Wyprzedzenie zamachu ze względu na obawę o bezpieczeństwo własne lub innych (defensio antecedens)
Obrona konieczna (art. 25 k.k.)
W świetle art. 25 § 1 k.k. wystarczającym warunkiem uznania, że oskarżony działał w obronie koniecznej byłoby jedynie ustalenie, że świadomy zaistnienia bezpośredniego i bezprawnego zamachu na siebie lub inne osoby, zamach ten odpierał, stosując sposób obrony współmierny do jego niebezpieczeństwa. Nie byłoby natomiast konieczne ustalenie, że działał pod wpływem obawy o czyjekolwiek bezpieczeństwo, chociaż wypada zgodzić się, że w sytuacji typowej taka obawa u podejmującego obronę występuje. Element obawy, czy strachu może być natomiast istotny w razie ustalenia, że sprawca przekroczył granice obrony koniecznej, skoro do tej okoliczności wprost nawiązuje art. 25 § 3 k.k.
Rozważania Sądu a quo co do tego, czy oskarżony odczuwał obawę o bezpieczeństwo własne lub towarzyszących mu osób trzeba uznać za niepozbawione znaczenia, bowiem ta okoliczność rzutuje na odtworzenie procesu motywacyjnego oskarżonego. Uznanie, że wspomnianą obawę Artur K. odczuwał, prowadziłoby do wniosku, że zachowanie pokrzywdzonego (ewentualnie też towarzyszącego mu Kamila S.) postrzegał jako tożsame z zamachem, względnie jako realne zagrożenie fizyczną napaścią. W razie odrzucenia tezy, że zachowanie pokrzywdzonego było bezpośrednim zamachem, dalsze rozważania powinny zmierzać do ustalenia, czy oskarżony miał powody by uznać, iż zamach taki grozi mu w najbliższej przyszłości, a zadając pokrzywdzonemu uderzenie nożem chciał do niego nie dopuścić. Nietrudno dostrzec, że w takim wypadku aktualizowałoby się zagadnienie przekroczenia granic obrony koniecznej, jednak w ramach ekscesu ekstensywnego, przyjmującego postać obrony przedwczesnej (defensio antecedens). Nader wyraźnie na potrzebę zbadania zdarzenia również przy uwzględnieniu tej konstrukcji prawnej, aprobowanej, chociaż niekiedy z wątpliwościami, w doktrynie i orzecznictwie (zob. M. Szafraniec, Przekroczenie granic obrony koniecznej w polskim prawie karnym, Zakamycze 2004, s. 106–110, 153–159), wskazał Sąd Apelacyjny w K. w uzasadnieniu wyroku z dnia 22 listopada 2011 r., przypominając, że „eksces ekstensywny występuje nie tylko w sytuacji, w której działania obronne były podejmowane w czasie, gdy napastnik już nie kontynuował zamachu, ale także w wypadku, gdy przyszły atakowany w sposób nieuzasadniony wyprzedził zamach”
Istotnie, zbyt daleko idące byłoby przyjęcie, że bezpośrednim zamachem ze strony pokrzywdzonego było bliskie podejście do oskarżonego i patrzenie mu w oczy, i w tym względzie stanowisko Sądu odwoławczego nie nasuwa zastrzeżeń.
Wyrok SN z dnia 6 listopada 2014 r., IV KK 157/14
Standard: 13741 (pełna treść orzeczenia)
Nie jest warunkiem koniecznym podjęcia działania obronnego wyczekiwanie do chwili, aż napastnik przystąpi do realizacji zamachu. Taki wymóg stawiałby napastnika w sytuacji korzystniejszej od ofiary, gdyż konieczność jego wypełnienia udaremniałaby w wielu wypadkach skuteczność obrony, a w rezultacie sprzeniewierzałaby się samym podstawom aksjologicznym, na których opiera się kontratyp obrony koniecznej.
Znamię bezpośredniości zamachu trzeba zatem tak pojmować, by zgodnie z intencją ustawy, ochrona osoby, w którą zamach jest wymierzony, była nie tylko prawnie gwarantowana, lecz zarazem efektywna, a przy kolizji dóbr, by nie korzystało z priorytetu dobro napastnika kosztem dobra osoby atakowanej.
Prawo do obrony koniecznej obejmuje nie tylko odpieranie bezprawnego zamachu w fazie jego realizacji, ale także w stadium obiektywnie zaistniałego bezpośredniego zagrożenia bezprawnym zamachem na dobro prawne.
Nie wychodzi poza granice obrony koniecznej udaremnienie spodziewanego aktu agresji, jeśli in concreto jawi się on jako nieuchronny w wypadku niepodjęcia natychmiastowej akcji obronnej. Dlatego też, działa w granicach obrony koniecznej także ten, kto uniemożliwia urzeczywistnienie bezprawnego zamachu, gdy napastnik zmierza bezpośrednio do jego realizacji. Rozpoznanie takiej sytuacji należy do sądu meriti, który dokonuje stosownych ocen na tle prawidłowo odtworzonych okoliczności faktycznych.
Przedstawione wyżej stanowisko jest spójne z ukształtowanym już orzecznictwem Sądu Najwyższego dotyczącym wykładni pojęcia „zamachu” w aspekcie jego bezpośredniości. W wyroku SN z dnia 11 grudnia 1978 r., II KR 266/78 wyrażono pogląd, że zamach jest już bezpośredni, kiedy z zachowania napastnika w konkretnej sytuacji jednoznacznie można wywnioskować, że przystępuje on do ataku na określone dobro zindywidualizowane oraz że istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa natychmiastowego ataku na dobro. W innych judykatach wypowiadano bardziej ogólnie pogląd, że bezpośredniość zamachu zachodzi również wtedy, gdy istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, iż zagrożone atakiem dobro zostanie zaatakowane w najbliższej chwili (np. wyrok SN z dnia 4 lutego 2002 r., V KKN 507/99).
Za miarodajne dla oceny realności bezpośredniego zamachu uznawano w orzecznictwie zachowanie się osoby atakującej w całym przebiegu zdarzenia, a nie tylko w tym fragmencie, który odnosi się do momentu podjęcia akcji obronnej przez osobę zaatakowaną (wyrok SN z dnia 31 marca 1988 r., I KR 60/88).
Wiążąc przytoczoną tezę z realiami niniejszej sprawy godzi się przypomnieć, że jak ustalono, przed podjęciem działań obronnych oskarżony uzyskał wiarygodne informacje o gwałtownej napaści grupy osób z S., polegającej na biciu ludzi i dewastowaniu lokalu. Wybiegając z domu miał więc świadomość, iż atak już trwa. Nie bez znaczenia w omawianej kwestii są i te wypowiedzi Sądu Najwyższego, które wskazują, że bezpośredniość zamachu zachodzi także wtedy, gdy po pierwszym ataku i krótkiej przerwie napastnik zmierza do powtórzenia ataku, a istnieje wysoki stopień prawdopodobieństwa, że zamiar swój zrealizuje natychmiast lub w najbliższej chwili (wyrok SN z dnia 8 lutego 1985 r., IV KR 18/85).
Postanowienie SN z dnia 1 lutego 2006 r., V KK 238/05
Standard: 14372 (pełna treść orzeczenia)