Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Postanowienie z dnia 2006-02-08 sygn. III KK 370/04

Numer BOS: 2221454
Data orzeczenia: 2006-02-08
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt III KK 370/04

Postanowienie

Sądu Najwyższego

z dnia 8 lutego 2006 r.

Przewodniczący: Sędzia SN Ewa Strużyna.

Sędziowie SN: Krzysztof Cesarz, Przemysław Kalinowski.

Prokurator Prokuratury Krajowej: Józef Piechota.

Sąd Najwyższy w sprawie Romualda L. i Leszka S. skazanych z art. 42 ust. 1 i 3 ustawy z 24 kwietnia 1997 r. o przeciwdziałaniu narkomanii po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 8 lutego 2006 r. kasacji, wniesionej przez obrońców skazanych od wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 27 maja 2004 r., zmieniającego wyrok Sądu Okręgowego z dnia 12 lutego 2004 r.,

1) oddala obie kasacje;

2) obciąża obu skazanych kosztami sądowymi postępowania kasacyjnego w częściach na nich przypadających.

Uzasadnienie

Sąd Okręgowy wyrokiem z dnia 12 lutego 2004 r. uznał m.in. Romualda L. i Leszka S. za winnych tego, że w dniu 18 grudnia 2001 r. działając wspólnie i w porozumieniu wraz z innymi osobami w ramach uzgodnionego podziału ról dokonali wywozu 5,68 kg amfetaminy z Polski do Szwecji w celu wprowadzenia jej do obrotu, tj. dokonania przestępstwa z art. 42 ust. 1 i 3 ustawy z dnia 24 kwietnia 1997 r. o przeciwdziałaniu narkomanii i za to na podstawie powołanego przepisu oraz art. 33 § 1 i 3 k.k. wymierzył im kary po 6 lat pozbawienia wolności i po 50 stawek dziennych grzywny ustalając wysokość jednej stawki na kwotę 10 zł, a na podstawie art. 55 ust. 3 powołanej ustawy orzekł od ówcześnie oskarżonych nawiązki w kwotach po 2.000 zł.

Powyższe rozstrzygnięcie zostało zaskarżone przez obrońców oskarżonych, a także przez prokuratora.

Po rozpoznaniu wszystkich apelacji Sąd Apelacyjny wyrokiem z dnia 27 maja 2004 r. zmienił orzeczenie Sądu I instancji podwyższając do 8 lat kary pozbawienia wolności wymierzone oskarżonym.

Od tego ostatniego wyroku wnieśli kasacje obrońcy skazanych, zarzucając:

- adw. R. Z. - jako autor kasacji dotyczącej obu skazanych - rażące naruszenie art. 587 k.p.k. polegające na uznaniu za dowód protokołu z przesłuchania Jacka K. sporządzonego w drodze pomocy prawnej przez władze Królestwa Szwecji, mimo że sposób przeprowadzenia tej czynności jest sprzeczny z zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, gdyż pozostaje w sprzeczności z przepisami art. 147 § 1 k.p.k., art. 149 k.p.k. i art. 150 k.p.k., - adw. Krzysztof K. jako drugi obrońca skazanego L.S. - określający siebie mianem "pełnomocnika skazanego" - także rażące naruszenie art. 587 k.p.k. w zw. z art. 391 § 2 k.p.k. wynikające z odczytania na rozprawie protokołu wyjaśnień złożonych przez J.K. za granicą w ramach wniosku o pomoc prawną, pomimo tego, że przedmiotowy protokół został sporządzony bez zachowania wymagań przewidzianych w polskiej procedurze karnej, a także obrazę art. 170 § 2 k.p.k., art. 410 k.p.k., art. 457 § 3 k.p.k., art. 4 i 5 § 2 k.p.k. oraz art. 366 § 1 i art. 424 § 1 pkt 2 k.p.k.

W konkluzjach obu kasacji skarżący wnosili o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji, a autor odrębnej kasacji na korzyść skazanego L.S. sformułował nadto wniosek alternatywny o uniewinnienie tego skazanego. Prokurator w odpowiedziach na obie kasacje wniósł o ich oddalenie.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Obie kasacje wniesione na korzyść skazanych R.L. i L.S. okazały się niezasadne, zaś sformułowane w nich zarzuty i wnioski nie zasługiwały na uwzględnienie. Pomijając już wady formalne kasacji i błędne przekonanie ich autorów, że przedmiotem zaskarżenia jest -wbrew wyraźnej przecież dyspozycji art. 519 k.p.k. - wyrok Sądu Okręgowego w tej sprawie, w pierwszej kolejności należy odnieść się do wspólnego obu skarżącym zarzutu naruszenia art. 587 k.p.k. w zw. z art. 391 § 2 k.p.k. Do zarzucanego uchybienia miało dojść w wyniku wprowadzenia do materiału procesowego sprawy, a następnie wykorzystania jako pełnowartościowego dowodu, protokołu z przesłuchania w charakterze podejrzanego Jacka K., którą to czynność przeprowadzono w drodze pomocy prawnej w Królestwie Szwecji. Tymczasem, przy sporządzaniu tego protokołu nie zachowano całego szeregu reguł określonych w art. 147 § 1 k.p.k., art. 148 § 1 pkt 1, art. 150 § 1 k.p.k., gdyż: nie uprzedzono osób uczestniczących w czynności, że jej przebieg jest nagrywany, nie oznaczono w protokole wszystkich osób uczestniczących w przesłuchaniu (w tym dwóch funkcjonariuszy policji z Polski), protokół nie został podpisany przez wszystkich uczestników rejestrowanej czynności; ponadto przedmiotowa czynność przeprowadzana w drodze pomocy prawnej nie została dokonana przez szwedzkie organa wymiaru sprawiedliwości lub pod ich nadzorem, lecz większą część przesłuchania przeprowadzili polscy policjanci, ówcześnie podejrzany Jacek K. nie został zapoznany z prawami i obowiązkami podejrzanego według przepisów polskich, a zapis jego relacji nie został skopiowany do rejestru, zgodnie z wymaganiami szwedzkiego kodeksu postępowania sądowego.

Na wstępie podkreślić trzeba, że ranga zarzuconych usterek jest bardzo zróżnicowana, część z nich opiera się na nieporozumieniu, a żadna nie daje podstaw do formułowania tezy o niedopuszczalności odczytania przedmiotowego protokołu, choć potwierdzenie niektórych zarzutów mogłoby mieć wpływ na ocenę jego znaczenia dowodowego. Przede wszystkim jednak nie sposób zgodzić się z założeniem, że dyspozycja art. 587 k.p.k. daje jakiekolwiek podstawy do stawiania znaku równości między "zasadami porządku prawnego w Rzeczypospolitej Polskiej", a szczegółową regulacją o charakterze niewątpliwie porządkowym, określającą w rozdziale 16 k.p.k. - kto, kiedy i w którym miejscu powinien zostać odnotowany w protokole określonej czynności procesowej. Gdyby bowiem ustawodawca zmierzał do zastosowania wszystkich tych przepisów w toku przeprowadzania czynności procesowej za granicą, to właśnie te normy wskazałby w art. 587 k.p.k. Tymczasem poprzez odwołanie się do "zasad porządku prawnego" wyraźnie wskazano, że chodzi o reguły natury ogólniejszej. Na pewno trafne będzie objęcie zakresem tego pojęcia szeregu gwarancji konstytucyjnych, a także podstawowych zasad procesu karnego, takich jak prawo do obrony, prawo do odmowy składania wyjaśnień, czy też zakaz uzyskiwania dowodu w warunkach wyłączających swobodę wypowiedzi. Spośród zarzutów podnoszonych w kasacjach w tym właśnie obszarze mieści się kwestia uprzedzenia ówcześnie podejrzanego J.K. o przysługujących mu uprawnieniach. Nie przybrało ono wprawdzie takiej postaci, jak w przypadku innego podejrzanego M.W. (poprzez dołączenie do akt specjalnego formularza), ale nie można twierdzić, że takie pouczenie nie nastąpiło i to jeszcze powołując się, tj. początek protokołu przesłuchania J.K., na której to karcie znajdują się zapisy całkowicie przeczące tezie skarżącego. W oryginale protokołu karta ta, podobnie jak i następne, zostały podpisane przez składającego wyjaśnienia. Wyraźnie odnotowano w tej części zarówno fakt udzielenia pouczenia, jak i oświadczenie podejrzanego, że zrozumiał treść otrzymanego pouczenia. Nigdy zresztą prawidłowość tego pouczenia nie była kwestionowana przez tego, kogo to zagadnienie dotyczyło w pierwszej kolejności, tj. przez podejrzanego J.K. Natomiast fakt sporządzania protokołu przez inspektora policji szwedzkiej i udziału w tej czynności tłumacza nie budzi wątpliwości i z kasacji nie wynika, aby brak ich podpisów był sprzeczny z przepisami, których byli obowiązani przestrzegać, a także by miał jakiekolwiek znaczenie z punktu widzenia przebiegu i wyników przeprowadzanej przez nich czynności. Prawdą jest natomiast brak zamieszczenia w protokole danych identyfikujących funkcjonariuszy polskiej policji biorących udział w przesłuchaniu J.K. Zauważyć jednak trzeba, że przeprowadzającym całą czynność procesową, a także sporządzającym protokół, był przedstawiciel szwedzkiego organu udzielającego pomocy prawnej, stąd też to jego identyfikacja ma podstawowe znaczenie. Jeżeli, jak ustaliły to sądy orzekające standardem postępowania w Szwecji jest brak podpisu funkcjonariusza prowadzącego przesłuchanie i wymienionego w protokole, to nie sposób przyjąć by usterką był brak innych podpisów, oczywiście poza podpisem osoby przesłuchiwanej. Natomiast w przedmiotowym protokole prawidłowo odnotowano aktywność polskich policjantów w zadawaniu pytań przesłuchiwanemu. Zagadnienie ich roli w omawianej czynności procesowej mogłoby nabrać znaczenia nie w kontekście ich obecności przy przesłuchaniu (ta została przecież odnotowana), ani kierunków przesłuchania (obrazuje je treść protokołu), lecz w wypadku kwestionowania przebiegu tej czynności, rzetelności zapisu lub przestrzegania warunków swobody wypowiedzi w czasie prowadzenia czynności. Jest oczywiste, że takie zastrzeżenia mógłby skutecznie podnosić jedynie ten uczestnik czynności, który brał w niej udział, czyli przesłuchiwany podejrzany J.K. Tymczasem z jego relacji złożonej na rozprawie przed Sądem I instancji wprost wynika, że nie miał on zastrzeżeń ani do przebiegu samej czynności przesłuchania, ani do treści przedstawionego mu później do podpisu protokołu. Odstęp czasowy pomiędzy samym przesłuchaniem a podpisaniem protokołu był wprawdzie dość znaczny, ale brak zanegowania rzetelności jego zapisów, przy jednoczesnej częściowej zmianie relacji na rozprawie, oznacza tylko tyle, że do dyspozycji sądu meriti stanęły dwie wersje wydarzeń pochodzące z tego samego źródła dowodowego i wymagające dokonania oceny według standardów określonych w ustawie. Sąd Okręgowy przeprowadził skrupulatną analizę obu zaprezentowanych wersji, odniósł je do innych posiadanych dowodów, dokonał wyboru jednej z nich i przestawił swoje rozumowanie, które doprowadziło do zajęcia takiego stanowiska. Skoro argumentacja ta nie została skutecznie zakwestionowana, gdyż po rozpoznaniu apelacji w tym zakresie zaaprobował ją sąd odwoławczy, to nie można skutecznie powoływać się na naruszenie art. 5 § 2 k.p.k. lub art. 7 k.p.k.

Przypomnieć trzeba wreszcie pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w postanowieniu z dnia 10 maja 2005 r. II KK 531/04, w którym w odniesieniu do kwestii braku w protokole podpisu osoby przesłuchującej nawet na gruncie krajowego porządku prawnego podkreślono, że "omawiana sytuacja nie jest objęta żadnym z ustawowych zakazów dowodowych, co sprawia, iż nie może być tu mowy o przeprowadzeniu dowodu niedopuszczalnego w rozumieniu 170 § 1 pkt 1 k.p.k. Wprawdzie nie ulega wątpliwości, że brak podpisu osoby uczestniczącej w przeprowadzanej czynności procesowej jest oczywistym uchybieniem dyspozycji przepisu art. 150 k.p.k., ale skład orzekający w niniejszej sprawie nie podziela zapatrywania, zgodnie z którym brak podpisania protokołu przez któregokolwiek z uczestników czynności powoduje całkowitą niemożność wykorzystania w dalszym postępowaniu protokołu dotkniętego taką usterką". Istotne znaczenie wiąże się bowiem z rzeczywistą treścią dowodu i przestrzeganiem gwarancji procesowych przy jego pozyskiwaniu, a nie wyłącznie z aspektem stosowania się do formalnych rygorów sporządzania protokołu.

Pewnym nieporozumieniem jest natomiast próba podważania dowodu uzyskanego w wyniku przesłuchania podejrzanego J.K. w drodze pomocy prawnej, z powodu nieuprzedzenia osób uczestniczących w czynności o rejestrowaniu jej przebiegu w postaci zapisu dźwięku. Pomijając nawet rangę tego zagadnienia, odnotować wystarczy, że sam ówcześnie podejrzany opisując przebieg tej czynności wspomina o jej nagrywaniu. Nie bardzo wiadomo zatem, kto jeszcze miał zostać uprzedzony o takiej formie rejestracji. Natomiast teza o zakazie uzupełnienia brakującego podpisu pod protokołem, pozostaje w dość jaskrawej opozycji do wyraźnej normy art. 151 § 2 k.p.k., która jest nawet jeszcze bardziej liberalna w tej materii od powołanego (zresztą błędnie) w jednej z kasacji przepisu art. 135 § 4 k.p.k. z 1969 r.

Na etapie postępowania kasacyjnego nieskuteczne musiało okazać się także odwoływanie do własnej oceny wyników poszczególnych czynności dowodowych, podobnie jak domaganie się uwzględnienia wniosku o przeprowadzenie rozpoznania lub konfrontacji. Przecież obecność J.K. na rozprawie i jego przesłuchanie w obecności osk. L.S., występującego wraz z obrońcą, były jednoznaczną formą "stawienia do oczu" i w pełni umożliwiały zadawanie pytań, złożenie oświadczeń, czy też wyjaśnień negujących wypowiedzi świadka. W świetle tych ostatnich, zwłaszcza dotyczących osłabienia wzroku i powołujących się na konieczność noszenia okularów, słusznie uznano za bezprzedmiotowe badanie aktualnych możliwości identyfikowania osób przez świadka.

Nie można też interpretować dyspozycji art. 410 k.p.k. w sposób nakazujący oparcie orzeczenia na wszystkich, w tym również wzajemnie wykluczających się dowodach, gdyż byłoby to oczekiwanie pozbawione jakichkolwiek racjonalnych podstaw. Całokształt ujawnionych okoliczności musi zostać poddany procesowi weryfikacji i oceny, natomiast przesłanki obdarzenia poszczególnych dowodów walorem wiarygodności powinny odpowiadać kryteriom logiki i poprawnego rozumowania. Tymczasem, naruszenia tych elementarnych zasad nawet nie próbowano wykazać. Podobnie, jak nie zostały sprecyzowane zagadnienia, które z naruszeniem art. 457 § 3 k.p.k., miał pominąć w swoich rozważaniach sąd odwoławczy, pomimo podniesienia ich jako zarzutów apelacyjnych, co pozwala uznać za niezasadne zarzuty skarżącego sformułowane w tym zakresie. Także powoływanie się na to, że sąd odwoławczy nie skorygował bliżej nieokreślonych uchybień, których miałby dopuścić się Sąd Okręgowy w postaci braku dążenia do wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy "poprzez zaniechanie zweryfikowania informacji podanych przez oskarżonego" - w jaskrawy sposób wykracza poza zupełnie podstawowe zasady określające granice kontroli kasacyjnej. Ta ostatnia - wbrew oczekiwaniom skarżących - nie może sprowadzać się do ponownej analizy i weryfikacji dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego, ale zgodnie z dyrektywą art. 523 § 1 k.p.k., zaczyna się na poziomie badania ewentualnych uchybień wymienionych w art. 439 § 1 k.p.k. lub innego rażącego naruszenia prawa, jeżeli mogło ono mieć wpływ - i to istotny - na treść orzeczenia sądu II instancji.

Na temat rzekomego naruszenia dyspozycji art. 424 § 1 k.p.k. poprzez zaniechanie przez sąd odwoławczy podania podstawy prawnej zmiany dokonanej w wyroku sądu I instancji, wystarczy stwierdzić, że uprawnienie do modyfikowania orzeczeń sądowych w toku kontroli instancyjnej wynika wprost chociażby z przepisu art. 437 § 1 k.p.k.

Odrębnym zagadnieniem, tyczącym rzeczywiście bezpośrednio postępowania odwoławczego, jest podniesiona w kasacji obrońcy skazanego L.S. kwestia bezstronności sędziów rozpoznających apelacje oskarżonych, a wcześniej rozstrzygających w przedmiocie stosowania wobec nich środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Przypomnieć trzeba jednak, że w nieodległej przeszłości już sam ustawodawca rozważał to zagadnienie i ostatecznie uznał, że sam fakt stosowania środków zapobiegawczych w toku wcześniejszych faz postępowania sądowego nie może podważać co do zasady bezstronności sędziego, który następnie bierze udział w wydawaniu orzeczenia co do istoty sprawy. Nie ulega także wątpliwości, że podstawą stosowania środków zapobiegawczych jest dokonywana na bieżąco ocena materiału dowodowego istniejącego na danym etapie procesu. Uniknięcie zatem przez sąd stosujący tymczasowe aresztowanie, przynajmniej wstępnej wypowiedzi na temat dowodów, które uprawdopodobniają popełnienie przez oskarżonego zarzucanego mu czynu, jest w praktyce niemożliwe. Ważne jednak jest to, aby ta wypowiedź przede wszystkim powoływała się na treść dowodu. W wypadkach, gdy już na etapie postępowań incydentalnych w przedmiocie stosowania lub rozpoznawania zażalenia na zastosowanie środków zapobiegawczych, zostanie wyrażone stanowisko zbyt daleko idące, ujawniające ukształtowany pogląd co do meritum sprawy, właściwym środkiem pozostającym jeszcze do dyspozycji strony może być zawsze wniosek o wyłączenie sędziego. Skoro zatem przed otwarciem przewodu w toku postępowania odwoławczego nie zostały sformułowane wnioski o wyłączenie konkretnych sędziów Sądu Apelacyjnego, to w tym układzie procesowym, jaki istnieje w tej sprawie, nie można dopiero w kasacji skutecznie twierdzić, że w związku z ich udziałem w orzekaniu w przedmiocie zażaleń na przedłużanie tymczasowego aresztowania, stracili oni przymiot bezstronności i powinni ulec wyłączeniu od rozpoznawania apelacji wniesionych przez obrońców ówcześnie oskarżonych. Z mocy art. 41 § 2 k.p.k. nawet wnioski o wyłączenie składane po rozpoczęciu przewodu sądowego pozostawia się bez rozpoznania, chyba że przyczyna wyłączenia powstała lub ujawniła się po tym terminie. Taka sytuacja jednak w tej sprawie nie zachodzi, co czyni tym bardziej bezprzedmiotowym zarzut stawiany przez skarżącego dopiero w kasacji.

Na koniec odnotować należy, że obowiązująca procedura przewiduje bardzo wyraźnie konkretne sytuacje, w których ex lege następuje wyeliminowanie określonych dowodów z materiału procesowego będącego podstawą ostatecznych ustaleń (np. na skutek działania zakazów dowodowych - art. 178 k.p.k. i art. 171 § 7 k.p.k., niektórych przypadków zmiany roli procesowej, utraty statusu świadka incognito - art. 184 § 6 k.p.k.). Jednak wypadki te są tak ściśle określone, że nie ma żadnej podstawy do tego, by podejmować próbę sformułowania ogólnej - pozaustawowej - konstrukcji pozbawiania mocy dowodowej konkretnych środków dowodowych, jak tego domagali się autorzy kasacji wniesionych w tej sprawie. Do żadnej bowiem z tych szczególnych kategorii nie należą okoliczności wskazywane przez skarżących.

Mając to wszystko na uwadze, Sąd Najwyższy postanowił jak na wstępie.

Treść orzeczenia została pozyskana od organu orzekającego na podstawie dostępu do informacji publicznej.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.