Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Wyrok z dnia 2014-01-22 sygn. II AKa 447/13

Numer BOS: 393668
Data orzeczenia: 2014-01-22
Rodzaj organu orzekającego: Sąd powszechny

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt II AKa 447/13

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 22 stycznia 2014 r.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku II Wydział Karny

w składzie:

Przewodniczący: SSA Dorota Paszkiewicz Sędziowie: SSA Dorota Rostankowska

SSA Krzysztof Noskowicz (spr.) Protokolant: Michalina Adamonis

przy udziale Prokuratora Prokuratury Okręgowej w Gdańsku del. do Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku L. S. po rozpoznaniu w dniu 22 stycznia 2014 r.

sprawy

E. N.

oskarżonego z art. 156 § 1 i 3 k.k.

na skutek apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego

od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku

z dnia 10 września 2013 r., sygn. akt XIV K 96/12

zmienia zaskarżony wyrok w ten sposób, że karę pozbawienia wolności orzeczoną wobec oskarżonego w punkcie I obniża do 5 (pięciu) lat,

utrzymuje w mocy w pozostałej części zaskarżony wyrok,

zasądza na rzecz adwokata M. H. - Kancelaria Adwokacka w W. kwotę 738 (siedemset trzydzieści osiem) złotych brutto tytułem kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej oskarżonemu z urzędu w postępowaniu odwoławczym, 4.

zwalnia oskarżonego od kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze, a wydatkami tego postępowania obciąża Skarb Państwa.

UZASADNIENIE

E. N. został oskarżony o to, że: w dniu 26 lipca 2010 roku w R., zadając ciosy rękoma i przedmiotem przypominającym sztachetę po całym ciele spowodował u K. N. obrażenia ciała w postaci rozległych złamań żeber po prawej stronie, zranień miąższu i dużych naczyń płuca prawego poprzez ostre końce złamanych żeber, co spowodowało znaczną ilość krwi w prawej jamie opłucnowej i ostre niedokrwienie większości narządów, a nadto spowodował obrażenia w postaci złamania prawej kości łonowej miednicy, rozległych, świeżych wylewów krwawych pod przydanką aorty piersiowej oraz w mięśniach szkieletowych w okolicy złamań kości i na przedniej ścianie klatki piersiowej, w skórze właściwej brzucha, okolicy biodra prawego, potylicy i pod szczepem ścięgnistym potylicy, dwóch świeżych płytkich, niewielkich ran w skórze brzucha oraz uda prawego, świeżych podbiegnięć krwawych w skórze różnych okolic ciała, świeżych otarć naskórka w różnych okolicach ciała, w następstwie czego, w wyniku masowego krwotoku wewnętrznego i ostrego wstrząsu pokrwotocznego nastąpił ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci ciężkiej choroby realnie zagrażającej życiu, czym doprowadził do śmierci pokrzywdzonej, co nastąpiło w dniu 27 lipca 2010 r.;

to jest o czyn z art. 156 § 1 i 3 k.k.;

Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z dnia 10 września 2013 r. w sprawie XIV K 96/12 orzekł następująco:

- oskarżonego E. N. uznał za winnego tego, że w dniu 26 lipca 2010 r. w R., zadając ciosy rękami, nogami i przedmiotem twardym, tępym po całym ciele, spowodował u K. N. obrażenia w postaci złamań pięciu żeber po prawej stronie, zranień miąższu i dużych naczyń płuca prawego poprzez ostre końce złamanych żeber, co spowodowało znaczną ilość krwi w prawej jamie opłucnowej i ostre niedokrwienie większości narządów, a nadto spowodował obrażenia w postaci złamania prawej kości łonowej miednicy, rozległych, świeżych wylewów krwawych pod przydanką aorty piersiowej oraz w mięśniach szkieletowych w okolicy złamań kości i na przedniej ścianie klatki piersiowej, w skórze właściwej brzucha, okolicy biodra prawego, potylicy i pod szczepem ścięgnistym potylicy, dwóch świeżych płytkich, niewielkich ran w skórze brzucha oraz uda prawego, świeżych podbiegnięć krwawych w skórze różnych okolic ciała, świeżych otarć naskórka w różnych okolicach ciała, w następstwie czego, w wyniku masywnego krwotoku wewnętrznego nastąpił ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, czym doprowadził do śmierci pokrzywdzonej, czyn ten kwalifikując z art. 156 3 k.k. i za to, na mocy art. 156 § 3 k.k. wymierzył mu karę 6 lat pozbawienia wolności (pkt I), z zaliczeniem na jej poczet okresu tymczasowego aresztowania od dnia 3 grudnia 2010 r. do dnia 26 lipca 2013 r. (pkt II);

- wyrok zawiera nadto rozstrzygnięcia o dowodach rzeczowych (pkt III i IV), kosztach obrony udzielonej z urzędu (pkt V) oraz o zwolnieniu oskarżonego od zapłaty na rzecz Skarbu Państwa kosztów sądowych (pkt VI).

Apelację od powyższego wyroku wywiódł obrońca oskarżonego, zaskarżając wyrok w całości. Wyrokowi temu zarzucił:

  • I. na podstawie art. 427 § 2 k.p.k. w zw. z art. 438 pkt 2 k.p.k. naruszenie prawa procesowego: 1) w postaci art. 4, 5 § 2, 7 k.p.k. w zw. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. poprzez dowolną, a nie swobodną ocenę zgromadzonych w sprawie dowodów, tj:

  • a) uznanie wyjaśnień oskarżonego E. N., w których przyznał się do winy, za dowód w sprawie, mimo zaistnienia przesłanki z art. 171 § 7 k.p.k. w zw. z art. 6 k.p.k. w związku z treścią Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz zasadami Konstytucji RP przez przyjęcie, iż wyjaśnienia oskarżonego złożone tuż po zatrzymaniu, w sytuacji podnoszonej przez oskarżonego presji, a także bez udziału obrońcy, nie mogą stanowić dowodu w postępowaniu karnym, zgodnie z orzecznictwem ETPCz;

  • b) uznanie wyjaśnień oskarżonego E. N. złożonych w postępowaniu przygotowawczym za częściowo wiarygodne, w szczególności w zakresie, w jakim oskarżony przyznał się do pobicia żony, miejsca jej pobicia i sposobu w jaki to uczynił, w sytuacji gdy wyjaśnienia te stały w oczywistej sprzeczności z zeznaniami:

D. H. (1) - odnośnie miejsca zdarzenia i jego przebiegu oraz osób w nim uczestniczących, • S. C. (1) - która miała usłyszeć od D. H. (1), iż ta widziała przebieg zdarzenia na posesji oskarżonego,

• wyjaśnień oskarżonego w zakresie, w jakim przed Sądem nie przyznał on się do zarzucanego mu czynu i wskazał, iż nie mógł on pobić żony, a przebiegu rzekomego zdarzenia nie pamięta;

  • c) uznanie zeznań świadka D. H. (1) za w pełni wiarygodne w sytuacji, gdy zeznania te stoją w oczywistej sprzeczności z wyjaśnieniami oskarżonego odnośnie miejsca zdarzenia oraz jego przebiegu;

  • d) uznanie zeznań świadka S. C. (1) za w pełni wiarygodne, w sytuacji gdy zeznania tego świadka stały w sprzeczności z zeznaniami:

• świadka D. H. (1), która nigdy nie podawała, kto brał udział w zdarzeniu przed posesją oskarżonego - nie znała bowiem nawet jego nazwiska do dnia rozprawy; nigdy nie przekazywała żadnych informacji T. L. (1) odnośnie zdarzenia, które widziała;

• świadka T. L. (1), który zeznał, iż nigdy nie słyszał, by D. H. (1) przekazywała mu informacje na temat zdarzenia, które miało mieć miejsce przed posesją oskarżonego;

  • e) uznanie, iż na nagraniu z kamery monitoringu jest oskarżony, w sytuacji gdy:

• zarówno sylwetka jak i twarz osoby na tym nagraniu nie pozwalają na jej identyfikację,

• w mieszkaniu oskarżonego nie zabezpieczono nawet ubrań, które widać na nagraniu, a które potwierdziłyby, iż to oskarżony występuje na nagraniu;

  • f) uznanie za wiarygodne opinii biegłych lekarzy medycyny sądowej, przy jednoczesnym pominięciu, iż biegły Z. J. na rozprawie w dniu 25 czerwca 2013r. wskazał, iż wręcz niemożliwe jest, aby osoba posiadająca we krwi 4,1 promila alkoholu i posiadająca urazy mogła się przemieszczać;

  • g) uznanie, iż narzędziem, które miało służyć do dokonania obrażeń ciała u pokrzywdzonej jest „kantówka”, w sytuacji gdy żadnego narzędzia nie zabezpieczono;

  • 2. w postaci art. 4, 5 § 2 k.p.k. poprzez uznanie winy oskarżonego pomimo faktu, iż stan faktyczny budzi poważne wątpliwości, które winny zostać rozpoznane na korzyść oskarżonego.

II. na podstawie art. 427 § 2 k.p.k. w zw. z art. 438 pkt 3 k.p.k. wynikający z powyższej błędnej oceny dowodów błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, a mających wpływ na jego treść:

1. polegający na uznaniu, iż to oskarżony dopuścił się pobicia swojej żony K. N., gdy z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika, iż:

  • a) świadek D. H. (1):

• widziała jakieś zdarzenie na posesji oskarżonego, przed domem oskarżyciela posiłkowego,

• była w znacznej odległości od miejsca zdarzenia (jakieś 50m), przy czym posiada ona wadę wzroku -0,75, a były tam również krzaki,

• nie widziała twarzy osób, które brały udział w zdarzeniu przed posesją oskarżonego,

• nie słyszała żadnych odgłosów dochodzących z posesji;

  • b) świadek S. C. (1):

• usłyszała od D. H. (1), iż ta widziała, jak ktoś kogoś bił na posesji oskarżonego,

  • c) nigdy nie zabezpieczono narzędzia, o którym wspominała świadek D. H. (1), a którym oskarżony miał dopuścić się zarzucanego mu czynu;

2. polegający na uznaniu, iż pokrzywdzona była w stanie uciec oskarżonemu z ich domu, w sytuacji gdy oskarżony miał ją pobić pięściami po całym ciele, a ona sama miała w organizmie 4,1 promila alkoholu, co stanowi dawkę śmiertelną;

  • 3. polegający na uznaniu, iż oskarżony wziął ubrania pokrzywdzonej, udał się pod dom A. N., wszedł do niego przez wypchnięte okno i porozrzucał ubrania, w sytuacji gdy:

a) na podstawie nagrania z monitoringu nie można ustalić tożsamości osoby na nim występującej;

b) osoba na nagraniu nie ma żadnych rzeczy w ręku, siatce czy jakimkolwiek innym miejscu, które następnie mogłaby rozrzucić;

  • 4. polegający na uznaniu, iż oskarżony dokonał obrażeń ciała u pokrzywdzonej za pomocą „kantówki”, w sytuacji gdy organy ścigania nie zabezpieczyły żadnego narzędzia, którym oskarżony miałby dokonać czynu;

W konsekwencji obrońca wniósł o:

1. zmianę wyroku poprzez uniewinnienie oskarżonego od zarzucanego mu czynu, względnie o:

2. uchylenie wyroku i przekazanie (sprawy) Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Apelacja obrońcy zasługiwała na uwzględnienie tylko w niewielkim stopniu, przy czym nie dawało to podstaw do postąpienia zgodnie z wnioskami w niej zawartymi, natomiast w wyniku jej rozpoznania ujawniono okoliczności skutkujące koniecznością dokonania zmiany zaskarżonego wyroku poprzez obniżenie orzeczonej wobec oskarżonego kary pozbawienia wolności.

Na wstępie stwierdzić trzeba, że materiał dowodowy, na podstawie którego sąd a quo dokonał ustaleń faktycznych jest kompletny i został prawidłowo ujawniony na rozprawie, stanowiąc podstawę wydania wyroku (art. 410 k.p.k., art. 92 k.p.k.). Sąd ten uzupełnił postępowanie dowodowe, uwzględniając w tej mierze wskazania sądu odwoławczego co do postępowania ponownego (w sprawie tut. Sądu o sygn. akt II AKa 103/12). Kwestia kompletności postępowania dowodowego nie jest przedmiotem zarzutu ze strony apelującego.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego sąd a quo poczynił w sprawie co do zasady prawidłowe ustalenia faktyczne, którym dał wyraz w wydanym wyroku. Są one wynikiem całościowej i wszechstronnej oceny dowodów, która nie nosi cech dowolności, a w konsekwencji nie uchybia treści art. 7 k.p.k. Rozbieżność pomiędzy ustaleniem zawartym w wyroku a jego pisemnym uzasadnieniu co do rodzaju narzędzia, którym m. in. posługiwał się oskarżony, wymagała dokonania korekty, natomiast nie zmienia to zasadniczo przytoczonej oceny i nie rzutuje na prawidłowość przypisania oskarżonemu popełnienia przestępstwa z art. 156 § 3 k.k.

Od razu też trzeba wskazać na to, że zarzut obrazy art. 4 k.k. nie może stanowić samodzielnej podstawy apelacji, bowiem określa on jedynie ogólną zasadę postępowania karnego, a więc dla jego skuteczności wymagane byłoby wskazanie naruszonych norm szczegółowych (por. wyrok SN z dnia 21.11.2012 r., IV KK 244/12, LEX nr 1232843, wyrok S. Apel. we Wrocławiu z dnia 26.06.2013 r., II AKa 181/13), czego skarżący w wymaganym zakresie jednak nie uczynił.

Odnośnie zaś zarzutu naruszenia art. 5 § 2 k.p.k. stwierdzić należy, że reguła in dubio pro reo wchodzi w grę dopiero wówczas, gdy mamy do czynienia z dokładnym i pełnym postępowaniem dowodowym i oceną jego rezultatów (por. wyrok SN z dnia 16.07.2013 r., WA 15/13, LEX nr 1341300). Chodzi jednak w tym przypadku nie o wątpliwości wyrażane przez strony postępowania, lecz o to, czy sąd orzekający powziął taką wątpliwość co do treści ustaleń faktycznych lub wykładni prawa i wskutek braku możliwości ich usunięcia rozstrzygnął je na niekorzyść oskarżonego, ewentualnie o to, czy w świetle okoliczności konkretnej sprawy powinien był wątpliwości takie powziąć.

W rozpoznawanej sprawie Sąd Okręgowy nie ujawnił, aby zrodziły się u niego niedające się usunąć wątpliwości co do sprawstwa oskarżonego E. N., a swoje przekonanie w tej materii logicznie i rzeczowo uzasadnił. W konsekwencji stwierdzenie skarżącego, że stan faktyczny budzi poważne wątpliwości, które winny zostać rozpoznane na korzyść oskarżonego jest tylko potwierdzeniem jednostronnych odczuć strony postępowania, a nie świadczy o ich zaistnieniu po stronie sądu orzekającego.

Trzeba jednocześnie mieć na uwadze to, czego skarżący wyraźnie nie rozgranicza, że regulacje art. 7 k.p.k. i art. 5 § 2 k.p.k. mają charakter rozłączny. Dlatego też problem wiarygodności danego dowodu musi być stanowczo rozstrzygnięty na płaszczyźnie art. 7 k.p.k., zaś stosowanie reguły in dubio pro reo (art. 5 § 2 k.p.k.) powinno odnosić się tylko do niedających się usunąć wątpliwości w sferze faktów. Tego rodzaju wątpliwości nie mogą się zaś wiązać z kwestią oceny wiarygodności określonego dowodu (zob. wyrok S. Apel. w Gdańsku z dnia 17.12. 2010 r., POSAG 2011/1/100; por. też postanowienie SN z dnia 8.01.2007 r., II KK 176/06, OSNwSK 2007/1/84).

Z analizy wywiedzionej apelacji wnosić należy, że skarżącemu chodzi głównie o naruszenie art. 7 k.p.k., w wyniku czego doszło do zaistnienia błędu w ustaleniach faktycznych. Trzeba zatem podkreślić to, że w wypadku, gdy pewne ustalenie faktyczne zależne jest od dania wiary tej lub innej grupie dowodów, czy też np. dania wiary lub odmówienia wiary wyjaśnieniom oskarżonego, albo dania wiary zeznaniom świadka z określonej fazy postępowania, a odmówienia wiary jego zeznaniom składanym na innym etapie tego postępowania, nie można mówić o naruszeniu zasady in dubio pro reo, a ewentualne zastrzeżenia co do oceny wiarygodności konkretnego dowodu lub grupy dowodów rozstrzygane mogą być jedynie na płaszczyźnie utrzymania się przez sąd w granicach sędziowskiej swobody ocen, wynikającej z treści art. 7 k.p.k., lub też przekroczenia przez sąd tych granic i wkroczenia w sferę dowolności ocen (zob. wyrok SN z dnia 14.06.2013 r., II KK 133/13, Prok. i Pr.-wkł. 2013/9/5).

Zarzuty skarżącego mają w znacznej mierze taki właśnie charakter.W tych warunkach apelacja obrońcy w zasadniczym swym nurcie ma charakter jedynie polemiczny ze stanowiskiem sądu a quo. Nie dostarcza argumentów, które stanowisko to mogłyby skutecznie podważyć. Niewątpliwie w grę wchodzi przede wszystkim zbadanie, czy sąd a quo nie naruszył zasady wyrażonej w art. 7 k.p.k., co jednocześnie w przypadku przekroczenia granic swobodnej oceny doprowadziłoby do zaistnienia błędu „dowolności” jako kategorii błędu w ustaleniach faktycznych (por. Tomasz Grzegorczyk, Komentarz do art. 438 Kodeksu postępowania karnego w: Grzegorczyk T., Kodeks postępowania karnego. Komentarz, Zakamycze 2003).

Najpoważniejszy zarzut apelacyjny wiąże się jednak z uznaniem za dowód w sprawie wyjaśnień oskarżonego złożonych w postępowaniu przygotowawczym, bez udziału obrońcy, w których przyznał się on do winy. Skarżący postrzega to jako naruszenie w tym przypadku przepisu art. 171 § 7 k.p.k. w zw. z art. 6 k.p.k., Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz zasad wynikających z Konstutucji RP, których jednak bliżej nie wyartykułował. Bazowe jest przy tym odwołanie się skarżącego do orzecznictwa ETPCz, a konkretnie do judykatu w sprawie Płonka przeciwko Polsce.

Odnosząc się do tego zarzutu należy wskazać na wstępie, że nie jest tak, aby zaskarżony wyrok został oparty „jedynie na początkowych wyjaśnieniach oskarżonego”. Nie mamy też do czynienia w sprawie ze „swoistym domniemaniem tego, że to oskarżony miał mieć ostatni kontakt osobisty z ofiarą czynu”, bowiem ta okoliczność wynika w sposób niezaprzeczalny z przeprowadzonych w sprawie dowodów, ocenionych zgodnie z zasadami wiedzy, logiki i doświadczenia życiowego. Sąd a quo rozważał także kwestie związane z ewentualnym udziałem innych osób i swoje stanowisko w tym zakresie logicznie i przekonująco uzasadnił. Skarżący zaś jedynie hasłowo przytacza tę materię, nie formułując w tym zakresie żadnych konkretnych postulatów. Ma tylko rację w tej mierze, iż w uzasadnieniu wyroku sąd a quo rzeczywiście błędnie, bo zamiennie posługuje się imieniem E., a nie E. (N.), choć sam skarżący dostrzega jednocześnie to, iż jest to wynik oczywistej omyłki pisarskiej. Nie ulega wątpliwości, że w wyroku mamy do czynienia z przypisaniem przestępstwa E. N., a zatem owe omyłki nie stwarzają żadnych problemów identyfikacyjnych oskarżonego.

Jak najbardziej należy zgodzić się ze skarżącym co do tego, że standardy postępowania karnego, rzetelnego procesu i prawa do obrony wymagają, aby szczególnie wnikliwie badać dopuszczalność w ogóle uznania za dowód wyjaśnień oskarżonego składanych pod nieobecność obrońcy.

Badanie przytoczonej kwestii winno zatem polegać na skontrolowaniu jak przedstawiała się swoboda wypowiedzi oskarżonego na etapie postępowania przygotowawczego w rozumieniu art. 171 § 7 k.p.k. Podzielić w tym zakresie należy, bo wynikający zarówno z dorobku orzecznictwa jak i doktryny, wypracowany pogląd orzeczniczy, zgodnie z którym swoboda wypowiedzi w rozumieniu art. 171 § 7 k.p.k. oznacza brak przymusu w sferze woli człowieka, a także brak zakłócenia świadomości. Jest to możliwość decydowania przez przesłuchiwanego, zgodnie z własną wolą, o treści składanej przez niego wypowiedzi, w sytuacji, gdy żaden czynnik zewnętrzny nie krępuje go w formułowaniu tych wypowiedzi. Zaś o niemożności swobodnej wypowiedzi mogą świadczyć tylko takie warunki, w których osoba przesłuchiwana ma zupełnie lub w tak znacznym stopniu sparaliżowaną wolę, że nie może powiedzieć tego, co by chciała, w związku z przedmiotem dokonywanej czynności procesowej (zob. wyrok SN z dnia 16.03.2010 r., III KK 302/09, LEX nr 583858).

Skarżący, uzasadniając swoje stanowisko odwołuje się do sprawy Płonka przeciwko Polsce wskazując, że „niemal dokładnie” odpowiada ona stanowi faktycznemu w niniejszej sprawie. Nie przytacza jednak żadnych innych okoliczności wskazujących na naruszenie art. 171 § 7 k.p.k. ani też nie dokonuje konfrontacji obu stanów faktycznych dla wykazania owej identyczności.

Obrońca oskarżonego nie ma racji, gdyż w sprawie Płonka przeciwko Polsce, jak i też symultanicznie przytaczanej przez niego sprawie Salduz przeciwko Turcji wcale nie wynika identyczność stanów faktycznych. Tożsamość rozpatrywanego w tych sprawach problemu wcale nie przesądza o trafności zarzutów skarżącego w niniejszej sprawie.

W realiach badanej sprawy sytuacja przedstawiała się tak, że po ujawnieniu zdarzenia, w dniu 28.07.2010 r., ok. godz. 11.00 doszło do zbadania E. N. Alcotestem, z wynikiem 0,91 mg/l (k. 21), a w dniu 29.07.2010 r. o godz. 13.50 i 16.25 został on przesłuchany w charakterze świadka (k. 23-24, 25-26), które to zeznania nie mogły stanowić i nie stanowiły dowodu w sprawie. E. N. został zatrzymany dopiero w dniu 3.12 2010 r., gdzie o godz. 15.50 dokonano jego badania Alcotestem z wynikiem 1,27 mg/l (k. 93), a następnie doprowadzono go do izby wytrzeźwień (k. 95-96). W dniu 4.12.2010 r. o godz. 13.00 został on zatrzymany jako osoba podejrzewana o popełnienie przestępstwa z art. 156 § 3 k.k., po czym został on przesłuchany w charakterze świadka o godz. 13.30 (k. 99-100), co także nie stanowiło dowodu w sprawie. Następnie zaś po przedstawieniu mu zarzutów (k. 102-103). był on od godz. 17.57 przesłuchiwany przez prokuratora (k. 104-110).

Z treści tego protokołu wynika, że E. N. podał, że nie był leczony psychiatrycznie, leczy się odwykowo i neurologicznie, został pouczony i otrzymał na piśmie pouczenie o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego w postępowaniu przygotowawczym, którego odbiór poświadczył własnoręcznym podpisem (k. 101, 106). Przed składaniem wyjaśnień został ponownie pouczony o prawie do odmowy składania wyjaśnień i udzielania odpowiedzi na poszczególne pytania, prawie do obrony i posiadania obrońcy i brak jest adnotacji, że E. N. pouczenia tego nie zrozumiał bądź też by zażądał ustanowienia obrońcy. Oświadczył, że przyznaje się i złożył obszerne wyjaśnienia co do przebiegu zdarzenia. Po zakończeniu składania wyjaśnień E. N. uczynił czytelny zapis „Po osobistym odczytaniu stwierdzam zgodność z treścią moich wyjaśnień” i podpisał się pełnym imieniem i nazwiskiem. Przesłuchanie zostało zakończone o godz. 20.13. W czasie posiedzenia w przedmiocie tymczasowego aresztowania, które miało miejsce w dniu 5.12.2010 r. został również pouczony o przysługujących mu uprawnieniach, stwierdził, że się przyznaje i podtrzymuje wyjaśnienia, które do tej pory składał (k. 114-115). W dniu 13.12.2010 r. (k. 122) wydane zostało postanowienie o powołaniu biegłych lekarzy psychiatrów, z uwagi na uzasadnione wątpliwości co do poczytalności podejrzanego, a zarządzeniem z dnia 27.12.2010 r. wyznaczono oskarżonemu obrońcę z urzędu (k. 126).

W pierwszej opinii sądowo-psychiatrycznej (wpływ do Prokuratury w dniu 28.12.2010 r. (k. 129) biegli wnieśli o poddanie E. N. obserwacji sądowo-psychiatrycznej. co skutkowało wydaniem zarządzenia przeprowadzenia takich badań (k. 153-154).

Z treści opinii psychiatrycznej wydanej po obserwacji sądowo-psychiatrycznej (k 201-207) wynika m.in., że u oskarżonego stwierdzono organiczne zaburzenia osobowości oraz zespół zależności alkoholowej, przy czym dysponuje on sprawnym intelektem i nie cierpi na niedorozwój umysłowy. Może brać udział w czynnościach procesowych, gdyż posiada właściwe rozeznanie i jest zdolny do samodzielnej obrony. Brak jest danych dla przyjęcia zniesienia bądź ograniczenia zdolności do rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Koresponduje to z wynikami wydanej w sprawie równolegle opinii psychologicznej (k. 208-213).

Kontynuując rozważania wskazać trzeba na to, że przepisy Kodeksu postępowania karnego nie określają w żaden sposób momentu, od którego obrońca powinien brać udział w postępowaniu przygotowawczym, tak jak ma to miejsce w odniesieniu do postępowania jurysdykcyjnego (art. 80 k.p.k.). Gwarancje prawa do obrony realizowane są w postępowaniu przygotowawczym odmiennie, a to stosownie do treści art. 300 k.p.k., to jest poprzez pouczenie podejrzanego o jego uprawnieniach: do składania wyjaśnień, do odmowy składania wyjaśnień lub odmowy odpowiedzi na pytania, do składania wniosków o dokonanie czynności śledztwa lub dochodzenia, do korzystania z pomocy obrońcy, do końcowego zaznajomienia z materiałami postępowania, jak również o uprawnieniu określonym w art. 301 oraz o obowiązkach i konsekwencjach wskazanych w art. 74, 75, 138 i 139. Pouczenie to należy wręczyć podejrzanemu na piśmie; podejrzany otrzymanie pouczenia potwierdza podpisem. Zwrot zawarty w art. 300 k.p.k. „należy pouczyć” świadczy o obligatoryjnym charakterze tej czynności. Podobnie gwarancyjny charakter ma przepis art. 301 k.p.k., zgodnie z którym na żądanie podejrzanego należy przesłuchać go z udziałem ustanowionego obrońcy, przy czym niestawiennictwo obrońcy nie tamuje przesłuchania.

W realiach rozpoznawanej sprawy obligatoryjność postąpienia w sposób określony w art. 300 k.p.k. i art. 301 k.p.k. została spełniona. E. N. przed rozpoczęciem przesłuchania takich pouczeń pisemnie udzielono, a następnie prokurator przeprowadzający tę czynność ponowił pouczenie przed przystąpieniem do przesłuchania. W trakcie posiedzenia aresztowego podejrzany również został w tej mierze przed składaniem wyjaśnień pouczony. W tym przypadku Kodeks postępowania karnego odrębnie reguluje kwestię udziału obrońcy w przesłuchaniu podejrzanego przed zastosowaniem środka zapobiegawczego (art. 249 § 3 zdanie drugie).

Nie ulega zatem wątpliwości to, że oskarżony jest osobą dorosłą, o sprawnym intelekcie. Bezsprzecznie też w czasie ww. przesłuchań nie znajdował się pod wpływem alkoholu ani też innych środków zakłócających jego czynności psychiczne. Na żadnym etapie prowadzonych przesłuchań nie zgłaszał jakichkolwiek wątpliwości co do treści udzielonego mu pouczenia. Zwrócenia uwagi wymaga także to, co zasadniczo odróżnia badaną sprawę od sprawy Płonka p. Polsce, a mianowicie że E. N. nie został postawiony w stan oskarżenia bezpośrednio po zaistnieniu przestępstwa, a dopiero po upływie ponad 4 miesięcy został zatrzymany w charakterze podejrzanego. Miał więc wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się do obrony, na przemyślanie zaistniałych zdarzeń. Funkcjonował w tym czasie w kręgu swojej rodziny, miał czas na refleksje. Nie można mówić w tym przypadku o przesłuchiwaniu go w warunkach nagłego przeniesienia ze stanu wolności, w atmosferze emocji związanych ze zdarzeniem i jego spontanicznym przeżywaniem. Nie doszło też do wykorzystania jakiegokolwiek elementu zaskoczenia, co mogłoby mieć wpływ na treść formułowanych przez niego wypowiedzi. Z treści jego wyjaśnień nie wynika, aby na jakimkolwiek etapie jego przesłuchiwania był on pozbawiony możliwości swobodnego wypowiadania się. Wyjaśnienia składane przed prokuratorem są obszerne, znajdują się na 3 stronach zapisanych pismem komputerowym (128 wersów w odstępie pojedynczym). Czas trwania tego przesłuchania (17.57 – 20.13) także nie budzi wątpliwości co do możliwości sporządzenia takiego protokołu bez jakiegokolwiek nadmiernego pośpiechu, umożliwienia realnego zapoznania się podejrzanego z udzielonymi pouczeniami i wykonania wszystkich czynności związanych z odczytaniem protokołu oraz zakończeniem czynności przesłuchania.

Zasadne jest zatem przyjęcie, że oskarżony miał świadomość swojej sytuacji procesowej i w pełni zrozumiał kierowane do niego pouczenia. W tych okolicznościach wyraził wolę zarówno złożenia wyjaśnień przed prokuratorem, jak i też przed sądem orzekającym w przedmiocie tymczasowego aresztowania.

Z analizy orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w tym przytaczanych przez skarżącego spraw Płonka p. Polsce z dnia 31 marca 2009 r. (nr 20310/02) oraz Salduz p. Turcji z dnia 27 listopada 2008 r. (nr 36391/02) nie wynika żadna ogólna reguła nakazująca zapewnienie obecności obrońcy podczas pierwszego przesłuchania podejrzanego, której niezachowanie skutkuje niedopuszczalnością wykorzystania jako dowód złożonych przez niego w takich warunkach wyjaśnień. Możemy jedynie mówić o sytuacji związanej z baczeniem na to, aby udział obrońcy miał miejsce w sytuacjach obiektywnie istniejącej podatności podejrzanego na pokrzywdzenie, a więc w sytuacjach gdy wskazuje na to np. wiek podejrzanego czy też w przypadku niekwestionowanej bezradności spowodowanej stanem zdrowia lub czynnikami społecznymi.

Jak najbardziej podzielić zatem należy pogląd orzeczniczy, zgodnie z którym brak obrońcy podczas pierwszego przesłuchania podejrzanego w postępowaniu przygotowawczym (art. 300 i 301 k.p.k.) nie stanowi sam przez się - ze względu na treść art. 6 ust. 1 w zw. z art. 6 ust. 3 lit. c Europejskiej Konwencji Praw Człowieka z 1950 r. - przeszkody do wykorzystania na rozprawie złożonych w takich warunkach jego wyjaśnień, o ile nie wystąpiła obiektywnie istniejąca podatność podejrzanego na pokrzywdzenie (zob. postanowienie SN z dnia 5.04.2013 r., III KK 327/12, OSNKW 2013/7/60, OSP 2013/12/125, Biul.SN 2013/7/20, Biul.PK 2013/4/28-30).

Podatność E. N. na ewentualne pokrzywdzenie w rozumieniu wynikającym z orzecznictwa ETPCz, jak wynika z przytoczonych wyżej okoliczności, z pewnością nie miała miejsca. Przemawia za tym także i to, co nadto wynika z przeprowadzonych w sprawie dowodów, a mianowicie fakt ucieczki z mieszkania po ujawnieniu przez syna śmierci K. N., rozmowa z ekspedientką w sklepie, formułowanie oskarżeń o sprawstwo wobec syna, planowanie wyjazdu do S.. Nie można też nie dostrzegać tego, że przyznanie się oskarżonego do winy nie miało charakteru ujawnienia wszystkich istotnych okoliczności zdarzenia.

Jak najbardziej należy zgodzić się i z tym stanowiskiem, że w sytuacji wyraźnego i udokumentowanego pouczenia podejrzanego przed pierwszym przesłuchaniem o prawie do odmowy składania wyjaśnień i możliwości posiadania obrońcy, gdy rozwój i aktualny stan intelektualny podejrzanego gwarantuje zrozumienie pouczeń i świadome podejmowanie dalszych decyzji procesowych, nie można mówić o naruszeniu prawa do obrony w rozumieniu art. 6 ust. 3 lit. c tzw. Konwencji z 1950 r. o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (zob. wyrok SN z dnia 14.02.2012 r., V KK 241/11, LEX nr 1157589).

Tak też ta kwestia przedstawiała się w odniesieniu do E. N., stąd też zarzuty obrońcy w tej materii jako nietrafne nie zasługiwały na uwzględnienie.

Sąd a quo w sposób zatem jak najbardziej uprawniony traktował wyjaśnienia oskarżonego złożone przez niego w postępowaniu przygotowawczym jako pełnoprawny materiał dowodowy. Wskazał w sposób przekonujący, w jakim zakresie i z jakich powodów dał wiarę relacjom oskarżonego, a w pozostałym zakresie wiary tej odmówił. Trzeba jednocześnie podkreślić to, że wyjaśnienia oskarżonego nie stanowią w tej materii jedynego dowodu w sprawie. O tym, że tylko oskarżonego należało wiązać ze sprawstwem przestępstwa z art. 156 § 3 k.k. świadczą przede wszystkim zeznania świadka A. N., wobec którego oskarżony ukrywał śmierć K. N., a gdy ten ujawnił, że matka nie żyje, oskarżony zareagował ucieczką. Wskazać trzeba też na zeznania D. H. (1) i S. C. (1). Istotnym dowodem sprawstwa oskarżonego są też wyniki przeprowadzonych badań sądowo-lekarskich, w szczególności wynikające z nich ustalenia co do mechanizmu powstania obrażeń, przyczyny śmierci pokrzywdzonej oraz jednoczasowości powstania śmiertelnych obrażeń.

Skarżący w tej materii, dopatrując się błędnej oceny poszczególnych dowodów, odwołuje się do jednak tylko do tych okoliczności, które dla sprawy mają znaczenie drugorzędne i uzupełniające. Ocena przyznania się oskarżonego do winy, dokonana przez sąd a quo nie była bezkrytyczna. Było to uzasadnione jak najbardziej stwierdzeniem, że oskarżony minimalizował swoje działania. Sąd a quo dając wiarę wyjaśnieniom oskarżonego tylko częściowo, wskazał właśnie na to, że w pozostałym zakresie są one niekonsekwentne oraz sprzeczne zarówno z innymi przeprowadzonymi dowodami, jak i częściowo wewnętrznie. Stwierdził na podstawie opinii biegłych, że część obrażeń pokrzywdzonej powstała w wyniku ciosów pięścią, natomiast nie były to wszystkie obrażenia jakich doznała pokrzywdzona przecież jednoczasowo. W tej kwestii słusznie podzielił uwagi biegłych co do spowodowania tych obrażeń także wskutek użycia narzędzia tępokrawędzistego oraz w wyniku uderzeń nogą. Jak najbardziej zgodzić się trzeba ze stwierdzeniem biegłych, że tak rozległe obrażenia umiejscowione w narządach głęboko położonych, nie mogły zostać spowodowane jedynie wskutek bicia rękoma osoby siedzącej na kanapie. Trafnie zatem dokonał w tym zakresie zestawienia ww. danych z relacją świadka D. H. (1). W nawiązaniu do zarzutów skarżącego trzeba w tym miejscu wskazać na to, że właśnie dlatego, że sąd a quo dał wiarę oskarżonemu tylko częściowo, to nie sposób zasadnie podnosić, że wyjaśnienia te stały w oczywistej sprzeczności m. in. z zeznaniami tego świadka. W kontekście pierwotnego zarzutu taka polemika jest zrozumiała tylko o tyle, że skarżącemu zapewne chodziło o przyjęcie jako wiarygodne tych wyjaśnień oskarżonego, w których odwołał on swoje pierwsze relacje. Sąd Okręgowy przekonująco jednak wykazał, że nie było ku temu podstaw.

Trzeba podkreślić, że świadek D. H. (1) widziała z sąsiedniej posesji jak jedna na osoba uderzała drugą, leżącą na ziemi osobę przy pomocy trzymanego w ręku przedmiotu, który określała jako kij. Sąd a quo wskazał, że tego typu spostrzeżenie było dla niej możliwe do dokonania mimo posiadanej wady wzroku (jest krótkowidzem - okulary nosi w czasie jazdy samochodem i do oglądania telewizji). Nie ma zatem racji skarżący, że dokonała ona identyfikacji oskarżonego, bowiem mówiła jedynie o stojącym mężczyźnie który uderzał leżącą osobę. Sąd Apelacyjny podziela całościową ocenę zeznań tego świadka, dokonaną przez sad a quo, bowiem nie uchybia ona treści art. 7 k.p.k.. Sąd Okręgowy słusznie wskazał na to, że świadek jest osobą obcą dla oskarżonego i jego rodziny i nie ujawnił się żaden powód, dla którego miałaby złożyć zeznania niezgodne z jej najlepszą wiedzą Nie obciążała ona oskarżonego ponieważ go nie znała - wskazywała po prostu na pewną sytuację, której była świadkiem, a swoje obserwacje przekazała innym osobom (S. C. (1)i T. L. (1)), przy czym S. C. (1) dopiero kilka dni później gdy dowiedziała się od niej, że „zmarła sąsiadka”. Przy ocenie jej relacji sąd a quo miał zatem na uwadze to, że widziała zdarzenie na posesji oskarżonego, a zatem z pewnej odległości, przy posiadanej wadzie wzroku, że nie widziała twarzy osób, które brały udział w tym zdarzeniu i nie słyszała żadnych odgłosów dochodzących w tym czasie z tej posesji.

W nawiązaniu do argumentacji skarżącego przytoczonej w uzasadnieniu apelacji należy wskazać na to, że nie ma on racji zarzucając świadkowi D. H. (1), że nie odnotowała ona ani momentu, kiedy oskarżony gonił pokrzywdzoną ani momentu, kiedy z powrotem zaciągnął ja do pierwszego budynku. Uwaga ta jest bezkrytyczna wobec treści zeznań tego świadka, która wskazała, że widziała, ale inny przecież fragment zdarzenia. Nie sposób zatem zgodzić się ze skarżącym, że ustalenia w tym zakresie nie znajdują pokrycia w zeznaniach świadka H. (1), bo po prostu ona tego nie widziała, gdyż w tych fragmentach zdarzenia nie obserwowała, po skończonych zajęciach wyjrzała poza stadninę, przyglądała się tej sytuacji „dosłownie chwileczkę”, po czym wróciła do swoich zajęć (k. 410).

Sąd a quo prawidłowo powiązał okoliczności przytaczane przez świadka D. H. (1) z danymi wynikającymi z opinii sądowo-lekarskiej. Trafny jest w konsekwencji wniosek, że z analizy opinii wynika, iż osobą leżącą była pokrzywdzona, brak jest jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, że na posesji N. doszło do pobicia innej osoby, a zatem logiczne jest przyjęcie, że to K. N. była leżącą na ziemi osobą, o której mówiła świadek D. H. (1). Równie logicznie przedstawia się w świetle przytoczonych okoliczności, że to E. N. był mężczyzną, który wówczas zadawał pokrzywdzonej ciosy. Sąd a quo, analizując kwestie sprawstwa innych osób zasadnie wskazał na to, że nie mogli pobić K. N. ani G. N., który przebywał wówczas w zakładzie karnym ani A. N., który był wtedy nieobecny w domu. Zdaniem Sądu Apelacyjnego skarżący nie wykazał w żaden sposób, aby w grę wchodziła taka sytuacja, że do pobicia pokrzywdzonej doszło w mieszkaniu przez oskarżonego, a na posesji bił pokrzywdzoną już ktoś inny. Przeczą temu także zasady zdrowego rozsądku. Zasadom tym sąd a quo nie uchybił w swoich wnioskowaniach. Słusznie wskazał też na to, że o tym, iż to właśnie oskarżony zadawał krytyczne ciosy, świadczy opisywane przez świadków zachowanie E. N. już po śmierci K. N., związane z ukrywaniem przed A. N. śmierci pokrzywdzonej, a następnie ucieczki z domu, oznajmienie rodzinie, że śmierć pokrzywdzonej spowodował A. N. i podejmowanie innych prób jego obciążania.

W tych warunkach zarzut błędnej oceny zeznań świadka S. C. (1) również jest chybiony. Świadek ta zgodnie z prawdą podała to, że rozmawiała z D. H. (1) po zaistnieniu zdarzenia, która podzieliła się z nią swoimi spostrzeżeniami. W toku postępowania wyjaśniono dostatecznie, że D. H. (1) nie znała nazwiska N., nie znała też rzeczywistej przyczyny śmierci pokrzywdzonej. W toku konfrontacji między świadkami wyjaśniono w jaki sposób była przekazywana ta informacja. Nie ma powodów do kwestionowania, że nazwisko N. padło ze strony świadka S. C. (1), która była przecież najbliższą sąsiadka N., a chodziło o zdarzenie, które rozgrywało się na ich posesji. Zrelacjonowała to, co następnego dnia przekazała jej D. H. (1). Nie zmienia to faktu, że zeznania świadka S. C. (1) miały tylko znaczenie uzupełniające, jako świadka „ze słyszenia”.

Odnośnie relacji świadka T. L. (1) skarżący także nie ma racji, bowiem nie uwzględnia tego, że sąd a quo nie dał wiary temu świadkowi co do okoliczności, że D. H. (1) nie przekazywała mu informacji na temat zdarzenia. Sam skarżący nie wykazał na czym miałby polegać i w tym przypadku błąd w rozumowaniu sądu a quo. Gwoli ścisłości świadek T. L. (1) nie twierdził, że nigdy nie słyszał, by D. H. (1) przekazywała mu informacje na temat zdarzenia, lecz stwierdził, że nie przypomina sobie „… żeby ona kiedyś mi powiedziała, że oskarżony bije żonę” (k. 765). Już to zmienia diametralnie znaczenie zarzutu skarżącego. Wcześnie świadek także nie był tak stanowczy, jak twierdzi obrońca, bo nie wykluczył, że „być może coś takiego miało miejsce i ona o tym wspominała, jednakże ja sobie na tę chwilę tego nie przypominam” (k. 394) oraz że „mogła być taka sytuacja, że mogła ona mi coś mówić o tym, że widziała, jak oskarżony bije żonę, ale ja sobie tego nie przypominam”(k. 593).

Nie ma w konsekwencji powodów do kwestionowania trafności oceny, że w tej mierze nie myliła się ani D. H. (1) ani S. C. (1), a świadek T. L. (1) po prostu zasłaniał się niepamięcią, gdyż wówczas zachował się nagannie, nie reagując w żaden sposób na informację D. H. (1).

Trafność zarzutów skarżącego odnosi się natomiast do jego stwierdzenia, że nigdy nie zabezpieczono żadnego narzędzia, którym oskarżony miałby dopuścić się zarzucanego mu czynu, a w konsekwencji błędne jest uznanie, że narzędziem, które miało służyć do dokonania obrażeń ciała u pokrzywdzonej jest „kantówka”.

Wyjaśnienie tej kwestii wymaga stwierdzenia, iż w wydanym w sprawie wyroku, w opisie przypisanego oskarżonemu czynu mowa jest o przedmiocie twardym, tępym. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku sąd a quo przyjmuje, że tym narzędziem była „kantówka” o przekroju 6x6 cm, służąca do zapierania drzwi. Kwestia ta wymaga korekty. Otóż w wydanej w sprawie opinii sądowo-lekarskiej biegli stwierdzili, że niektóre z obrażeń (pasmowate wylewy krwawe z otarciem naskórka, złamania kości łonowej lewej) mogły powstać wskutek urazów mechanicznych zadanych w tę okolicę ręką obcą przy użyciu narzędzia twardego tępego, jakim mógł być szeroki kij, deska, w tym tzw. kantówką. Jednocześnie stwierdzili, że brak pomiarów obrażeń uniemożliwił stwierdzenie, czy mogły one powstać w wyniku użycia kantówki, znalezionej na miejscu ujawnienia zwłok. Sąd a quo dostrzegał te okoliczności, jak również to, że świadek D. H. (1) mówiła o przedmiocie, który przypominał jej sztachetę lub kij, a z kolei biegli wykluczyli możliwość zadania ww. obrażeń przy użyciu narzędzia obłego jak pałka czy pręt. Tym niemniej skonstatował następnie, że była to kantówka drewniana, znajdująca się w miejscu zamieszkania oskarżonego - „…miała ona bowiem przekrój kwadratowy oraz tępe boki o nierównej powierzchni, a tym samym pasowała idealnie do podanego przez biegłych opisu narzędzia”. Takie wnioskowanie nie zasługuje na akceptację, bo nie ma jednak stuprocentowej pewności, że była to właśnie ta konkretna „kantówka”. Dlatego też w tym zakresie jak najbardziej właściwe jest ustalenie, że chodziło o przedmiot twardy, tępy, które to ustalenie zostało prawidłowo przywołane w wyroku. W tym zatem zakresie zachodzi konieczność dokonania odpowiedniej korekty, gdy chodzi o okoliczności zdarzenia przytaczane w uzasadnieniu wyroku.

Ponieważ w zaskarżonym wyroku znajduje się prawidłowe ustalenie niebudzące wątpliwości, stąd też zarzut obrońcy podlegał uwzględnieniu tylko w takim zakresie jak stwierdzono to powyżej. Sąd Apelacyjny stoi na stanowisku, że nie prowadzi to w żadnej mierze do konieczności uchylenia zaskarżonego wyroku, gdyż zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwala w sposób jednoznaczny na rozstrzygnięcie, które ze sprzecznych stanowisk sądu pierwszej instancji, wyrażonych w wyroku i jego uzasadnieniu, zasługuje na uwzględnienie (por. wyrok SN Z dnia 5.03.1984 r., I KR 6/84, OSNKW 1984/11-12/128). W doktrynie również wskazuje się na to, co zasługuje na akceptację, że w przypadku sprzeczności pomiędzy wyrokiem (jego częścią dyspozytywną) a uzasadnieniem, w takiej sytuacji decydujące znaczenie ma treść wyroku, ponieważ stanowi on rozstrzygnięcie sądu, które zostało podpisane przez wszystkich członków składu orzekającego, a następnie ogłoszone w sposób przewidziany przez prawo (zob. Lech K. Paprzycki - Komentarz do art. 424 Kodeksu postępowania karnego; LEX/el, 2012).

Godzi się bowiem wskazać na to, że „ustalenia faktyczne" będące podstawą dokonywanej subsumcji pod normy prawa karnego znajdują się w wyroku, nie zaś w pisemnym jego uzasadnieniu (zob. wyrok SN z dnia 31.01.2013 r., II KK 70/12, LEX nr 1294448). W omawianym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, że znamiona przestępstwa z art. 156 § 3 k.k. są zamieszczone w sentencji wyroku w opisie przypisanego oskarżonemu czynu. Wymóg ten z pewnością spełnia przytoczenie, że obrażenia zostały spowodowane m. in. narzędziem twardym, tępym. Taka też treść wyroku została ogłoszona publicznie w myśl art. 418 § 1 k.p.k., a nie to, co w tej kwestii zostało zawarte w pisemnym uzasadnieniu wyroku.

W konsekwencji bez znaczenia w takiej sytuacji pozostają wywody zawarte w pisemnych uzasadnieniu wyroku dotyczące posłużenia się przez oskarżonego m.in. „kantówką”, bo z treści wyroku wynika, że chodziło o narzędzie twarde, tępe. Niezależnie od tego, że przedmiot -„kantówka” oczywiście może również być takim narzędziem.

Sąd Okręgowy dokonał prawidłowej oceny okoliczności przytaczanych przez oskarżonego na rozprawie także w kontekście podnoszonego przez skarżącego zarzutu braku swobody wypowiedzi podczas składania pierwotnych wyjaśnień. Wyrażone w tej mierze stanowisko jest przekonujące, bo ocena ta nie razi dowolnością. Słusznie Sąd ten wskazał na to, że powody zmiany wyjaśnień są wyjątkowo naiwne. Rozliczył też oskarżonego z sugestii dotyczących innego mechanizmu powstania obrażeń, opierając się w tym zakresie na opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej. Nie znalazł też żadnych powodów, aby dać wiarę okolicznościom podawanym przez oskarżonego, w których starał się on przerzucić odpowiedzialność za to, co się stało na swojego syna A. N..

Ocena zeznań A. N. nie wykazuje mankamentów logicznych, wolna jest od błędu dowolności. Podzielić należy twierdzenia sądu a quo, że relacja tego świadka jest spójna i konsekwentna, świadek zachował obiektywizm, mimo że był skonfliktowany z oskarżonym. Jego relacje zostały skonfrontowane z pozostałymi dowodami, znajdując w nich potwierdzenie. Istotne znaczenie ma relacja tego świadka co do tego, że widział pokrzywdzoną wieczorem i rano następnego dnia w tej samej pozycji, a gdy odkrył, że ona nie żyje, to oskarżony po tym odkryciu zbiegł.

Nie ma też żadnych powodów do kwestionowania okoliczności przytoczonych przez ww. świadka odnośnie podrzucenia do jego mieszkania ubrań pokrzywdzonej oraz dokonanych tam uszkodzeń. W tych okolicznościach trafne jest wnioskowanie Sądu Okręgowego co do przyczyny, dla której oskarżony podrzucił ubrania pokrzywdzonej do mieszkania A. N. i dokonał tam uszkodzeń, tak by przesunąć miejsce zdarzenia do tego właśnie mieszkania. Skarżący ograniczył się w tej materii jedynie do kwestionowania nagrania z monitoringu, że widnieje na nim oskarżony, tym bardziej, że osoba na nagraniu nie ma żadnych rzeczy w ręku czy siatce, które następnie mogłaby rozrzucić. Kwestia ta ma znaczenie drugorzędne, bowiem dotyczy okoliczności po zaistnieniu czynu. Skarżący bezkrytycznie pomija to, że zapis z monitoringu nie ma charakteru kompletnego, dotyczy bowiem tylko pewnego wycinka czasowego. Sąd a quo wyjaśnił w uzasadnieniu, na podstawie jakich przesłanek przyjął, że kamera zarejestrowała zachowanie E. N.. Nie wynika zaś z tego, że właśnie wtedy doszło do podrzucenia ww. odzieży i dokonania uszkodzeń. Natomiast to, że nie mógł zrobić tego nikt inny wynika z nieodpartej logiki zdarzeń, a nietypowy sposób zachowania, polegający na zrywaniu z żony odzieży wynika z wyjaśnień samego oskarżonego.

Odnosząc się ponownie do opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej należy stwierdzić, że sąd a quo dokonał ich rzeczowej oceny. Wskazał przyczyny, dla których opinia ta zasługuje na uwzględnienie, co należy zaaprobować. Przeprowadził logiczne rozważania w zakresie mechanizmu powstania obrażeń, konfrontując to także z poprzednio wydaną opinią sądowo-lekarską. Podzielić należy też akceptację rozważań biegłych, które dotyczyły jednoczasowości powstania obrażeń, zarówno śmiertelnych jak i pozostałych, z wyjątkiem kilku drobnych wcześniejszych wylewów. Trafność rozważań co do wykluczenia możliwości powstania śmiertelnych obrażeń jedynie wskutek ciosów pięścią lub w wyniku upadku nietrzeźwej pokrzywdzonej także nie budzi wątpliwości. Skarżący w zasadzie kwestionuje jedynie to, że sąd a quo pominął to, że biegły Z. J. na rozprawie wskazał, że wręcz niemożliwe jest, aby osoba posiadająca we krwi 4,1 promila alkoholu i posiadająca urazy mogła się przemieszczać. W związku z tym skarżący podważa ustalenie, że pokrzywdzona była w stanie uciec oskarżonemu będąc pobita i mając 4,1 promila alkoholu we krwi, co stanowi dawkę śmiertelną.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na to, że tak sformułowany zarzut zawiera nieuprawnioną sugestię, że śmierć pokrzywdzonej mogła nastąpić wskutek spożycia znacznej ilości alkoholu. Dlatego też podkreślić trzeba to, że biegli z zakresu medycyny sądowej wykluczyli, aby zgon pokrzywdzonej mógł być skutkiem zatrucia alkoholem. Skarżący pomija przy tym bezkrytycznie kilka dalszych elementów, które sprawiają, że i ten zarzut należy uznać za chybiony. Po pierwsze dlatego, że nie ma powodów do kwestionowania, iż pokrzywdzona została pobita zarówno w mieszkaniu, jak i przed budynkiem, a właściwie wszystkie, w tym najbardziej istotne obrażenia o charakterze śmiertelnym powstały jednoczasowo. Po drugie dlatego, że stwierdzona ilość alkoholu we krwi stanowi wynik badania próbki pobranej od pokrzywdzonej po zdarzeniu. Nie ma przy tym żadnego ustalenia, co skarżący pomija, a sam nie przedstawia żadnego dowodu, że w momencie bicia przez oskarżonego pokrzywdzona była już rzeczywiście w takim stopniu upojona alkoholem. Po trzecie kwestia określenia tzw. dawki śmiertelnej zależy też od osobniczych właściwości i tolerancji na alkohol. Po czwarte stan pobicia pokrzywdzonej w mieszkaniu (bicie pięściami) nie spowodował śmiertelnych obrażeń, a zatem skarżący tylko spekuluje, że z tego powodu nie mogła ona już uciec oskarżonemu. Sam skarżący wskazuje, że tylko „trudnym do wyobrażenia jest sytuacja, iż pokrzywdzona w jakiś sposób mu ucieka i w dodatku dobiega aż do drugiego budynku”, a zatem sam nie wyklucza jednak zaistnienia takiej możliwości ucieczki. Odnośnie zaś wskazanej trasy ucieczki, to jak wynika choćby z zapisu monitoringu oba budynki dzieli niewielka odległość, znajdują się na tej samej działce. Nie chodzi więc w tym przypadku o jakąś długą i wyczerpującą trasę, co zdaje się sugerować skarżący. Wreszcie trzeba gwoli ścisłości wskazać na to, że to, na co powołuje się skarżący wynika jednak z innego kontekstu wypowiedzi biegłego, a mianowicie dociekania przez obrońcę, czy nie zaistniał inny mechanizm powstania śmiertelnych obrażeń (k. 1111). Biegły J. na rozprawie, na pytanie obrońcy wykluczył, aby śmiertelne obrażenia w obrębie klatki piersiowej powstały dwufazowo, tzn. że najpierw doszłoby do złamania żeber, a po pewnym czasie przemieszczająca się pokrzywdzona miałaby upaść i wówczas miałoby dojść do zranienia płuca prawego i wyjaśnił z jakich dwóch powodów. Tu zawarł stwierdzenie, że „nie bardzo jestem przekonany, że osoba mająca stężenie 4,1 promila alkoholu i złamane 5 żeber oraz stłuczenie okolicy stawów biodrowych przemieszcza się”. Jest to zatem stwierdzenie, które obrońca przytacza na poparcie swojego zarzutu w sposób nadmiernie dowolny, bo dotyczyło ono pytania o dwufazowość powstania obrażeń, co w niniejszej sprawie nie miało miejsca. Niezależnie od tego, pomijając inny kontekst wypowiedzi biegłego, zauważyć trzeba, że biegły nie wykluczył możliwości poruszania się przez taką osobę, a jedynie wyraził swój subiektywny osąd, że nie bardzo jest o tym przekonany. Wyrazić trzeba też stanowisko, że zasady doświadczenia życiowego także nie przychodzą w sukurs twierdzeniem skarżącego.

Reasumując, Sąd Apelacyjny nie znalazł powodów do podzielenia zarzutów apelacji, by w konsekwencji postąpić zgodnie z wnioskami w niej zawartymi. Ustalenia co do zawinienia oskarżonego jak i też co do przyjętej kwalifikacji prawnej przypisanego mu czynu są również prawidłowe. Rozważania w tym zakresie są przekonujące, stąd też na akceptację zasługują.

Rozważenie zarzutów wywiedzionej apelacji z oczywistych względów nie mogło pozostać bez oceny trafności wymierzonej oskarżonemu kary. W tej materii Sąd Apelacyjny uznał, że sąd a quo wymierzając oskarżonemu karę przydał nadmierne znaczenie jego wcześniejszej karalności, a mianowicie wyrokiem nakazowym Sądu Rejonowego w Wejherowie z dnia 1.09.2004 r. za czyny z art. 224 § 2 k.k. i z art. 226 § 1 k.k. na karę łączną grzywny w wymiarze 60 stawek dziennych (k. 181-182), nie dopatrzył się żadnych okoliczności łagodzących, przez co wymierzona kara 6 lat pozbawienia wolności przedstawia się jako rażąco niewspółmierna. Zważyć bowiem trzeba na to, że ani czyny, za które oskarżony został uprzednio skazany ani też wymierzona mu kara grzywny nie uzasadniały tak surowego potraktowania tej okoliczności. Nadto sąd a quo nie dostrzegł, analizując zapis w karcie karnej (k. 1122-1123), że w chwili wydawania wyroku w dniu 10.09.2012 r. pozostało zaledwie dwa dni do zatarcia tego skazania ex lege, co niewątpliwie należało uwzględnić w kategorii okoliczności łagodzącej. W toku postępowania odwoławczego uzyskano aktualną kartę karną oskarżonego, z której wynika, że jest on osobą niekaraną sądownie (k. 1227). Dlatego też uwzględniając tę okoliczność jako ewidentnie łagodzącą Sąd Apelacyjny doszedł do wniosku o konieczności zmiany zaskarżonego wyroku w części dotyczącej kary. W konsekwencji zmienił wyrok w ten sposób, że karę pozbawienia wolności orzeczoną wobec oskarżonego w punkcie I obniżył do 5 lat. Zdaniem Sądu kara w tym rozmiarze spełnia kryteria kary sprawiedliwej, będąc proporcjonalną do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu oraz właściwości i warunków osobistych oskarżonego. Pozostaje też w zgodzie ze społecznym poczuciem sprawiedliwości.

W pozostałej części zaskarżony wyrok utrzymano w mocy, nie dopatrując się zaistnienia uchybień, które należałoby brać pod uwagę z urzędu (art. 439 k.p.k. i art. 440 k.p.k.).

O kosztach nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej oskarżonemu z urzędu w postępowaniu odwoławczym orzeczono na podstawie § 14 ust. 2 pkt 5 oraz §§ 19 pkt 1 i 20 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28.09.2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz.U. Nr 163, poz. 1348 ze zm.), przy uwzględnieniu stawki podatku od towarów i usług, o której mowa w § 2 ust. 3 cyt. Rozporządzenia.

Jednocześnie na podstawie art. 624 § 1 k.p.k. w zw. z art. 634 k.p.k. - z uwagi na sytuację materialną oskarżonego zwolniono go od kosztów sądowych za postępowanie odwoławcze, wydatkami tego postępowania obciążając Skarb Państwa.

Treść orzeczenia została pozyskana od organu orzekającego na podstawie dostępu do informacji publicznej.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.