Wyrok z dnia 1999-01-11 sygn. II CKN 121/98
Numer BOS: 907038
Data orzeczenia: 1999-01-11
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
- Granice aktywności dowodowej sądu II instancji (nowe fakty i dowody – art. 381 k.p.c.)
- Zobowiązanie do złożenia określonego wyliczenia jako "dowód" zebrany w postępowaniu apelacyjnym.
Sygn. akt II CKN 121/98
Wyrok z dnia 11 stycznia 1999 r.
Zobowiązanie powoda przez sąd apelacyjny do złożenia określonego wyliczenia nie prowadzi do powstania "dowodu" zebranego w postępowaniu apelacyjnym.
Przewodniczący: sędzia SN K. Kołakowski (sprawozdawca).
Sędziowie SN: L. Walentynowicz, M. Wysocka.
Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 11 stycznia 1999 r. na rozprawie sprawy z powództwa Józefa Ż. przeciwko Cementowni "S.(...)" w W. o zapłatę, na skutek kasacji obu stron od wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 9 października 1997 r. sygn. akt (...) uchylił zaskarżony wyrok w części oddalającej powództwo o kwotę 11248,84 zł z odsetkami (pkt 1) oraz orzekającej o zwrocie kosztów postępowania (pkt 3) i sprawę w tym zakresie przekazał Sądowi Apelacyjnemu w Katowicach do ponownego rozpoznania i rozstrzygnięcia o kosztach procesu;
odrzucił kasację strony pozwanej.
Uzasadnienie:
Kasacja powoda od wyroku zmieniającego wyrok Sądu Wojewódzkiego oparta została na podstawie naruszenia prawa materialnego, "a to przepisów art. 58, 60, 353[1], 354, 355, 481 i 499 k.c., przez błędną ich wykładnię i w wyniku tego przyjęcie za końcową datę trwania zwłoki strony pozwanej, innej daty niż strony ustaliły oraz przepisu § 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 4 czerwca 1992 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie.... (Dz. U. Nr 48 poz. 220 ze zm.), (art. 393[1] pkt 1 k.p.c.)", a także naruszenia prawa procesowego, "a to przepisu art. art. 229 i 233, 378 § 1, 382, 385, 387 w zw. z art. 393[1]9 k.p.c. przez przeprowadzenie postępowania dowodowego i orzeczenie ponad żądanie i zarzuty strony pozwanej, co spowodowało istotny wpływ na wynik postępowania oraz przepisów art. 100-103 k.p.c. (art. 393[1] pkt 2 k.p.c.)".
W uzasadnieniu wskazano, że strona pozwana nie kwestionowała uzgodnień stron ustalających ostatni dzień miesiąca za datę zwolnienia się pozwanego z długu, a mimo to sądy obu instancji ponad zarzuty pozwanego, a Sąd Apelacyjny ponad zarzuty jego apelacji, uznały, że miało to miejsce w innej dacie. W konkluzji tej kasacji wniesiono o zmianę wyroku przez zasądzenie dalszej kwoty 11 248,84 zł i zmianę rozstrzygnięcia o kosztach lub o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania. Kasacja strony pozwanej wniesiona została w dniu 1 grudnia 1997 r. Z wyjaśnienia Rejonowego Urzędu Poczty wynika, że postępowanie reklamacyjne wykazało, iż odpis wyroku z uzasadnieniem, wysłany w dniu 30 października 1997 r., został pełnomocnikowi strony pozwanej doręczony w dniu 31 października 1997 r. Oznacza to, że kasacja ta podlegała odrzuceniu na podstawie art. 393[5] k.p.c., jako wniesiona po upływie terminu przewidzianego w art. 393[4] k.p.c., a skoro nie uczynił tego sąd drugiej instancji - podlega ona odrzuceniu przez Sąd Najwyższy (art. 393[8] § 1 k.p.c.).
Na marginesie można zresztą wskazać, że w tej kasacji "zarzucono": "naruszenie przepisów prawa: a) materialnego przez błędną jego wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, b) prawa procesowego przez niedoręczenie pisma strony powodowej z dnia 21 maja 1997 r. przed rozprawą, które stanowiło przedmiot spornego rozliczenia oraz nieprzesłuchanie wnioskowanych przez stronę pozwaną świadków". W odpowiedzi - w imieniu powoda - wniesiono o odrzucenie tej kasacji jako niedopuszczalnej, "z mocy postanowień art. 393[5] k.p.c.", wskazując na orzecznictwo za tym przemawiające. Trafnie stwierdzono w tej odpowiedzi, że w świetle utrwalonego już orzecznictwa Sądu Najwyższego brak wskazania, który przepis prawa oraz w jaki sposób został naruszony i jak to wpływa na treść wyroku, czyni kasację niedopuszczalną. Istotnie, strona pozwana ograniczyła się wyłącznie do przepisania z art. 393[1] k.p.c. (zresztą bez powołania nawet tego przepisu) pierwszej z podstaw kasacyjnych, nie wypełnając jej wskazaniem ani, jakie przepisy, ani, w jaki - z dwóch możliwych - sposób, zostały naruszone.
W odniesieniu do przepisów postępowania nie tylko nie powołano konkretnej normy prawa procesowego, która została naruszona, ale także ograniczono się jedynie do przepisania końcowej części drugiej z podstaw kasacyjnych. Adresowane do profesjonalnych pełnomocników procesowych (art. 3932 § 1 k.p.c.) sformułowanie "przytoczenie podstaw kasacyjnych" (art. 393/3/ k.p.c.) nie może być rozumiane dosłownie. Samo przytoczenie fragmentów tekstu przepisu nie jest - oczywiście - spełnieniem tego wymagania, niezbędnego do kontroli kasacyjnej. Sąd kasacyjny nie jest bowiem ani zobowiązany, ani nawet uprawniony do przypisania stronie skarżącej zamiaru oparcia kasacji na podstawie naruszenia określonych przepisów prawa, mogących ewentualnie mieć w sprawie miejsce i rozważania rodzaju tego naruszenia oraz istotności jego wpływu na wynik sprawy. Kasacja strony pozwanej - zgodnie z wnioskiem zawartym w odpowiedzi na nią - podlegałaby zatem odrzuceniu także, jako niedopuszczalna (art. 393[5]i 393[8] k.p.c.).
Sąd Najwyższy miał na względzie, co następuje:
Apelacja strony pozwanej (równie nie wskazująca jakichkolwiek konkretnych zarzutów - art. 368 k.p.c. - co strona powodowa trafnie wytknęła w odpowiedzi), oparta była na twierdzeniu, że "powód od chwili podpisania porozumienia posiadał w swojej dyspozycji pieniądze Cementowni w wysokości określonej w porozumieniu". Tym strona ta uzasadniała, że "naliczone odsetki zwłoki przez powoda były nieuzasadnione", jakkolwiek jednocześnie wskazała, iż spór miedzy stronami "należało" rozliczyć w jednym procesie "lub w tej sytuacji powołać biegłego do rozliczenia należności powoda". Wniosku dowodowego, odpowiadającego wymaganiom wynikającym z treści art. 381 k.p.c., strona pozwana w apelacji jednak nie złożyła. Jakikolwiek wniosek nie został również złożony na rozprawie apelacyjnej. Mimo to Sąd Apelacyjny, działając z urzędu, "postanowił wezwać powoda do opracowania wyliczenia należności odsetkowych w odniesieniu do faktur objętych notami odsetkowymi przy uwzględnieniu jako końcowego terminu biegu odsetek dat odbioru towarów (węgla, miału, cementu) przez niego w Kopalniach i pozwanej Cementowni...".
Wykonując to postanowienie strona powodowa wskazała, że przypisywanie terminowi odbioru towarów skutków zaspokojenia powoda jest dla niej nie do przyjęcia. Mimo to Sąd Apelacyjny postanowił następnie "dopuścić dowód z wyliczenia należności odsetkowych od wierzytelności należnej powodowi". W uzasadnieniu swego rozstrzygnięcia Sąd Apelacyjny nie wskazał ani podstaw prawnych swoich postanowień, ani też tego, z inicjatywy której ze stron zostało ono wydane. Ograniczył się jedynie do stwierdzenia, że "w trakcie postępowania apelacyjnego przeprowadzono dowód z wyliczenia zaległości odsetkowych, dokonanego na zlecenie sądu przez powoda, przy przyjęciu, iż końcowym terminem opóźnienia pozwanej jest data odbioru towaru przez powoda"... i że to na tej podstawie "ustalono" zasądzoną należność. Już to sprawia, że zaskarżony wyrok nie może się ostać. W pierwszym z okresów obowiązywania przepisów o apelacji treść unormowania zawartego w art. 395 pkt 2 k.p.c. (według jednolitego tekstu z 1938 r.) nie pozostawiała wątpliwości, że rzeczą strony było ewentualne wskazanie nowych dowodów, nie przytoczonych przed sądem pierwszej instancji.
Warunkiem dopuszczalności ich przeprowadzenia było jednak nie tylko wykazanie w apelacji istnienia takiej "potrzeby", ale i tego, że strona nie mogła ich "przytoczyć w postępowaniu przed sądem okręgowym, chyba że możność lub potrzeba powołania się na nie wynikła później" (art. 404 zd. 1 ówczesnego k.p.c.). Jest bezsporne, że przywrócenie instytucji apelacji oznacza, że nadal nie jest to apelacja pełna, w znaczeniu dopuszczalności kontynuowania postępowania przed sądem pierwszej instancji na nieograniczonych niczym zasadach. Przeciwnie bowiem - jest to apelacja określana mianem cum benefitio novorum. Oznacza to, że to strona skarżąca może, kwestionując prawidłowość poczynionych ustaleń, skorzystać z uprawnienia powołania się na nowe fakty lub dowody. Może to uczynić skutecznie jednak tylko wówczas, jeśli wcześniej nie było takiej możliwości lub potrzeby. Przeniesienie do art. 381 obecnie obowiązującego k.p.c. treści jedynie części dawnego art. 404, a pominięcie treści art. 395 pkt 2 wśród wymagań formalnych apelacji sprawiło, że obecnie jedynie pośrednio - bo z art. 381 k.p.c. - wynika takie unormowanie.
W rozpoznawanej sprawie strona pozwana nie powołała się skutecznie na nowe dowody. Jednakże Sąd Apelacyjny uznał, że dowodem takim stało się w sprawie "wyliczenie zaległości odsetkowych, dokonane na zlecenie sądu przez powoda ...". Stwierdzenie to wymaga rozważenia: po pierwsze, czy twierdzenie faktyczne strony złożone "na zlecenie sądu" drugiej instancji wbrew jej stanowisku w procesie jest - istotnie - "przeprowadzonym w trakcie postępowania apelacyjnego dowodem". Jeśli zaś tak - czy dowód taki może być "dopuszczony" przez sąd drugiej instancji z urzędu, bez względu na to, czy zainteresowanej nim stronie przysługiwałoby dobrodziejstwo skorzystania z nowości. Wbrew poglądowi Sądu Apelacyjnego nie można uznać tego "zestawienia" za dowód. Nie był to bowiem pochodzący od strony dokument (art. 245 k.p.c. - zwłaszcza, gdy strona powoływała się na niedopuszczalność przyjęcia nakazanych założeń jego sporządzenia) lub dokument znajdujący się w jej posiadaniu (art. 248 § 1 k.p.c.), nie był to również wyciąg z ksiąg powodowego przedsiębiorstwa (art. 208 § 1 pkt 5 k.p.c.). Zrozumiałe więc, że sąd drugiej instancji zaniechał nawet bliższego określenia tego "dowodu". Nie było to także - co zrozumiałe - przyznanie faktów, o jakim mowa w art. 229 k.p.c., mogące stanowić ewentualny element "materiału zebranego w postępowaniu apelacyjnym" (art. 382 k.p.c.). W tej sytuacji, gdy wyliczenie takie nie może stanowić dowodu, zbędne staje się - w istocie - rozważanie, czy "dowód" taki mógł być przeprowadzony przez sąd drugiej instancji z urzędu. Tu bowiem także odpowiedź musiałaby zresztą być negatywna. Nawet bowiem gdyby uznać, że szczególne uregulowanie zawarte w art. 381 k.p.c. nie wyłącza ograniczonej według art. 391 in principio możliwości odpowiedniego stosowania art. 232 zd. 2 k.p.c., to - zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego - nie oznacza to dowolności. W sprawie, w której obie strony były reprezentowane przez profesjonalnych pełnomocników, nie zachodziły jakiekolwiek wyjątkowe okoliczności uzasadniające wyręczenie stron w spełnianiu ich obowiązku (art. 3 k.p.c.) "przedstawiania dowodów". Tym bardziej nie było podstaw, aby z naruszeniem art. 381 k.p.c., taką inicjatywę dowodową wykazał sąd drugiej instancji.
Oznacza to więc trafność podstawy naruszenia art. 382 k.p.c., gdyż jakikolwiek "materiał" nie został prawidłowo zebrany w postępowaniu apelacyjnym, stanowiąc uzasadnioną podstawę poczynienia ustaleń odmiennych niż dokonane przez sąd pierwszej instancji. Trafnie również wskazano w kasacji, że Sąd Apelacyjny przyjął za podstawę swojego rozstrzygnięcia okoliczności faktyczne nie mieszczące się nawet w twierdzeniach i przyznaniu samej strony pozwanej (art. 378 § 1 k.p.c.). Nie jest jednak zrozumiałe powołanie tego przepisu w związku z - odnoszącym się do postępowania kasacyjnego - art. 393[19] k.p.c. Doprowadziło to do naruszenia również art. 382 k.p.c., a w konsekwencji także art. 385 k.p.c. Wykazanie naruszenia przepisów postępowania prowadzi w konsekwencji do trudności w rozważaniu podstawy naruszenia prawa materialnego. Niezbędne bowiem jest uprzednie przesądzenie, według jakich zasad nastąpić powinno ustalenie momentu, od którego, według uzgodnień stron, pozwana Cementownia mogła być uznana za zwolnioną z zobowiązania wobec powoda przez umożliwienie mu zaspokojenia swoich należności przez zbycie, czy inne wykorzystanie, pobranych, w udokumentowanych ilościach, towarów.
W szczególności odnosi się to do znaczenia przekazywania powodowi refaktur za węgiel i faktur za cement. Jakkolwiek bowiem można - istotnie - uznać za oczywiste, że powód nie miał płacić za te towary, to jednak Sąd Apelacyjny nie odniósł się do znaczenia informacji z nich wynikających dla ustalenia kwot, do wysokości których wygasało zobowiązanie pozwanej Cementowni. Nie uzasadnił również, dlaczego samo "spełnienie świadczenia w naturze w miejsce zapłaty" uznał za końcową datę opóźnienia, bez względu na uzgodnione warunki zgody wierzyciela (art. 453 k.c.), które uznał jedynie za "uzgodnienie techniczne".
Uzasadniało to uwzględnienie kasacji powoda.
OSNC 1999 r., Nr 6, poz. 120
Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN