Uchwała z dnia 1968-02-19 sygn. III CZP 40/67
Numer BOS: 1349733
Data orzeczenia: 1968-02-19
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
- Prawa autorskie przysługujące innej osobie niż twórca
- Domniemanie nabycia przez producenta praw majątkowych do utworu audiowizualnego (art. 70 ust. 1 Pr.Aut.)
- Tłumaczenie warstwy słownej utworu audiowizualnego jako opracowanie cudzego utworu (art. 71 Pr.Aut.)
Sygn. akt III CZP 40/67
Uchwała 7 sędziów - zasada prawna z dnia 19 lutego 1968 r.
Przewodniczący: sędzia S. Gross. Sędziowie: J. Ignatowicz (sprawozdawca), W. Kuryłowicz, Z. Masłowski, J. Pietrzykowski, J. Przybylski, Z. Wasilkowska.
Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Jerzego K. przeciwko Przedsiębiorstwu Państwowemu "Wydawnictwa Handlu Zagranicznego" w W. o naruszenie praw autorskich, po rozpoznaniu na posiedzeniu jawnym zagadnienia prawnego przekazanego przez Sąd Najwyższy postanowieniem z dnia 15 kwietnia 1967 r. do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów SN:
"1) Czy prawo autorskie, przysługujące z mocy art. 13 ustawy z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim przedsiębiorstwu, które wytworzyło film kinematograficzny, wyłącza prawa autorskie osób, których utwory stały się częścią składową filmu?"
a w razie odpowiedzi przeczącej na to pytanie -
"2) W jakim zakresie osoby takie prawa autorskie zachowują, a w szczególności, czy dotyczy to zarówno ochrony ich autorskich dóbr osobistych, jak i autorskich praw majątkowych?"
uchwalił i postanowił wpisać do księgi zasad prawnych następującą zasadę prawną:
Prawo autorskie do filmu kinematograficznego, przysługujące z mocy art. 13 prawa autorskiego przedsiębiorstwu, które film wytworzyło, nie wyłącza całkowicie praw autorskich osób, których twórczość złożyła się na powstanie dzieła filmowego. W szczególności, niezależnie od zezwolenia wymienionego przedsiębiorstwa, zezwolenie tych osób jest konieczne do opracowania innego dzieła na podstawie kinematograficznego dzieła filmowego.
Uzasadnienie
Postawione składowi 7 sędziów pytania prawne wyłoniły się w sprawie, w której reżyser a zarazem autor scenariusza i scenopisu średniometrażowego filmu dokumentalnego wytoczył powództwo przeciwko przedsiębiorstwu, które film jego przerobiło - według twierdzeń pozwu - na film przeznaczony na celów reklamy, domagając się ochrony jego osobistych praw autorskich oraz uwzględnienia przewidzianych w prawie autorskim roszczeń majątkowych. Powód twierdził, że przeróbki tej wymienione przedsiębiorstwo dokonało bez jego zgody, choć za zgodą przedsiębiorstwa, które wyprodukowało przygotowany przez niego film dokumentalny.
Z powyższego wynika, że ujęta w pierwszym z dwu pytań postawionych składowi 7 sędziów wątpliwość sprowadza się do pytania, czy powodowi przysługują do wymienionego filmu dokumentalnego takie prawa - o charakterze osobistym i majątkowym - których ochrony mógłby dochodzić względem osoby trzeciej, a nie tylko przeciwko przedsiębiorstwu, które film wytworzyło i z którym w związku z tym pozostawał on w określonym stosunku prawnym.
Redakcja art. 13 prawa autorskiego jest tak prosta, że prima facie można by sądzić, iż nie nasuwa on wątpliwości. W szczególności literalna jego wykładnia może prowadzić do wniosku, że całość prawa autorskiego do filmu należy do przedsiębiorstwa, które film wytworzyło i - co za tym idzie - że osobom, których twórczość złożyła się na powstanie filmu, nie przysługują żadne uprawnienia wchodzące w zakres prawa podmiotowego, które ustawa określa jako prawo autorskie do określonego utworu (dzieła).
Przystępując do oceny, czy przepis art. 13 można prawidłowo odczytać tylko przy zastosowaniu wykładni gramatycznej, należy mieć na uwadze, że jest to przepis, który złożoną problematykę autorstwa filmu ujmuje w sposób bardzo zwięzły, całkowicie nieadekwatny zarówno do zakresu i społecznej doniosłości tej problematyki, jak i do potrzeb praktyki. Stało się tak dlatego, że przepis ten (podobnie zresztą jak i jego poprzednik - art. 12 ustawy o prawie autorskim z 1926 r.) został powołany do życia w czasie, gdy problematyka autorstwa filmu nie znalazła jeszcze dostatecznego wyrazu w praktyce, a więc w czasie, gdy zasady prawa filmowego były dopiero in statu nascendi. Można zatem przyjąć, że ustawodawca z całą świadomością ujął skomplikowaną problematykę autorstwa filmu w jeden krótki artykuł po to, by rozstrzygnięcie problemów bardziej szczegółowych pozostawić doktrynie i orzecznictwu, co miało zapewnić dostosowanie wykładni do realnych potrzeb.
Nie wymaga uzasadnienia twierdzenie, że w tych warunkach właściwy sens art. 13 pr. aut. można odczytać dopiero przy zastosowaniu różnorodnych zabiegów interpretacyjnych, które m.in. mogą doprowadzić do skorygowania wniosków, do jakich mogłaby doprowadzić wykładnia wyłącznie gramatyczna.
Taki złożony sposób wykładni wypada rozpocząć od stwierdzenia, że w odróżnieniu od przedmiotów materialnych oraz niektórych innych dóbr o wartości majątkowej (np. energii), które z chwilą wytworzenia mogą przypaść bądź wytwórcy, bądź innej osobie (stosownie do łączącego ją z wytwórnią stosunku prawnego), dzieło autorskie staje się z chwilą jego wytworzenia przedmiotem prawa przysługującego twórcy. Ta zasada, powstała zresztą w wyniku rozwoju historycznego, wynika z istoty dzieła autorskiego, które nosi na sobie szczególne piętno osobiste twórcy, piętno, które nie pozwala - według współczesnych pojęć - na przyjęcie jako zasady dopuszczalności swobodnego oddzielania wyniku myśli twórczej od osoby twórcy.
W prawie polskim zasada powyższa znajduje normatywne ujęcie w art. 7 § 1 ustawy o prawie autorskim, w myśl którego "prawo autorskie służy twórcy".
Ustawodawca nie mógł jednak zrealizować tej zasady w sposób bezwzględny. Jeżeli bowiem chodzi o niektóre dzieła, to skomplikowany przebieg procesu twórczego uzasadnia przyznanie prawa autorskiego innemu podmiotowi niż właściwy twórca lub właściwi twórcy. Dlatego wymieniony przepis zastrzega, że prawo autorskie przysługuje wprawdzie twórcy, ale tylko o tyle, o ile przepis szczególny nie stanowi inaczej.
Takie szczególne okoliczności, które uzasadniają przyznanie prawa autorskiego innej osobie aniżeli twórcy, występują w wypadku dzieła filmowego. Film jest wprawdzie - tak jak każde dzieło autorskie - wytworem myśli twórczej określonych osób, ale do jego powstania nie wystarczają tylko same walory intelektualne twórców. Do powstania bowiem współczesnego filmu potrzebne jest przede wszystkim zaangażowanie znacznych środków finansowych (z czym wiąże się poważne ryzyko ekonomiczne) oraz wysoko kwalifikowana praca organizacyjno-techniczna. Takie zaangażowanie producenta w stworzenie dzieła filmowego uzasadnia przyznanie mu prawa autorskiego do tego dzieła. Taka konstrukcja upraszcza też - tak pod względem handlowym, jak i prawnym - wykorzystanie filmu, w miejsce bowiem wielu twórców w obrocie występuje jeden podmiot jako ten, któremu przysługuje prawo autorskie.
Z tych przyczyn ustawa w art. 13 przyznaje - w charakterze wyjątku od zasady wypowiedzianej w art. 7 § 1 - prawo autorskie do dzieła kinematograficznego przedsiębiorstwu, które film wytworzyło. Z przyczyn wyżej podanych zagadnienie, jak szeroki jest zakres tego prawa, ustawodawca pozostawił wykładni. Przy wykładni tej należy mieć na uwadze - zgodnie z tym, co wyżej powiedziano - przedstawione przedtem podstawowe założenia prawa autorskiego, a mianowicie:
a) że kardynalną zasadą tego prawa jest to, iż prawo do wytworu myśli ludzkiej przypada twórcy,
b) że przepis 13 zawiera normę wyjątkową, co może uzasadniać - przy uwzględnieniu innych okoliczności - jego wykładnię ścieśniającą,
c) że wreszcie wyjątek ten podyktowany jest z jednej strony względami na zaangażowanie finansowe przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją filmów, a z drugiej dążeniem do uproszczenia obrotu.
Kierując się tymi założeniami wypada przede wszystkim przyjąć, że wbrew literalnemu brzmieniu art. 13 ustawy prawo autorskie do filmu, przysługujące z mocy tego przepisu przedsiębiorstwu, nie obejmuje osobistych praw autorskich i - co za tym idzie - że prawa te należą do osób, których myśl leży u podstaw powstania filmu jako dzieła autorskiego. Przeciwny pogląd byłby sprzeczny z istotą tych praw, a zarazem nie byłby uzasadniony tymi motywami, ze względu na które ustawodawca przyznał - w charakterze wyjątku - prawo autorskie do filmu innemu podmiotowi niż właściwym twórcom. Przyznanie także osobistych praw autorskich przedsiębiorstwu musiałoby być wyraźnie w ustawie wypowiedziane.
Już to stwierdzenie uzasadnia wypowiedziany w sentencji niniejszej uchwały pogląd, że prawo autorskie do filmu przysługujące przedsiębiorstwu, które film wytworzyło, nie wyłącza całkowicie praw autorskich osób właściwych twórców, a nadto że także zezwolenie tych osób jest konieczne do opracowania innego dzieła na podstawie filmu. W szczególności - jeśli chodzi o tę ostatnią tezę - trzeba się zgodzić z przeważającym poglądem, że w świetle przepisów prawa autorskiego uprawnienie autora do udzielania zezwolenia na przeróbkę jego dzieła ma charakter także osobisty, taka bowiem przeróbka może pomniejszyć wartość oryginału i w ten sposób zmniejszyć jego walory w opinii odbiorców.
Z dotychczasowych rozważań nie należy wyciągać wniosku, że przedsiębiorstwu, które film wytworzyło, przysługuje pełnia praw w zakresie praw majątkowych. Sugestia taka byłaby nieuzasadniona, gdyż omówione wyżej założenia uzasadniają ścieśniającą wykładnię art. 13 także w odniesieniu do praw majątkowych.
Przedsiębiorstwo angażuje w produkcję filmu poważne nakłady finansowe po to, by film ten następnie eksploatować w drodze publicznych projekcji lub - co jest regułą - przez wynajem filmu za odpowiednim wynagrodzeniem. Zaangażowanie znacznych środków finansowych uzasadnia zatem przyznanie mu pełnej możności osiągania odpowiednich zysków w tej właśnie drodze. Ta możność stanowi dostateczny i właściwy ekwiwalent zaangażowania przez przedsiębiorstwo w produkcję filmu jego funduszów i środków organizacyjno-technicznych. Nie ma natomiast żadnych racji, które by uzasadniały przyznanie przedsiębiorstwu - kosztem interesów właściwych twórców - wyłącznego prawa do nadzwyczajnych korzyści, jakie film może wyjątkowo przynieść w wyniku przekształcenia go w inną postać dzieła autorskiego.
Także motyw uproszczenia obrotu nie uzasadnia przyznania przedsiębiorstwu wyłącznego prawa czerpania korzyści z przeróbek filmu. O ile bowiem uproszczenie stosunków handlowych i prawnych może być uznane za uzasadnioną przyczynę przyznania przedsiębiorstwu prawa autorskiego do filmu w zakresie zwykłej jego eksploatacji, o tyle nie można tego powiedzieć o wyjątkowym uprawnieniu do udzielania zezwoleń na przekształcenie dzieła filmowego. Przy zwykłej bowiem eksploatacji filmu chodzi o stosunki, które występują w każdym wypadku wyprodukowania filmu dla celów handlowych, przeróbka zaś filmu jest czymś zupełnie wyjątkowym, nie ma więc potrzeby, usprawiedliwionej częstotliwością zjawiska, odstępowania od podstawowej zasady autorstwa twórców.
Za takim rozumieniem art. 13 ustawy przemawia także silnie argument natury dogmatycznej. Nie można mianowicie tracić z oczu faktu, że przepis ten reguluje - i to w sposób zupełnie jednakowy - nie tylko autorstwo dzieła filmowego, ale także autorstwo "do przeróbki utworów muzycznych na mechaniczne instrumenty muzyczne". Nie może zaś ulegać wątpliwości, że przedsiębiorstwo, które za zgodą autora utworu muzycznego dokonało takiej przeróbki i uzyskało w ten sposób prawo autorskie do tak powstałego dzieła, nie ma prawa udzielania zezwolenia na kolejną przeróbkę muzyki na inny jeszcze utwór. Udzielenie takiego zezwolenia wymagałoby na pewno zgody kompozytora. Wynika z tego, że przedsiębiorstwo, które nagrało muzykę na mechaniczny instrument muzyczny, ma w ramach swego prawa autorskiego tylko prawo do zwykłej eksploatacji nowego dzieła autorskiego. Jeżeli zaś tak, to za uzasadniony należy uznać pogląd, w myśl którego ustawodawca co do obydwu utworów, tj. tak co do przeróbki muzyki na mechaniczne środki przekazu, jak i co do filmu, przyjął taką samą konstrukcję. Nie sposób uznać, żeby ustawodawca w tym samym przepisie, obejmującym obydwa utwory jednakową redakcją, przyjął dla każdego diametralnie inne rozwiązanie. Wypada dodać, że gdy ustawodawca uznał za celowe różne potraktowanie dwu utworów, dał temu niedwuznaczny wyraz (uczynił to np. w art. 48 i 49 ustawy, w których mowa jest także o filmie i o przeniesieniu muzyki na przyrządy mechaniczne).
Powyższa wykładnia, która przyjmuje, że do opracowania na podstawie filmu innego dzieła potrzebna jest zgoda twórców ze względu na przysługujące im tak prawa osobiste, jak i prawa majątkowe, pozostaje w pełnej harmonii z ochroną praw autorskich poszczególnych twórców do odrębnych dzieł (scenariusz, scenopis, muzyka), które się na film złożyły. Nie powinno bowiem ulegać wątpliwości, że twórcy zachowują do nich odrębne prawa autorskie. Wprawdzie polskie prawo tej zasady wyraźnie nie wypowiada, ale można ją wydedukować z przepisów określających pojęcie dzieła autorskiego. Zasadą mianowicie, wypowiedzianą już w art. 1 ustawy jest to, że każdy utwór, ustalony w jakiejkolwiek postaci, jest przedmiotem prawa autorskiego, nie ma zaś przepisu, który by - jako wyjątek od tej zasady - przewidywał, że utwór stworzony i wykorzystany do wytworzenia innego, nawet bardziej doskonałego dzieła autorskiego traci charakter samodzielnego przedmiotu prawa autorskiego.
W nawiązaniu do tego, co powiedziano na wstępie, należy zatem stwierdzić w konsekwencji dotychczasowych rozważań, że przysługujące poszczególnym twórcom filmu prawo udzielania zezwolenia na przerobienie filmu na inne dzieło (kinematograficzne, literackie, sceniczne) stanowi element przysługującego im prawa autorskiego, a więc prawa skutecznego erga omnes. Naruszenie tego prawa przez osobę trzecią rodzi zatem bezpośrednie roszczenia dla twórców względem tego, kto takiego naruszenia się dopuścił.
Taka konkluzja dotychczasowych rozważań nie powinna jednak prowadzić do wniosku, że przerobienie dzieła filmowego na inny utwór może być dokonane za zezwoleniem tylko samych twórców. W rzeczywistości bowiem zainteresowanym w tym, aby taka przeróbka się ukazała lub aby jej nie dokonano, jest także - a może nawet przede wszystkim - producent. Przeróbka bowiem filmu i wykorzystanie jej do innych celów może spowodować zmniejszenie atrakcyjności filmu i tym samym prowadzić do zmniejszenia jego dochodowości. Przeróbka taka godzi więc w prawo producenta do zwykłej eksploatacji filmu. Przeróbka taka dotyka także osobistych praw producenta, jest on bowiem także zainteresowany w tym, aby przekształcenie filmu nie przyniosło ujmy jego przedsiębiorstwu. W tych warunkach przeróbka, o której mowa, wymaga zezwolenia także przedsiębiorstwa, które film wytworzyło, a płynący stąd dochód powinien również przypaść w odpowiedniej części temu przedsiębiorstwu.
W zakończeniu należy jeszcze wyjaśnić, że łączne zezwolenie producenta i twórców filmu potrzebne jest wtedy, gdy chodzi o przekształcenie filmu prowadzące do powstania nowego dzieła. Producent zachowuje natomiast wyłączne prawo dokonywania lub udzielania zezwoleń na dokonywanie w filmie takich zmian, które są konieczne do normalnej eksploatacji filmu, a które nie zmieniają w sposób zasadniczy jego istoty. Producent może np. zezwolić na dubbing, na pewną przeróbkę filmu dla celów telewizji, na nieistotne zmiany (np. pewne skróty) podyktowane gustami publiczności itp. Takie uprawnienia producenta wynikają bowiem z przysługującego mu prawa autorskiego, sprowadzającego się, jak zaznaczono, jeżeli chodzi o prawa majątkowe, do zwykłej eksploatacji filmu.
OSNC 1969r. Nr 4, poz. 59
Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN