Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Wyrok z dnia 1968-09-19 sygn. II CR 291/68

Numer BOS: 1389093
Data orzeczenia: 1968-09-19
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt II CR 291/68

Wyrok z dnia 19 września 1968 r.

Dobra osobiste, jako wartości związane z wewnętrzną stroną życia ludzi i w związku z tym niejednakowo wymierzalne, podlegają tylko wówczas cywilnej ochronie prawnej z art. 11 p.o.p.c., gdy naruszenie tych dóbr nastąpiło w wyniku bezprawnego działania osoby dopuszczającej się naruszenia.

Krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, jeżeli podjęta została w interesie społecznym, jeżeli jej celem nie jest dokuczanie innej osobie oraz jeżeli ma cechy rzetelności i rzeczowości.

Socjalistyczne zasady współżycia społecznego nakazują zachowanie szacunku dla każdego człowieka i liczenie się z jego poczuciem własnej godności, osobistej wartości i pożyteczności społecznej. Stąd też i krytyka czyjegoś postępowania, zapatrywań czy działalności nie powinna przekraczać granic potrzebnych do osiągnięcia społecznego celu krytyki.

Przewodniczący: sędzia W. Markowski. Sędziowie: Z. Wasilkowska, J. Przybylski (sprawozdawca).

Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 11 września 1968 r. sprawy z powództwa Wiesława K. przeciwko Wydawnictwu Prasowemu RSW "Prasa" w W. i Jerzemu W. o ustalenie, na skutek rewizji powoda od wyroku Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu z dnia 5 grudnia 1967 r.,

oddalił rewizję.

Uzasadnienie

W numerze 12 z 1963 r. miesięcznika społeczno-kulturalnego "Odra", którego wydawcą jest Wydawnictwo Prasowe RSW "Prasa", opublikowany został artykuł Jerzego W. zatytułowany "Jejmość Publika".

W artykule tym jego autor Jerzy W., przekazując swoje uwagi i spostrzeżenia związane z festiwalami muzycznymi, z odmiennością tradycji i zainteresowań środowisk muzycznych Poznania i Warszawy, z potrzebą i drogami oddziaływania na umuzykalnienie społeczeństwa oraz na kształtowanie jego zrozumienia i wrażliwości w odniesieniu do muzyki nowej, zamieścił również ustępy o następującej treści:

W zbliżeniu społeczeństwa do nowej muzyki dużą rolę odegrać mogą krytycy, przede wszystkim publicyści muzyczni, a więc ludzie mający nie tylko potrzebną wiedzę, lecz i tęgie pióra w rękach i wyczucie psychiki czytelników. Dla nich jedynym celem winna być muzyka i tym bardziej wypełniać ich musi poczucie odpowiedzialności za nią. Niech zdobywają zaufanie społeczeństwa, potem zaś niech prowadzą je delikatną i mądrą dłonią poprzez muzyczne przygody.

Tu trzeba głośno i otwarcie stwierdzić, że bodaj najszkodliwszym u nas krytykiem jest pan Wiesław K. Przy każdej okazji pełne ma usta frazesów politycznych, aby z góry przytłoczyć nimi niewygodne sobie instytucje i muzyków. W swoim czasie zwracał uwagę na "religianckie" praktyki Filharmonii Poznańskiej, że toleruje u siebie Chór Stuligrosza. Świeżo przed otwarciem "Warszawskiej Jesieni 1963" pytał gromko, dlaczego to na festiwalową estradę nie dopuszcza się utworów Stefana Bolesława Poradowskiego. Albo udaje Greka, albo nie wie istotnie nawet o tym, że współczesność w sztuce nie jest sprawą kalendarza. Anton Webern, tworzący już w latach 1910-tych, dopiero teraz dla nas jest współczesny, twórczość zaś Stefana Bolesława Poradowskiego stylistycznie nawiązuje do schyłku ubiegłego stulecia. Pisząc to najdalszy jestem od chęci uchybienia prof. Poradowskiemu, ongi memu pedagogowi, który w swe kompozycje wkłada dużo warsztatowego doświadczenia i zapału, dzięki czemu - pamiętam - jak wielu ma oddanych sobie słuchaczy. Wracając do pana K., należy mu przypomnieć, że sami dobrze wiemy, czego partia oczekuje po muzyce i jak dalece orientuje się w jej problemach. O tym również nie zapominamy, że zadufałego w sobie dyletanctwa partia nie toleruje w żadnej dziedzinie, natomiast zawsze i wszędzie domaga się fachowości i zawodowej rzetelności. Także w dyskusjach.

W związku z treścią cytowanego wyżej fragmentu artykułu Wiesław K. wystąpił w dniu 18.III.1964 r. z powództwem przeciwko Wydawnictwu Prasowemu RSW "Prasa" w W., jako wydawcy, i Jerzemu W., jako autorowi, żądając w nim:

1) ustalenia, że pozwani naruszyli prawo osobiste powoda przez zamieszczenie w tym artykule niezgodnych z rzeczywistością następujących określeń:

a) że Wiesław K. jest najszkodliwszym w Polsce krytykiem z dziedziny muzyki,

b) że przy każdej okazji pełne ma usta frazesów politycznych, aby z góry przytłoczyć nimi niewygodne sobie instytucje i muzyków,

c) że w swoim czasie zwracał uwagę na "religianckie" praktyki Filharmonii Poznańskiej, iż toleruje u siebie chór Stuligrosza,

d) że jest zadufanym w dobie dyletantem pozbawionym przymiotu fachowości i zawodowej rzetelności;

2) w celu usunięcia skutków dokonanego przez pozwanych naruszenia dobra osobistego powoda - zobowiązania pozwanych solidarnie do podania do wiadomości publicznej oświadczenia przez zamieszczenie na koszt pozwanych w dwutygodniku "Ruch Muzyczny" treści wyroku sądowego w niniejszej sprawie.

W uzasadnieniu powództwa powód twierdził, że powyższe opinie i wnioski autora nie mają oparcia w faktach, tj. w działalności powoda jako krytyka muzycznego, i są błędne oraz że pochopna krytyka pozwanego przekracza granice rzeczowej potrzeby i obiektywizmu i przenosi bez uzasadnienia ostrze zarzutów z przedmiotu sporu na osobę powoda, jak również że jest w tej części drażliwa w formie.

Sąd Wojewódzki oddalił powództwo.

Sąd ten podzielił opinię biegłego Ludwika E., że w twórczym środowisku muzycznym istnieje wielka różnorodność i rozpiętość form oraz sposobów wyrażania ocen przez krytyków, że oceny te cechuje zawsze subiektywizm, a sam sposób ich wyrażania zależy przede wszystkim od indywidualnego temperamentu i stylu pisarskiego krytyka. Aczkolwiek artykuł napisany przez pozwanego W. zawiera ostre sformułowania, to jednak zachowano należytą ostrożność, publikując go w czasopiśmie o małym nakładzie wydawniczym i przeznaczonym dla ludzi o odpowiednim już wyrobieniu kulturalnym. Poza tym artykuł ten i zawarte w nim sformułowania mieszczą się w granicach dopuszczalnej krytyki i w świetle zwyczajów panujących wśród krytyków nie mogą być i nie są uważane za obraźliwe bądź naruszające cześć powoda.

Sąd Wojewódzki podkreślił także, że artykuł jedynie marginesowo odnosił się do działalności powoda jako krytyka muzycznego, w całości zaś swojej, wespół z innymi artykułami opublikowanymi w czasopiśmie, poświęcony był muzyce współczesnej, imprezom muzycznym i kształtowaniu gustu odbiorców muzyki m.in. przez działalność krytyków muzycznych. W tym kontekście użyte przez pozwanego W. wypowiedzi o szkodliwości krytyki uprawianej przez powoda stanowią wyraz jego subiektywnej oceny, ale oceny nie wykraczającej poza dopuszczalne ramy krytyki i nie naruszającej dóbr osobistych powoda.

W rewizji od tego wyroku, opartej na podstawach z art. 368 pkt 1, 3 i 4 k.p.c., powód wnosił o jego zmianę i uwzględnienie powództwa bądź też o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.

Zdaniem wnoszącego rewizję pozwany W. postawił powodowi konkretne i nieprawdziwe zarzuty, które dotyczyły nie tylko działalności powoda, ale również jego osoby, i zarzutów tych nie udokumentował. W takiej zaś sytuacji oddalenie powództwa uzasadnia zarzut braku wyjaśnienia istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności, zarzut sprzeczności ustaleń z treścią zebranego w sprawie materiału oraz związany z tym zarzut naruszenia art. 11 p.o.p.c.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Nie można mieć wątpliwości co do tego, że artykuł Jerzego W. stanowił wystarczającą podstawę do negatywnych odczuć powoda Wiesława K. jako osoby krytykowanej. Jednocześnie materiał zebrany w sprawie przekonywa również i o tym, że odczucia te nie były u powoda powierzchowne.

Sam fakt wywołania przez pozwanego takich odczuć u powoda nie stanowi jednak wystarczającej jeszcze podstawy do ochrony prawnej dóbr osobistych powoda.

Dobra osobiste, jako wartości związane z wewnętrzną stroną życia ludzi i w związku z tym niejednakowo wymierzalne, podlegają tylko wówczas cywilnej ochronie prawnej z art. 11 p.o.p.c., gdy naruszenie tych dóbr nastąpiło w wyniku bezprawnego działania osoby dopuszczającej się naruszenia. Z tego powodu decydującego znaczenia w rozpatrywanej sprawie nabiera ocena działania pozwanego W. i udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy działanie jego było bezprawne, czy też nie, to znaczy czy zawarta w artykule "Jejmość Publika" krytyka powoda mieściła się w granicach uprawnień pozwanego, czy też je przekraczała, pozostając w sprzeczności z normami prawa lub z zasadami współżycia społecznego.

Ażeby odpowiedzieć na to pytanie, należy wpierw stwierdzić, że sam fakt krytykowania nie mieści w sobie cech negatywnych. Krytyka bowiem jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, jeżeli podjęta została w interesie społecznym, jeżeli jej celem nie jest dokuczanie innej osobie oraz jeżeli ma cechy rzetelności i rzeczowości.

Rozważając treść artykułu pozwanego w aspekcie tak pojmowanej krytyki, należy podzielić stanowisko Sądu Wojewódzkiego, że pozwany nie przekroczył dopuszczalnych granic krytyki, a więc nie naruszył także zasad współżycia społecznego, co nie pozwala określić jego działania jako działania bezprawnego.

Przede wszystkim krytyczne uwagi pozwanego należy oceniać w związku z treścią całego artykułu, a nie w oderwaniu i w ramach fragmentarycznego tylko wycinka. W kontekście bowiem treści całego artykułu krytyka działalności powoda została podjęta w trosce o zapewnienie możliwie najlepszych warunków do dalszego rozwoju polskiej muzyki. Pozwany odnosi się więc krytycznie do działalności powoda nie dlatego, ażeby mu dokuczyć, ale dlatego, ażeby wskazać, że działalność powoda nie sprzyja rozwojowi polskiej muzyki współczesnej, lecz przeciwnie, rozwój ten hamuje, i przez to jest ona szkodliwa. Wytyka przy tym powodowi zbyt ciasne rozumienie dążeń Partii w dziedzinie rozwoju kultury muzycznej oraz dyletanctwo, ale tylko w zakresie rozumienia i oceniania krytyki współczesnej.

Powyższe uwagi wiążą się z całością artykułu tym bardziej, że pozwany pragnąłby widzieć w krytykach i publicystach muzycznych sojuszników w zbliżaniu społeczeństwa do nowej muzyki, a nie czynnik hamujący i przeszkadzający temu. Krytyka powoda ma więc na względzie także zwrócenie krytykowanemu uwagi na niewłaściwość jego działalności i szkodliwe jej rezultaty w celu wyciągnięcia przez niego wniosków na przyszłość.

Krytyka działalności powoda była zatem podjęta w imię ważnego dla pozwanego celu społecznego i takiemu określonemu celowi miała też służyć.

Nie można również odmówić krytycznym wypowiedziom pozwanego cechy rzetelności i rzeczowości, skoro oparciem dla pozwanego były konkretne wypowiedzi powoda zawarte w jego własnych publikacjach lub też informacje przekazane pozwanemu przez osoby wiarygodne. Można mieć jedynie wątpliwości co do związanej z rzeczowością samej formy wypowiedzi pozwanego, podlegającej także ocenie z punktu widzenia zasad współżycia społecznego.

Socjalistyczne zasady współżycia społecznego nakazują zachowanie szacunku dla każdego człowieka i liczenie się z jego poczuciem własnej godności osobistej wartości i pożyteczności społecznej. Stąd też i krytyka czyjegoś postępowania, zapatrywań czy działalności nie powinna przekraczać granic potrzebnych do osiągnięcia społecznego celu krytyki. Oczywistą jest rzeczą, że tej granicy nie da się ściśle odmierzyć, ponieważ określają ją również takie czynniki, jak rodzaj krytyki, warunki w jakich się odbywa, wartość celu, dla którego się ją podejmuje, a także zwyczaje środowiska i osobiste właściwości ludzi. W każdym razie pewne krańcowe granice dozwolonej krytyki, nawet przy braniu pod uwagę wymienionych wyżej czynników, nie powinny być nadmiernie elastyczne.

W rozpatrywanej sprawie forma wypowiedzi pozwanego była niewątpliwie ostra, powód zaś mógł doznać odczucia przykrości i wyrządzonej mu krzywdy. Nie można jednak pomijać i tego, że krytyka zawarta w artykule pozwanego miała charakter polemiczny, a przy tym rodzaju krytyki pewne przejaskrawienia są normalną i uznawaną jej właściwością. Dotyczyła ona także dziedziny sztuki, w której subiektywizm wrażeń oraz ocen jest zasadą, a krańcowe różnice w ocenach są zjawiskiem wcale nierzadkim. Sprzyja to ostrości wypowiedzi między zwolennikami różnych twórczości i pobudza temperamenty wypowiadających się ludzi. Wszystkie te okoliczności przekonują więc o potrzebie innego i szerszego określenia granicy, której przekroczenie stanowiłoby naruszenie zasad współżycia społecznego i powodowało uznanie działania pozwanego jako bezprawnego.

Nie można przy tym pominąć także opinii biegłego, który wypowiedział się, że w środowisku muzycznym wyrażona przez pozwanego krytyka nie przekracza granic uważanych w tym środowisku za dopuszczalne.

Być może, zwyczaje przyjęte w środowisku muzycznym są nazbyt liberalne i wymagałyby podjęcia przez środowisko starań o ich stopniowe zmienianie, jednakże stanowią one pewną obiektywną rzeczywistość, której nie można pomijać przy ocenie wypowiedzi pozwanego w aspekcie przyjętych w środowisku zasad współżycia społecznego.

Zwyczaje takie akceptuje zresztą również powód we własnej działalności krytyka muzycznego. Pisząc np. o muzyce Bairda w dniu 3.X.1963 r. użył sformułowań, że "jest to dalszy przykład złej muzyki. A z próżnego i Salomon nie naleje".

Jeśli więc wraz z innymi wymienionymi już okolicznościami uwzględni się także zwyczaje środowiska muzycznego, dla którego w zasadzie przeznaczona była publikacja zawierająca krytykę, to i w samej formie wypowiedzi pozwanego nie można się dopatrzyć naruszenia właściwych środowisku muzycznemu zasad współżycia społecznego.

Skoro zatem pozwany podjął krytykę działalności powoda dla osiągnięcia ważnego w rozumieniu ogólnym i w przekonaniu pozwanego celu społecznego, czyniąc to na podstawie konkretnych wypowiedzi powoda zawartych w jego własnych publikacjach bądź na podstawie informacji osób wiarygodnych, a ostra forma krytyki nie przekracza granic akceptowanych w środowisku, dla którego jest przeznaczona, to krytyka taka nie stanowi naruszenia dóbr osobistych podlegających ochronie cywilnej z art. 11 p.o.p.c.

Z tych względów rewizję powoda, jako nieuzasadnioną, należało oddalić (art. 387 k.p.c.), orzekając jednocześnie o kosztach postępowania rewizyjnego na podstawie art. 98 k.p.c.

OSNC 1969 r., Nr 11, 200

Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.