Zabezpieczenie alimentów na rzecz pełnoletnich dzieci w sprawie o rozwód
Zabezpieczenie roszczeń alimentacyjnych w sprawie o rozwód
Art. 27 k.r.o. kreuje obowiązek alimentacyjny w szerszym zakresie, niż czyni to art. 135 k.r.o., co sprawia, że uzyskanie pełnoletności przez dziecko, a tym samym samodzielnej legitymacji do żądania alimentów, nie powoduje automatycznie obniżenia kwot z tytułu zabezpieczenia, o ile dziecko to nie ma własnych źródeł dochodów.
Celem tego przepisu jest uzyskanie środków materialnych służących zapewnieniu prawidłowego funkcjonowania rodziny, jako całości oraz zaspokojenia uzasadnionych potrzeb jej poszczególnych członków, przy zachowaniu równej stopy życiowej.
Stanowisko zakreślające art. 27 k.r.o. szersze granice przyjęte jest również w orzecznictwie np. w wyroku SN z 26 maja 1999 r., III CKN 153/99).
W uchwale z 28 listopada 2012 r., III CZP 77/12 Sąd Najwyższy wskazał, że uwzględniając powództwo oparte na podstawie art. 27 k.r.o., Sąd zasądza od małżonka uchylającego się od wykonywania obciążającego go obowiązku łączną kwotę na zaspokojenie potrzeb całej rodziny. Małżonek występujący z takim roszczeniem lub z wnioskiem o jego zabezpieczenie działa w imieniu własnym, a nie w imieniu dzieci, których potrzeby - także gdy są pełnoletnie, lecz niesamodzielne finansowo i obowiązek ich utrzymania obciąża rodziców - pokrywać ma zasądzona kwota. Analogiczne stanowisko prezentowane jest również w literaturze, w której podkreśla się, że pomiędzy obowiązkiem ustanowionym w art. 27 k.r.o., a obowiązkiem alimentacyjnym (art. 128 i nast. oraz art. 60 k.r.o.) istnieje oczywiście podobieństwo, jednak o tożsamości tych obowiązków nie może być mowy.
Wobec powyższego sam fakt, iż w toku postępowania o rozwód syn stron osiągnął pełnoletniość nie przesądza jeszcze o uchylenie zabezpieczenia wydanego na podstawie art. 27 k.r.o. Wyrażony przez powoda pogląd, zgodnie z którym w chwili osiągnięcia pełnoletniości przez dzieci ustaje podstawa do zabezpieczenia roszczeń w toku postępowania rozwodowego, prowadziłby do sytuacji w której dzieci, pomimo braku samodzielności finansowej, pozostawałyby bez możliwości zaspakajania swoich usprawiedliwionych potrzeb.
Postanowienie SA w Łodzi z dnia 25 czerwca 2015 r., I ACz 946/15
Standard: 11234 (pełna treść orzeczenia)
Sam wniosek pozwanego o zabezpieczenie i wniesione przezeń zażalenie konstrukcję swą (skądinąd tylko częściowo, o czym dalej) opiera na dokonanej przez Sąd Najwyższy w podjętej w sprawie o sygnaturze III CZP 77/12 uchwale z dnia 28 listopada 2012 r. wykładni przepisów art. 27 k.r. i op. oraz art. 445 k.p.c. i art. 730 k.p.c. Według Sądu Najwyższego treść pierwszej z tych norm i niezależność wydawanych w toku procesu rozwodowego rozstrzygnięć o szeroko rozumianym obowiązku alimentacyjnym w ramach rodziny rozwodzących się małżonków od późniejszych, opartych na normach art. 58 § 1 k.r. i op. oraz art. 60 k.r. i op. rozstrzygnięć w kończącym postępowanie w sprawie wyroku, daje podstawy do objęcia swoistym zabezpieczeniem także dorosłych już dzieci, jeśli pozostają one nadal z jednym przynajmniej z rodziców we wspólnym gospodarstwie domowym, przez zobowiązanie jednego z małżonków do świadczenia do rąk drugiego małżonka określonych sum pieniężnych globalnie na zaspokojenie wszystkich pozostałych członków rodziny. Wykładni takiej, mimo jej jurydycznej poprawności i pewnych zalet praktycznych (umożliwia ona uwzględnienie całokształtu majątkowej sytuacji rodziny) Sąd Apelacyjny jednak nie podziela, przeciwstawić jej można bowiem inną, równie poprawną konstrukcję prawną, mającą więcej zalet praktycznych, nie mającą zaś jej wad.
Ustawodawca w normie art. 445 § 1 k.p.c. ustanowił zasadę wyłączności rozstrzygania o obowiązku alimentacyjnym między rozwodzącymi się małżonkami i ich małoletnimi dziećmi w procesie rozwodowym i - w ocenie Sądu Apelacyjnego - nieprzypadkowo nie zamieścił w niej dodatkowego zdania o możliwości objęcia rozstrzygnięciem także dzieci pełnoletnich, które mogą samodzielnie realizować swoje roszczenia alimentacyjne poza tym procesem. Rodziłoby to wszak konieczność badania nie tylko całokształtu stosunków majątkowych rodziny (co sądy i tak winny czynić), ale i woli pozostających poza procesem dorosłych i samodzielnych już osób co do dochodzenia bez ich udziału a na ich rachunek jakichś świadczeń, na wysokość i na przeznaczenie których nie będą miały wpływu. Taka konieczność prowadziłaby do jeszcze większego obciążenia sądów już i tak ponad rozsądną miarę rozbudowanym obowiązkiem badania kwestii pobocznych, wśród których często gubi się istota procesów rozwodowych, zachodzi bowiem konieczność ciągłego "tymczasowego" regulowania licznych spornych między stronami spraw.
Rację, oczywiście, ma Sąd Najwyższy, gdy zwraca uwagę na "oderwanie" zapadających w toku procesowego rozstrzygnięć od późniejszych, zamieszczanych w wyroku. Na tę ich swoistość, samodzielność i ostateczność, odróżniające je od "zwykłego" zabezpieczenia roszczeń (przepisy o postępowaniu zabezpieczającym są do nich wszak tylko stosowane) zwracał także wielokrotnie uwagę w swoich orzeczeniach Sąd Apelacyjny w Katowicach. Nie oznacza to jednak, że możliwe jest objęcie w procesie cywilnym, jakim wszak bez wątpienia jest proces rozwodowy, zapadającymi w nim orzeczeniami osób poza tym procesem pozostających bez wyraźnego ku temu upoważnienia ustawowego. Taki pogląd dominował też nawet na gruncie obowiązujących do 4 lutego 2005 r. unormowań art. 443 k.p.c. który w § 1 regulował ogólnie zaspokajanie potrzeb rodziny (bez wskazania, że chodzi tylko o dzieci małoletnie), choć pojawiały się, oczywiście, i poglądy odmienne, acz odosobnione. W tym kontekście uchylenie art. 443 k.p.c. i pozostawienie jako obowiązującej jedynie normy art. 445 § 1 k.p.c., stanowiącej wyraźnie o alimentowaniu jedynie małoletnich dzieci i odsyłającej do przepisów o postępowaniu zabezpieczającym, rozumiane być winno jako wyraz woli ustawodawcy, by rozstrzygnięcia, o których w niej mowa, dotyczyły tylko osób wprost w niej wymienionych.
U podstaw zaprezentowanej przez Sąd Najwyższy koncepcji legło niezwykle szerokie rozumienie zakresu normy art. 27 k.r. i op. i uznanie, że na jej podstawie jeden z małżonków dochodzić może we własnym imieniu od drugiego małżonka dostarczania środków utrzymania dzieci (także pełnoletnich) w ramach przyczyniania się do zaspokajania potrzeb rodziny, niezależnie od przysługującym tym dzieciom roszczeń alimentacyjnych, a właściwie w konkurencji do tych roszczeń. Oczywiście, normę tę, mimo zamieszczenia jej w dziale zatytułowanym "Prawa i obowiązki małżonków", a więc nakierowania jej na stosunki między małżonkami, można w ten sposób odczytywać, sprzeciwiają się temu jednak ważkie względy.
Przede wszystkim zwrócić trzeba uwagę na wysoki poziom ogólności art. 27 k.r. i op., który normuje zaspokajanie potrzeb rodziny we wszystkich aspektach, a więc także w aspekcie potrzeb psychicznych, zdrowotnych itp. Wyprowadzanie z niej roszczeń o charakterze alimentacyjnym uzasadnienie znajdowałoby tylko wtedy, gdyby ustawa nie zawierała innych regulujących tę kwestię norm, jak ma to miejsce w przypadku roszczeń o dostarczanie środków utrzymania między małżonkami, choć i w tym przypadku, jeśli pozostają oni we wspólnym pożyciu, roszczenia te realizowane być mogą (i winny być) w oparciu o normę art. 28 k.r. i op. Alimentacja dzieci, i dorosłych, i tych jeszcze małoletnich, uregulowana została wyczerpująco w dziale III tytułu II Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, nie ma zatem potrzeby poszukiwać innych jej podstaw prawnych, w szczególności zaś tworzyć konkurencyjnych względem siebie roszczeń, zwłaszcza z pominięciem woli dzieci dorosłych, a więc mających pełną zdolność do czynności prawnych i pełną zdolność sądową.
Nie bez znaczenia jest też to, że przyjęcie prezentowanej w uchwale Sądu Najwyższego wykładni prowadzi do niemożności stwierdzenia, jaka część zasądzonej na rzecz jednego z rodziców na podstawie art. 27 k.r. i op. kwoty przypada na rzecz danego członka rodziny. Rodzić to musi w przypadku usamodzielnienia się któregoś dziecka komplikacje (nie tylko dla sądów, ale i - co jest daleko ważniejsze dla samych zainteresowanych) i konieczność zmiany wcześniejszego rozstrzygnięcia. Jeszcze większe problemy pojawić się mogą, gdy dorosłe dziecko, na rzecz którego "pośrednio" na podstawie art. 27 k.r. i op. zasądzone zostały "alimenty", zechce samo na podstawie art. 133 § 1 k.r. i op. realizować swoje roszczenie alimentacyjne. Wszystkie te okoliczności przemawiają za tezą odmienną od tej, jaka uchwalona została przez Sąd Najwyższy w sprawie III CZP 77/12, a mianowicie, że w sprawie o rozwód sąd na żądanie jednego z małżonków nie może orzec o obowiązku przyczyniania się przez drugiego z małżonków do zaspokajania potrzeb dorosłych dzieci, a orzekając o takim obowiązku względem dzieci małoletnich - winien określić go indywidualnie w stosunku do każdego dziecka.
Postanowienie SA w Katowicach, z dnia 10 września 2014 r., I ACz 670/14
Standard: 6775 (pełna treść orzeczenia)
Standard: 11385