sądu Najwyższego

z dnia 17 czerwca 2004 r.

Przewodniczący: Sędzia SN Mirosława Wysocka (sprawozdawca).

Sędziowie SN: Mirosław Bączyk, Iwona Koper.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Małgorzaty K. przeciwko Mariuszowi S. oraz Piotrowi A. o ochronę dóbr osobistych, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 17 czerwca 2004 r., kasacji pozwanych od wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 27 maja 2003 r., sygn. akt I ACa 328/03, oddala kasację.

Uzasadnienie faktyczne

Wyrokiem z dnia 5 grudnia 2002 r. Sąd Okręgowy w W. nakazał pozwanym, aby w gazecie "Słowo Polskie" opublikowali przeprosiny następującej treści: "Mariusz Staniszewski jako autor, Tomasz D. i Piotr A. jako Redaktorzy Naczelni przepraszają Panią Małgorzatę R., obecnie Kujawińską, Sędzię Sądu Rejonowego w G. za stwierdzenie w artykule opublikowanym w gazecie "Słowo Polskie" w numerze 252 z dnia 27 października 2000 r. "Łapówka za niewinność", iż jest podejrzewana o współpracę z grupami przestępczymi oraz sugerowanie, że przyjęła łapówkę", a nadto zasądził od pozwanych solidarnie na rzecz powódki kwotę 20 tysięcy zł.

Wyrok ten zmieniony został orzeczeniem Sądu Apelacyjnego z dnia 27 maja 2003 r. jedynie w taki sposób, że nakaz przeproszenia i zasądzenie kwoty 2 tysięcy zł ograniczony został do pozwanych Mariusza S. i Piotra A. Zmiana ta została uzasadniona brakiem legitymacji biernej Tomasza D., redaktora naczelnego gazety w chwili wyrokowania, który nie pełnił tej funkcji w czasie przygotowywania i publikacji artykułu.

Aprobując ustalenia faktyczne i ocenę prawną Sądu pierwszej instancji, Sąd Apelacyjny oparł rozstrzygnięcie na następujących podstawach.

W dniu 27 października 2000 r. w gazecie "Słowo Polskie", której redaktorem naczelnym był Piotr A., opublikowany został artykuł autorstwa Mariusza S. zatytułowany "Łapówka za niewinność", z nadtytułem "Sędzia podejrzewany o współpracę z grupami przestępczymi". W tekście zamieszczono informację o głogowskim "sędzi R.", który podejrzany jest o przyjęcie łapówki w zamian za uniewinnienie groźnego przestępcy. Podano także, że chodzi o "doświadczonego sędziego Sądu Rejonowego w G., który miał przyjąć od przestępcy 2000 marek. W artykule zamieszczono satyryczny rysunek obrazujący przekazywanie koperty, z tekstem "koci-koci-łapci".

Identyfikacja powódki jako "bohaterki artykułu" nastąpiła z łatwością ze względu na to, że była jedynym sędzią w Sądzie Rejonowym w G. (liczącym niewielką liczbę sędziów), którego nazwisko zaczynało się na literę "R", a ponadto orzekała w wydziale karnym i wydała wyrok uniewinniający.

Publikacja oparta została na informacji nieujawnionej z nazwiska osoby, która bez zgody prokuratora przekazała pozwanemu S. treść zeznań świadka koronnego.

Wyższy Sąd Dyscyplinarny w Warszawie uchwałą z dnia 12 lutego 2002 r. utrzymał w mocy uchwałę Sądu dyscyplinarnego pierwszej instancji, oddalającą wniosek prokuratora o wydanie zezwolenia na pociągnięcie powódki do odpowiedzialności karnej sądowej. Sądy nie dopatrzyły się podstaw do uznania, by przedstawione dowody z dużym prawdopodobieństwem wskazywały na dopuszczenie się przez sędziego przestępstwa. Żadne inne postępowanie, dyscyplinarne, karne ani wyjaśniające nie było w stosunku do powódki prowadzone.

Sąd ocenił, że doszło do naruszenia czci powódki. Nie dopatrzył się podstaw do uznania, by dziennikarz zachował szczególną rzetelność i staranność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiału, ani by do publikacji doszło w warunkach wyłączenia bezprawności.

Sąd wskazał, że publikacja oparta została na wiadomościach pozyskanych od nieujawnionego informatora, powołującego się na złożone w postępowaniu przygotowawczym zeznania świadka koronnego, co do którego nie można było mieć pewności, że są prawdziwe i nie wynikające z pobudek osobistych. Nie było więc podstaw do uznania ich za rzetelne. Pozwani zignorowali także fakt, że zarzuty w postępowaniu karnym mogłyby zostać postawione powódce dopiero po uchyleniu immunitetu, do czego nie doszło. W ocenie Sądu Apelacyjnego, nieuzyskanie przez pozwanych zezwolenia na rozpowszechnienie wiadomości z postępowania karnego stanowiło "naruszenie" art. 241 k.k., co jednoznacznie przesądza o bezprawności działania także w rozumieniu art. 24 k.c.

Sąd Apelacyjny stwierdził, że na podstawie art. 38 prawa prasowego odpowiada redaktor naczelny, który ponosi odpowiedzialność za publikację, a nie osoba pełniąca tę funkcję w dacie orzekania.

Kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego pozwani Mariusz Staniszewski i Piotr A. oparli na obu podstawach wymienionych w art. 3931 k.p.c.

Zarzucili naruszenie prawa materialnego:

1.art. 24 k.c. "przez przyjęcie, że opublikowanie przecieków ze śledztwa jest bezprawnością" w rozumieniu tego przepisu, jeżeli ujawnia je w swoim artykule dziennikarz;

2. "art. 12 ust. 1 pkt 1 prawa procesowego polegającej na błędnej wykładni" tego przepisu w zakresie pojęcia zachowania szczególnej staranności i rzetelności dziennikarza;

3.art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 37 i 38 prawa prasowego przez przyjęcie, że za publikację odpowiada były redaktor naczelny, który pełnił funkcję w chwili wydrukowania artykułu "gdy przyjęta powszechnie wykładnia wspomnianych przepisów jest całkowicie odmienna".

W ramach drugiej podstawy kasacyjnej skarżący zarzucili naruszenie:

1.art. 378 § 1 k.p.c. w zw. z art. 391 k.p.c. i 328 § 2 k.p.c., polegające na braku oceny zeznań świadka Kawalca przez Sąd Apelacyjny i brak odniesienia się do zarzutu apelacji dotyczącego braku takiej oceny przez Sąd Okręgowy;

2.art. 217 § 1 k.p.c. w zw. z art. 231 k.p.c. i 391 § 1 k.p.c. odnośnie oddalenia wniosku o przeprowadzenie dowodu ze wskazanych akt Prokuratury Okręgowej;

3.art. 7 ust. 2 pkt 6 prawa prasowego w zw. z art. 64 k.p.c. polegającego na przyjęciu zdolności sądowej Piotra A. w niniejszej sprawie.

W konkluzji skarżący wnieśli o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu we Wrocławiu, z zasądzeniem kosztów postępowania za wszystkie instancje.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Bezpodstawne są zarzuty naruszenia przepisów postępowania.

Zarzucając brak oceny zeznań św. Kawalca przez oba Sądy oraz nieustosunkowanie się przez Sąd Apelacyjny do zarzutu braku właściwej oceny tych zeznań przez Sąd pierwszej instancji, skarżący nie wskazali, jaka konkretna okoliczność wynikająca z tych zeznań nie została poddana ocenie i uwzględniona. Z uzasadnienia tego zarzutu można wnosić, że chodziło o potwierdzenie przez tego świadka (prokuratora) prawdziwości informacji zawartej w spornym artykule. Sąd jednak nie negował faktu, że świadek koronny w jednym z procesów karnych zeznał na temat łapówki, która miała być wręczona sędziemu; nie zakwestionował zatem zasadniczej okoliczności, będącej przedmiotem zeznań tego świadka. Jednocześnie skarżący nie wskazali, aby z treści zeznań św. Kawalca wynikały jakiekolwiek dane uzasadniające stwierdzenie "sędzia podejrzewany o współpracę z grupami przestępczymi". Kwestia sprowadzała się nie do oceny wiarygodności zeznań świadka, której Sąd nie zakwestionował, ale do oceny znaczenia ustalonego faktu (zeznania świadka koronnego) jako podstawy spornej publikacji. Natomiast prawidłowość stanowiska Sądu, który uznał, że ujawnione dziennikarzowi zeznania świadka koronnego nie stanowiły podstawy usprawiedliwiającej treść i formę spornej publikacji, nie podlega ocenie w płaszczyźnie powołanych w kasacji przepisów postępowania - art. 378 § 1 w związku z art. 328 § 2 i 391 k.p.c.

Bezpodstawny jest także zarzut naruszenia przepisów art. 217 § 1 w związku z art. 231 i 391 § 1 k.p.c. Z uzasadnienia kasacji w ogóle nie wynika, w jaki sposób miał zostać naruszony przepis dotyczący domniemania faktycznego (art. 231 k.p.c.). Odnośnie natomiast do art. 217 k.p.c., to uprawnienie strony do zgłaszania wniosków dowodowych nie oznacza, by wszystkie wnioski musiały być uwzględnione przez sąd. Dopiero wykazanie wadliwości odmowy przeprowadzenia wnioskowanego dowodu (np. z naruszeniem art. 227 k.p.c.) może stanowić łącznie podstawę skutecznego zarzutu procesowego; w kasacji jednak tak ujętego zarzutu nie ma. W tej sytuacji jedynie ubocznie należy zauważyć, że wniosek "o przeprowadzenie dowodu z akt Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu w sprawie VI Ds.76/00" został sformułowany wadliwie. Nie sprecyzowano w nim ani dostatecznie skonkretyzowanej tezy dowodowej, za taką bowiem nie może być uznane stwierdzenie, że jest to dowód "dla wykazania prawdziwości artykułu", ani nie wskazano konkretnych dowodów zebranych w postępowaniu przygotowawczym i znajdujących odzwierciedlenie w aktach tego postępowania. Podobnie, jak w wypadku wcześniej omówionego zarzutu, trzeba też wyraźnie powiedzieć, że istotą zagadnienia było nie to, czy istniało zeznanie świadka koronnego określonej treści (bo ten fakt nie był sporny), ale czy wiadomość uzyskana o tym w wyniku "przecieku" stanowiła dostateczną podstawę spornej publikacji.

Zakwestionowanie, w ramach zarzutu naruszenia art. 64 k.p.c., "zdolności sądowej Piotra A." jest tak ewidentnym błędem w zakresie podstawowych pojęć procesowych, że nie wymaga nawet poddawania go odrębnej analizie. Jeżeli "inspirację" to sformułowania takiej tezy stanowiła wypowiedź Sądu Najwyższego w uzasadnieniu cytowanego w innym miejscu kasacji wyroku z dnia 14 maja 2003 r., I CKN 463/01 (OSP 2004, Nr 2, poz. 22), to można to traktować wyłącznie jako wynik niezrozumienia jej treści. Sąd Najwyższy wskazał, że redaktor naczelny dziennika (art. 7 ust. 2 pkt 6 prawa prasowego)"jako taki", tj. niewymieniony z imienia i nazwiska, nie jest podmiotem, któremu przysługuje zdolność sądowa (art. 64 k.c.); zdolność tę posiada osoba będąca redaktorem, tak jak w sprawie niniejszej - pozwany Piotr A., redaktor naczelny "Słowa Polskiego". Kwestia odpowiedzialności osoby będącej redaktorem naczelnym odpowiadającym za publikację, czy też będącej redaktorem naczelnym w dacie orzekania, jest kwestią legitymacji materialnoprawnej.

Wobec stwierdzenia bezzasadności zarzutów podniesionych w ramach naruszenia przepisów postępowania, ocenie podlegała - w wiążąco ustalonym stanie faktycznym - podstawa naruszenia prawa materialnego.

Poczynając od związanej z ostatnio wymienionym zagadnieniem kwestii legitymacji biernej pozwanego A. - redaktora naczelnego gazety w czasie publikacji, podniesionej w ramach podstawy naruszenia art. 24 § 1 w związku z art. 37 i 38 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24 z późn. zm.), trzeba przede wszystkim za oczywiście błędny uznać pogląd skarżącego, jakoby "powszechnie przyjęta wykładnia wspomnianych przepisów była całkowicie odmienna" od dokonanej przez Sąd. Jest wręcz przeciwnie -stanowisko Sądu Apelacyjnego pozostaje w zgodzie z jednolitym kierunkiem wykładni Sądu Najwyższego (por. m.in., cyt. wyrok z dnia 14 maja 2003 r., wyrok z dnia 23 lutego 2001 r., II CKN 587/00, OSNC 2001/7-8/123 i z dnia 20 lutego 2004 r., ICK 339/03 dotychczas niepublikowany, i powołane w jego uzasadnieniu dalsze wyroki). W orzeczeniach tych wskazuje się, że art. 38 prawa prasowego łączy odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału z udziałem w czynnościach, które ostatecznie doprowadziły do publikacji ("...którzy spowodowali opublikowanie tego materiału"). Przy uwzględnieniu funkcji redaktora naczelnego (art. 7 ust. 2 pkt 6 i art. 25 prawa prasowego) z reguły decyduje on (współdecyduje) o publikacji materiału prasowego i z tej przyczyny ponosi na podstawie art. 38 współodpowiedzialność jako redaktor, który spowodował opublikowanie tego materiału. Dlatego też, z zasady, odpowiedzialność ponosi osoba, która pełniła tę funkcję w czasie przygotowywania i kierowania materiału prasowego do publikacji, nie ponosi jej natomiast osoba, która stała się redaktorem naczelnym później (nawet jeżeli jest nią w dacie wyrokowania). W tym stanie rzeczy zarzut naruszenia przez Sąd art. 38 prawa prasowego należało uznać za chybiony.

Dla jasności należy dodać, że odpowiedzialność redaktora naczelnego nie wynika z samego faktu sprawowania tej funkcji, ale z tego, że zalicza się (z reguły) do tych, którzy spowodowali opublikowanie materiału. Gdyby w konkretnych okolicznościach jakiejś sprawy okazało się, że osoba pełniąca funkcję redaktora naczelnego nie miała udziału w publikacji, nie ponosiłaby odpowiedzialności na podstawie art. 38 prawa prasowego. Taka sytuacja nie podlega jednak rozważaniu w sprawie niniejszej, bowiem skarżący Piotr A. takiego twierdzenia w procesie nie prezentował. Negowanie swojej odpowiedzialności opierał wyłącznie na samej "zasadzie", wyrażanej w przekonaniu, że odpowiedzialność ponosi osoba pełniąca funkcję redaktora naczelnego w dacie orzekania. Ze wskazanych wcześniej przyczyn, ten pogląd prawny skarżącego oceniony został jako błędny, a zarzut kasacji w tym zakresie - nieusprawiedliwiony.

Rozważenie zarzutu naruszenia art. 24 k.c. należy poprzedzić przypomnieniem kwestii oczywistych. Sąd ustalił i ocenił, że pozwani dopuścili się naruszenia dóbr osobistych powódki. Niezakwestionowanie tego w kasacji czyni tę okoliczność przesądzoną. Oznacza to, że pozwani dla uwolnienia się od odpowiedzialności z tego tytułu winni byli wykazać brak bezprawności działania.

W nauce prawa i orzecznictwie sądowym zostały wyodrębnione i scharakteryzowane przesłanki, którym typowo przypisuje się znaczenie wyłączające bezprawność. Do żadnej z nich nie nawiązują wyraźnie skarżący.

W uzasadnieniu omawianej podstawy kasacyjnej można wyodrębnić dwa wątki. Pierwszy z nich, to polemika z poglądem Sądu Apelacyjnego, że pozwani popełnili czyn z art. 241 k.k., co przesądza o bezprawności ich działania. Według pozwanych, nie dopuścili się oni ujawnienia wiadomości uzyskanych z postępowania przygotowawczego, lecz opublikowali informacje, co prawda będące przedmiotem takiego postępowania, ale uzyskane w ramach własnych działań, z tzw. "przecieku"; według pozwanych, takie działanie nie odpowiada hipotezie wymienionego przepisu: "Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym...". Istotnie, kwestia tak postawiona, nie jest całkowicie jednoznacznie postrzegana ani w orzecznictwie, ani w nauce prawa karnego. Wbrew jednak przekonaniu skarżących, nie ma to w sprawie niniejszej decydującego znaczenia. Delikt bezprawnego naruszenia dóbr osobistych nie jest uzależniony od tego, czy dany czyn stanowi przestępstwo. Gdyby nawet ujawnienie "przecieku" (informacji uzyskanej od osoby trzeciej na temat przebiegu postępowania przygotowawczego) nie stanowiło przestępstwa - co kompetentnie mógłby przesądzić sąd karny - to nie uwalnia to naruszycieli od odpowiedzialności na ogólnych zasadach prawa cywilnego. Oczywiste jest, że brak popełnienia przestępstwa nie oznacza braku bezprawności działania w rozumieniu art. 24 k.c. Jest to oczywiste do tego stopnia, że bliższe rozważanie tej - silnie akcentowanej w kasacji -kwestii jest zbędne.

Należało zatem w ramach podstawy naruszenia tego przepisu rozważyć, czy i jaka została podana przez pozwanych przesłanka mająca wyłączać bezprawność naruszenia dóbr osobistych powódki. Jak już wskazano, w kasacji nie powołano się na żadną z typowo ujmowanych przesłanek wyłączających bezprawność naruszenia. W uzasadnieniu kasacji pojawia się stwierdzenie, które można uznać za próbę przekonania o istnieniu takiej przesłanki; zostało ono wyrażone następująco: "ujawnienie takiej sprawy {łapówka przyjęta przez sędziego od przestępcy} jest obowiązkiem dziennikarza jeżeli posiada w tym zakresie wiadomości".

To stwierdzenie jest tyleż stanowcze, co nieuprawnione.

Błędne jest przekonanie skarżących, iż sam fakt, że dziennikarz posiada jakąś wiadomość uprawnia go (a nawet zobowiązuje) do jej rozpowszechnienia. Prasa, a więc i dziennikarze, urzeczywistniają prawo obywateli do ich rzetelnego informowania (art. 1 prawa prasowego) i z tym rzeczywiście wiąże się uprawnienie do publikowania informacji, zwłaszcza gdy dotyczą one ważnych aspektów życia publicznego. Nie zwalnia to jednak dziennikarza od rozważenia w każdym wypadku, czy informacja jest na tyle wiarygodna i miarodajna, aby mogła stanowić podstawę publikacji.

Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy publikacja zagraża dobrom osobistym innej osoby lub je narusza, bowiem wówczas winny istnieć powody przemawiające - pomimo tego - za celowością lub koniecznością opublikowania informacji. Powody te powinny być na tyle doniosłe, by wyłączały bezprawność naruszenia. Jak już wskazywano, w kasacji ani twierdzeń (ani tym bardziej argumentacji) co do istnienia takich przesłanek nie przedstawiono.

Mylące jest używane przez pozwanych określenie o "posiadaniu w tym zakresie wiadomości". Pozwani nie mieli, a w każdym razie nie wykazali, by "posiadali" wiadomości, że powódka przyjęła łapówkę od przestępcy oraz że jest podejrzewana o współpracę z grupami przestępczymi. "Posiadali" informację - a w każdym razie na taką się powołują - że świadek koronny ("skruszony" przestępca) zeznał o przyjęciu przez powódkę łapówki za wydanie wyroku uniewinniającego. Znaczeniowa różnica co do treści opisanych informacji jest wyraźna.

Kwestia ta pozostaje w ścisłym związku z treścią i formą publikacji, które pozostają w rażącej dysproporcji do jej podstawy, którą stanowiła uzyskana od informatora wiadomość o treści zeznań świadka koronnego. Sformułowania "sędzia podejrzewany o współpracę z grupami przestępczymi" (nadtytuł), "łapówka za niewinność" (tytuł), "jednak w tej konkretnej sprawie oskarżony dotarł do sędziego (...)" (fragment tekstu), znaczą więcej, mają charakter stanowczy i dla odbiorcy przybierają charakter stwierdzeń dotyczących faktów. Niezależnie od wcześniej wskazanych aspektów sprawy, sam fakt owej oczywistej dysproporcji pomiędzy informacją uzyskaną przez pozwanych, a informacją zakomunikowaną w spornej publikacji, nie pozwalałby na przyjęcie tezy pozwanych, że działanie ich nie nosiło cechy bezprawności.

Rozważania te pozostają w związku z dalszym zarzutem kasacji - naruszenia art. 12 ust. 1 pkt 1 prawa prasowego przez niewłaściwe zrozumienie pojęć szczególnej staranności i rzetelności, którą obowiązany jest zachować dziennikarz przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych. Chybione jest powołanie się przez skarżących na wybrany fragment uzasadnienia cytowanego już wyroku Sądu Najwyższego z dnia 14 maja 2003 r., w którym dostrzeżono, ze dotarcie przez dziennikarzy do całej prawdy nie zawsze jest możliwe, i że należy przede wszystkim poddać ocenie działania dziennikarza w dociekaniu do prawdy, pod kątem zachowania szczególnej staranności i rzetelności. Chybione jest powoływanie się na ten wyrok z dwóch co najmniej przyczyn.

W uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego ze szczególną mocą podkreślono kwalifikowany charakter staranności i rzetelności wymaganej od dziennikarza, rozwijając bliżej charakterystykę tego pojęcia, i nawiązując w tym zakresie do wcześniejszych orzeczeń sądowych. Trudno dostrzec w kasacji jakiekolwiek argumenty, mogące przekonywać do tezy, że pozwani dochowali tak rozumianej staranności i rzetelności; ściśle rzecz ujmując - nie wiadomo nawet, w czym te cechy działania pozwanych miały się wyrażać.

Powołując się na przywołany wyżej fragment uzasadnienia wyroku z dnia 14 maja 2003 r., pozwani nie wskazali, jakie wysiłki przedsięwzięli w celu dotarcia do prawdy, jakie akty dziennikarskiej dociekliwości zostały przez nich podjęte. Jedynym aktem, o jakim wiadomo, jest uzyskanie wiadomości od informatora.

Przypomnieć tu trzeba, że szczególna staranność i rzetelność jest wymagana nie tylko przy zbieraniu, ale i przy wykorzystaniu materiału prasowego. Obejmuje to między innymi sferę oceny i decyzji, czy posiadana informacja stanowi dostateczną podstawę publikacji i wiąże się z powinnością "zwłaszcza" (tak art. 12 ust. 1 pkt 1 prawa prasowego) sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości. To ostatnie stwierdzenie odnosi się przede wszystkim do weryfikowania wiarygodności źródła informacji. W realiach niniejszej sprawy chodziło nie tyle o wiarygodność bezpośredniego informatora, ile o wiarygodność źródła, którym było zeznanie "skruszonego" przestępcy. Sąd Apelacyjny trafnie zaakcentował, że bezkrytyczne potraktowanie tego zeznania jako podstawy stwierdzeń zawartych w artykule nie może być zakwalifikowane jako odpowiadające staranności i rzetelności dziennikarskiej. Przywołać w tym miejscu trzeba wcześniejsze rozważania dotyczące tego, że ze względu na zastosowaną formę publikacji, informacja sprowadzająca się do wiadomości o treści zeznania przybrała w istocie postać informacji o faktach.

Z tych wszystkich względów, to nie Sądowi, ale skarżącym przypisać można niewłaściwe rozumienie pojęć rzetelności i staranności, którymi posługuje się prawo prasowe w art. 12 ust. 1 pkt 1. Także i ten zarzut kasacji okazał się więc nieuzasadniony.

Brak usprawiedliwionych podstaw kasacji prowadził do jej oddalenia, stosownie do art. 39312 k.p.c.

Treść orzeczenia została pozyskana od organu orzekającego na podstawie dostępu do informacji publicznej.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.