Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Wyrok z dnia 2001-02-14 sygn. V KKN 368/00

Numer BOS: 2145165
Data orzeczenia: 2001-02-14
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt V KKN 368/00

Wyrok z dnia 14 lutego 2001 r.

  1. Przepis art. 536 k.p.k., przewidujący rozpoznanie kasacji w granicach zaskarżenia i podniesionych zarzutów, zaś w wypadkach określonych w art. 435, 439 i 455 k.p.k. nawet w zakresie szerszym, dotyczy jedynie dopuszczalnego nadzwyczajnego środka odwoławczego.
  2. Bezwzględną przyczynę odwoławczą, określoną w art. 439 § 1 pkt 2 in fine k.p.k., stanowi nieobecność któregokolwiek z członków składu orzekającego na całej rozprawie. Nieobecność na rozprawie należy odnosić do każdej jej części, tzn. dla zaistnienia bezwzględnej przyczyny odwoławczej wystarczy chwilowa nieobecność członka składu orzekającego w toku rozprawy. Nawet nieobecność jednego z członków składu dopiero na rozprawie, w trakcie której dochodzi do ogłoszenia wyroku, mimo że brał on udział w toku całej dotychczasowej rozprawy, w tym w naradzie i podpisaniu wyroku, stanowi bezwzględną przyczynę odwoławczą, określoną w art. 439 § 1 pkt 2 in fine k.p.k.
  3. Zasada petryfikacji właściwości sądu, określona w art. 7 przepisów wprowadzających kodeks postępowania karnego, nie obowiązuje w wypadku uchylenia przez sąd odwoławczy wyroku sądu pierwszej instancji w celu ponownego rozpoznania sprawy, a tym bardziej w wypadku uchylenia wyroku sądu pierwszej instancji przez sąd kasacyjny po wzruszeniu prawomocności wyroku.

Przewodniczący: sędzia SN S. Zabłocki (sprawozdawca).

Sędziowie SN: H. Gradzik, E. Strużyna.

Prokurator Prokuratury Krajowej: B. Drozdowska.

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 14 lutego 2001 r. sprawy Tomasza P. oraz Roberta S., skazanych z art. 168 § 1 k.k. z 1969 r., z powodu kasacji, wniesionych przez obrońcę skazanych od wyroku Sądu Okręgowego w G. z dnia 28 marca 2000 r., zmieniającego częściowo wyrok Sądu Rejonowego w G. z dnia 19 października 1999 r.

  1. pozostawił bez rozpoznania kasacje wniesione od tej części wyroku sądu odwoławczego, która dotyczyła zarzutu z pkt II aktu oskarżenia, to jest w części uniewinniającej Tomasza P. oraz Roberta S.;
  2. uchylił zaskarżony wyrok oraz utrzymany nim w mocy wyrok Sądu Rejonowego w G. z dnia 19 października 1999 r. w części skazującej Tomasza P. oraz Roberta S. za czyn zarzucany im w pkt I aktu oskarżenia i w tym zakresie sprawę przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w G. jako sądowi pierwszej instancji (...).

Uzasadnienie

Tomasz P. i Robert S. zostali uznani - wyrokiem Sądu Rejonowego w G., z dnia 19 października 1999 r. - za winnych tego, że:

1) w nocy z 3 na 4 czerwca 1998 r. w miejscowości L., działając wspólnie i w porozumieniu, używając przemocy fizycznej doprowadzili Annę Z. do poddania się czynowi nierządnemu;

2) w miejscu i czasie jak wyżej, działając wspólnie i w porozumieniu, zabrali w celu przywłaszczenia 2 złote pierścionki, złoty łańcuszek oraz pieniądze w kwocie 40 zł, na łączną kwotę 810 zł, na szkodę Anny Z.

i za tak przypisane czyny skazani:

- za czyn określony w pkt 1, na podstawie art. 197 § 1 k.k., na kary po roku pozbawienia wolności,

- za czyn określony w pkt 2, na podstawie art. 278 § 1 k.k., na kary po 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Na podstawie art. 85, 86 § 1 k.k. sąd wymierzył im kary łączne po roku pozbawienia wolności.

Od tego wyroku apelacje wniósł obrońca Tomasza P. i Roberta S., zaskarżając wyrok w całości na korzyść obu oskarżonych.

Sąd Okręgowy w G., wyrokiem z dnia 28 marca 2000 r., zmienił orzeczenie sądu pierwszej instancji w ten sposób, że:

1) uchylił orzeczenie o karze łącznej,

2) uniewinnił obu oskarżonych od zarzutu popełnienia czynu opisanego w pkt II aktu oskarżenia (tj. od występku kradzieży),

3) ustalił, że podstawę prawną skazania za czyn opisany w pkt I aktu oskarżenia stanowi przepis art. 168 § 1 k.k. z 1969 r.

W pozostałej części zaskarżony wyrok utrzymał w mocy.

Od wyroku Sądu Okręgowego w G. z dnia 28 marca 2000 r., zmieniającego wyrok Sądu Rejonowego w G. z dnia 19 października 1999 r., kasacje na rzecz obu skazanych (zawarte w jednym piśmie procesowym) wniósł obrońca Tomasza P. i Roberta S. Sformułowanie zawarte w petitum skargi kasacyjnej (a właściwie - jak to już zasygnalizowano - skarg kasacyjnych, tyle tylko, iż ujętych w jedno pismo) nasuwa wniosek, iż wyrok Sądu Okręgowego w G. został zaskarżony w całości, co ma znaczenie dla dalszych rozważań.

Obrońca zarzucił temu wyrokowi:

1) obrazę przepisów prawa karnego procesowego, a mianowicie art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k. w zw. z art. 409 k.p.k., wynikającą z nienależytej obsady sądu na rozprawie (od razu w tym miejscu wypada zasygnalizować, że wskazana bezwzględna przyczyna odwoławcza odnoszona była do wyroku Sądu Rejonowego w G.),

2) obrazę przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia, a mianowicie art. 4, 5, 6, 7, 167, 169, 170, 410, 424 § 1, art. 457 § 2 oraz art. 458 k.p.k., polegającą na bezpodstawnym oddaleniu wniosku dowodowego obrony przez sąd drugiej instancji o przesłuchanie dwóch świadków, oddaleniu wniosku dowodowego oskarżonego Tomasza P. o złożenie uzupełniających wyjaśnień na rozprawie apelacyjnej, w sytuacji, gdy oskarżony ten należycie usprawiedliwił swoją nieobecność na rozprawie apelacyjnej oraz na nieustosunkowaniu się do tych kwestii w uzasadnieniu wyroku sądu drugiej instancji, przez co prawo do obrony oskarżonych doznało istotnego ograniczenia.

W konsekwencji obrońca wniósł o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego w G. z dnia 28 marca 2000 r. i zmienionego nim wyroku Sądu Rejonowego w G. z dnia 19 października 1999 r. Obrońca nie sformułował tzw. wniosku następczego, niezbędnego w związku ze złożeniem wniosku o uchylenie wyroków sądów obu instancji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skargi kasacyjne są częściowo zasadne, aczkolwiek wadliwie zostało zakreślone przez obrońcę tzw. pole zaskarżenia i nieprawidłowo sformułowany został wniosek końcowy. Przed omówieniem kwestii podstawowej w niniejszej sprawie, niejako w formie "wyrzucenia przed nawias", wyjaśnienia wymaga kilka kwestii natury procesowej.

Po pierwsze, jak już zasygnalizowano, obrońca wadliwie zakreślił pole zaskarżenia. Kasację wnosi się, zgodnie z art. 519 k.p.k., od prawomocnego wyroku sądu odwoławczego kończącego postępowanie. Wyrokiem tym był wyrok Sądu Okręgowego w G., na podstawie którego obaj oskarżeni zostali uniewinnieni od zarzutu popełnienia występku kradzieży. Zgodnie z art. 86 § 1 k.p.k., obrońca może przedsiębrać czynności procesowe jedynie na korzyść oskarżonego. Zgodnie zaś z art. 425 § 3 zd. 1 k.p.k., który to przepis znajduje odpowiednie zastosowanie w postępowaniu kasacyjnym (art. 518 k.p.k.), odwołujący się może skarżyć jedynie rozstrzygnięcia lub ustalenia naruszające jego prawa lub szkodzące jego interesom. Jest zatem poza sporem, iż w realiach procesowych niniejszej sprawy oskarżeni nie mieli gravamen w zaskarżeniu wyroku sądu odwoławczego w tej części, w jakiej zostali prawomocnie uniewinnieni od zarzutów stawianych im w akcie oskarżenia. Obrońca zaś nadto, z uwagi na treść art. 86 § 1 k.p.k., nie miał prawa sporządzenia i podpisania kasacji, dotyczącej tej części wyroku sądu odwoławczego, skoro nie podważał ustaleń zawartych w uzasadnieniu tego wyroku w części uniewinniającej ani też podstawy prawnej uniewinnienia. Środek odwoławczy w tej części, w jakiej wnoszący ten środek nie ma gravamen w zaskarżeniu orzeczenia, jest niedopuszczalny z mocy ustawy. W konsekwencji w tej części kasację należało pozostawić bez rozpoznania jako niedopuszczalną z mocy ustawy. Przepis art. 536 k.p.k., przewidujący rozpoznanie kasacji w granicach zaskarżenia i podniesionych zarzutów, zaś w wypadkach określonych w art. 435, 439 i 455 k.p.k. nawet w zakresie szerszym, dotyczy jedynie dopuszczalnego nadzwyczajnego środka odwoławczego. Środek odwoławczy (odpowiednio: nadzwyczajny środek odwoławczy) musi być bowiem najpierw dopuszczalny z mocy prawa, aby sąd mógł przystąpić do jego rozpoznania w granicach tego środka lub nawet poza jego granicami. Nie zmienia postaci rzeczy to, iż skarżący wskazuje, i to zasadnie, na istnienie bezwzględnej podstawy odwoławczej.

Po drugie, sąd kasacyjny postanowił - na podstawie art. 436 k.p.k. w zw. z art. 518 k.p.k. - ograniczyć rozpoznanie nadzwyczajnego środka odwoławczego do rozpoznania uchybienia podniesionego w pkt. 1 petitum skarg kasacyjnych, albowiem rozpoznanie w tym zakresie jest wystarczające do wydania orzeczenia, a rozpoznanie pozostałych zgłoszonych uchybień byłoby przedwczesne.

Po trzecie, zbędne jest tłumaczenie obrońcy, zawarte w uzasadnieniu skarg kasacyjnych, iż nie podnosił on w apelacji zarzutu nawiązującego do istnienia bezwzględnej przyczyny odwoławczej już w odniesieniu do wyroku sądu I instancji z przyczyn taktycznych, zaś "w chwili obecnej interes obydwu oskarżonych tego wymaga". Nie jest, zaiste, istotne to, jakimi względami powodował się obrońca nie podnosząc tego zarzutu już w skardze apelacyjnej, skoro i tak sąd odwoławczy powinien okoliczność, o której mowa będzie w dalszej części niniejszego uzasadnienia, dostrzec z urzędu i uwzględnić ją właśnie niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów (art. 439 § 1 in principio k.p.k.). Istotniejszym zagadnieniem jest ta kwestia, jak wpływać powinno na sposób rozumowania to, iż bezwzględna przyczyna odwoławcza dotyczy orzeczenia sądu pierwszej instancji, zaś - zgodnie z art. 519 k.p.k. - kasację wnosi się nie od wyroku sądu pierwszej instancji, lecz od wyroku sądu odwoławczego. Jak to jednak słusznie wywiódł Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10 sierpnia 2000 r., III KKN 287/2000, OSNKW 2000, z. 9-10, poz. 86, wypadek określony w art. 439 k.p.k. w zw. z art. 536 k.p.k. zachodzi zarówno wówczas, gdy uchybienia wymienionego w art. 439 § 1 k.p.k. dopuścił się sąd odwoławczy, jak i wówczas, gdy sąd ten - wbrew nakazowi wynikającemu z tego przepisu - nie uchylił orzeczenia sądu pierwszej instancji dotkniętego takim uchybieniem. Uchybienia o takim charakterze, do których doszło w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji, nie mogą być konwalidowane w postępowaniu przed sądem odwoławczym. Stwierdzenie zatem w postępowaniu przed sądem kasacyjnym obrazy przez sąd odwoławczy art. 439 § 1 k.p.k. musi prowadzić do uchylenia nie tylko zaskarżonego orzeczenia sądu odwoławczego, ale i poprzedzającego go orzeczenia sądu pierwszej instancji i do przekazania sprawy do rozpoznania właśnie w pierwszej instancji. Nie pozostaje to w kolizji z tym, co zostało wyeksponowane na samym wstępie niniejszego orzeczenia, tj. z koniecznością pozostawienia w niektórych układach procesowych nadzwyczajnego środka odwoławczego bez rozpoznania (w części lub nawet w całości). Raz jeszcze bowiem powtórzyć należy, iż do rozpoznania kasacji - czy to w granicach zaskarżenia i podniesionych zarzutów, czy to w zakresie szerszym - sąd kasacyjny może przystąpić dopiero wówczas, gdy ów nadzwyczajny środek odwoławczy jest w ogóle dopuszczalny w całości albo w dających się wyraźnie wyodrębnić podmiotowo lub przedmiotowo częściach.

Po poczynieniu owych wstępnych zastrzeżeń, przystąpić należy do omówienia kwestii podstawowej, a mianowicie tego, czy istotnie sąd pierwszej instancji wydał orzeczenie z uchybieniem, które należy zaliczyć do katalogu tzw. bezwzględnych przyczyn odwoławczych.

Z protokołu jasno wynika, że w rozprawie, w trakcie której dokonano publikacji wyroku - tj. w dniu 19 października 1999 r. - udział brała m.in. ławnik Wanda K. W wyroku natomiast figuruje w tym miejscu nazwisko ławnika Haliny P. Ponieważ protokół ogłoszenia wyroku zawiera oczywistą omyłkę co do daty ("19.10.2000 r." zamiast "19.10.1999 r."), Sąd Najwyższy postanowił dokonać sprawdzenia, czy i zapis dotyczący ławnika Wandy K. również nie stanowi oczywistej omyłki pisarskiej. Czynności sprawdzające wykazały jednak, że tak nie jest. Jak wynika z dołączonych - na żądanie obrońcy - do akt niniejszej sprawy innych akt Sądu Rejonowego w G., ławnik Halina P. w dniu 19 października 1999 r. od godziny 11.00 (protokół) do godziny bliżej nieustalonej (brak zapisu w protokole rozprawy) brała udział właśnie w rozpoznaniu tej dołączonej sprawy. Wprawdzie sam ten zapis nie upoważnia do tak daleko idącego stwierdzenia, jak zawarte w piśmie procesowym obrońcy skazanych, iż z akt tej dołączonej sprawy "...jasno wynika, że ławnik Halina P. nie brała udziału ani w naradzie ani w ogłoszeniu wyroku..." w przedmiotowej sprawie, niemniej jednak Sąd Najwyższy zrezygnował z dalszego wyjaśniania tej kwestii, albowiem dla rozstrzygnięcia, czy wyrok sądu pierwszej instancji wydany został z uchybieniem stanowiącym tzw. bezwzględną przyczyną odwoławczą wystarczające jest przyjęcie tych okoliczności, którym nie zaprzecza Przewodnicząca Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w G. Ustosunkowując się do pytania zawartego w piśmie Sądu Najwyższego, stwierdziła ona bowiem, iż, co prawda, narada nad wyrokiem w sprawie Tomasza P. i Roberta S. odbyła się "...zgodnie z obowiązującymi przepisami postępowania karnego" i pod wyrokiem widnieje podpis ławników, którzy brali udział we wszystkich rozprawach poprzedzających rozprawę, na której doszło do ogłoszenia wyroku, jednakże "...z uwagi na duże opóźnienie i natłok spraw na wokandzie zupełnie omyłkowo w publikacji wyroku brał udział inny ławnik, tj. Wanda K.". Tak więc pozostaje bezsporne to, że inny ławnik brał udział w naradzie nad wyrokiem, inny zaś ławnik zasiadał w składzie, który ogłosił wyrok.

Powstaje zatem pytanie, czy w konfiguracji procesowej, o której mowa, zachodzi bezwzględna przyczyna odwoławcza, określona w art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k. Zdaniem Sądu Najwyższego, odpowiedź na tak postawione pytanie musi być twierdząca. Wspomniany przepis procedury karnej mówi bowiem m.in. o sytuacji, w której którykolwiek z członków składu orzekającego "...nie był obecny na całej rozprawie". Zdaniem Sądu Najwyższego, to ostatnie stwierdzenie dotyczy także rozprawy, na której dochodzi do ogłoszenia wyroku, choćby w samej naradzie nad wyrokiem brał udział ławnik uprawniony do orzekania. Za tego typu poglądem prawnym przemawiają ważkie argumenty. Dwa z nich są najistotniejsze. Po pierwsze, aż do chwili ogłoszenia wyroku sąd może wznowić przewód sądowy, udzielić dodatkowego głosu stronom (art. 409 k.p.k.), co przemawia za tym, że sam etap narady, nawet jeśli zakończyła się ona podpisaniem "wyroku na piśmie", nie kończy rozprawy i równie ważną czynnością jest ogłoszenie owego owocu narady, a do czynności tej może w ostatniej chwili - z różnych przyczyn - nie dojść. Po drugie, art. 45 ust. 2 zd. 2 Konstytucji RP stanowi, iż "wyrok ogłaszany jest publicznie", co przemawia za tym, iż w wypadku ogłaszania wyroku na sali sądowej właśnie dopiero ta ostatnia czynność zamyka proces wyrokowania i nie jest wystarczające samo odbycie narady, a nawet sporządzenie pisemnego dokumentu, stanowiącego owoc tej narady. Należy dodać, iż odstąpienie od surowych rygorów formalnych na ostatnim etapie rozprawy, jakim jest ogłoszenie wyroku, mogłoby prowadzić do całkowitego rozluźnienia dyscypliny i "dobierania" do samej czynności ogłoszenia wyroku np. zupełnie przypadkowych ławników. Co więcej, modelowo nie różni się sytuacja, w której w ogłoszeniu wyroku brał udział tylko jeden z ławników nie biorących udziału w naradzie od sytuacji, w której wyrok ogłoszony byłby przez "w całości" inny skład, niż ten, który brał udział w naradzie. Reasumując, uznać należy, że bezwzględną przyczyną odwoławczą, określoną w art. 439 § 1 pkt 2 in fine k.p.k., stanowi nieobecność któregokolwiek z członków składu orzekającego na całej rozprawie. Nieobecność na rozprawie należy odnosić do każdej jej części, tzn. dla zaistnienia bezwzględnej przyczyny odwoławczej wystarczy chwilowa nieobecność członka składu orzekającego w toku rozprawy. Nawet nieobecność jednego z członków składu dopiero na rozprawie, w trakcie której dochodzi do publikacji wyroku, mimo że brał on udział w toku całej dotychczasowej rozprawy, w tym w naradzie i podpisaniu wyroku, stanowi bezwzględną przyczynę odwoławczą, określoną w art. 439 § 1 pkt 2 in fine k.p.k. Tego rodzaju stanowisko było już wyrażane przez Sąd Najwyższy w przeszłości - np. w niepublikowanych wyrokach z dnia 23 października 1957 r., IV K 783/57 oraz z dnia 1 marca 1960 r., IV K 1054/59. Pogląd taki zaaprobowany został też w piśmiennictwie, w którym podkreśla się, iż wszyscy członkowie składu orzekającego muszą być obecni przez cały czas trwania rozprawy, a więc od chwili wywołania sprawy do chwili zamknięcia rozprawy, które następuje dopiero po ogłoszeniu wyroku, ustnym podaniu najważniejszych motywów oraz poinformowaniu stron o trybie i terminie zaskarżenia wydanego orzeczenia (zob. np. P. Hofmański, E. Sadzik, K. Zgryzek: Kodeks postępowania karnego. Komentarz, t. II, Warszawa 1999, s. 559-560 i podaną tam dalszą literaturę przedmiotu).

Stwierdzenie bezwzględnej przyczyny odwoławczej obligowało Sąd Najwyższy do uchylenia, bez badania wpływu tego uchybienia na treść wydanego orzeczenia, zaskarżonego wyroku sądu odwoławczego i poprzedzającego go wyroku Sądu Rejonowego w tej części, w jakiej kasacje były w ogóle dopuszczalne.

Ostatnim problemem procesowym, jaki należało rozstrzygnąć w niniejszej sprawie, było to, któremu sądowi sprawa powinna być przekazana do ponownego rozpoznania w uchylonej części. Obrońca, być może dostrzegając istotne uwikłanie związane ze zmianą treści przepisów po popełnieniu przez oskarżonych Tomasza P. i Roberta S. czynu zarzucanego im w pkt I aktu oskarżenia, uchylił się od sformułowania w skardze kasacyjnej propozycji tzw. orzeczenia następczego.

Sąd Okręgowy, wyrokując w dniu 28 marca 2000 r., zasadnie dostrzegł, iż w obowiązującym obecnie kodeksie karnym zgwałcenie dokonane "wspólnie z inną osobą" traktowane jest jako tzw. zgwałcenie zbiorowe, kwalifikowane z art. 197 § 3 k.k. i zagrożone karą od 2 do 12 lat pozbawienia wolności, a zatem stan prawny obowiązujący w dacie czynu zarzucanego oskarżonym w pkt I aktu oskarżenia, przewidujący, iż tzw. zgwałcenie zbiorowe zachodzi w wypadku współdziałania co najmniej trzech, a nie dwóch osób, był względniejszy dla sprawców, wbrew temu, co przyjął sąd rejonowy, porównujący jedynie granice sankcji w art. 168 § 1 k.k. z 1969 r. i w art. 197 § 1 k.k. Spostrzeżenie dotyczące tego, jaka kwalifikacja prawna odpowiada obecnie opisowi czynu zarzucanego oskarżonym w pkt I aktu oskarżenia ma istotne znaczenie dla podjęcia decyzji co do tego, któremu sądowi należy przekazać sprawę do ponownego rozpoznania po uchyleniu wyroku w tej części. Decydujące znaczenie w tej mierze ma natomiast interpretacja art. 7 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. - przepisy wprowadzające kodeks postępowania karnego (Dz. U. Nr 89, poz. 556 ze zm.), w szczególności zaś to, czy zasada określona w art. 7 p.w.k.p.k. działa niezależnie od etapu postępowania, czy też jedynie w jego określonym stadium. Rozważając to ostatnie zagadnienie, Sąd Najwyższy wyraża pogląd, że zasada petryfikacji właściwości sądu, określona w art. 7 p.w.k.p.k., nie obowiązuje w wypadku uchylenia przez sąd odwoławczy wyroku sądu pierwszej instancji w celu ponownego rozpoznania sprawy, a tym bardziej w wypadku uchylenia wyroku sądu pierwszej instancji przez sąd kasacyjny po wzruszeniu prawomocności wyroku. Zbliżony pogląd prawny prezentują w piśmiennictwie prawniczym P. Hofmański, E. Sadzik, K. Zgryzek: Kodeks postępowania karnego. Komentarz, t. II, Warszawa 1999, s. 1194, stwierdzając, że: "Petryfikacja właściwości obowiązuje do uprawomocnienia się orzeczenia kończącego postępowanie. Jeśli zatem np. sprawę należącą według k.p.k. do właściwości sądu okręgowego rozpoznał sąd rejonowy, który był sądem właściwym rzeczowo według przepisów k.p.k. z 1969 r., a akt oskarżenia wniesiono przed dniem 1 września 1998 r., to apelacje od tego wyroku musi rozpoznać sąd okręgowy, albowiem ten sąd jest właściwy funkcjonalnie do rozpoznawania środków odwoławczych od orzeczeń sądów rejonowych (art. 25 § 2 k.p.k.). Jeżeli jednak po dniu 1 września 1998 r., w wyniku rozpoznania kasacji albo wniosku o wznowienie postępowania, uchylono wyrok kończący postępowanie i zaszła konieczność przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, to należy sprawę przekazać temu sądowi, który jest sądem właściwym według przepisów k.p.k.". W judykaturze zagadnieniu temu poświęcił bardzo interesujące rozważania Sąd Apelacyjny w Warszawie, który w tezie postanowienia z dnia 24 września 1999 r., II AKz 362/99, OSA 2000, z. 3, poz. 21 wyraził następującą myśl: "W przypadku uchylenia wyroku sądu pierwszej instancji w celu ponownego rozpoznania sprawy, sąd odwoławczy ma obowiązek zbadania, czy obowiązująca - według kodeksu postępowania karnego z 1969 r. - w czasie rozpoznawania sprawy właściwość rzeczowa sądu nie uległa zmianie w myśl przepisów obecnie obowiązującego kodeksu postępowania karnego z 1997 r., a jeśli tak, to winien przekazać sprawę do rozpoznania sądowi nie poprzednio, a obecnie właściwemu". Sąd Najwyższy podziela zarówno ten pogląd, jak i kierunki argumentacji zaprezentowane, przez sąd apelacyjny, na jego poparcie. Wypada zatem jedynie dopowiedzieć, iż pogląd ten nie stoi w sprzeczności z tezami uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 30 września 1998 r., I KZP 14/98, OSNKW 1998, z. 9-10, poz. 42. Uchwała Sądu Najwyższego dotyczyła bowiem wzajemnej relacji art. 7 i 8 p.w.k.p.k. - co do spraw jeszcze nierozpoznanych lub będących w toku przed sądem pierwszej instancji, nie dotyczyła zaś ona relacji art. 7 p.w.k.p.k., jako przepisu specjalnego, w zestawieniu z regułą ogólną, określoną w art. 6 p.w.k.p.k. Poszukiwanie we wspomnianej uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego wątków wypowiedzi, które mogłyby stanowić pomoc przy rozstrzyganiu zagadnienia prawnego, przed jakim stanął skład orzekający w instancji kasacyjnej w niniejszej sprawie, również prowadziłoby do zaprezentowanej tezy. We fragmencie uzasadnienia uchwały z dnia 30 września 1998 r. Sąd Najwyższy wskazuje bowiem, jakie powinno być prawidłowe odczytanie ratio legis unormowania przyjętego w art. 7 p.w.k.p.k. Bez wątpienia chodzi o wyłączenie różnorodnych negatywnych konsekwencji, jakie w związku ze zmianą właściwości, dokonaną w nowym kodeksie, pociągałaby za sobą "wędrówka" spraw między sądami rejonowymi i sądami okręgowymi. W szczególności zaś, z uwagi na znaczenie zasady rozpoznawania spraw karnych przez sąd wyznaczony w ustawie, niepodobna byłoby akceptować wykładni, w świetle której o tym, jaki sąd jest właściwy do rozpoznania sprawy, mogłyby decydować różne "manewry" uczestników procesu lub samych organów procesowych. Sąd apelacyjny w cytowanym postanowieniu z dnia 24 września 1999 r. zasadnie zaś zauważa, że o takim "manewrowaniu" losami sprawy nie może być już mowy na etapie postępowania drugoinstancyjnego (wypada w tym miejscu dopowiedzieć: a tym bardziej na etapie postępowania kasacyjnego lub wznowieniowego), kiedy konsekwencją uchylenia wyroku jest konieczność podjęcia decyzji typu praworządnościowego - tj. bądź o umorzeniu postępowania, bądź o przekazaniu sprawy do rozpoznania właściwemu sądowi. Tak więc metoda interpretacji celowościowej zdecydowanie przemawia za takim właśnie ograniczeniem działania reguły petryfikacyjnej, jakie przyjęto w cytowanym postanowieniu Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Nie bez znaczenia przy rozstrzyganiu omawianego zagadnienia są też argumenty nawiązujące do zasady stadialności, jaka obowiązuje w procedurze karnej (zob. szerzej uzasadnienie postanowienia Sądu Apelacyjnego, OSA 2000, z. 3, s. 21). Wypada jednak postawić pytanie, czy wzgląd na pierwszoplanową metodę interpretacyjną, tj. wykładnię językową, nie uniemożliwia przyjęcia zaprezentowanego poglądu. W tej mierze należy znowu nawiązać do celnego spostrzeżenia, dokonanego w uzasadnieniu postanowienia Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 24 września 1999 r. Wskazano w nim, że petryfikację właściwości związano w art. 7 p.w.k.p.k. z wniesieniem aktu oskarżenia. Wyrok sądu drugiej instancji lub sądu orzekającego w związku z wniesieniem nadzwyczajnego środka zaskarżenia, uchylający orzeczenie pierwszoinstancyjne, nie może być traktowany jako akt oskarżenia inicjujący postępowanie jurysdykcyjne, z czym - jak już o tym była mowa - art. 7 p.w.k.p.k. wiąże skutki dla ustaleń w kwestii właściwości rzeczowej. A zatem także i odwołanie się do wykładni językowej może prowadzić do analogicznego wniosku jak w wypadku wykładni celowościowej. Skoro bowiem skutki działania tej regulacji ustawodawca związał - verba legis - z wniesieniem aktu oskarżenia, co w oczywisty sposób łączy się z rozpoznaniem sprawy przez sąd pierwszej instancji, to uprawnione jest stwierdzenie, że także wykładnia słowna pozwala na przyjęcie, iż tylko do postępowania zakończonego wyrokiem po wniesieniu aktu oskarżenia, a więc jedynie do postępowania pierwszoinstancyjnego, ogranicza się regulacja art. 7 p.w.k.p.k. Na koniec wypada podzielić też argument, że interpretacja art. 7 p.w.k.p.k. odmienna od przyjętej w niniejszym wyroku powodowałaby nieuzasadnione żadnymi racjonalnymi względami przedłużenie stanu przejściowego, polegającego na jednoczesnym funkcjonowaniu dwóch procedur w zakresie właściwości rzeczowej sądów. Szczególny anachronizm takiej sytuacji dałby się obserwować np. w wypadku uchylenia wyroku po wielu latach, w wyniku uwzględnienia nadzwyczajnego środka odwoławczego. Podzielenie poglądu prawnego, który został już szeroko uzasadniony, prowadzi do prostych wniosków przy uwzględnieniu realiów procesowych niniejszej sprawy. Zgodnie z art. 25 § 1 pkt 2 k.p.k., sąd okręgowy orzeka w pierwszej instancji, między innymi, w sprawach o występki określone w art. 197 § 3 k.k. Dlatego też po uchyleniu wyroku sprawę należało przekazać - według aktualnej właściwości, odpowiadającej opisowi czynu zarzucanego - do rozpoznania Sądowi Okręgowemu w G. jako sądowi pierwszej instancji. Zupełnie odmienną kwestią jest zaś to, jaką kwalifikację prawną czynu zastosuje ten sąd zarówno z uwagi na treść art. 443 k.p.k. w zw. z art. 518 k.p.k., jak i, przede wszystkim, z uwagi na regułę kolizyjną, określoną w art. 4 § 1 k.k. Czym innym jest bowiem stosowanie przepisów odpowiedniej procedury, czym innym zaś prawidłowa aplikacja norm prawa karnego materialnego.

Co do zasady w tej części, w jakiej kasacje oskarżonych zostały pozostawione bez rozpoznania, koszty sądowe postępowania kasacyjnego powinni ponieść - w częściach równych - oskarżeni Tomasz P. i Robert S. (art. 637 § 1 w zw. z art. 636 § 1 i 633 k.p.k.). Mając jednak na uwadze fakt, iż bardzo trudno byłoby "oddzielić" tę część kosztów postępowania kasacyjnego od części, co do której sąd kasacyjny nie jest władny obecnie orzekać, albowiem rozstrzygnięcie co do niej zależne będzie od finalnych losów sprawy i wydane być może dopiero w wyniku ponownego rozpoznania sprawy, Sąd Najwyższy uznał, że względy słuszności (art. 624 § 1 in fine k.p.k.) przemawiają za zwolnieniem oskarżonych także i od zapłaty tej części kosztów postępowania kasacyjnego, która pozostaje w związku z pozostawieniem kasacji bez rozpoznania. Z uwagi zaś na to, iż oskarżeni zwolnieni byli przez sąd odwoławczy od uiszczenia opłat od kasacji, nie zachodziła potrzeba wydawania orzeczenia na podstawie art. 527 § 4 k.p.k.

OSNKW 2001r., Nr 3-4, poz. 26

Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.