Wyrok z dnia 2014-07-11 sygn. I ACa 206/14
Numer BOS: 2227728
Data orzeczenia: 2014-07-11
Rodzaj organu orzekającego: Sąd powszechny
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt I ACa 206/14
Wyrok
Sądu Apelacyjnego w Białymstoku
z dnia 11 lipca 2014 r.
Przewodniczący: Sędzia SA Magdalena Pankowiec.
Sędziowie: SA Krzysztof Chojnowski, SO del. Dariusz Małkiński (spr.).
po rozpoznaniu w dniu 11 lipca 2014 r. w Białymstoku na rozprawie
sprawy z powództwa J. K. przeciwko P. K. (1) i K. K. o uznanie za niegodnego dziedziczenia na skutek apelacji powódki od wyroku Sądu Okręgowego w Olsztynie z dnia 15 stycznia 2014 r. sygn. akt I C 154/13
I. oddala apelację;
II. zasądza od powódki na rzecz pozwanych kwotę 5.400 (pięć tysięcy czterysta) zł tytułem zwrotu kosztów procesu w instancji odwoławczej.
Uzasadnienie
Powódka J. K. wniosła o uznanie pozwanych P. K. (1) i K. K. za niegodnych dziedziczenia po zmarłym w dniu (...) r.
K. (1). W uzasadnieniu swego żądania podniosła, że jest matką spadkodawcy, zaś pozwani dopuścili się umyślnie przeciwko niemu ciężkiego przestępstwa.
W odpowiedzi na pozew P. K. (1) i K. K. wnieśli o oddalenie powództwa.
Sąd Okręgowy w Olsztynie w dniu 15 stycznia 2014 r. wydał wyrok, w którym oddalił powództwo (pkt I), zasądził od powódki na rzecz pozwanych kwotę 7.217 zł tytułem zwrotu kosztów procesu (pkt II) oraz odstąpił od obciążania powódki na rzecz Skarbu Państwa wydatkami wyłożonymi ze środków budżetowych Sądu Okręgowego w Olsztynie (pkt III).
Orzeczenie to zapadło w oparciu o następujące ustalenia faktyczne: Powódka jest matką zmarłego w dniu (...). R. K. (1).
R. K. (1) oraz I. K. zawarli ślub kościelny i pozostawali w związku małżeńskim niekonkordatowym, z którego urodziło się dwoje dzieci, pozwani P. K. (1) i K. K. Po latach wspólnego pożycia relacje między małżonkami uległy znacznemu pogorszeniu. R. K. (1) był osobą narzucającą w sposób stanowczy określony porządek domowy, również rygorystycznie wymuszał na członkach swej rodziny określone zachowania i postawy (zbieżne z jego zapatrywaniami) czyniąc to niejednokrotnie w sposób agresywny i ubliżający (w tym również pozwanym), ponadto w trakcie kłótni wyrzucał I. K. z domu, również ona sama w obawie przed powtarzającymi się tego rodzaju incydentami uciekała z domu. W miejscu zamieszkania ww. zdarzały się interwencje Policji. I. K. dwukrotnie zgłaszała też znęcanie się nad nią przez męża, jednakże wniosek o ściganie sprawcy ostatecznie wycofywała. Podczas pierwszego postępowania, po przedstawieniu zarzutów o znęcanie, spadkodawca w dniu 12 marca 2009 r. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Następnie przed mediatorem w czasie postępowania w tejże sprawie została zawarta ze spadkodawcą w dniu 1 kwietnia 2009 r. ugoda mocą, której R. K. (1) zobowiązał się do zaprzestania znęcania się fizycznego i psychicznego nad żoną, powstrzymania się od spożywania alkoholu, wyzywania żony i córki słowami wulgarnymi, poniżania żony w oczach dzieci oraz do uczestnictwa w zajęciach korekcyjno - edukacyjnych dla sprawców przemocy w rodzinie. W wyniku powyższej ugody w sprawie I Ds 562/09 I. K. odmówiła składania zeznań oznajmiając, iż chce wycofać wniosek o ściganie. Pomimo takiego oświadczenia Prokurator w dniu 19 maja 2009 r. zarządził przedłużenie dochodzenia celem poczynienia dodatkowych ustaleń. Podobnej treści oświadczenia o skorzystaniu z prawa do odmowy składania zeznań (po uprzednim złożeniu zeznań obciążających ojca) złożyli oboje pozwani. W wyniku tych odmów w dniu 26 maja 2009 r. dochodzenie w sprawie o znęcanie zostało umorzone.
Spadkodawca R. K. (1) arbitralnie decydował o wszelkich sprawach majątkowych rodziny. Nabywał wszystkie składniki majątku na swoje nazwisko, w tym działkę w T., na której wybudował dom, również firmę prowadził pod swoim nazwiskiem.
Zatrudniając syna w swej firmie spadkodawca, w zasadzie nie wypłacał mu stosownego, ekwiwalentnego wynagrodzenia, co najwyżej wręczał okazjonalnie symboliczne kwoty, nieodzwierciedlające świadczonej pracy, na tle czego dochodziło pomiędzy ojcem a synem do nieporozumień.
Mieszkanie lokatorskie położone w O. przy ul. (...), w którym przed przeprowadzką zamieszkiwała cała rodzina, pozostawało w dyspozycji I. K. jako osoby bliskiej po zmarłej matce - głównym lokatorze. W 2008 r. zostało ono wykupione za kwotę ok. 2.500 zł, którą wyłożył R. K. (1). Po wykupie spadkodawca zaczął nalegać na sprzedaż tego lokalu, argumentując to racjami ekonomicznymi, na co ostatecznie przystała I. K. Najpierw spisano umowę przedwstępną sprzedaży, następnie zaś umowę finalną. Po sprzedaży ww. zamierzała od początku i konsekwentnie przekazać pieniądze synowi uznając, iż na tym etapie jego życia, będą one pomocne w jego usamodzielnieniu się. Żadnych uzgodnień pomiędzy nią a spadkodawcą, co do innego rozporządzenia pieniędzmi ze sprzedaży mieszkania, nie było. Przed zawarciem umowy ostatecznej R. K. nakłaniał syna, by ten przekazane mu pieniądze przelał na jego konto. Pozwany oświadczył, iż zastosuje się do tego, nie mając jednakże zamiaru dochowania obietnicy. Po sprzedaży i przekazaniu pieniędzy pozwanemu, środki te wbrew woli i oczekiwaniu spadkodawcy na jego konto ostatecznie nie wpłynęły, zostały natomiast przez pozwanego przeznaczone na zakup mieszkania w B. Powyższe spowodowało, iż spadkodawca miał wobec syna pretensje i czynił mu zarzuty, że bezprawnie przywłaszczył sobie kwotę stanowiąca cenę sprzedaży mieszkania. Pozwana z uwagi na relacje, które panowały pomiędzy nią a ojcem a także ze względów finansowych, jeszcze w czwartej klasie technikum wyprowadziła się na stancję, jednocześnie podejmując pracę. Gdy skończyła szkołę, wróciła do domu w T., jednakże nie mogła dojść z ojcem do porozumienia z uwagi na jego zastrzeżenia co do jej sposobu życia.
Pomimo zdecydowanych przeciwwskazań zdrowotnych, spadkodawca nadużywał alkoholu. W czerwcu 2012 r. pozwana wraz narzeczonym wyprowadziła się na stancję, podejmując kolejną pracę w pierogarni w O. W tym też czasie spadkodawca został skierowany do szpitala, o czym pozwana dowiedziała się po miesiącu. W tym okresie spadkodawca kilkakrotnie przebywał w krótkich, kilkudniowych okresach w szpitalu, opuszczając go z reguły na własną prośbę. Gdy powrócił w sierpniu 2012 r. do domu, poprosił córkę, by ta nakłoniła matkę do powrotu do domu, ponieważ w tym czasie I. K. opuściła czasowo T. wyprowadzając się do swej siostry i podejmując pracę w O. Pozwana realizując prośbę ojca nakłoniła matkę do powrotu, sama również do T. powróciła i zmieniła (za sugestią ojca) miejsce pracy na hotel (...). W T. okazjonalnie też zamieszkiwał z pozwaną jej narzeczony. Przez okres około miesiąca po powrocie ze szpitala spadkodawca zmienił tryb życia ograniczając spożywanie alkoholu i zachowując odpowiednią dietę, co jednak trwało tylko przez ok. 2 miesiące; w tym czasie schudł i czuł się lepiej. Sytuacja jednak z czasem powróciła do stanu sprzed jego pobytu w szpitalu. W okresie od września 2012 r. R. K. był również, w zależności od potrzeb, dowożony do szpitala przez pozwaną. W dniu (...) spadkodawca zmarł.
Mając na względzie powyższe, Sąd I instancji doszedł do przekonania, że powództwo nie zasługiwało na uwzględnienie. Wskazał na treść art. 928 § 1 pkt 1 k.c. i odniósł się w tym kontekście do zarzutów powódki, sformułowanych pod adresem pozwanych, popełnienia przez nich przestępstw z art. 210 § 1 k.k. oraz art. 284 § 2 k.k. W oparciu o stan faktyczny niniejszej sprawy oraz zgromadzone dowody, Sąd przeanalizował pojęcie "porzucenia" i uznał, że nie ma jakichkolwiek podstaw by przyjąć, iż zostały wypełnione zarówno przedmiotowe jak i podmiotowe znamiona przestępstwa zarzucanego pozwanym. Zdaniem Sądu, nie sposób przyjąć, by w okolicznościach sprawy fakt nieodwiedzania w szpitalu spadkodawcy przez pozwanych sam przez się nosił cechy "porzucenia", o którym mowa w powołanym wyżej przepisie. R. K. (1) miał zapewnioną opiekę lekarską i w ocenie Sądu, żadną miarą nie sposób uznać, by pobyt w szpitalu specjalistycznym o wysokiej referencyjności wywoływał sytuację pozostawienia osoby pacjenta bez właściwej opieki. Szpital jest wszak jednostką, która służy zapewnieniu fachowej i należytej opieki.
Odnośnie okresu, kiedy spadkodawca przebywał w domu, to Sąd ustalił ponad wszelką wątpliwość, że zarówno I. K. jak i pozwana K. K., na jego prośbę, wróciły do T., właśnie w celu (bądź co najmniej godząc się na to) świadczenia mu codziennej i niezbędnej pomocy oraz opieki. Wyżej wymienione wzywały, w razie potrzeby, do chorego karetkę pogotowia, niejednokrotnie też był on dowożony do szpitala w zależności od zaistniałej potrzeby. Zdaniem Sądu nie sposób uznać, by pobyt w szpitalu wiązał się ze stanem wymagającym dodatkowej niż szpitalna opieki, pobyty te były krótkie i wielokrotne, nadto, spadkodawca częstokroć opuszczał szpital na własne żądanie i w stanie zdrowia zadawalającym.
Sąd zwrócił również uwagę na fakt, iż spadkodawca konsekwentnie przy kolejnych pobytach w szpitalu wskazywał na osobę P. K. (1) jako uprawnioną do uzyskiwania informacji o stanie zdrowia ojca, czy też jako opiekuna. W tych waru8nkach należy uznać pozwanego za osobę dostatecznie bliską ojcu i godną zaufania, co kłóci się z twierdzeniami pozwu. Brak odwiedzin ojca przez pozwanych w szpitalu, przy wielokrotnych i relatywnie krótkotrwałych pobytach szpitalnych tego pierwszego, nie jest równoznaczne z pozostawieniem go bez opieki. W przestępstwie pozostawienia bez opieki winien występować element zawinienia polegający na świadomości ciążącej na sprawcy powinności, jak i skutku jej niedochowania. Pozwana o pobycie w szpitalu pozwanego nie wiedziała, natomiast po dowiedzeniu się, bywała w szpitalu, co więcej wróciła we wrześniu 2012 r. do T., chociaż miała świadomość obecności tam swej matki, świadczącej ojcu niezbędną pomoc i opiekę.
Pozwany w 2012 r. od dłuższego czasu zamieszkiwał oddzielnie, stąd też nie był na bieżąco informowany o stanie zdrowia ojca, jeśli zaś taką informację uzyskałby, nie był informowany w szczegółach o jego stanie. Jeśli pozwany od dłuższego czasu nie zamieszkiwał w rodzinnym domu, nie sposób przypisać mu obowiązku stałej opieki nad ojcem, skoro takowej nigdy faktycznie nie świadczył, zaś nikt o to do niego się nie zwracał.
W ocenie Sądu zostało udowodnione, że do pogorszenia stosunków pomiędzy pozwanym a spadkodawcą doszło wskutek okoliczności przez pozwanego niezawinionych.
Sąd Okręgowy uznał także, że nie ma podstaw twierdzenie, że pozwany dopuścił się wobec ojca przestępstwa z art. 284 k.k., bowiem jedynym prawnym dysponentem środków pochodzących ze sprzedaży mieszkania była I. K. Z uwagi na brak ślubu konkordatowego, między małżonkami nie ukonstytuował się ustrój majątkowy przewidziany przepisami kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, tym samym nie obowiązywała ich reguła przynależności składników nabytych w trakcie małżeństwa (i wspólności ustawowej) do majątku wspólnego. Kwota 2.500 zł, nawet jeśli została wyłożona przez spadkodawcę, wziąwszy pod uwagę realia sprawy winna być i jest traktowana jako oczywista darowizna, wykonana a tym samym ważna z punktu widzenia formy przewidzianej kodeksem cywilnym.
I. K. miała pełne prawo rozporządzić swoim majątkiem w sposób jaki jej odpowiadał i bez uzyskiwania zgody osób trzecich, co czyni całkowicie bezzasadnym zarzut popełnienia przestępstwa przywłaszczenia pieniędzy na szkodę spadkodawcy; ponadto pozwany nie był związany ewentualną obietnicą przekazania środków na jego konto i miał pełne prawo rozporządzić darowaną przez matkę kwotą bez narażenia się na zarzut przywłaszczenia mienia cudzego. Pozwany wobec rodzących uzasadnione obawy zapowiedzi ojca odebrania pieniędzy, miał obiektywne podstawy do unikania kontaktu z nim. Nie sposób zatem, zdaniem Sądu I instancji, przypisać pozwanemu czynu z art. 284 k.k., jak również zawinienia kluczowego dla bytu przestępstwa porzucenia z art. 210 k.k.
O kosztach zastępstwa procesowego Sąd Okręgowy rozstrzygnął w oparciu o przepisy art. 98 i 108 k.p.c. stosownie do wyniku sprawy.
Apelację od powyższego wyroku wniosła powódka, zaskarżając go w całości i zarzucając Sądowi I instancji:
I. naruszenie przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na treść zaskarżonego orzeczenia, tj.:
1. art. 233 § 1 k.p.c., poprzez:
a) brak wszechstronnego rozważenia zebranego w sprawie materiału dowodowego polegający na uznaniu zeznań świadków strony powodowej i samej powódki przez Sąd I instancji a priori za niewiarygodne, bez zagłębiania się w merytoryczną treść wypowiedzi ww. osób, co skutkowało całkowitym pominięciem tych dowodów przez Sąd I instancji przy wyrokowaniu i oparciu rozstrzygnięcia li tylko na dowodach korzystnych dla pozwanych; przy czym po analizie treści uzasadnienia zaskarżonego orzeczenia nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Sąd I instancji jeszcze przed przeprowadzeniem postępowania dowodowego uznał, że świadkowie pozwanych będą przedstawiać jedyną słuszną wersję wydarzeń, a świadkowie powódki tak opisywać zdarzenia aby przedstawić wersję korzystną dla powódki - niekoniecznie w sposób zgodny z prawdą;
b) przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów wyznaczonej logiką i doświadczeniem życiowym oraz dokonanie oceny materiału dowodowego w sposób sprzeczny z zasadami doświadczenia życiowego i regułami logicznego wnioskowania, w odniesieniu do dowodu z zeznań świadków zawnioskowanych przez stronę pozwaną, poprzez uznanie przez Sąd I instancji a priori, że osoby te będą przedstawiać jedyną słuszną wersję wydarzeń, gdyż nie są zainteresowane wynikiem niniejszej sprawy, w sytuacji gdy z doświadczenia życiowego oraz zasad logicznego rozumowania wynika, że rodzina ze strony żony/matki (tut. I. K.) wspiera interesy żony/matki (tut. I. K. i jej dzieci - pozwanych), a rodzina ze strony męża/ojca (tut. R. K. (1)) wspiera interesy męża/ojca (tut. matki R. K. (1), tj. J. K.); w prawidłowo funkcjonującej rodzinie jej członkowie nie występują przeciwko sobie; stąd też logicznym jest, że świadkowie strony pozwanej (będący ich rodziną) przedstawiali wersję korzystną dla pozwanych i ich matki;
c) przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów i poczynienie przez Sąd I instancji ustaleń dowolnych - nie znajdujących potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym, tj.:
- ustalenie, że pozwana sprawowała opiekę nad ojcem w trakcie jego choroby, w sytuacji gdy sama pozwana przyznała, że były okresy, w których opuszczała dom rodzinny, a gdy do niego wracała nie miała czasu zajmować się ojcem, gdyż całymi dniami pracowała, a do domu wracała w zasadzie tylko na noc i przebywała wówczas w swoim pokoju z narzeczonym M.;
- ustalenie, że stan zdrowia spadkodawcy nie był bardzo zły, w sytuacji gdy sama I. K. przyznała, że mąż wymagał całodziennej pomocy ze strony osób trzecich przy najprostszych czynnościach życia codziennego; wynika to także z zeznań świadków: D. Z. (pielęgniarki), D. M., A. K., P. K. (2), P. S., A. J.;
2. art. 328 § 2 k.p.c. w stopniu mającym wpływ na wynik sprawy, poprzez nie wskazanie przez Sąd I instancji w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku przyczyn, dla których Sąd Okręgowy odmówił wiarygodności i mocy dowodowej dowodom z zeznań świadków strony powodowej oraz samej powódki, co uniemożliwia całkowicie dokonanie oceny toku wywodu, który doprowadził do wydania wyroku.
II. naruszenie prawa materialnego, tj.: art. 928 § 1 pkt 1 k.c. w zw. z art. 210 § 1 k.k. w zw. z art. 87 k.r.io., poprzez:
a) błędną ich wykładnię, polegającą na przyjęciu, iż na pozwanych nie ciążył szczególny obowiązek troszczenia się o ojca w jego chorobie (w rozumieniu art. 210 § 1 k.k.), podczas gdy obowiązek ten wynikał z ustawy, tj. z art. 87 k.r.io. (A. Marek, Komentarz do art. 210 Kodeksu karnego (w:) Marek A., Kodeks kamy. Komentarz., LEX, 2010) oraz z zasad współżycia społecznego (R. A. S., Przestępstwo porzucenia, Prok. i Pr. 1997, nr 5, s. 52),
b) ich niezastosowanie w niniejszej sprawie i przyjęcie, że pozwani nie dopuścili się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy, w sytuacji gdy:
- poza jakąkolwiek wątpliwością pozostaje, że pozwany P. K. (1) zerwał wszystkie kontakty z ojcem i mimo, że wiedział o jego chorobie, ani razu go nie odwiedził, a nawet nie zadzwonił - przyznał to sam pozwany oraz wszyscy inni przesłuchani w toku postępowania,
- pozwana K. K., mimo że momentami zamieszkiwała w domu w T. nie miała czasu opiekować się ojcem, gdyż całymi dniami pracowała - co zostało przez nią przyznane,
- z zeznań świadków L. K., P. K. (2) i P. S. wynika, że spadkodawca cierpiał przez to, że dzieci się nim nie interesują, że go nie odwiedzają, że pozostawili go własnemu losowi; spadkodawca czuł się osamotniony; chciał aby pozwani byli przy nim; pośrednio potwierdzają to także zeznania samej pozwanej oraz I. K., które przyznały, iż spadkodawca prosił je o powrót do domu; nie mniej jednak sam fakt zamieszkiwania ich pod jednym dachem, nie przesądza o tym, iż pozwana roztoczyła opiekę nad spadkodawcą,
- motywacja, która legła u podstaw zachowania pozwanych, nie ma żadnego znaczenia dla oceny, czy ich zachowanie wypełniło znamiona przestępstwa.
Z uwagi na powyższe wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku w całości w ten sposób, aby:
a) uznać pozwanych P. K. (1) i K. K. za niegodnych dziedziczenia po zmarłym R. K. (1);
b) zasądzić solidarnie od pozwanych na rzecz powódki zwrot kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych, za obie instancje, a także zwrot opłaty skarbowej uiszczonej od pełnomocnictwa, ewentualnie uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania z orzeczeniem o kosztach postępowania za obie instancje.
Pozwani w odpowiedzi na apelację wnieśli o jej oddalenie i zasądzenie na ich rzecz solidarnie od powódki kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego za postępowanie odwoławcze, według norm przepisanych
Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja powódki jest nieuzasadniona.
Sąd I instancji dokonał prawidłowych, spójnych oraz niedowolnych ustaleń faktycznych i na tej podstawie wywiódł trafne wnioski. Sąd odwoławczy w całości aprobuje stanowisko wyrażone w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku i ustalenia tam poczynione przyjmuje za własne.
Zgodnie z art. 928 § 1 pkt 1 k.c. spadkobierca może być uznany przez sąd za niegodnego, w sytuacji gdy dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy. Sąd cywilny dokonuje samodzielnej oceny wagi popełnionego czynu i określa czy dane przestępstwo należy do gatunku wskazanego w cytowanym przepisie; nie istnieje zatem wymóg uprzedniego przesądzenia przez sąd karny tych kwestii. Zgodzić się również należy z prezentowanym w doktrynie i judykaturze poglądem, że "ciężkie przestępstwo" to zarówno zbrodnia jak i występek.
Powódka zarzuciła pozwanym jako spadkobiercom jej syna popełnienie przez nich czynu z art. 210 § 1 k.k., a względem P. K. (1) dodatkowo przestępstwa z art. 284 § 2 k.k., sklasyfikowanych w kodeksie karnym jako występki.
Zasadność zarzutu naruszenie art. 210 k.k. wymaga uprzedniej analizy pojęcia "porzucenie". Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 czerwca 2001 r. (sygn. akt V KKN 94/99, LEX nr 49445) stanął na stanowisku, że wskazany w tym przepisie czyn stanowi działanie polegające na opuszczeniu dziecka lub osoby nieporadnej, połączone z zaprzestaniem troszczenia się o nią, bez zapewnienia jej opieki ze strony innych osób. Do istoty "porzucenia" należy więc pozostawienie osoby, nad którą miała być roztoczona opieka, własnemu losowi, przy czym chodzi tu nie tylko o zaniechanie sprawowania opieki nad osobą małoletnią lub nieporadną, lecz także o uniemożliwienie udzielenia jej natychmiastowego wsparcia przez inne osoby.
W zgodzie z powyższym, aby uznać dany czyn za porzucenie, konieczne jest jednoczesne wystąpienie dwóch elementów, a mianowicie: opuszczenia osoby wymagającej opieki oraz - co bardzo istotne - uniemożliwienia innym jej wsparcia (pomocy). Opuszczenie danej osoby w warunkach przejęcia opieki nad nią przez inne osoby nie stanowi przestępstwa porzucenia.
Nie zachodzi konieczność powielania prawidłowych ustaleń Sądu I instancji w tym zakresie, dodać jedynie wypada, iż R. K. (1) w ostatnim okresie swego życia miał zapewnioną opiekę zarówno szpitalną jak również członków swojej rodziny, w osobach sióstr A. J. i L. K. Otrzymywał także fachową, odpłatną pomoc ze strony pielęgniarki D. Z., która zajmowała się spadkodawcą zarówno w szpitalu, jak i w domu przez okres ok. 3 tygodni. Ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego - gruntownie przeanalizowanego i trafnie ocenionego przez Sąd I instancji - wynika, iż na kilka miesięcy przez śmiercią, R. K. (1) mógł też liczyć na wsparcie ze strony żony I. K. i córki K. K., bowiem ww. zamieszkiwały wspólnie z nim. Nadto, R. K. (1) odwiedzali w szpitalu pozostali członkowie jego rodziny m.in. bracia Z. K. i P. K. (2) oraz kuzynka A. K. Co się tyczy P. K. (1), to mimo, że nie utrzymywał on kontaktów z ojcem, wiedział, że ten ma zapewnioną pomoc innych osób (zarówno rodziny generacyjnej, jak też żony oraz córki), a zatem nie istniało realne czy choćby potencjalne zagrożenie pozbawienia spadkodawcy opieki.
Unikanie ojca przez pozwanego w tym okresie było motywowane werbalną agresją tego ostatniego, który bezpodstawnie oskarżał syna o kradzież i nie może być ocenione jako niemoralne lub sprzeczne z przyjętymi normami.
W świetle powyższego jako zupełnie chybiony jawi się zarzut naruszenia przez Sąd I instancji prawa materialnego. Spadkodawca w czasie choroby mógł liczyć na zainteresowanie i pomoc nie tylko ze strony żony i córki, ale również pozostałych członków rodziny, nie został zatem pozostawiony samemu sobie w warunkach uniemożliwiających wsparcie "z zewnątrz". Niniejsze okoliczności przesądzają o braku w zachowaniu pozwanych przesłanek przestępstwa z art. 210 § 1 k.k.
Odnośnie zarzuconego pozwanemu popełnienia czynu z art. 284 § 2 k.k., należy podkreślić, że kwestia ta została wyczerpująco i trafnie omówiona także w postanowieniu Prokuratury Rejonowej w Olsztynie o umorzeniu śledztwa z dnia 20 grudnia 2010 r.
Zabór cudzego mienia w celu przywłaszczenia definiowany jest jako bezprawne zabranie przedmiotu cudzej własności, kradzież, uzurpacja prawa do czegoś, które sprawcy nie przysługuje lub bezprawne rozporządzenie cudzym mieniem ruchomym (por. Słownik języka polskiego PWN, tom 2, Warszawa 1979, s. 1065). W ujęciu prawa karnego jest to bezprawne, z wyłączeniem osoby uprawnionej, rozporządzenie rzeczą ruchomą znajdującą się w posiadaniu sprawcy przez włączenie jej do swojego majątku i powiększenie go w ten sposób (tak S.N. w wyroku z dnia 6.01. 1978 r., V KR 197/77, OSNPG 1978, Nr 6, poz. 64).
Powódka nie udowodniła aby jej zmarłemu synowi przysługiwało jakiekolwiek nazwane prawo cywilne do lokalu mieszkalnego położonego w O. przy ul. (...), którym legalnie rozporządziła jego właścicielka I. K. Środki uzyskane z tej transakcji darowała ona synowi P. K. (1). Jego wzbogacenie należy w tych warunkach ocenić jako zgodne z prawem. Dodać wypada w tym miejscu, iż otrzymaną wcześniej przez I. K. od R. K. (1) kwotę 2.500 zł należałoby rozpatrywać w kontekście pożyczki bądź darowizny, błędnym natomiast jest przyjęcie, iż spadkodawca miał z tego tytułu jakiekolwiek prawa do mieszkania czy też środków uzyskanych ze sprzedaży lokalu.
Przechodząc do zarzutów natury procesowej, stwierdzić należy, iż stanowią one w istocie polemikę z ustaleniami i oceną Sądu Okręgowego. Sąd Apelacyjny nie dopatrzył się w analizowanym materiale uchybienia zasadom logicznego rozumowania bądź doświadczenia życiowego w zakresie oceny materiału dowodowego. Sąd meriti słusznie zauważył, iż zeznania świadków strony powodowej oraz samej powódki należy traktować z pewną dozą ostrożności, z uwagi na istnienie po ich stronie interesu prawnego w pozytywnym rozstrzygnięciu sprawy. Natomiast świadkowie strony pozwanej - wbrew twierdzeniom skarżącej - rekrutowali się w przeważającej mierze spośród osób postronnych - sąsiadów, znajomych, a zatem niezainteresowanych bezpośrednio wynikiem procesu. Ponadto, zeznania te znalazły potwierdzenie w materiale dowodowym, w tym ugodzie zawartej przed mediatorem. Jednocześnie zaznaczyć wypada, że powódka nie przedstawiła żadnych dowodów, które mogłyby podważyć wiarygodność zeznań tych świadków. Sąd Okręgowy przekonująco i wyczerpująco zweryfikował oraz ocenił poszczególne dowody. Powołał się na przy tym na okoliczność obiektywnie istotną, a mianowicie interes prawny w określonym rozstrzygnięciu procesu. Zatem, nie może być skuteczny zarzut wskazujący na oparcie ustaleń na jednej z grup przeciwstawnych dowodów i bezzasadną odmowę dania wiary pozostałym. W ramach swobodnej oceny dowodów sąd ma prawo eliminować pewne dowody nie dając im wiary lub uznając je za nieistotne. Jeżeli swoje stanowisko uzasadni przez wskazanie określonych w art. 233 § 1 k.p.c. przesłanek wyboru to nie narusza powołanego przepisu. Nie jest natomiast wystarczające przekonanie skarżącego o innej, niż przyjął Sąd, doniosłości poszczególnych dowodów i ich ocenie odmiennej od oceny Sądu.
W kontekście powyższego, nieuzasadniony okazał się także zarzut naruszenia przez Sąd I instancji art. 328 § 2 k.p.c. Uzasadnienie wyroku jest nie tylko obszerne, opisuje i hierarchizuje wszystkie dowody przeprowadzone w sprawie, ale także wskazuje na motywy, którymi kierował się Sąd uznając jedne z nich za wiarygodne, a pozostałe za wątpliwe.
W tym stanie rzeczy, Sąd Apelacyjny orzekł jak w sentencji wyroku na mocy art. 385 k.p.c.
O kosztach zastępstwa procesowego Sąd postanowił na podstawie art. 98 k.p.c. w zw. z art. 108 § 1 zd. 1 k.p.c. oraz w oparciu o § 6 pkt 7 w zw. § 13 ust. 1 pkt 2 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. z 2013 r. poz. 461).
Informacja publiczna