Wyrok z dnia 1997-12-12 sygn. II CKN 509/97
Numer BOS: 830892
Data orzeczenia: 1997-12-12
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
- Ustanowienie zastawu umownego (art. 307 k.c.)
- Nabycie od osoby nieuprawnionej własności rzeczy ruchomej (dobra/zła wiara)
- Zastaw w umowie o kredyt
- Należyta staranność banku w zakresie czynności bankowych
Sygn. akt II CKN 509/97
Wyrok z dnia 12 grudnia 1997 r.
Działania banku przy sprawdzaniu właścicielskich uprawnień zastawnika powinny być oceniane z uwzględnieniem staranności i ostrożności, wymaganych od instytucji bankowych.
Przewodniczący: sędzia SN C. Żuławska (sprawozdawca).
Sędziowie: SN G. Filcek, SA I. Gromska-Szuster.
Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 12 grudnia 1997 r. na rozprawie sprawy z powództwa Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego "PZL-Ś.(...)" SA w Ś. przeciwko BWR Real Bank SA w K. o ustalenie i zapłatę, na skutek kasacji pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 25 lutego 1997 r. sygn. akt (...)
oddalił kasację i zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 1 000 zł tytułem kosztów postępowania kasacyjnego.
Uzasadnienie:
Powodowa Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego na podstawie art. 222 k.c. dochodziła od pozwanej Firmy Handlowej "I.(...) - B.(...)" - Spółka cywilna oraz od pozwanego K.(...) Banku Mieszkaniowego "I.(...) K.(...)" [obecna nazwa: BWR R.(...) SA] wydania stanowiących własność powoda rzeczy, a mianowicie określonych rodzajów (typów) przyczepek samochodowych i podłodziowych, albo też zapłaty kwoty 393 690,99 zł tytułem równowartości tych przyczepek. W toku procesu powódka sprecyzowała ostatecznie swoje żądanie na 287 sztuk przyczepek o wartości 203 760,09 zł. Sąd Wojewódzki zawiesił postępowanie w stosunku do pozwanej Firmy, a to wobec postawienia jej w stan upadłości, wobec zaś pozwanego Banku powództwo oddalił, opierając się na następujących ustaleniach:
Dnia 29 marca 1993 r. powódka zawarła z pozwaną Spółką umowę, nazwaną umową agencji, na podstawie której pozwana Spółka zobowiązała się sprzedawać we własnym imieniu, a na rachunek powódki, wyprodukowane przez powódkę przyczepki - za wynagrodzeniem w postaci prowizji. Dla realizacji tej usługi pozwana miała wykorzystywać również przekazaną przez powoda do jej dyspozycji sieć pośredników (dealerów). Dnia 2 lutego 1994 r. pozwana Spółka zawarła z pozwanym Bankiem umowy o kredyt bankowy oraz umowy o zastaw bankowy, zabezpieczający te kredyty, ustanawiając zastaw na przyczepkach znajdujących się na placach składowych pozwanej Spółki i jej dealerów.
Pozwana Spółka oświadczyła w umowach zastawu, że przyczepki te stanowią jej własność, a w toku procesu twierdziła, że łącząca ją z powodem umowa nie była w istocie umową o usługi, ale umową sprzedaży przyczepek. Wobec niezwrócenia kredytów pozwany Bank powiadomił pozwaną Spółkę, że zgodnie z powołanym w umowach kredytowych statutem Banku przedmioty zastawu "przepadają na rzecz Banku", czego pozwana Spółka nie kwestionowała, wobec czego Bank za pośrednictwem dealerów zdołał sprzedać 107 sztuk przyczepek. Sąd Wojewódzki w przedmiocie kwalifikacji prawnej umowy z dnia 29 marca 1993 r. uznał, że jest to umowa komisu z elementami umowy agencyjnej, o czym świadczy uzgodniony system rozliczeń, obowiązek składania przez pozwaną Spółkę powodowemu producentowi przyczepek okresowych, szczegółowych rozliczeń sztuk sprzedanych i nie sprzedanych, a także używanie w umowie określeń stron: "producent" i "przedstawiciel".
Na podstawie takiej kwalifikacji umowy Sąd Wojewódzki uznał, że - zgodnie z art. 309 k.c. i art. 169 k.c. - umowy zastawu, chociaż nie zawarte z właścicielem rzeczy, obciążanych zastawem, mogą być uznane za skuteczne, jeżeli zastawnik byłby w dobrej wierze co do uprawnień zastawcy do obciążenia rzeczy zastawem. Na podstawie analizy okoliczności sprawy sąd ten uznał, że wobec nieprzeprowadzenia dowodu co do złej wiary zastawnika (pozwanego Banku) należy przyjąć, że działał on w dobrej wierze. W szczególności sąd ustalił, że pozwana Spółka (kredytobiorca-zastawca) złożyła w umowie zastawu oświadczenie, że przyczepki stanowią jej własność i nie są obciążone prawami osób trzecich, zaś obejrzenie ich przez pracowników banku pozwoliło stwierdzić, że każda jest zaopatrzona w nalepkę "I.(...) - B.(...)", jako sprzedawcy.
Pozwany Bank powołał się ponadto na to, że pozwana Spółka uzyskiwała już poprzednio u niego kredyty i spłacała je, darzył ją więc zaufaniem. Na postanowienie o zawieszeniu postępowania w stosunku do pozwanej Spółki powód złożył zażalenie, jednakże uległo ono oddaleniu, Sąd Apelacyjny bowiem stanął na stanowisku, że powód na podstawie art. 31 Prawa upadłościowego powinien wystąpić do sędziego - komisarza z wnioskiem o wyłączenie z masy upadłości przyczepek, jako stanowiących własność powoda. Zawieszenie natomiast postępowania wobec strony, która popadła w upadłość, znajduje podstawę w art. 174 § 1 k.p.c.
Od orzeczenia oddalającego powództwo powód wniósł apelację, która została uwzględniona. Sąd Apelacyjny, podzielając pogląd Sądu Wojewódzkiego na prawną kwalifikację umowy z dnia 29 marca 1993 r., uznał mianowicie, że pozwany Bank nie działał w dobrej wierze przy zawieraniu umowy zastawu, nie nabył zatem uprawnień zastawnika do przedmiotowych przyczepek. Sąd Apelacyjny zasądził więc na rzecz powoda kwotę 78 214,57 zł tytułem równowartości 107 sztuk przyczepek (sprzedanych na polecenie pozwanego Banku) oraz nakazał pozwanemu Bankowi, aby wydał powodowi 168 sztuk przyczepek o określonych typach i numerach fabrycznych. W przedmiocie złej wiary pozwanego Banku Sąd Apelacyjny stwierdził, że dopuścił się on niedbalstwa, polegając na gołosłownym oświadczeniu zastawcy, że jest właścicielem zastawianych towarów i na zaufaniu opartym na fakcie spłacenia wcześniejszego kredytu. Sąd ten wskazał też na zeznania świadka, pracownicy pozwanego Banku, która oświadczyła, że przy zawieraniu umów zastawu Bank nigdy nie bada dokumentów zakupu, nigdy też nie bada, czy obciążany zastawem przedmiot został skutecznie nabyty przez zastawcę.
Ponadto sąd zwrócił uwagę na fakt, że umowy zastawu nie specyfikują obejmowanych w zastaw przedmiotów (poza ich nazwami rodzajowymi), nie wskazują też ich liczby, wartość zaś określona jest w kwocie globalnej, na domiar zaokrąglonej (np. 3 000 000 000 zł, 4 500 000 000 zł) - co wyłącza jakąkolwiek precyzję ustaleń co do przedmiotu zastawu. W kasacji, wniesionej przez pełnomocnika pozwanego Banku, podniesiony został zarzut naruszenia prawa materialnego (pierwsza podstawa kasacyjna), a mianowicie art. 169 § 1 k.c. przez jego błędne zastosowanie oraz art. 28 Prawa upadłościowego, a także naruszenia prawa procesowego (druga podstawa kasacyjna), a mianowicie art. 321 § 1 k.p.c.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Zarzut naruszenia art. 169 § 1 k.c. musi być uznany za chybiony, Sąd Apelacyjny bowiem trafnie ocenił, że sposób, w jaki pozwany Bank działa przy zawieraniu umów zastawu, cechuje niefrasobliwość i niedbalstwo. Instytucje bankowe, obracające powierzonymi im pieniędzmi deponentów, powinny wykonywać swoje zadania z należytą dbałością o ich interesy, a także szerzej - o interesy kredytobiorców, które muszą cierpieć na tym, że bank, ponosząc straty związane z tzw. trudnymi kredytami, znajduje ich pokrycie w podnoszeniu oprocentowania udzielanych kredytów. Zastaw bankowy stanowi ważny sposób zabezpieczania kredytów, z istoty rzeczy zatem wynika, że musi być ustanawiany przy zastosowaniu takich środków ostrożności i staranności, jakich wymaga jego funkcja zabezpieczająca, w przeciwnym bowiem razie nie może ona być realizowana, ustanowienie zastawu staje się formalnością, potrzebną do uzyskania kredytu, ale realnie kredytu tego nie zabezpiecza.
Z tego punktu widzenia nie jest ani przypadkowe, ani obojętne, że art. 307 § 1 k.c. do ustanowienia zastawu przewiduje, iż umowę wierzyciel zawiera jedynie z właścicielem rzeczy obciążonej. Ta cecha zastawcy musi zostać ustalona w sposób staranny, a szczególną w tym względzie ostrożność dyktują liczne i dobrze bankom znane przypadki nadużyć, polegających na ustanawianiu zastawu przez zastawnika, który nie jest właścicielem. Poleganie w tej mierze na samym tylko oświadczeniu ubiegającego się o kredyt zastawcy uznać trzeba za nieodpowiadające wymaganiom staranności i ostrożności, wymaganej od banku, a nawet za lekkomyślność, bank bowiem zna realne zagrożenia wynikające z przyjmowania fikcyjnych zabezpieczeń, liczy jednak, że uda się uniknąć ich ujemnych następstw. Tak ryzykownie i nieostrożnie działający bank nie może liczyć na ochronę, jaką przepisy kodeksu cywilnego (art. 169 § 1 w zw. z art. 309 k.c.) dają zastawnikowi działającemu w dobrej wierze, a to ze względu na to, że nie może skutecznie powołać się na swoją dobrą wiarę.
Zgodnie z judykaturą przyjmuje się bowiem, że według art. 169 k.c. nabywca ruchomości (tu: zastawnik) jest w złej wierze nie tylko wtedy, kiedy wie o tym, że zbywca (tu: zastawca) nie jest osobą uprawnioną do rozporządzania (tu konkretnie: do obciążania) ruchomością, ale również wtedy, kiedy o fakcie tym nie wie w wyniku swego niedbalstwa (uchwała składu siedmiu sędziów SN - zasada prawna z dnia 30 marca 1992 r., OSNCP 1992, z. 9 poz. 144).
W realiach rozstrzyganej sprawy dodatkowe wątpliwości powinno było budzić to, że zastawcą było przedsiębiorstwo handlowe, będące spółką cywilną, notoryjne zaś jest, że tego rodzaju podmioty, pozbawione z reguły większych kapitałów do "zamrożenia" w towarach (i to w towarach, którymi handel nie cechuje się szczególnie dużą szybkością obrotów) - działają jako pośrednicy, a nie hurtownicy. Wiadomo zresztą ponadto, że także hurtownicy i detaliści w naszych obecnych warunkach biorą często towary w komis, a nie kupują ich. Wzgląd na te okoliczności uzasadnia oczekiwanie, że bank, udzielając kredytu pod zastaw towarów, będzie wymagał wykazania np. za pomocą dokumentów zakupu, faktur, dowodów zapłaty za towar, itp., iż zastawca jest faktycznie właścicielem towarów, na których ustanawia zastaw.
Rezygnacja z dowodów nabycia (zakupu) przez zastawcę towarów, na których ustanawiany jest zastaw, nie może być usprawiedliwiona powołaniem się - jak czynił to pozwany Bank - na okoliczność, że inne egzemplarze towaru tego samego rodzaju zastawca wcześniej sprzedał, naliczając VAT od wartości netto towaru, z czego można by wnioskować, iż był ich właścicielem. Nie świadczy to przecież, że jest właścicielem kolejnych partii tego towaru.
Zauważyć też trzeba marginesowo, że żadnej wartości dowodowej w omawianej kwestii nie mają obserwacje co do zaopatrywania przedmiotowych przyczepek w nalepki z nazwą pozwanej Spółki, jako sprzedawcy (na co powołał się pozwany Bank), skoro była ona rzeczywiście sprzedawcą - niezależnie od tego, czy działałaby jako agent właściciela, czy też sama byłaby właścicielem. Zarzut naruszenia art. 28 Prawa upadłościowego jest o tyle bezprzedmiotowy, że zawieszenie postępowania w stosunku do pozwanej Spółki w związku z jej upadłością nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia w sprawie o wydanie rzeczy lub zapłatę ich równowartości, rzeczy te zaś są właśnie w dyspozycji pozwanego Banku albo zostały przez niego sprzedane. Także wyprowadzanie z faktu zawieszenia postępowania wniosków co do prawa własności przyczepek jest nieuprawnione, zawieszenie nie ma przecież waloru prejudykatu w rozstrzyganej sprawie.
Kasacja nie powołuje zresztą przepisu, jaki byłby przedmiotem naruszenia przez Sąd Apelacyjny w zaskarżonym kasacją orzeczeniu, sprawa bowiem zawieszenia rozstrzygana była odrębnie. Również zarzut naruszenia art. 321 § 1 k.p.c. okazał się nieuzasadniony, w istocie bowiem nie doszło do orzeczenia ponad żądanie pozwu - co zarzucono w kasacji. Sąd Apelacyjny orzekł o wydaniu takiej liczby przyczepek, jaka była przedmiotem zaskarżenia (168 sztuk), a jedynie dokonał mylnego oznaczenia 12 z nich (przez określenie, że są to przyczepki typu 2,0) - co może być przedmiotem sprostowania.
W tym stanie rzeczy kasację pozwanego Banku należało na podstawie art. 39312 k.p.c. oddalić jako nieusprawiedliwioną.
Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN