Uchwała z dnia 1997-09-19 sygn. III CZP 41/97
Numer BOS: 2221888
Data orzeczenia: 1997-09-19
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt III CZP 41/97
Uchwała
Sądu Najwyższego
z dnia 19 września 1997 r.
Przewodniczący: sędzia SN A. Wypiórkiewicz.
Sędziowie SN: M. Wysocka (sprawozdawca), K. Zawada.
Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Fabryki Sprzętu Elektrotechnicznego "K.(...)" - Spółka Akcyjna w C.-D. przeciwko (...) Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w K. o zapłatę, po rozpoznaniu na posiedzeniu jawnym dnia 19 września 1997 r. zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Wojewódzki w Katowicach, postanowieniem z dnia 25 kwietnia 1997 r. sygn. akt (...), do rozstrzygnięcia w trybie art. 390 k.p.c.:
"Czy zakładowi pracy służy roszczenie regresowe w stosunku do sprawcy szkody, w związku z wypłaceniem pracownikowi świadczenia z funduszu płac za okres niezdolności do pracy?"
podjął następującą uchwałę:
Zakładowi pracy, który wypłacił pracownikowi wynagrodzenie w okresie jego niezdolności do pracy na podstawie art. 92 § 1 kodeksu pracy, przysługuje roszczenie zwrotne w stosunku do osoby odpowiedzialnej za tę niezdolność.
Uzasadnienie
Zagadnienie prawne przedstawione Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia w trybie art. 390 § 1 k.p.c. powstało na tle następujących okoliczności:
Fabryka Sprzętu Elektronicznego "K.(...)" SA w C.-D. wystąpiła przeciwko (...) Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w K. z pozwem o zapłatę 1.878,40 zł tytułem zwrotu wynagrodzenia wypłaconego czterem pracownikom za 35 dni niezdolności do pracy, spowodowanej wypadkiem, jakiemu ulegli oni na schodach kładki dla pieszych, usytuowanej nad torami przy przystanku PKP w C.-D. Niesporną przyczyną wypadków było zaniedbanie przez pozwaną obowiązku oczyszczenia kładki ze śniegu i lodu.
Nie negując okoliczności faktycznych sprawy, pozwana zarzucała brak podstawy prawnej żądania powódki. Podnosiła, że art. 92 § 1 pkt 2 k.p., zobowiązujący pracodawcę do wypłaty pełnego wynagrodzenia za 35 dni nieobecności w pracy pracownika, który uległ wypadkowi w drodze do pracy nie przewiduje żadnej formy roszczeń zwrotnych pracodawcy w stosunku do osób trzecich. Źródła powstania regresu nie można również - według pozwanego - skutecznie poszukiwać w ustawie z dnia 17 grudnia 1974 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (jedn. tekst: Dz. U. z 1983 r. Nr 30, poz. 143 ze zm.).
Ustawa ta bowiem, przewidując w art. 57 możliwość dochodzenia przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych lub zakład pracy zwrotu wypłaconego świadczenia od sprawcy szkody, odnosi się do innego rodzaju świadczeń (zasiłku chorobowego lub świadczenia rehabilitacyjnego), a ponadto precyzuje szczegółowe przesłanki (szkoda ma być następstwem umyślnego przestępstwa lub wykroczenia, a okoliczności te powinny być stwierdzone orzeczeniem sądu lub innego właściwego organu), które w niniejszej sprawie nie zachodzą.
Rozpoznający apelację od wyroku oddalającego powództwo Sąd Wojewódzki w Katowicach powziął - wyrażoną w pytaniu - wątpliwość, czy - przy braku szczególnej normy prawnej odpowiadającej stanowi faktycznemu sprawy - zakładowi pracy przysługuje roszczenie regresowe w stosunku do sprawcy szkody w związku z wypłaceniem pracownikowi świadczenia z funduszu płac; możliwość taką Sąd Wojewódzki skłonny byłby postrzegać w zastosowaniu przez analogię cytowanego art. 57 ustawy z dnia 17 grudnia 1974 r.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Przedstawiona kwestia dotyczy sytuacji prawnej istniejącej przy wielości osób zobowiązanych. Sytuacja taka nie wywołuje istotnych problemów wówczas, gdy odpowiedzialność kilku zobowiązanych ma charakter solidarny; taka forma (współ)odpowiedzialności jest jednak ograniczona poprzez ścisłe określenie podstaw jej powstania, wynikające z art. 369 k.c., który wymaga dla nadania zobowiązaniu charakteru solidarnego konkretnego źródła w postaci zastrzeżenia ustawowego lub umownego. Poszukiwanie właściwej formuły dla stanu wielości zobowiązanych staje się konieczne, gdy brak jest podstaw do powstania solidarnej odpowiedzialności dłużników, a podzielny charakter świadczenia nie pozwala na zastosowanie reguł dotyczących świadczenia niepodzielnego (art. 380 § 1 k.c.).
Stan faktyczny niniejszej sprawy jest jedną z wersji takich sytuacji, jeden z dłużników bowiem odpowiada wobec poszkodowanego z tytułu własnego czynu niedozwolonego, a drugi z mocy ustawy szczególnej. Konieczne jest więc znalezienie odpowiedzi na pytanie - jak należy postrzegać wzajemne relacje pomiędzy zobowiązanymi: po pierwsze, w zakresie ich (współ)odpowiedzialności, po drugie, co do rozliczeń, jeśli dojdzie do spełnienia świadczenia przez jednego z nich. Poszukiwanie właściwej formuły pozwalającej na określenie tych relacji prowadzi najczęściej do konstruowania, nie mającej bezpośredniej podstawy kodeksowej, tak zwanej odpowiedzialności in solidum. Formuła ta zasadniczo (przy uwzględnieniu licznych różnic w jej szczegółowym rozumieniu) jest akceptowana zarówno w doktrynie, jak i stosowana w orzecznictwie Sądu Najwyższego: syntetyczne ujęcie tego poglądu można znaleźć w uzasadnieniu wyroku z dnia 14 listopada 1961 r. III CR 306/61 - OSPiKA 1962, poz. 255, w którym stwierdzono, że "... przy istnieniu zobowiązań kilku osób, których przedmiotem jest to samo świadczenie, a tylko każda z osób odpowiada w oparciu o inny tytuł, zobowiązania te powinny być traktowane jako tzw. zobowiązania in solidum". Ta linia podtrzymywana była w późniejszych orzeczeniach (m.in. w: wyroku z dnia 18 grudnia 1968 r. - II Cr 409/68, OSNCP 1969, z. 11, poz. 207, wyroku z dnia 28 czerwca 1977 r. - I Cr 185/77, OSNCP 1978, z. 10, poz. 174 i uchwale z dnia 15 listopada 1983 r. - III CZP 53/83, OSNCP 1984, z. 6, poz. 92). Ustalenie tej formuły było podstawą poszukiwania następnie przesłanek powstania roszczenia zwrotnego oraz możliwości posłużenia się analogią.
W omawianych sytuacjach nie można mówić o regresie w jego właściwym (ścisłym) znaczeniu, gdyż przewidziany jest on w kodeksie cywilnym w przepisach dotyczących odpowiedzialności solidarnej (art. 376, 441 k.c.) i przysługuje dłużnikowi solidarnemu, który spełnił świadczenie, a jego funkcją jest rozliczenie długu w wewnętrznym stosunku pomiędzy dłużnikami. Roszczenie zwrotne może być również przewidziane w innych przepisach (np. w art. 57 ustawy z dnia 17 grudnia 1974 r. o świadczeniach pieniężnych..., o którym mowa będzie w dalszej części rozważań). Nie chodzi wszak o takie sytuacje, które objęte są bezpośrednią regulacją ustawową, lecz o takie, które oparcia takiego nie mają. Zarówno w nauce prawa, jak i w orzecznictwie dopuszcza się konstruowanie regresu w znaczeniu szerszym, który objąć ma te przypadki, w których dłużnik, zaspokoiwszy wierzyciela, domaga się od innej osoby zwrotu swego świadczenia, niezależnie od tytułu uzasadniającego to prawo. Aby konstrukcja ta mogła zostać skutecznie zastosowana, trzeba jednak poczynić dalsze kroki - określić normę mogącą stanowić źródło roszczenia zwrotnego oraz przesądzić o dopuszczalności jej zastosowania w drodze analogii.
Analogii poszukiwać z reguły należy w normie, która jest, lub zdaje się być, najbliższa konkretnemu stanowi faktycznemu. Tak czyni Sąd Wojewódzki, dostrzegając ją w art. 57 ustawy z dnia 17 grudnia 1974 r. o świadczeniach pieniężnych (...). Nie stanowi ona bezpośredniego źródła roszczenia zwrotnego w realiach niniejszej sprawy, dotyczy bowiem tylko świadczeń z ubezpieczenia społecznego (z tytułu zasiłku chorobowego lub świadczeń rehabilitacyjnych), podczas gdy spór w niniejszej sprawie dotyczy wynagrodzenia za pracę, wypłacanego przez zakład pracy z funduszu płac; taką formę nadano temu świadczeniu w ustawie z dnia 3 lutego 1995 r. o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa oraz o zmianie ustawy kodeks pracy - Dz. U. Nr 16, poz. 77 (art. 92 k.p. w brzmieniu nadanym przez art. 2 ust. 2 tejże ustawy). Gdyby rzecz dotyczyła jedynie charakteru świadczeń, sięgnięcie po analogię byłoby zabiegiem nie nastręczającym istotnych wątpliwości. Trudność o zasadniczym charakterze wynika jednak z bardzo szczegółowego charakteru tej regulacji i ilustruje wyraźnie problem przydatności normy szczegółowej jako podstawy analogii. Analizowany art. 57 jest bowiem do tego stopnia szczegółowy, że określa nie tylko subiektywną cechę działania wyrządzającego szkodę (umyślne przestępstwo lub wykroczenie), ale wymaga sformalizowanego stwierdzenia tej okoliczności (prawomocne orzeczenie sądu, organu orzekającego w sprawach o wykroczenia lub postanowienie prokuratora o warunkowym umorzeniu postępowania). W rezultacie nie sposób jest tym przepisem posłużyć się w drodze analogii do stanu faktycznego, który nie odpowiada żadnej z jego przesłanek. Konkluzja taka nie zamyka jednak kwestii, lecz prowadzi do wyłonienia następnej: czy możliwe jest skuteczne poszukiwanie innej normy mogącej stanowić podstawę analogii do przyjęcia istnienia roszczenia zwrotnego. Nie występuje tu przeszkoda w postaci istnienia regulacji szczegółowej, z tego bowiem, co uprzednio powiedziano, wynika wyraźnie, że brak jest normy rozstrzygającej o możliwości domagania się zwrotu świadczenia mającego formalnie charakter wynagrodzenia za pracę. Świadczenie to ma w danym wypadku tę szczególną właściwość, że nie odpowiada mu ekwiwalent w postaci świadczenia pracy przez pracownika, a stan ten - pomniejszający aktywa pracodawcy - jest wywołany zachowaniem osoby trzeciej, która została zwolniona z obowiązku zapłaty poszkodowanemu wskutek spełnienia świadczenia przez zakład pracy na podstawie wiążącego dlań przepisu szczególnego. Skoro brak jest przepisu pozytywnie lub negatywnie regulującego kwestię roszczenia zwrotnego, zanalizować należy, czy istnieje odpowiednia norma, do której można by sięgnąć przez analogię.
Powracając do wcześniejszych rozważań natury ogólniejszej, należy stwierdzić, że - przy istniejących niewątpliwie różnicach poglądów - zarówno w orzecznictwie Sądu Najwyższego, jak i w doktrynie znaczącą pozycję uzyskało stanowisko dopuszczające stosowanie do zobowiązań in solidum odpowiednio przepisów o zobowiązaniach solidarnych, z uwzględnieniem roszczeń regresowych. O możliwości odpowiedniego stosowania przepisów o solidarności do zobowiązań in solidum wypowiedział się pozytywnie Sąd Najwyższy m.in. w wyroku z dnia 18 grudnia 1968 r. - II CR 409/68, OSNCP 1969, z. 11, poz. 207 i w uchwale z dnia 7 kwietnia 1975 r. - II CZP 6/75, NP 1976, z. 2, s. 260, a o dopuszczalności zastosowania w drodze analogii art. 441 § 3 k.c. - m.in. w wyroku z dnia 28 czerwca 1977 r. - I CR 185/77 oraz w uchwale z dnia 15 listopada 1983 r. - III CZP 53/83, OSNCP 1984, z. 6, poz. 92. W ostatnim z wymienionych orzeczeń Sąd Najwyższy przyjął, że uspołeczniony zakład pracy, który wypłacił swemu pracownikowi lub członkom jego rodziny odszkodowanie pieniężne z tytułu wypadku przy pracy, może dochodzić od osoby trzeciej, będącej sprawcą czynu powodującego konieczność tego świadczenia, zwrotu wypłaconego odszkodowania, na podstawie art. 441 § 3 k.c. Aczkolwiek przepis ten reguluje wprost rozliczenie pomiędzy zobowiązanymi w sytuacji, gdy źródłem odpowiedzialności każdego z nich jest czyn niedozwolony, był on wielokrotnie - z motywów już ogólnie wspomnianych - przyjmowany odpowiednio za podstawę wewnętrznych rozliczeń pomiędzy dłużnikami, także w takiej konfiguracji, gdy odpowiedzialność tylko jednego wywodziła się z czynu niedozwolonego, źródło zaś odpowiedzialności drugiego było inne - na przykład przepis szczególny lub umowa. Jednym z doniosłych aspektów uwzględnianych w omawianych sytuacjach jest przyjęcie, że ustawodawca, statuując odpowiedzialność kilku osób z różnych podstaw prawnych, ma na celu przede wszystkim ochronę interesu poszkodowanego, lecz ostatecznie ciężar szkody powinien ponieść ten, kto ją wyrządził z własnej winy. Realizację takiej właśnie idei odnaleźć można w powołanych poglądach i orzeczeniach.
Sięgnięcie po analogię w konkretnym stanie występującym w niniejszej sprawie wymaga dodatkowego kroku. Pozwana kolej odpowiada z czynu niedozwolonego, ale na zasadzie ryzyka (art. 435 § 1 k.c.), a więc - teoretycznie - nie zachodziłby tu stan objęty hipotezą § 3 art. 441 k.c. (... "jeżeli szkoda powstała z winy sprawcy"), co czyni analogię odleglejszą, aniżeli miało to miejsce w sytuacjach wcześniej omawianych. Przepis ten jednak, w ściśle odczytywanym brzmieniu, nie stawia wymagania, by sprawca odpowiadał na zasadzie winy, lecz, by szkoda była zawiniona przez sprawcę. Przy rozważaniu różnicy znaczeń nie należy pomijać, że odpowiedzialność na zasadzie ryzyka jest formą ostrzejszą i zasadniczo ustanowioną w interesie poszkodowanego (dla uwolnienia go, w pewnych ściśle określonych sytuacjach, od ciężaru dowodzenia winy). Skoro tak, nie należy wykluczać możliwości wykazywania przez poszkodowanego (lub tego, kto poszukuje zwrotu świadczenia), jeśli byłoby to istotne dla ochrony jego prawnego interesu, że w konkretnych okolicznościach sprawcy można przypisać działanie zawinione. Mógłby wtedy twierdzić i dowodzić, że choć sprawca odpowiada na zasadzie ryzyka, to szkoda powstała z jego winy; w takiej sytuacji analogia do art. 441 § 3 k.c. byłaby równie bliska jak w stanach "czystej" odpowiedzialności za działanie (zaniechanie) zawinione. Rozważania te nie mają charakteru hipotetycznego, gdyż właśnie w niniejszej sprawie sąd pierwszej instancji ustalił, że zachowaniu pozwanej kolei przypisać można (na podstawie konkretnych ustaleń faktycznych) winę za spowodowanie szkód doznanych przez osoby, które uległy wypadkom. W rezultacie więc zachodzi tu stan analogiczny do objętego hipotezą art. 441 § 3 k.c. w rozumieniu uprzednio omówionym. Z tego też względu na pytanie postawione przez Sąd Wojewódzki udzielić można odpowiedzi pozytywnej, sformułowanej w treści uchwały z tym tylko zastrzeżeniem, że podstawę roszczenia zwrotnego pracodawcy dostrzec należy w art. 441 § 3 k.c., nie zaś w art. 57 ustawy z dnia 17 grudnia 1974 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.
Zajęcie stanowiska w omawianej kwestii wyczerpuje zakres objęty przedstawionym zagadnieniem prawnym pozostającym w związku z rozstrzygnięciem sprawy (art. 390 § 1 k.p.c.).
OSNC 1998 r., Nr 2, poz. 20
Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN