Wyrok z dnia 2003-03-28 sygn. IV CKN 1965/00
Numer BOS: 2221186
Data orzeczenia: 2003-03-28
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt IV CKN 1965/00
Wyrok
Sądu Najwyższego
z dnia 28 marca 2003 r.
Przewodniczący: Sędzia SN Józef Frąckowiak (spr.). Sędziowie SN: Teresa Bielska-Sobkowicz, Hubert Wrzeszcz.
Protokolant: Bogumiła Gruszka.
Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Fabryki Wódek Gdańskich w Starogardzie Gdańskim Spółki Akcyjnej z siedzibą w Starogardzie Gdańskim przeciwko Oldze P. i Adzie P. o uznanie czynności prawnej za bezskuteczną, po rozpoznaniu w Izbie Cywilnej w dniu 28 marca 2003 r. na rozprawie kasacji pozwanych od wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 10 października 2000 r., uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje Sądowi Apelacyjnemu w Białymstoku sprawę do ponownego rozpoznania i orzeczenia o kosztach postępowania kasacyjnego.
Uzasadnienie
Strona powodowa Fabryka Wódek Gdańskich S.A. w Starogardzie Gdańskim wystąpiła przeciwko Oldze i Adzie P. z żądaniem uznania za bezskuteczną umowy darowizny z dnia 9 grudnia 1996 r., na mocy której pozwane uzyskały prawo własności do nieruchomości położonej w Białymstoku przy ul. Tetmajera. Powódka wywodziła, iż wspomniana darowizna pozbawiła ją możliwości zaspokojenia jej wierzytelności. Pozwane, reprezentowane przez przedstawiciela ustawowego swoją matkę Annę P., wniosły o oddalenie powództwa, twierdząc, że w dacie zawarcia przez nie umowy darowizny nie istniał żaden dług wobec darczyńcy, którym była ich matka, a darowizna była wyrazem respektowania woli dziadków pozwanych. Wyrokiem z dnia 21 czerwca 2000 r. Sąd Okręgowy w Białymstoku oddalił powództwo i orzekł o kosztach postępowania. Rozpatrując sprawę, na skutek apelacji strony powodowej, Sąd Apelacyjny w Białymstoku zmienił wyrok sądu I instancji i uznał za bezskuteczną wobec powódki umowę darowizny z dnia 9 grudnia 1996 r., jak również orzekł o kosztach procesu za obie instancje. W sprawie tej dokonano następujących ustaleń.
Właścicielką nieruchomości o powierzchni 603 m⊃2;, zabudowanej domem mieszkalnym, położonej w Białymstoku przy ul. Tetmajera, była Anna P. matka pozwanych. Nieruchomość ta, jako nabyta przed zawarciem związku małżeńskiego z Maciejem P., stanowiła jej majątek odrębny. W dniu 9 grudnia 1996 r., na mocy notarialnej umowy darowizny przeniosła ona własność tej nieruchomości w częściach równych na pozwane, które w chwili dokonywania tej umowy były małoletnie. W akcie notarialnym pozwane reprezentowane były przez swojego ojca i matkę. Małżonkowie P. byli wspólnikami spółki cywilnej działającej pod nazwą "S.” i Spółka. Spółka ta była prowadzona przez brata Anny P. Strona powodowa współpracowała ze wspomnianą spółką w zakresie handlu alkoholem. Zabezpieczeniem należności powódki względem wspomnianej spółki był weksel in blanco wystawiony przez Jarosława S., a poręczony między innymi przez Annę i Macieja P. Wobec niezapłacenia przez spółkę cywilną stronie powodowej należności za alkohol zakupiony w styczniu 1997 r., powódka wypełniła weksle in blanco na kwotę 208.426,75 zł i doprowadziła do wydania w dniu 10 września 1997 r. na jej rzecz, przez Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim, nakazu zapłaty na taką samą kwotę. Na wspomnianą kwotę składała się należność za dostawy alkoholu w wysokości 163.638,59 zł, która powstał 22 stycznia 1997 r. i 27 stycznia 1997 r. oraz odsetki od tej należności w wysokości 12.905,89 zł, jak również odsetki za nieterminową zapłatę należności w okresie od 29 września 1994 r. do 31 grudnia 1996 r., w wysokości 31.976 zł. Z korespondencji prowadzonej przez stronę powodową wynika, że pozwana spółka "S." spłaciła w 1996 r. całą należność główną i pozostało tylko 12.000,32 zł zaległości za 1996 r. z tytułu odsetek, gdyż powódka zrezygnowała z odsetek za 1995 i 1994 r. Strona pozwana podkreślała, że przyjętą praktyką w obrocie wyrobami spirytusowymi było umarzanie przez dostawców odsetek. O tym, że podobnie zachowywała się strona powodowa, świadczyć miało niepodejmowanie przez nią żadnych kroków w celu wyegzekwowania należności odsetkowej, w szczególności niewystawianie przez nią not odsetkowych ani nie wykazywanie tych należności w tzw. rocznych potwierdzeniach sald. Formalnie zatem na koniec 1996 r. istniał po stronie spółki "S." dług z tytułu odsetek w wysokości 31.976 zł. Dopiero jednak w dniu 24 kwietnia 1997 r. strona powodowa wystawiła pierwszy raz notę odsetkową, wzywającą do zapłaty tego długu. Na koniec 1996 r. innego zadłużenia spółka "S." nie miała, a jej zysk netto wyniósł 65.910,31 zł. Strona powodowa, do końca 1996 r., nie wypełniła też będącego w jej posiadaniu weksla in blanco i nie wezwała poręczycieli do zapłaty weksla. Z pisma Jarosława S. z marca 1997 r., skierowanego do powodowej Spółki wynika, że od połowy 1996 r. spółka cywilna "S." przeżywała trudności, których podstawowym źródłem była współpraca handlowa z Uzbekistanem. Spółka "S." miała w Uzbekistanie zainwestowane, w tym okresie, około 400.000 dolarów USA oraz dwie firmy z większościowym udziałem. Na skutek ograniczenia, a następnie z dniem 1 listopada 1996 r. formalnego wstrzymania wymiany dewizowej, pojawiła się realna groźba utraty zainwestowanych tam kapitałów. Spółka "S." od połowy 1996 r. rozpoczęła współpracę z kopalniami węgla na Syberii, aby zrekompensować poniesione straty. W 1996 r. wspomniana Spółka otrzymała kredyt bankowy na 600.000 zł.
Sprawy Spółki prowadził przede wszystkim brat Anny P. Jarosław S. Anna P. brała udział w staraniach o uzyskanie przez Spółkę kredytu, między innymi podpisała razem z bratem wniosek kredytowy w imieniu Spółki. Według jej oświadczenia nie była jednak zorientowana w bieżących sprawach Spółki, gdyż jako lekarz laryngolog zajmowała się przede wszystkim swoją pracą zawodową. W 1996 r. ponieważ Spółka osiągnęła zysk i otworzyła nową działalność związaną z importem węgla z Syberii, nie widziała zagrożeń dla jej funkcjonowania, tym bardziej że ciągle istniały podstawy dla odzyskania pieniędzy zainwestowanych w Uzbekistanie. Ostatecznie o niekorzystnym rozstrzygnięciu sprawy inwestycji w Uzbekistanie Spółka dowiedziała się dopiero 27 lutego 1997 r.
W oparciu o takie ustalenia Sąd Okręgowy doszedł do wniosku, iż brak podstaw do uwzględnienia powództwa. Wierzytelność powodowej Spółki wobec Spółki "S." powstała dopiero po dokonaniu darowizny. Anna P. przy dobrej kondycji Spółki, do której należała w 1996 r., nie mogła przewidzieć ani skali jej zadłużenia w 1997 r., ani ostatecznego wstrzymania wymiany dewizowej z Uzbekistanem, co stało się bezpośrednią przyczyną niewypłacalności Spółki. Zdaniem Sądu I instancji, powódka nie wykazała, aby Anna P. działa w zamiarze pokrzywdzenia powodowej Spółki. Skoro zaś wierzytelność, której zaspokojenia dochodzi powódka, powstała dopiero po dokonaniu darowizny przez Annę P., to zgodnie z art. 530 k.c. warunkiem uznania jej za bezskuteczną wobec strony powodowej było właśnie wykazanie, że dłużnik działał z zamiarem pokrzywdzenia strony powodowej. Sąd Apelacyjny, przede wszystkim w oparciu o pismo Jarosława S. z marca 1997 r., doszedł do przekonania, że Anna P. miała nie tylko świadomość pokrzywdzenia przyszłych wierzycieli, ale również taki zamiar. Wprawdzie bowiem Spółka "S." na koniec 1996 r. odnotowała zysk, to jednak, jak wynikało z zebranych w sprawie dowodów, w szczególności z pisma Jarosława S. z marca 1997 r., płynność finansowa spółki została zachwiana, a przyczyną tego były trudności w stosunkach handlowych z Uzbekistanem. Sąd nie dał wiary twierdzeniom Anny P., że nie wiedziała ona o trudnościach Spółki, do której należała. Była to Spółka rodzinna, w której działalności Anna P. brała udział, o czym świadczy jej zaangażowanie w sprawę uzyskania przez Spółkę kredytu bankowego. Trudno też, zdaniem Sądu Apelacyjnego, wyobrazić sobie, żeby przy takim charakterze Spółki Anna P. nie wiedział nic o trudnościach z odzyskaniem zainwestowanych w Uzbekistanie pieniędzy. W konkluzji Sąd Apelacyjny uznał, że w sytuacji gdy Anna P. dokonała darowizny na rzecz swoich małoletnich dzieci, a darowizna ta miała miejsce w czasie, gdy Spółka, do której należała, miała kłopoty finansowe i przez tę darowiznę Anna P. stała się niewypłacalna, żądanie pozwu należy uznać za uzasadnione.
W kasacji od tego wyroku strona pozwana zarzuciła naruszenie przepisów prawa procesowego, tj. art. 233 § 1 k.p.c. oraz art. 328 § 2 k.p.c., oraz przepisów prawa materialnego, tj. art. 530 k.c. Zdaniem skarżącej, Sąd Apelacyjny nie dokonał wszechstronnego rozważenia zebranego w sprawie materiału dowodowego i przekroczył granice swobodnej oceny dowodów co w konsekwencji doprowadziło do niewłaściwego zastosowania art. 530 k.c.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. sprowadzający się do braku wszechstronnego rozważenia zebranego w sprawie materiału dowodowego zasługuje na uwzględnienie. Z ustaleń poczynionych przez Sądy obu instancji wynikało, że żądanie uznania umowy darowizny z dnia 9 grudnia 1996 r. za bezskuteczną wobec strony powodowej, miało na celu ochronę dwu rodzajów wierzytelności. Po pierwsze, chodziło o wierzytelności przyszłe, które powstały dopiero w styczniu 1997 r. i wynikały z dostaw wódek dokonanych przez powoda na rzecz spółki cywilnej "S." oraz po drugie, o wierzytelności już istniejące w momencie zawierania umowy będące w istocie odsetkami za nieterminową zapłatę ceny dostawy wódek w latach 1994-1996. W świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego nie jest też do końca jasne, czy wierzytelności te istniały, przynajmniej zaś, czy do marca 1997 r. strona powodowa i spółka "S." uważały je za istniejące. Uzasadnienie zaskarżonego wyroku pomija tę ważną kwestię. Sąd Apelacyjny nie zbadał również, czy zachodzą przesłanki uznania za bezskuteczną wspomnianej umowy darowizny w odniesieniu do każdego z rodzajów wierzytelności. Tymczasem w świetle art. 527 i 530 k.c. zachodzą istotne różnice w sytuacji, gdy uznanie za bezskuteczną dochodzi wierzyciel, którego wierzytelność już istniała w chwili dokonywania tej czynności lub wierzyciel, którego wierzytelność dopiero powstanie w przyszłości. W pierwszym przypadku wystarczy, że dłużnik działał tylko ze świadomością pokrzywdzenia wierzyciela, w drugim natomiast przepis art. 530 k.c. wymaga, aby dłużnik, dokonując czynności, działał z zamiarem pokrzywdzenia wierzyciela. Tymczasem Sąd Apelacyjny nie odniósł się szczegółowo do tej istotnej z punktu widzenia rozpatrywanej sprawy kwestii i przyjął, że dokonująca darowizny Anna P. miała nie tylko świadomość pokrzywdzenia przyszłych wierzycieli, ale również i taki zamiar.
Ustawodawca, wprowadzając rozróżnienie na świadomość dłużnika o pokrzywdzeniu aktualnych wierzycieli i zamiar pokrzywdzenia przyszłych wierzycieli, położył w tym drugim przypadku nacisk na to, aby dłużnik nie tylko zdawał sobie sprawę ze skutków swoich działań, ale dodatkowo wymaga od dłużnika świadomego dążenia do pokrzywdzenia wierzycieli. Dłużnik, dokonując czynności, musi mieć zamiar zmniejszenia swojego majątku, aby uniemożliwić lub przynajmniej ograniczyć w ten sposób możliwość zaspokojenia się przyszłego wierzyciela. Nie wystarczy więc sama świadomość dłużnika, iż w przyszłości wierzyciel może nie uzyskać, poprzez dokonanie takiej czynności zaspokojenia, lecz dłużnik powinien dokonywać takiej czynności z zamiarem pokrzywdzenia przyszłych wierzyciel. Dłużnik, wyzbywając się wcześniej majątku, wie więc, iż przez to zaspokojenie wierzyciela będzie niemożliwe. W rozpatrywanej sprawie zabrakło wszechstronnej analizy zebranego materiału dowodowego, gdyż Sąd Apelacyjny z faktu istniejących w 1996 r. trudności finansowych, jakie przeżywała spółka "Sztyrkowiec", wyprowadził wniosek o zamiarze wspólnika tej spółki Anny P. dokonania umowy darowizny z zamiarem pokrzywdzenia przyszłych wierzycieli. Wniosek taki budzi poważne wątpliwości z kilku powodów. Po pierwsze, na koniec 1996 r., kiedy miała miejsce umowa darowizny, której uznania za bezskuteczną domaga się powód, wspomniana spółka regulowała należności wobec swoich wierzycieli, a także zanotowała jeszcze zysk rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Podjęła dodatkowe działania, które miały jej zrekompensować ewentualne straty w Uzbekistanie i nie było jeszcze pewne, czy rzeczywiście nie odzyska zainwestowanych w tym kraju środków. Po drugie, kondycję spółki dobrze oceniała nie tylko Anna P., ale również współpracujący z nią bank, który udzielił jej kredytu w wysokości 600 tys. zł, a także sam powód, który nie domagał się zapłaty zaległych odsetek, oraz dokonał jeszcze w styczniu 1997 r. znacznych dostaw na rzecz spółki. Po trzecie, Anna P. była tylko jednym z kilku wspólników i nie można było odpowiedzialności za długi spółki "S." łączyć tylko z jej majątkiem. W takiej skomplikowanej sytuacji uznanie, iż dokonując w grudniu 1996 r. darowizny nieruchomości na rzecz swoich córek, miała ona na celu zamiar pokrzywdzenia w ten sposób przyszłego dostawcę wódek, czyli powoda, nie znajduje uzasadnienia. Co najwyżej, Anna P. mogła mieć świadomość, że dokonana darowizna może zmniejszyć możliwość zaspokojenia się wierzycieli spółki cywilnej, której była wspólnikiem, brak jednak podstaw do przypisania jej zamiaru pokrzywdzenia przyszłego wierzyciela. Ten wierzyciel znał przecież bardzo dobrze sytuację spółki, z którą współpracował od lat i w ramach podwyższonej staranności, której wymaga się od przedsiębiorców, powinien rozeznać sytuację co do wypłacalności swojego odbiorcy przed dokonaniem kolejnych znacznych dostaw wódek. Wierzyciel, będący przedsiębiorcą i zawierający umowę o znacznej wartości z dłużnikiem, powinien dołożyć staranności, aby zbadać stan majątkowy dłużnika w chwili zawierania umowy, a nie tylko liczyć na możliwość uznania takiej umowy za bezskuteczną, na podstawie art. 530 k.c. Gdy chodzi o ochronę przyszłych wierzytelności, ustawodawca wymaga bowiem, aby dłużnik, w chwili dokonywania czynności zmniejszającej jego wypłacalność, miał zamiar pokrzywdzenia w ten sposób przyszłych wierzycieli. Takie ograniczenie podyktowane jest tym, iż wierzyciel, zanim powstała jego wierzytelność, miał, przy dołożeniu należytej staranności, możność stwierdzenia, że dłużnik dokonał czynności zmniejszającej jego wypłacalność. Tym samym zaś mógł bądź powstrzymać się przed zawarciem z nim umowy, z której powstała jego wierzytelność, lub zażądać dodatkowych zabezpieczeń, które zrekompensowałyby zmniejszoną wypłacalność dłużnika.
W rozpatrywanej sprawie dodatkową okolicznością przemawiającą na korzyść dłużnika jest to, iż on sam nie prowadził działalności spółki, z którą związana jest przedmiotowa wierzytelność, lecz był tylko biernym wspólnikiem tej spółki. Z jednej strony mamy więc wspólnika spółki cywilnej, od którego wymaga się, aby nie dokonywał żadnych czynności zmniejszających jego majątek, pomimo że spółka jest w dobrej kondycji finansowej, z drugiej zaś wierzyciela poszukującego ochrony swojej wierzytelności, która powstał dopiero po dokonaniu przez dłużnika czynności, co wierzyciel ten mógł stosunkowo łatwo sprawdzić. Nie tylko treść art. 530 k.c., ale także tzw. poczucie sprawiedliwości nakazuje w takiej sytuacji odstąpić od ochrony wierzyciela, który mógł zadbać sam o to, aby jego wierzytelność nie była zagrożona.
Wszystkie poczynione powyżej uwagi prowadzą do wniosku, iż Sąd Apelacyjny nie dokonał wszechstronnego rozważenia zebranego w sprawie materiału dowodowego. Wręcz przeciwnie ocena ta była bardzo jednostronna. Przy ocenie zebranego w sprawie materiału także można dopatrzyć się więc przekroczenia granic swobody przyznanej sądowi w art. 233 § 1 k.p.c. Trudno bowiem jednoznacznie wykluczyć zamiar dokonania darowizny przez Annę P. jej córkom, w celu wypełnienia woli rodziców, którzy przecież mogli chcieć, aby ich nieruchomość pozostała w rodzinie w sytuacji, gdy z drugiej strony brak wyraźnych podstaw do przypisania darczyńcy zamiaru działania w celu pokrzywdzenia przyszłych wierzycieli spółki.
Brak wszechstronnego rozważenia zebranych dowodów oraz ich niewłaściwa ocena legły u podstaw niewłaściwego zastosowania art. 530 k.c. W rozpatrywanej sprawie brak było bowiem podstaw, aby Annie P. przypisać, w chwili dokonywania darowizny na rzecz jej córek, zamiaru działania z pokrzywdzeniem strony powodowej jako przyszłego wierzyciela spółki cywilnej, której Anna P. była tylko jednym ze wspólników. W ten sposób uzasadniony jest również zarzut naruszenia tego przepisu podniesiony w kasacji.
Z przedstawionych wyżej względów Sąd Najwyższy, na podstawie art. 39313 k.p.c., orzekł jak w sentencji.
Treść orzeczenia została pozyskana od organu orzekającego na podstawie dostępu do informacji publicznej.