Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Wyrok z dnia 1972-06-20 sygn. V KRN 173/72

Numer BOS: 377635
Data orzeczenia: 1972-06-20
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt V KRN 173/72

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 1972 r.

Przewodniczący: sędzia J. Matysiak. Sędziowie: Z. Kubec (sprawozdawca), Z. Neumann.
Prokurator Prokuratury Generalnej: Z. Ramos.

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy Waldemara Jana C., oskarżonego z art. 182 § 1, 233, 234 § 1 i art. 236 k.k. w związku z art. 59 k.k., z powodu rewizji nadzwyczajnej wniesionej przez Prokuratora Generalnego PRL na niekorzyść oskarżonego od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla Województwa Warszawskiego w Warszawie z dnia 2 marca 1972 r., utrzymującego w mocy wyrok Sądu Powiatowego w Sokołowie Podlaskim z dnia 16 listopada 1971 r.

1) uchylił zaskarżone wyroki w orzeczeniu o karze łącznej oraz w części skazującej za czyn opisany w pkt I z art. 182 § 1 k.k. w związku z art. 59 § 1 k.k. i w tym zakresie przekazał sprawę Sądowi Powiatowemu w Sokołowie Podlaskim do ponownego rozpoznania;

2) zmienił powyższe wyroki w pozostałej części w ten sposób, że za czyn opisany w pkt II podwyższył karę do 3 lat pozbawienia wolności, również za czyn opisany w pkt III podwyższył karę do 3 lat pozbawienia wolności, a za czyn opisany w pkt IV - do 1 roku pozbawienia wolności:

3) jako karę łączną wymierzył karę 5 lat pozbawienia wolności, zaliczając na jej poczet okres tymczasowego aresztowania od dnia 5 sierpnia 1971 r. (...).

Wyrokiem Sądu Powiatowego w Sokołowie Podlaskim z dnia 16 listopada 1971 r. oskarżony Waldemar Jan C. został uznany za winnego i skazany:

z art. 182 § 1 k.k. w związku z art. 59 § 1 k.k. na 1 rok pozbawienia wolności za to, że dnia 5 sierpnia 1971 r. w S. naruszył nietykalność cielesną Henryka R., uderzając go kilkakrotnie rękami w okolicę górnej części klatki piersiowej i głowy;II) z art. 233 k.k. w związku z art. 59 § 1 k.k. na 1 rok i 8 miesięcy pozbawienia wolności za to, że w czasie i miejscu, jak opisano w pkt I, dopuścił się czynnej napaści na Jerzego W., przybranego do pomocy przez interweniującego służbowo funkcjonariusza MO Jerzego G., uderzając go ręką w plecy;III) z art. 234 § 1 i 235 k.k. w związku z art. 10 § 1 i art. 59 § 1 k.k. na 2 lata pozbawienia wolności za to, że w czasie i miejscu, jak opisano w pkt I, dopuścił się czynnej napaści na pełniącego swe obowiązki służbowe funkcjonariusza MO Jerzego G., zamierzając uderzyć go ręką, w celu zaś zmuszenia go do odstąpienia od zatrzymania i doprowadzenia do miejscowego aresztu szarpał go za mundur;IV) z art. 236 k.k. w związku z art. 59 § 1 k.k. na 8 miesięcy pozbawienia wolności za to, że w tymże czasie i miejscu znieważył podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych funkcjonariuszy MO Jerzego G., Wacława G. i Mariana W., używając pod ich adresem słów wulgarnych, uznanych powszechnie za obelżywe.

Wszystkie te przypisane oskarżonemu czyny ocenione zostały przez Sąd Powiatowy jako czyny o charakterze chuligańskim, przy czym na zasadzie art. 66 i 67 § 1 k.k. wymierzono temu oskarżonemu jako karę łączną 5 lat pozbawienia wolności, zaliczając areszt tymczasowy od dnia 7 sierpnia 1971 r.

Wyrok ten zaskarżył obrońca oskarżonego w kwestii kar poszczególnych i kary łącznej, domagając się ich złagodzenia oraz pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego w zakresie winy co do czynu opisanego w pkt I aktu oskarżenia, postulując uchylenie zaskarżonego wyroku w tej części i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Rewizja oskarżyciela posiłkowego podnosiła, że kwestionowany czyn oskarżonego Waldemara Jana C. powinien być kwestionowany jako przestępstwo określone w art. 157 § 2 k.k.

Sąd Wojewódzki dla Województwa Warszawskiego w Warszawie wyrokiem z dnia 2 marca 1972 r. utrzymał w mocy zaskarżony wyrok Sądu Powiatowego w Sokołowie Podlaskim, wprowadzając jedynie drobną zmianę, że kara za czyn opisany w pkt III została wymierzona na podstawie przepisu art. 234 § 1 k.k., a nie - jak przyjął Sąd Powiatowy - na zasadzie art. 234 § 1 i art. 235 k.k. Jeżeli chodzi o ocenę prawną czynu głównego, opisanego w pkt I aktu oskarżenia, to sąd rewizyjny uznał, że "zastosowaną przez sąd pierwszej instancji kwalifikację prawną czynu oskarżonego z art. 182 § 1 k.k. w związku z art. 59 § 1 k.k. należy uznać za prawidłową", a kary zarówno poszczególne, jak i łączne ocenił jako słuszne oraz współmierne do stopnia zawinienia.

Prokurator Generalny PRL zaskarżył rewizją nadzwyczajną powyższy wyrok na niekorzyść oskarżonego Waldemara Jana C. w części dotyczącej orzeczenia o winie co do czynu opisanego w pkt I aktu oskarżenia oraz w kwestii kary, a co do pozostałych przypisanych temu oskarżonemu czynów i kary łącznej zarzucając:

1) błąd w ustaleniach faktycznych co do czynu zakwalifikowanego jako przestępstwo określone w art. 182 § 1 k.k., polegający na niesłusznym uznaniu, że opinia biegłego specjalisty medycyny sądowej Zofii A. nie daje podstaw do przyjęcia związku przyczynowego pomiędzy pobiciem przez oskarżonego Waldemara C. pokrzywdzonego Henryka R. a śmiercią tegoż Henryka R. i w konsekwencji błędne zakwalifikowanie tego czynu jako przestępstwa określonego w art. 182 § 1 k.k. zamiast prawidłowo - w art. 152 § 1 k.k.,

2) wymierzenie rażąco niskich kar za poszczególne pozostałe czyny przypisane oskarżonemu Waldemarowi Janowi C. (pkt II, III i IV) oraz rażąco łagodnej kary łącznej - w stosunku do poważnego społecznego niebezpieczeństwa tych przypisanych oskarżonemu czynów oraz ujemnych cech osobowości oskarżonego - i wnosząc o zmianę zaskarżonego wyroku Sądu Wojewódzkiego dla Województwa Warszawskiego w Warszawie oraz utrzymanego nim w mocy wyroku Sądu Powiatowego w Sokołowie Podlaskim przez:

1) uchylenie zaskarżonego wyroku co do kary łącznej,

2) uznanie oskarżonego Waldemara Jana C. za winnego tego, że w dniu 5 sierpnia 1971 r. w S. spowodował nieumyślnie śmierć Henryka R. przez to, że bez powodu uderzył go kilkakrotnie rękami w głowę i okolicę górnej części klatki piersiowej, przez co spowodował wytworzenie się u Henryka R. stanu napięcia nerwowego, który przyczynił się do powstania zawału mięśnia sercowego i w następstwie tego śmierci Henryka R., przy czym skutek ten Waldemar Jan C. mógł i powinien przewidzieć, tj. przestępstwa określonego w art. 152 k.k. w związku z art. 59 § 1 k.k., i wymierzenie mu z tego przepisu stosownej kary,

3) wymierzenie oskarżonemu surowszych kar pozbawienia wolności za poszczególne pozostałe przypisane mu czyny oraz surowszej kary łącznej.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Sądy obu instancji w rozważaniach nad działaniem oskarżonego w ramach pierwszego zarzutu aktu oskarżenia oceniły je wprawdzie zgodnie z tezą aktu oskarżenia, niemniej jednak obowiązkiem sądów obu instancji było przeanalizowanie działania oskarżonego w aspekcie wszystkich okoliczności tego wydarzenia, a zwłaszcza związku przyczynowego między zadanymi pokrzywdzonemu ciosami a powstałym u niego zawałem serca i ostatecznym skutkiem w postaci zejścia śmiertelnego. Wszechstronnej oceny wymagała też w tej części kwestia winy oskarżonego Waldemara Jana C.

Sąd Wojewódzki dopuścił się błędu w ustaleniach faktycznych, uznając, że opinia biegłego lekarza nie

pozwala na przyjęcie obiektywnego związku przyczynowego między działaniem oskarżonego a śmiercią Henryka R. Wnikliwe rozważenie opinii pisemnej biegłego sądowego Zofii A., uzupełnionej wypowiedziami na rozprawie, prowadzi do stwierdzenia, że sąd drugiej instancji wyciągnął z tych dowodów błędne wnioski, nie dopatrując się związku przyczynowego między działaniem oskarżonego a zgonem Henryka R.

W opinii pisemnej biegły podaje, że "samo zajście, o którym mowa w treści akt sprawy i związane z tym zdenerwowanie itp. mogło być okolicznością sprzyjającą do powstania zawału u osoby ze zmianami nerwicowymi serca". Na rozprawie wypowiedź biegłego była bardziej stanowcza i niedwuznacznie wskazywała na istnienie związku przyczynowego między rękoczynami oskarżonego a zejściem śmiertelnym Henryka R. Biegły Zofia A. bowiem podała, że "zajście z oskarżonym było czynnikiem sprzyjającym do powstania zawału" i "mogło być czynnikiem wystarczającym". Wprawdzie biegły Zofia A. zastrzegła się, że nie może podać, czy owo zajście z oskarżonym było jedynym czynnikiem, który wywołał śmiertelny zawał, lecz to stwierdzenie nie wyłącza związku przyczynowego między działaniem oskarżonego a skutkiem w postaci śmierci Henryka R., skoro było ono istotnym ogniwem, które spowodowało śmiertelny zawał serca. Nawet przy istnieniu i innych przyczyn - co miało miejsce w tym wypadku - w postaci zmian naczyniowych serca zadanie przez oskarżonego wielu uderzeń ręką w głowę i okolicę klatki piersiowej było - jak wynika z cytowanych wypowiedzi - elementem wyzwalającym wytworzenie się śmiertelnego zawału, a więc niewątpliwą przyczyną powstałego w efekcie skutku.

Nie bez znaczenia w tym względzie jest też wypowiedź lekarza Grzegorza C., któremu w toku wywiadu Henryk R. podał, że głównym powodem jego złego samopoczucia było "pobicie przez jakiegoś młodzieńca". W tych warunkach błędne jest stanowisko Sądu Wojewódzkiego, jakoby o istnieniu związku przyczynowego decydowało tylko domniemanie. Skoro więc istnieje - jak wynika z przytoczonych powyżej wywodów - obiektywna przyczynowa zależność między działaniem oskarżonego a wywołanym przez niego skutkiem, przeto zgodnie z zasadami orzecznictwa oraz nauki prawa karnego co do winy rozważenia wymaga jeszcze i strona podmiotowa działania sprawcy, a więc jego stosunku do działania, którego się dopuścił, a szczególnie czy możliwość skutku swego działania powinien i mógł przewidzieć (art. 7 § 2 k.k.).

Rewizja nadzwyczajna zajmuje stanowisko, że oskarżony powinien i mógł przewidzieć śmierć Henryka R., uzasadniając je następująco: "Oceniając omawiany czyn oskarżonego w aspekcie winy wypadnie podnieść, że dopuścił się on winy nieumyślnej w postaci niedbalstwa. Zasada humanizmu socjalistycznego wymaga od każdego członka społeczeństwa poszanowania praw i wszelkich dóbr współobywatela, a w tym w szczególności jego zdrowia i życia. Już z tych ogólnych założeń współżycia wynika nakaz kontrolowania własnych czynów, aby nie naruszały one dóbr innych jednostek. Oskarżony działał wbrew tym zasadom, przy czym mając prawie 18 lat i ukończone 8 klas szkoły niewątpliwie świadom był swego działania i możliwości jego skutków. Oskarżony Waldemar Jan C. przyznał, że kilkakrotnie uderzył Henryka R. głównie w klatkę piersiową, a ten zasłaniał się tylko przed nim, prosząc, aby go nie bił. Taka bierna postawa pokrzywdzonego przy zaatakowaniu go bez powodu musiała nasuwać wniosek oskarżonemu, że jego zachowanie się wywoła stan napięcia nerwowego u poszkodowanego. Ponieważ oskarżony zadał uderzenia pokrzywdzonemu w okolicę głowy i klatki piersiowej, miał możność spostrzeżenia, że atakowany jest starszym człowiekiem, u którego gwałtowne zachowanie się oskarżonego wywołało stan silnej emocji. Ze względu na wiek (60 lat) atakowanego Henryka R. i znane zjawisko częstych wylewów krwawych do mózgu oraz zawałów serca u ludzi w tym wieku z powodu silniejszych emocjonalnych przeżyć i związanych z tym następstw w postaci zgonów oskarżony Waldemar Jan C. mógł i powinien przewidzieć jako dojrzały młodzieniec, że ciosy przez niego zadane mogą spowodować zaburzenia organiczne i w następstwie nawet śmierć, co też istotnie w konkretnym wypadku zdarzyło się".

Na tej podstawie rewizja wyraziła zdanie, że oskarżony powinien być skazany z art. 152 k.k. Ze zdaniem tym - przy przyjętych w zaskarżonych wyrokach i w rewizji nadzwyczajnej ustaleniach faktycznych co do przebiegu działania oskarżonego - nie można się zgodzić.

Powinność i możność przewidywania następstw działania sprawcy nie może być oceniona w oderwaniu od konkretnej sytuacji, lecz z uwzględnieniem prawdopodobieństwa nastąpienia skutków w wyniku konkretnego zachowania się sprawcy, licząc się z jego życiowym doświadczeniem. Prawdopodobieństwo natomiast należy oceniać jako coś więcej niż abstrakcyjną tylko możliwość. Sprawcę można obciążyć powinnością i możliwością przewidywania tylko normalnych, typowych następstw, nie zaś następstw zupełnie wyjątkowych, uwzględniając osobowość sprawcy, jego wiek, doświadczenie życiowe, wykształcenie i poziom intelektualny.

Mając to na względzie, nie można przyjąć, aby niespełna 18-letni młodzieniec, o wykształceniu 8 klas szkoły podstawowej powinien i mógł przewidzieć, że w wyniku kilkakrotnego nie pozostawiającego śladów na ciele uderzenia Henryka R. rękami w okolicę górnej części klatki piersiowej i głowy nastąpi jego śmierć, zwłaszcza że pobity nie był zgrzybiałym starcem, lecz sprawnym fizycznie mężczyzną (jechał na rowerze), którego wiek oceniano na 55 lat, który miał 180 cm wzrostu i ważył 83 kg.

W szczególności nie można oskarżonego, który przecież nie jest lekarzem, obciążać powinnością i możliwością przewidywania, że zadane przez niego uderzenia wywołają u Henryka R. taki stan napięcia nerwowego, który spowoduje zawał serca i śmierć.

Przy ustaleniach co do sposobu działania oskarżonego, które poczyniły sądy obu instancji, a które przyjmuje za prawdziwe rewizja nadzwyczajna, nietypowe zupełnie w tej sytuacji następstwa w postaci zawału serca i śmierci przekraczały możliwość przewidywania niespełna 18-letniego sprawcy. Jednakże dokładna analiza materiału dowodowego prowadzi do wniosku, że ustalenia, zwłaszcza co do liczby ciosów, umiejscowienia ich, sposobu zadania ich (pięścią czy otwartą dłonią) i zachowania się napadniętego, nasuwają duże zastrzeżenia.

Oba sądy ustalają, że oskarżony Waldemar Jan C. uderzył Henryka R. ręką w twarz, a następnie zadał mu kilka ciosów pięściami, bijąc go po twarzy i klatce piersiowej. Ponieważ Sąd Powiatowy w uzasadnieniu powołuje się ogólnikowo na materiał dowodowy, można się tylko domyślać, że ustalenia te zostały oparte na wyjaśnieniach oskarżonego, który przyznał się do zadania 5-6 ciosów ręką w okolicę klatki piersiowej, oraz na zeznaniach naocznych świadków: Józefa C., który zeznał, iż w jego obecności oskarżony jakieś 7-8 razy uderzył Henryka R. w okolicę twarzy i głowy, Andrzeja A. - że oskarżony uderzył Henryka R. kilka razy w klatkę piersiową i Henryka K. - że oskarżony kilka razy uderzył w twarz Henryka R.

Tymczasem Sąd Powiatowy nie rozważył, że córka Henryka R. - świadek Stanisława O. zeznała, iż wkrótce po napaści ojciec opowiadał jej w szpitalu, że po uderzeniu przez oskarżonego upadł i że "dostał od oskarżonego ze 30 ciosów". O upadku tym mowa jest również w postanowieniu prokuratora sporządzonym dnia następnego i w protokole sądowo-lekarskim oględzin zwłok. Ta ważna okoliczność nie została przez sądy wyjaśniona.

Również kwestia liczby zadawanych przez oskarżonego ciosów i ich umiejscowienia, co ma istotne znaczenie w niniejszej sprawie, o czym będzie jeszcze mowa, nie została wyjaśniona. Nie tylko według relacji córki Henryka R., ale również z zeznań jego żony oraz nie ujawnionych zeznań funkcjonariusza MO świadka Wacława C. ze śledztwa wynika, że Henryk R. zaraz po napaści mówił o 30 ciosach. Z ujawnionych wprawdzie, lecz nie rozważonych przez sądy zeznań naocznego świadka Henryka K. wynika, że oskarżony uderzył Henryka R. około 10 razy.

Analiza zeznań naocznych świadków zajścia prowadzi do wniosku, że oskarżony zadał Henrykowi R. w każdym razie więcej niż kilka ciosów. Tak więc z ujawnionych wprawdzie, lecz nie rozważonych przez sądy zeznań świadka Józefa C. ze śledztwa wynika, że oskarżony uderzył Henryka R. kilka razy, że zasłaniał się on rękami, a oskarżony w dalszym ciągu go bił i że mimo interwencji świadka oskarżony jeszcze kilkakrotnie uderzył Henryka R. Podobnie świadek ten zrelacjonował przebieg zajścia w nie ujawnionej notatce służbowej, sporządzonej przezeń w dniu zajścia. Z zeznań świadka Andrzeja A. można wnosić, że oskarżony uderzył Henryka R. około 10 razy, Henryk R. zasłaniał się, a ten go dalej bił. Relacjonowane przez trzech świadków, o których była już mowa, wypowiedzi Henryka R. wskazywałyby na 30 ciosów.

Jeżeli chodzi o umiejscowienie ciosów, to były one skierowane nie tylko - jak ustalają oba sądy - w głowę i klatkę piersiową, ale również w żołądek, co wynika z zeznań naocznego świadka Józefa C. oraz sporządzonej przez niego notatki służbowej, a ponadto z nie ujawnionych zeznań świadka Wacława W., który relacjonował wypowiedź Henryka R. bezpośrednio po napaści, że oskarżony uderzył go pięścią około 30 razy w żołądek.

W tych warunkach powstała konieczność uchylenia zaskarżonego wyroku w części dotyczącej czynu opisanego w pkt I i przekazania sprawy w tym zakresie do ponownego rozpoznania Sądowi Powiatowemu w celu dokładnego ustalenia przebiegu zajścia co do liczby zadanych ciosów i ich umiejscowienia oraz co do upadku Henryka R. po tych ciosach.

Ocena prawna działania oskarżonego będzie zależała od poczynionych w ponownym rozpoznaniu ustaleń sądu na podstawie całego materiału dowodowego.

Przyjęcie upadku Henryka R. w następstwie zadanych mu ciosów, co w obecnym stanie sprawy jest - jak się wydaje - mało prawdopodobne, wymagać jednak będzie wyjaśnienia, zwłaszcza przez szczegółowe pytanie świadków Józefa C. i Stanisławy O. oraz innych, jak również wymagać będzie rozważenia możliwości przewidywania przez oskarżonego skutku śmiertelnego, zgodnie bowiem z ustalonym już orzecznictwem Sądu Najwyższego sprawca, który powoduje upadek napadniętego na twardą powierzchnię lub na twarde przedmioty, może i powinien przewidywać, że w wyniku takiego upadku może nastąpić śmierć.

Przede wszystkim zaś sąd będzie musiał rozważyć, w jakim zamiarze działał oskarżony. Zadanie przez sprawcę - w zależności od poczynionych ustaleń - kilkudziesięciu, kilkunastu czy choćby kilku ciosów pięścią w okolicę klatki piersiowej i żołądka może wskazywać, że sprawca działał nie tylko w zamiarze naruszenia nietykalności cielesnej napadniętego, sprawienia mu bólu i sponiewierania go, ale również w zamiarze wywołania u niego choćby krótkotrwałego rozstroju zdrowia. Tego rodzaju działanie może przekraczać granice określone w art. 182 § 1 k.k., zamieszczonym w rozdziale o przestępstwach przeciwko czci i nietykalności cielesnej i może stanowić już przestępstwo określone w art. 156 § 1 lub 2 k.k. w związku z art. 11 § 1 k.k.

Jeżeli chodzi o pozostałe czyny przypisane oskarżonemu Waldemarowi Janowi C. nietrafne jest stanowisko sądów obu instancji, uznających wymierzone kary jako słuszne i współmierne do stopnia zawinienia.

W przepisie art. 50 § 1 nowy kodeks karny podkreślił wagę społeczną oddziaływania kary. Owo oddziaływanie powinno z jednej strony ugruntować przekonanie społeczeństwa, że za każdy czyn przestępny sprawcę spotka odpowiednia represja karna, a z drugiej - oddziaływać wstrzymująco na tych, którzy naruszają normy współżycia. Mając na uwadze te podstawowe cele kary oraz powszechne żądanie opinii publicznej surowszego karania sprawców czynów chuligańskich, należy uznać, że zarówno Sąd Powiatowy, jak i Sąd Wojewódzki należycie nie uwzględniły wymierzając karę zarówno tych jej aspektów, jak i negatywnych właściwości oskarżonego Waldemara Jana C. Wprawdzie oba sądy orzekając miały na względzie dwukrotną karalność oskarżonego oraz brak wpływu wychowawczego wymierzonych uprzednio kar, to jednak jeżeli się zważy, że czynów przestępnych opisanych w pkt II i III dopuścił się oskarżony zaledwie w kilka miesięcy po czynach, za które został poprzednio ukarany i tylko w kilka dni po wyroku uznającym go za winnego przestępstwa określonego w art. 234 § 1 k.k., kary wymierzone w zaskarżonym wyroku uznać wypada jako rażąco łagodne i nie spełniające zadań wychowawczych i reedukacyjnych.

Za takim wnioskiem przemawia też i stwierdzenie Sądu Wojewódzkiego, że oskarżony nie zmienił swego postępowania, a nawet "jeszcze bardziej się rozzuchwalił". Takie zachowanie się oskarżonego Waldemara Jana C. dowodzi, że dopiero surowsze kary spełnią w stosunku do niego cel zapobiegawczy i wychowawczy, a jednocześnie znajdą aprobatę opinii publicznej jako uwzględniające społeczne niebezpieczeństwo czynów oskarżonego. Oskarżony Waldemar Jan C. jest wprawdzie jeszcze młodocianym i wzgląd na wychowanie oraz wdrożenie do przestrzegania porządku prawnego powinien być brany pod uwagę przy orzekaniu kary (art. 51 k.k.), jednakże nie można nie widzieć tego, że poprzednio wymierzone kary nie podziałały nań wychowawczo i że oskarżony okazał się szczególnie niepodatny na wychowawcze oddziaływanie i głęboko zdemoralizowany, co powoduje konieczność wymierzenia mu odpowiednio surowszych kar dla osiągnięcia wobec niego celów zapobiegawczych i wychowawczych.

Również wzgląd na społeczne oddziaływanie kary wymaga wymierzenia surowszych kar. Jeżeli chodzi o czyn opisany w pkt II, to podnieść wypada, że intencją przepisu art. 22 § 2 k.k., zachęcającego obywatela do interweniowania w zajścia chuligańskie, jest zaktywizowanie społeczeństwa w zwalczaniu naruszeń porządku prawnego przez występki o charakterze chuligańskim. Z materiału dowodowego wynika, że świadek Jerzy W. samorzutnie przyszedł z pomocą funkcjonariuszowi MO Jerzemu G., który sam nie był w stanie przeszkodzić napaści chuligańskiej ze strony oskarżonego. Dlatego czynna napaść na świadka Jerzego W., jako osobę przybraną do pomocy funkcjonariuszowi MO, wymaga surowszego ukarania. Sąd Najwyższy zaostrzając karę za ten czyn do 3 lat pozbawienia wolności miał na względzie nie tylko fakt dopuszczenia się tego przestępstwa w kilka dni po skazaniu oskarżonego za przestępstwo podobne, ale przede wszystkim społeczne oddziaływanie tej kary. Chodzi o to, by z jednej strony każdy obywatel, który przychodzi z pomocą funkcjonariuszowi MO, a z drugiej - każdy chuligan, który dopuści się czynnej napaści na takiego obywatela, wiedział, że tego rodzaju napaść karana jest z całą surowością prawa.

Kara za czyn opisany w pkt III, zagrożony karą do 8 lat pozbawienia wolności, z przyczyn, o których była już mowa, również wymaga zaostrzenia do 3 lat. Wreszcie wymaga też zaostrzenia do roku pozbawienia wolności kara za czyn opisany w pkt IV przede wszystkim dlatego, że oskarżony znieważając trzech funkcjonariuszy MO - jak to ustalają sądy - posłużył się pod ich adresem między innymi słowem "hitlerowcy", co w odczuciu polskiego społeczeństwa stanowi najcięższą zniewagę.

Wymierzając karę łączną za wymienione trzy przestępstwa, Sąd Najwyższy, mając na względzie granice tej kary od 3 (przy absorpcji) do 7 lat (przy kumulacji) oraz liczbę popełnionych przez oskarżonego przestępstw z jednej strony, a z drugiej - stosunkowo bliski związek między nimi, uznał karę 5 lat pozbawienia wolności za odpowiednią. Na poczet tej kary Sąd Najwyższy zaliczył okres tymczasowego aresztowania od dnia 5 sierpnia 1971 r., tj. od daty zatrzymania oskarżonego, nie zaś - jak to uczynił Sąd Powiatowy - od daty postanowienia o tymczasowym aresztowaniu.

Treść orzeczenia została pozyskana od organu orzekającego na podstawie dostępu do informacji publicznej.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.