Wyrok z dnia 1997-11-07 sygn. II CKN 446/97
Numer BOS: 829554
Data orzeczenia: 1997-11-07
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
- Forma odbioru robót budowlanych; protokół odbioru
- Granice aktywności dowodowej sądu II instancji (nowe fakty i dowody – art. 381 k.p.c.)
- Dyrektywa kompetencyjna art. 382 k.p.c.
- Dostarczenie przez inwestora projektu budowlanego jako element przedmiotowo istotny umowy o roboty budowlane
Sygn. akt II CKN 446/97
Wyrok z dnia 7 listopada 1997 r.
Strona nie może skutecznie żądać ponowienia lub uzupełnienia dowodu w postępowaniu apelacyjnym tylko dlatego, że spodziewała się korzystnej dla siebie oceny tego dowodu przez sąd pierwszej instancji.
Przewodniczący: sędzia SN A. Górski (sprawozdawca).
Sędziowie SN: S. Dąbrowski, K. Zawada.
Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 7 listopada 1997 r. na rozprawie sprawy z powództwa Iwony i Henryka małż. G. przeciwko Mariuszowi O. o zapłatę, na skutek kasacji pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 31 stycznia 1997 r. sygn. akt (...)
oddalił kasację i zasądził od pozwanego na rzecz powodów 3 750 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.
Uzasadnienie:
Powodowie Iwona i Henryk małżonkowie G., prowadzący spółkę cywilną pod nazwą Przedsiębiorstwo Usług Elektronicznych "S(...)", domagali się zasądzenia od pozwanego Mariusza O. kwoty 15 649,50 zł tytułem zapłaty reszty wynagrodzenia za wykonanie prac projektowych, demontażowych i montażowych instalacji elektrycznej w lokalu gastronomicznym przy ul. Piotrkowskiej 92 w Ł. Pozwany wnosił o oddalenie powództwa. Twierdził, że zgłosił zastrzeżenie do wykonanych robót, a zwłaszcza do projektu technicznego instalacji, który był niekompletny. Brakujących prac powodowie nie wykonali, co uniemożliwiło formalny odbiór całości dzieła. Czyni to zgłoszone roszczenie przynajmniej przedwczesnym.
Sąd Wojewódzki w Łodzi wyrokiem z dnia 16 października 1996 r. uwzględnił powództwo do wysokości 15 251,60 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 30 czerwca 1994 r., umorzył postępowanie co do kwoty 97,90 zł, oddalił powództwo w pozostałej części i orzekł o kosztach procesu. Według ustaleń tego sądu, po wykonaniu prac elektrycznych powodowie przedstawili pozwanemu kosztorys. Pozwany zlecił weryfikację tego kosztorysu rzeczoznawcy inż. J. D., który wartość wykonanych prac wycenił na 209 135 600 starych złotych. Powodowie zaakceptowali tę wycenę i po zaliczeniu wpłaconej na konto prac zaliczki wystawili w dniu 16 czerwca 1994 r. rozliczenie końcowe, w którym zażądali zapłaty 136 914 000 starych zł za roboty elektryczne oraz 19 581 000 starych zł za wykonany projekt techniczny tych prac.
Pozwany zwrócił wystawione faktury na te kwoty z wyjaśnieniem, że nie było odbioru wykonanych przez powodów prac. W dniu 7 września 1994 r. z udziałem inż. J. D., który reprezentował pozwanego już jako inspektor nadzoru, doszło do spisania protokołu. W protokole tym inż. J. D. zgłosił zastrzeżenia do projektu technicznego opracowanego przez powodów, zarzucając m.in., że w projekcie tym podano obliczenie wielkości natężenia oświetlenia tylko w czterech pomieszczeniach na trzynaście, w których założono instalacje, oraz iż nie zawierał on uzgodnień proponowanych rozwiązań technicznych ze specjalistą do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych. Zdaniem inspektora nadzoru, braki te powinny być usunięte. Powodowie nie zgodzili się z tym, twierdząc, że wymagania te nie były przewidziane w umowie i pismem z dnia 30 grudnia 1994 r. ponowili żądanie zapłaty wynagrodzenia za wykonane prace. W tej sytuacji sąd - zgodnie z wnioskiem pozwanego - dopuścił dowód z opinii biegłego, zlecając mu wyjaśnienie spornych kwestii pomiędzy stronami i ocenę przydatności wykonanych przez powodów prac.
Biegły M. S. zastrzeżeń do jakości prac instalacyjnych nie zgłosił. Z powodu tego zaś, że projekt techniczny opracowany przez jej autorów nie zawierał obliczenia wartości natężenia oświetlenia w pozostałych dziewięciu pomieszczeniach - zaproponował obniżenie należnego powodom wynagrodzenia za projekt o kwotę 92,90 zł. Powodowie w tej części ograniczyli roszczenie, a sąd umorzył postępowanie w tym zakresie. Druga propozycja biegłego obniżki wynagrodzenia o 300 zł wynikała z braku uzgodnień projektu technicznego z rzeczoznawcą od spraw przeciwpożarowych. Biegły stwierdził, że ze względu na przeznaczenie lokalu projektant powinien zadbać o takie uzgodnienie. Wspomniane braki projektu technicznego nie dyskwalifikują go, gdyż Zakład Energetyczny dokonał odbioru prac bez zastrzeżeń, ale powinny skutkować stosowne obniżenie wynagrodzenia za projekt. Sąd Wojewódzki uwzględnił te sugestie biegłego i wynagrodzenie obniżył o 300 zł - oddalając w tym zakresie powództwo, resztę zaś należnego wynagrodzenia, tj. za wykonane prace i za projekt, w sumie 15 251,60 zł, zasądził od pozwanego na rzecz powodów.
Sąd Apelacyjny w Łodzi, rozpoznając sprawę na skutek apelacji pozwanego od orzeczenia sądu pierwszej instancji, wyrokiem z dnia 31 stycznia 1997 r. zmienił zaskarżony wyrok tylko co do początkowej daty płatności odsetek - przesuwając ją z dnia 30 czerwca 1994 r. na dzień 9 stycznia 1995 r., a w pozostałej części oddalił apelację jako bezzasadną. W szczególności sąd ten potwierdził prawidłowość kwalifikacji prawnej umowy stron jako umowy o dzieło, odrzucając twierdzenia skarżącego, że była to umowa o roboty remontowo-budowlane. Umowa o dzieło nie wymaga protokolarnego odbioru, a zatem faktyczne przejęcie wykonanych prac i użytkowanie lokalu przez pozwanego uzasadnia zapłatę przez niego brakującego wynagrodzenia z ustawowymi odsetkami od ostatniego pisma, w którym powodowie wyznaczyli pozwanemu termin zapłaty na dzień 9 stycznia 1995 r.
Wyrok sądu drugiej instancji zaskarżył kasacją pozwany, wskazując obie podstawy kasacyjne wymienione w art. 3931 k.p.c. Naruszenie prawa procesowego polega, zdaniem autora kasacji, na bezpodstawnym pominięciu jego wniosku o uzupełnienie przez biegłego opinii - zgłoszonego w postępowaniu apelacyjnym - co jest sprzeczne z art. 217 § 2 i art. 224 § 1 k.p.c. W ocenie skarżącego sąd błędnie rozumie art. 381 k.p.c., przyjmując niedopuszczalność takiego wniosku dowodowego jako spóźnionego. Dalsze naruszenia procedury, zdaniem pozwanego, polegały na uchybieniu art. 231 k.p.c. - przez przyjęcie domniemania faktycznego, że instalacja jest prawidłowa, art. 233 k.p.c. - przez brak wszechstronnego rozważenia materiału dowodowego oraz art. 328 § 2 k.p.c. - przez powołanie ustaleń i ocen sądu pierwszej instancji, bez czynienia przez Sąd Apelacyjny ustaleń własnych. Naruszenie prawa materialnego, w ocenie autora kasacji, polega na błędnym uznaniu, że łącząca strony umowa jest umową o dzieło, a nie umową o roboty budowlane, co łączy się z niewłaściwym zastosowaniem jako podstawy prawnej rozstrzygnięcia art. 627 k.c. Skarżący powołuje też naruszenie art. 481 § 1 k.c. przez zasądzenie odsetek od należności, która nie była jeszcze wymagalna.
Na tak sformułowanych podstawach kasacyjnych skarżący wniósł o uchylenie wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Chybione są sformułowane w kasacji zarzuty naruszenia prawa procesowego. Skarżący ma rację, że zasadą postępowania apelacyjnego, wyrażoną w art. 382 k.p.c., jest kontynuacja i uzupełnienie postępowania dowodowego oraz ustaleń dokonanych przed sądem pierwszej instancji. Zasada ta doznaje jednak co najmniej dwóch ograniczeń. Pierwsza. wynika z samej istoty rzeczy, a mianowicie, jeżeli sąd odwoławczy uzna ustalenia sądu pierwszej instancji za prawidłowe i wystarczające, to nie prowadzi dodatkowych własnych, lecz ogranicza się w uzasadnieniu swojego orzeczenia do potwierdzenia tego, co zostało już stwierdzone w zaskarżonym wyroku. Drugi wyjątek przewidziany jest wyraźnie w art. 381 k.p.c. i polega na tym, że sąd drugiej instancji może pominąć nowe fakty i dowody, jeżeli strona mogła je powołać w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, chyba że potrzeba powołania się na nie wynikła później. Przepis ten ma wyraźnie charakter dyscyplinujący strony procesowe, zobowiązując je do przedkładania wszystkich posiadanych dowodów w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, pod rygorem możliwości ich pominięcia w instancji odwoławczej, co ma zapewnić realizację ważnych zasad procesowych, tj. koncentracji dowodów i sprawności postępowania.
Autor kasacji tych wyjątków od zasady wyrażonej w art. 382 k.p.c. nie miał na uwadze. Dlatego też jego zarzuty procesowe - koncentrujące się tylko na treści samej zasady - nie mogły być uwzględnione. Sąd Apelacyjny słusznie bowiem pominął wniosek pozwanego - zgłoszony na rozprawie apelacyjnej o przeprowadzenie dowodu z uzupełniającej opinii biegłego - jako spóźniony (art. 381 k.p.c.). Uzasadnienie pozwanego powołania tego dowodu dopiero w instancji apelacyjnej argumentem, że był on przekonany o tym, iż sąd pierwszej instancji oceni treść złożonej przez biegłego opinii na jego korzyść, w żadnym razie nie może tego opóźnienia usprawiedliwić. Takie rozstrzygnięcie tej kwestii procesowej powoduje uznanie za niezasadny zarzutu naruszenia art. 217 § 2 i art. 224 § 1 k.p.c. o rzekomo przedwczesnym zamknięciu rozprawy apelacyjnej. Sąd Apelacyjny, słusznie oddalając wniosek o uzupełnienie opinii biegłego, prawidłowo zamknął rozprawę, gdyż czynienie dalszych, czy uzupełniających ustaleń, było zbędne w sytuacji, kiedy sąd ten potwierdził prawidłowość ustaleń dokonanych przez sąd pierwszej instancji.
Nietrafne są też wywody kasacji co do rzekomego naruszenia dalszych przepisów procesowych. W szczególności autor jej nie ma racji twierdząc, że sądy obu instancji oparły ustalenie co do prawidłowości wykonanej instalacji wyłącznie na domniemaniu faktycznym, wyprowadzonym stąd, że skoro instalacja ta jest użytkowana i działa, a Zakład Energetyczny nie miał przy odbiorze do niej zastrzeżeń, to wykonawstwo było fachowe. W rzeczywistości zaś argument ten został powołany przez sąd odwoławczy tylko pomocniczo. Zasadniczą podstawą takiego ustalenia była bowiem pozytywna ocena wykonanej instalacji przez biegłego. Dlatego też zarzut kasacji o naruszeniu przez sąd art. 231 k.p.c. jest bezpodstawny. Zgodnie z treścią art. 378 § 1 k.p.c., Sąd Apelacyjny orzeka w granicach wniosków apelacyjnych. Stosując się do tej zasady sąd w zaskarżonym wyroku ustosunkował się do wszystkich zarzutów apelacyjnych tak, że powoływanie się w kasacji na obrazę art. 233 § 1 i art. 328 § 2 k.p.c. jest niezasadne.
Sąd Najwyższy nie podziela też drugiej z powołanych podstaw kasacyjnych, to jest naruszenia prawa materialnego. Nie ulega wątpliwości, że umowa o roboty budowlane jest szczególną postacią umowy o dzieło. Do czasu nowelizacji tytułu XVI kodeksu cywilnego, dokonanej ustawą z dnia 28 lipca 1990 r. (Dz. U. Nr 95, poz. 321), rozróżnienie pomiędzy uregulowaną w tym tytule umową o roboty budowlane a "zwykłą" umową o dzieło było wyraźne, gdyż tę pierwszą mogły zawrzeć tylko jednostki gospodarki uspołecznionej. Wspomniana nowela, znosząc ten wymóg podmiotowy, spowodowała, że rozróżnienie to straciło na wyrazistości. Pomimo to, wbrew zastrzeżeniom kasacji, zgodzić się trzeba z oceną Sądu Apelacyjnego, że rozmiar wykonywanych prac, fakt, że ich projekt opracował sam wykonawca, a nie pozwany, wreszcie okoliczność, że przed sądem pierwszej instancji pozwany sam przyznawał, iż wiążąca stronę umowa jest umową o dzieło - przemawiają za poprawnością zastosowanej do tej umowy takiej właśnie kwalifikacji prawnej.
Podważanie jej w kasacji jest więc niesłuszne. Gdyby nawet jednak przyjąć, że strony nadały umowie będącej przedmiotem niniejszego sportu treść i formę umowy o roboty budowlane, to i tak nie miałoby to wpływu na ostateczne jego rozstrzygnięcie. Artykuł 647 k.c. stanowi, że inwestor zobowiązany jest m.in. do "odbioru obiektu" wybudowanego przez wykonawcę, nie przesądzając formy tego odbioru. Ustalona praktyka oraz treść umów najczęściej przewidują formę pisemną w postaci tzw. protokołu odbioru. Dokument taki ułatwia, a niekiedy - zwłaszcza przy robotach o wielkich rozmiarach, albo przy tzw. zanikowych - wręcz warunkuje możliwość i prawidłowość rozliczenia stron. Nie oznacza to jednak, jak to zdaje się uważać pozwany, że jest to jedyna i wyłączna podstawa formalna, od istnienia której uzależnione jest naliczenie wynagrodzenia i data jego wymagalności. Do przyjęcia takiej tezy brak jest uzasadnienia w przepisach kodeksu cywilnego, które nawet dla samej umowy przewidują formę pisemną jedynie dla celów dowodowych (art. 648 § 1 k.c.). Dlatego też nie można wykluczyć, że w okolicznościach konkretnej sprawy może dojść do faktycznego odbioru obiektu bez sporządzenia formalnego protokołu.
Gdyby w takiej sytuacji kierować się stanowiskiem przedstawionym w kasacji, to w konsekwencji prowadziłoby ono do tego, że inwestor korzystałby z wybudowanego obiektu bez zapłaty wynagrodzenia na rzecz wykonawcy, czego akceptować nie sposób. Tak więc nawet gdyby założyć, jak to ocenia skarżący, że wiążąca strony umowa była umową o roboty budowlane, a nie umową o dzieło, to wobec bezspornego faktu przejęcia w 1994 r. i użytkowania instalacji elektrycznej, której jakość nie budzi zastrzeżeń, pozwany byłby zobowiązany do zapłaty za nią wynagrodzenia w zasądzonej wysokości, która została ustalona na podstawie opinii biegłego. Wbrew też stanowisku pozwanego, prawidłowe jest oznaczenie daty płatności odsetek od wskazanego terminu w pisemnym wezwaniu do zapłaty, co oznacza bezzasadność jego zarzutu naruszenia przez sąd art. 481 § 1 k.c.
Z podanych wyżej przyczyn kasacja podlegała oddaleniu na podstawie art. 39212 k.p.c. jako bezzasadna, z zasądzeniem od pozwanego na rzecz powodów zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego zgodnie z zasadą przewidzianą w art. 98 § 1 k.p.c.
OSNC 1998 r., Nr 4, poz. 67
Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN