Wyrok z dnia 1970-03-19 sygn. IV KR 297/69
Numer BOS: 2192953
Data orzeczenia: 1970-03-19
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt IV KR 297/69
Wyrok z dnia 19 marca 1970 r.
Ustalenie sądu, że sprawcy przestępstwa działali w sposób agresywny, jest z punktu widzenia obowiązku wszechstronnej oceny materiału sprawy rzeczą istotną, jednakże traci ono swą ważność, jeżeli ogranicza się do samego stwierdzenia i na tym poprzestaje, nie wyjaśniając, w czym przejawia się ta agresywność i jakie elementy działania sprawcy o niej świadczą. Umyślne przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu z samej swej natury mają charakter agresywny, stąd też ustalenie sądu, że sprawca zabójstwa dokonanego przy użyciu noża lub sprawcy udziału w bójce z wynikiem śmiertelnym przejawili agresywność bez bliższego wyjaśnienia przez sąd, w czym się ona wyraziła - jest tautologią, mogącą zaciemnić obraz sprawy.
Agresywność jest z reguły czynnikiem towarzyszącym przestępstwom, ale może się przejawiać rozmaicie. Dlatego też nie jest obojętny dla sądu nie tyle sam fakt agresywności, ile jej stopień, stopień zaangażowania się sprawcy w popełnienie przestępstwa, czyli odegrana przezeń rola, która może być kierownicza, aktywna, ale także drugorzędowa, epizodyczna.
Przewodniczący: sędzia S. Kotowski. Sędziowie: W. Dąbrowski, L. Chmielewski (sprawozdawca).
Prokurator Prokuratury Generalnej: S. Markowski.
Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 19 marca 1970 r. na rozprawie sprawy Bolesława P., oskarżonego z art. 225 § 1 d.k.k., oraz Edwarda P. i Emiliana P., oskarżonych z art. 240 § 2 d.k.k., z powodu rewizyj wniesionych przez prokuratora i oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Białymstoku z dnia 21 czerwca 1969 r.,
uchylił zaskarżony wyrok w całości i sprawę przekazał Sądowi Wojewódzkiemu w Białymstoku do ponownego rozpoznania.
Uzasadnienie
Sąd Wojewódzki w Białymstoku wyrokiem z dnia 21 czerwca 1969 r. uznał za winnych:
Bolesława P. tego, że:
I. w dniu 30 listopada 1968 r. w P. w zamiarze pozbawienia życia Jana J., syna Antoniego, uderzył go ostrzem noża w klatkę piersiową w okolicę serca, w wyniku czego Jan J., s. Antoniego, doznał uszkodzenia części chrząstnej żeber V i VI, części kostnej mostka, worka osierdziowego przedniej ściany prawej komory i przegrody międzykomorowej serca, co spowodowało natychmiastowy jego zgon, i za ten czyn na mocy art. 225 § 1 d.k.k. skazał oskarżonego na 15 lat więzienia;
II. w miejscu i czasie jak pod pkt I, działając w zamiarze pozbawienia życia Jana J, syna Władysława, zadał mu ostrzem noża 6 ran kłuto-ciętych w okolicy: karku po stronie lewej, prawego mięśnia naramiennego, prawego przedramienia na powierzchni grzbietowej, brzucha po stronie lewej w okolicy podżebrza oraz w innych częściach ciała, co spowodowało u pokrzywdzonego znaczną utratę krwi, lecz zamierzonego skutku oskarżony nie osiągnął ze względu na szybką pomoc lekarską udzieloną pokrzywdzonemu, i za ten czyn na mocy art. 225 § 1 d.k.k. w związku z art. 23 § 1 d.k.k. skazał oskarżonego na 10 lat więzienia;
karę łączną Sąd Wojewódzki wymierzył oskarżonemu w rozmiarze 15 lat więzienia;
2) Emiliana P. i 3) Edwarda Jana P. tego, że:
III. w dniu 30 listopada 1968 r. w P., działając wspólnie, wzięli udział w bójce, w wyniku której Jan J., s. Antoniego, na skutek doznanej rany kłutej prawej komory serca poniósł śmierć, a Jan J., s. Władysława, doznał 6 ran kłuto-ciętych, które spowodowały u niego znaczną utratę krwi, a w następstwie naruszenie narządu krwiotwórczego na okres powyżej 20 dni, i za ten czyn na mocy art. 240 § 2 d.k.k. skazał Emiliana P. na 6 lat więzienia, a Edwarda P. na 4 lata więzienia.
Ponadto Sąd zasądził od Bolesława P. na rzecz Antoniego J. 40.000 zł z 8% od dnia 31 marca 1968 r. i na rzecz Skarbu Państwa z tytułu wpisu sądowego 2.160 zł oraz 1.500 zł na rzecz zespołu adwokackiego.
Od wszystkich trzech oskarżonych zasądzono solidarnie na rzecz Jana J., s. Władysława, 20.000 zł z 8% od dnia 31 marca 1968 r. i na rzecz Skarbu Państwa z tytułu wpisu sądowego 1.060 zł oraz solidarnie 1.200 zł na rzecz zespołu adwokackiego.
Wyrok powyższy zaskarżyli prokurator i oskarżeni.
Rewizja prokuratora, zgłaszając zarzut rażącej niewspółmierności kar wymierzonych oskarżonym w stosunku do szkodliwości społecznej przestępstw przez nich popełnionych, wnosi o wymierzenie tym oskarżonym kar odpowiednio surowszych, a zwłaszcza kary dożywotniego więzienia dla oskarżonego Bolesława P.
Rewizja oskarżonego Bolesława P. zarzuca zaskarżonemu wyrokowi sumaryczność dokonanej przez Sąd I instancji oceny dowodów zamiast dokonania ich analizy, a więc obrazę art. 8, 320 i 339 § 1 lit. a) d.k.p.k. i błędną ocenę dowodów, na podstawie których Sąd ten przyjął, że oskarżony Bolesław P. popełnił zarzucane mu czyny, gdy tymczasem - zdaniem rewizji - dowody te bynajmniej o tym nie świadczą. Rewizja domaga się w konkluzji przede wszystkim uchylenia zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, ewentualnie zaś wnosi o uniewinnienie oskarżonego.
Rewizja oskarżonego Edwarda Jana P. zarzuca zaskarżonemu wyrokowi "bezpodstawne oparcie winy" jedynie na zeznaniach świadków Stanisławy i Mieczysława J., których wiarygodność podaje w wątpliwość ze względu na bliskie pokrewieństwo z denatem, następnie - sprzeczności mające zachodzić między zeznaniami tych świadków a zeznaniami innych oraz błędne przyjęcie przez Sąd Wojewódzki, że stroną agresywną byli wyłącznie oskarżeni, a pominięcie faktu, że zarówno nieżyjący już Jan J., jak i świadkowie Mieczysław J., Antoni P., Jan J., s. Władysława, oraz Stanisława T. "włączyli się bardzo aktywnie do bójki", wreszcie - rażąco niewspółmierny wymiar kary wobec oskarżonego Edwarda Jana P., który "zajścia nie rozpoczął i którego udział w nim jest problematyczny". Na podstawie powyższych zarzutów rewizja wnosi o uchylenie zaskarżonego wyroku i uniewinnienie oskarżonego Edwarda Jana P., ewentualnie zaś o wymierzenie mu kary łagodniejszej i zastosowanie ustawy z dnia 21 lipca 1969 r. o amnestii.
Rewizja oskarżonego Emiliana P., podobnie jak rewizja oskarżonego Bolesława P., zarzuca zaskarżonemu wyrokowi sumaryczność oceny dowodów dokonanych przez Sąd Wojewódzki (obraza art. 8, 320 i 339 § 1 lit. a) d.k.p.k. oraz dokonanie błędnej oceny dowodów, na których Sąd ten oparł swe ustalenia, aczkolwiek dowody te są wątpliwie, a ponadto zarzuca naruszenie przepisów prawa materialnego przez błędne zastosowanie art. 240 § 2 d.k.k. zamiast art. 240 § 1 d.k.k. i wreszcie wymierzenie oskarżonemu Emilianowi P. kary rażąco surowej. Na podstawie powyższych zarzutów rewizja wnosi o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania bądź też o uniewinnienie oskarżonego Emiliana P., a przynajmniej o "zmianę kwalifikacji w kierunku art. 240 d.k.k. (zapewne opuszczono, że chodziło o § 1 zamiast zastosowanego przez sąd I instancji § 2 tego artykułu) i o znaczne złagodzenie kary.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Podniesiony przez rewizję zarzut obrazy art. 339 § 1 lit. a) d.k.p.k. jest zasadny.
Bolesław P. został uznany za winnego:
1) zabójstwa Jana J., s. Antoniego,
2) usiłowania zabójstwa Jana J., s. Władysława.
Edward P. i Emilian P. zostali uznani za winnych: udziału w bójce, w wyniku której Jan J., s. Antoniego, poniósł śmierć, a Jan J., s. Władysława, doznał 6 ran kłuto-ciętych, które naruszyły jego narząd krwiotwórczy na okres powyżej 20 dni.
Ustalając przebieg zdarzenia w części dotyczącej utraty życia przez Jana J., s. Antoniego, Sąd Wojewódzki stwierdza, co następuje:
"Pod sam koniec zabawy, tuż przed godziną 24, żona Antoniego P., Teresa, podczas "tańca" z Emilianem P. zapytała się go, czy nie wie, co się dzieje z jej mężem, co robi i gdzie przebywa? Emilian P. poinformował ją, że gra w karty. Teresa P. po "tańcu" udała się do męża. Zaczęła czynić mu wymówki, że gra w karty. Prosiła go przy tym, by zaprzestał gry i udał się do domu. Antoni P. posłuchał ją i zaprzestał gry w karty, lecz zamiast do domu, udał się na zabawę. Tam dowiedział się, że to właśnie Emilian P. poinformował żonę, gdzie jest i co robi. Miał do niego o to pretensję. Zaczął mu czynić wymówki. Pomiędzy stronami doszło do wymiany zdań i sprzeczki, w czasie której używano wulgarnych słów. Ponieważ był to już koniec zabawy, zaczęto opuszczać pokój. Antoni P. i Emilian P. wraz z innymi, wśród których był również Edward P. i Bolesław P. wyszli na dwór i zatrzymali się w pobliżu piwnicy. Na podwórzu pomiędzy Emilianem i Antonim P. ponownie doszło do sprzeczki, do której przyłączyli się Edward P. i Bolesław P. Po pewnym momencie do tych osób podszedł Jan J., s. Antoniego, który zwrócił się do Bolesława P.,: "Po co ta bójka na stare lata?". Wypowiedź ta spowodowała, że oskarżeni: Bolesław P., Emilian P. i Edward P. zainteresowali się jego osobą. Wykorzystał to Antoni P. i uciekł od oskarżonych do sieni mieszkania Stanisława T. W międzyczasie do Jana J., s. Antoniego, sprzeczającego się z oskarżonymi, podskoczył Bolesław P. i zadał mu nożem jeden cios w okolicę serca. Po uderzeniu tym Jan J., s. Antoniego, zaczął się słaniać na nogach. Postąpił parę kroków w kierunku mieszkania Stanisława T. i przy płocie dochodzącym do samego domu upadł na ziemię na wznak i tam niezwłocznie zmarł."
Przytoczona część uzasadnienia pozostaje w sprzeczności z treścią pkt III wyroku, przypisującego Edwardowi P. i Emilianowi P. udział w bójce, której jednym z następstw była śmierć Jana J., s. Antoniego. W szczególności uzasadnienie nie zawiera ustalenia, że Edward i Emilian P. do momentu ciosu śmiertelnego zadanego Janowi J., s. Antoniego, wzięli udział w bójce, przez którą rozumieć należy starcie się więcej niż dwóch osób połączone z naruszeniem nietykalności cielesnej jej uczestników. W uzasadnieniu mowa jest jedynie o "wymianie zdań i sprzeczce" między Emilianem P. i Antonim P. w chwili opuszczenia pokoju, potem o kontynuacji na podwórzu tej "sprzeczki", "do której przyłączyli się Edward P. i Bolesław P." o próbie mediacji ze strony Jana J., s. Antoniego, i o jej konsekwencji w postaci "zainteresowania się" osobą mediatora przez wszystkich oskarżonych oraz - bezpośrednio po tym - o czynie Bolesława P., który "podskoczył" i zadał Janowi J., s. Antoniego, nożem jeden cios w okolicę serca.
Z powyższego, szczegółowo przytoczonego opisu omawianej części zdarzenia nie wynika, jakie konkretne zachowanie się Edwarda i Emiliana P. stanowiło dla Sądu Wojewódzkiego podstawę faktyczną do przypisania im udziału w bójce, która doprowadziła do śmierci Jana J., s. Antoniego, skoro ani wymiana zdań, ani sprzeczka, ani "zainteresowanie się", o którym była mowa, nie są pojęciami jednoznacznymi z niezbędnym dla bytu bójki z art. 240 § 2 d.k.k. starciem się więcej niż dwóch osób połączonym z naruszeniem nietykalności cielesnej jej uczestnika.
Dodać należy, że przebieg zdarzenia miałby w intencji Sądu wskazywać chyba na udział w pobiciu, a nie w bójce, której to różnicy Sąd Wojewódzki jednak nie dostrzega z oczywistą szkodą dla prawidłowości ustaleń.
III. Omówiona tu sprzeczność między wyrokiem a uzasadnieniem nie jest jedyna. Na karcie 7 uzasadnienia wyroku Sąd Wojewódzki ustala, że oskarżeni Edward i Emilian P. "aktywnie uczestniczyli w biciu Jana J., s. Antoniego". Tak więc wspomniani oskarżeni, którzy stosownie do ustaleń Sądu na kartach 1-2 jedynie uczestniczyli w wymianie zdań i sprzeczce, w dalszym ciągu - na karcie 7 - traktowani są jako aktywni uczestnicy bicia. Ewolucja ustaleń Sądu w tym zakresie jest równie oczywista, jak i dowolna, skoro Sąd nie wskazał dowodu, na podstawie którego omawiane ustalenia poczynił.
Uzasadnienie zaskarżonego wyroku sporządzone zostało z rażącym naruszeniem zasad ustanowionych w art. 339 § 1 lit. a) d.k.p.k.
Na kartach 4-5 Sąd Wojewódzki stwierdza, że stan faktyczny sprawy "ustalił na podstawie częściowych wyjaśnień oskarżonych, zeznań świadków, a w szczególności (...) (wymienionych z nazwiska 12 osób)" oraz innych "ujawnionych dowodów znajdujących się w aktach sprawy".
Powyższe stwierdzenie może co najwyżej mieć charakter wstępu do rozważań, za którym następuje szczegółowe omówienie faktów i dowodów. Jeżeli jednak Sąd na wspomnianym stwierdzeniu poprzestaje, to takie uzasadnienie - z punktu widzenia norm obowiązujących Sąd z mocy art. 339 § 1 lit. a) d.k.p.k. - jest wadliwe, dla celów procesowych nieprzydatne i z reguły uniemożliwia kontrolę prawidłowości rozumowania prowadzącego do określonych wniosków.
Nasuwają się przy tym dodatkowe kwestie: nie wiadomo - jeśli sąd czyni ustalenia "na podstawie częściowych wyjaśnień oskarżonych" - które wyjaśnienia i od których oskarżonych pochodzące Sąd miał na względzie, dalej nie wiadomo, którym zeznaniom 12 wymienionych świadków Sąd nadał walor dowodu i jakie przypisywał poszczególnym zeznaniom tych świadków, dotyczącym różnych faz zdarzenia znaczenie (pomijając ponadto że wielu świadków, słuchanych kilkakrotnie, składało zeznania odmienne), wreszcie nie wiadomo, jakie "inne ujawnione dowody" Sąd miał na myśli, skoro następnie tych innych dowodów nie wymienił.
Jak już o tym była mowa, Sąd nie rozważył sprzeczności w zeznaniach świadków, przy czym sprzeczności te mają dwojaki charakter: między zeznaniami danego świadka w toku jego kilkakrotnych przesłuchań oraz między zeznaniami poszczególnych świadków. Przykładowo, i to w odniesieniu do najważniejszych tylko świadków, można tu przytoczyć następujące sprzeczności:
Świadek Mieczysław J., brat denata, przesłuchany dnia 1 marca 1968 r. w kilka godzin po zajściu, zeznał m.in.: "Zauważyłem, że przy mieszkaniu obok ulicy przebiegającej przez wieś P. Bolesław P. oraz jego dwaj synowie Emil i Witold oraz Edward P. bili mojego brata i brata stryjecznego".
Tenże świadek przesłuchany w dniu 9 stycznia 1968 r. zeznał:
a) co do zajścia w części dotyczącej Jana J., s. Antoniego:
"Z wyjątkiem jednego uderzenia przez Bolesława P., mego brata Jana J., s. Antoniego, więcej nikt nie bił".
b) w części dotyczącej Jana J., s. Władysława: "W momencie tym do niego (tj. do Jana J., s. Władysława - uwaga SN) podbiegli Bolesław P., Emilian P. i Edward P., którzy poczęli go bić, lecz czym bili, nie widziałem".
Na rozprawie (karta 416) świadek ten zeznał: "Gdy Bolesław P. uderzył mego "stryjecznego" (tj. Jana J., s. Władysława - uwaga SN), to i Edward zaczął go bić. Witold P. był na zabawie".
Świadek Stanisława J., żona Jana J., s. Władysława, zeznała:
dnia 1 grudnia 1968 r.: "Widziałam, jak udział w tej bójce brali Emil P., syn Bolesława P., i Edward P., s. Władysława (...). Udział w tej bójce polegał na tym, że krzyczeli "a masz", lecz nie widziałam, aby oni bili mego męża";
dnia 15 stycznia 1969 r.: "Syna Bolesława P., Emiliana, oraz bratańca Edwarda nie widziałam, aby bili oni mego męża";
na rozprawie: "Za piwnicą rozróżniałam głowy oskarżonych Edwarda i Emiliana P. (...) słyszałam głosy Bolesława i Emiliana P., głosu Edwarda nie słyszałam".
Zestawienie treści zeznań świadka Mieczysława J. wskazuje na odmienną treść jego roli, a mianowicie:
1) Jana J., s. Antoniego, Jana J., s, Władysława, bili zarówno Bolesław P., jak i Emil i Edward P., a nadto nie pociągnięty do odpowiedzialności Witold P.,
2) Jana J., s. Antoniego, uderzono tylko jeden raz, sprawcą zaś był Bolesław P.
Jana J., s. Władysława, bili Bolesław, Emil i Edward P. O Witoldzie P. brak wzmianki.
3) Jana J., s. Władysława, bili (nożem) Bolesław i Edward P. Brak wzmianki o Emilianie P.
Sąd Wojewódzki nie rozważył, że stosownie do treści drugiej z przytoczonych wersji zeznań i późniejszych zeznań brak jest dowodów udziału Emiliana i Edwarda P. w bójce, z której wynikła śmierć Jana J., s. Antoniego.
Również zestawienie zeznań świadka Stanisławy J. wskazuje na sprzeczności w treści jej relacji, a mianowicie:
1) udział w pobiciu jej męża brali Emil i Edward P. Udział ten wyrażał się w okrzykach "a masz";
2) nie widziała, by Emil i Edward bili,
3) słyszała m.in. głos Edwarda, nie słyszała jego głosu.
Nie zajął się też Sąd Wojewódzki analizą zachodzących w zeznaniach obojga tych świadków sprzeczności, tym bardziej istotną, że oboje oni obserwowali zdarzenie przynajmniej od momentu, kiedy padł Jan J., s. Antoniego, ugodzony nożem w okolicę serca. W rezultacie pozostaje nie wyjaśnione, czy istotnie Emilian i Edward P. brali udział w bójce na szkodę jednego z J., czy też obu oraz w czym się ten udział wyraził: w zadawaniu uderzeń, w podżeganiu, w pomocy?
Sąd Wojewódzki nie wyjaśnił należycie okoliczności sprawy, przechodząc do porządku nad niektórymi elementami zdarzenia.
Jak wynika z akt sprawy, oskarżeni są ludźmi nie karanymi (pomijając skazanie jednego z nich, Emiliana, na karę grzywny) i cieszyli się dotychczas dobrą opinią. W czasie zajścia Bolesława P. był trzeźwy (0,01‰ alkoholu we krwi), a badanie krwi Edwarda i Emiliana P. wykazało u nich tylko nieznaczny stopień stężenia alkoholu: 0,46‰ i 0,51‰. Pod wpływem alkoholu byli natomiast obaj pokrzywdzeni: s. Antoniego (1,38‰) i s. Władysława (1,7‰). Stosunki wzajemne między wszystkimi oskarżonymi a J. były dobre (zeznanie świadka Stanisława J.). Charakterystyczna jest przy tym okoliczność, że w chwili kiedy konflikt się rodził, postawa Bolesława P. była pojednawcza, co potwierdza nawet świadek Mieczysław J., brak denata i Antoni P. Mediacyjna była też postawa Jana J., s. Antoniego, jak zeznał jego brat, Mieczysław.
W tych warunkach reakcja Bolesława P. (cios śmiertelny zadany temuż Janowi J.) staje się, czego Sąd nie rozważył, irracjonalny, przy czym to uchybienie Sądu jest bardziej istotne, że jak wynika z wyjaśnień Bolesława P., został on w czasie wojny przez żandarma bardzo mocno pobity (także w głowę). Tak ukształtowana sytuacja wymagała rozważenia potrzeby przeprowadzenia dowodu z opinii biegłych psychiatrów w celu ustalenia stanu zdrowia psychicznego oskarżonego Bolesława P. Skoro bowiem oskarżony Bolesław P. w chwili czynu nie był pijany i skoro do momentu zadania ciosu nożem Janowi J., s. Antoniego, nie tylko nie znajdował się w stanie konfliktu z nim, lecz przeciwnie, cel ich interwencji był zbieżny (obaj zmierzali drogą perswazji do likwidacji sporu między innymi osobami wynikłego), to gwałtowna i tragiczna w skutkach reakcja oskarżonego, człowieka liczącego w dacie czynu przeszło 46 lat życia, przedtem nie karanego, o ustabilizowanym trybie życia osobistego i rodzinnego, o opinii pozytywnej i związanego dobrymi stosunkami z późniejszą ofiarą, staje się niezrozumiała. Stąd też brak ustaleń co do przyczyn takiej właśnie reakcji stanowi lukę w uzasadnieniu wyroku. Wprawdzie doświadczenie codzienne wskazuje na wypadki tzw. działania przestępczego bez powodu, czy też z powodu błahego, jednakże sprawcy działają wówczas z reguły pod wpływem alkoholu lub z pobudek chuligańskich. Ponieważ jednak te przesłanki działania w danej sprawie nie wchodzą w rachubę, przeto należało - dla uniknięcia ewentualnego błędu - przeprowadzić z urzędu dowód z opinii psychiatrycznej, zwłaszcza przy uwzględnieniu treści wyjaśnień oskarżonego co do doznanego przezeń urazu w głowę w okresie okupacji.
Dla psychiatrów może być też istotna w danych okolicznościach zaciekłość działania sprawcy na szkodę Jana J., s. Władysława, która przejawiła się w wielokrotnych ciosach nożem.
VII. Sąd Wojewódzki odrzucił globalnie wyjaśnienia oskarżonych, uznawszy je za niewiarygodne na tej podstawie, że nie mają one "jakiegokolwiek odbicia w materiale dowodowym, gdyż ani jeden świadek zajścia wyjaśnień ich nie potwierdził. Przeciwnie - wywodzi Sąd Wojewódzki - z zeznań świadków, a w szczególności: Feliksa G., Stanisławy J. i Mieczysława J. oraz innych wynika, że oskarżeni byli stroną agresywną, gdyż jeszcze po zabiciu Jana J., s. Antoniego, i po pobiciu Jana J., s. Władysława, zachowali się brutalnie, z dużą dozą nasilenia złej woli. Mianowicie oskarżony Bolesław P. i Emilian P. usiłowali nie dopuścić do wezwania pogotowia ratunkowego".
W związku z przytoczonym fragmentem uzasadnienia nasuwają się następujące uwagi natury formalno-logicznej i faktycznej:
Sąd stwierdzając, że wyjaśnienia oskarżonych "nie mają jakiegokolwiek odbicia w materiale dowodowym, gdyż ani jeden świadek ich nie potwierdził", przeoczył, że zeznania świadków nie stanowią jedynego dowodu w procesie. Fakt, że wyjaśnienia oskarżonych nie znajdują potwierdzenia w zeznaniach świadków, nie prowadzi sam przez się do koniecznego wniosku, iż wyjaśnienia te nie znajdują potwierdzenia w innych dowodach, np. rzeczowych.
Sformułowanie drugiego zdania z przytoczonych fragmentów jest niejasne, skoro nie wiadomo, czy zeznania wymienionych w nich świadków zawierają treść wskazującą na agresywność oskarżonych w toku zajścia, czy też agresywność tę Sąd jedynie dedukuje na podstawie zachowania się dwóch spośród trzech oskarżonych, polegającego na tym, że po zajściu usiłowali nie dopuścić do wezwania lekarzy.
Jest przy tym rzeczą oczywistą, że treść zeznań wymienionych świadków, jako dotycząca tylko jednej z faz zajścia, i to nie początkowej, sama przez się nie wyłącza faktu, że oskarżeni pierwsi zostali zaatakowani, co w konsekwencji wiązać by się mogło z koniecznością rozważenia kwestii przekroczenia obrony koniecznej; zewnętrzna strona działania sprawcy zabójstwa przy pomocy noża niczym się nie różni od działania sprawcy, który noża użył w obronie koniecznej. Stąd wniosek oparty na obserwacji zdarzenia od momentu ewentualnego zadania ciosu może się okazać błędny, jeśli nie uwzględnia istotnych okoliczności poprzedzających cios. Co do zachowania się zaś oskarżonych po zajściu, to mogłoby ono być tylko przyczynkiem do rozważań na temat kary, z reguły zaś - gdy nie zachodzą szczególne okoliczności - nie ma to wpływu na ustalenia o winie.
VIII. Ustalenie Sądu, że sprawcy przestępstwa działali w sposób agresywny, jest z punktu widzenia obowiązku wszechstronnej oceny materiału sprawy rzeczą istotną, jednakże traci ono swą wartość, jeśli ogranicza się do samego stwierdzenia i na tym poprzestaje, nie wyjaśniając wcale, w czym mianowicie ta agresywność się przejawia i jakie elementy działania sprawcy o niej świadczą. Umyślne przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu z samej natury mają charakter agresywny. Dlatego też ustalenie sądu, że sprawca zabójstwa dokonanego przy użyciu noża bądź sprawcy udziału w bójce z wynikiem śmiertelnym przejawili agresywność bez bliższego wyjaśnienia przez sąd, w czym się ona wyraziła, jest tautologią, mogącą zaciemnić obraz sprawy. Jest rzeczą oczywistą, że z reguły nie można zabić nożem ani też wziąć udziału w bójce w rozumieniu art. 240 § 2 d.k.k., zachowując się w sposób nieagresywny. Tak więc agresywność jest z reguły czynnikiem towarzyszącym omawianym przestępstwom, ale może się rozmaicie przejawiać i dlatego nie jest obojętny dla sądu nie tyle sam fakt agresywności, ile jej stopień, stopień zaangażowania się sprawcy w popełnienie przestępstwa, czyli odegrana przezeń rola, która może być kierownicza, aktywna, ale także drugorzędna, epizodyczna.
Jeżeli zatem Sąd uznał, że działanie sprawców nacechowane było "agresywnością" i temu znamieniu nadał znacznie bardzo istotne, gdyż m.in. na tej podstawie uznał wyjaśnienia oskarżonych za niewiarygodne, to obowiązkiem Sądu było przytoczenie faktów i dowodów świadczących o tym, że takie właśnie, a nie inne były cechy działania oskarżonych, mające przemawiać za przyjęciem agresywności.
W dalszym ciągu Sąd, ustosunkowując się do wyjaśnień oskarżonych, wywodzi, że fakt doznania przez nich w toku zajścia obrażeń ciała "nie ma istotnego znaczenia dla oskarżonych". Z tym poglądem nie można się zgodzić, skoro wspomniany fakt może stanowić jedną z przesłanek do rozważenia kwestii obrony koniecznej.
Z protokołu oględzin ciała Bolesława P., dokonanych z udziałem lekarza w kilka godzin po zajściu, wynika, że stwierdzone u niego m.in. w obu otworach nosowych na ściankach świeże skrzepy krwi, pochodzące według oświadczenia badanego z uderzenia zadanego przez J. (bez bliższego oznaczenia osoby).
Zdaniem Sądu Wojewódzkiego doznane przez oskarżonych obrażenia mogły być wynikiem obrony zastosowanej przez J., nie wyjaśnia jednak Sąd, dlaczego wspomniane obrażenia stanowią przejaw obrony ze strony J., a nie napaści jednego z nich. Dodać trzeba, że w grę wchodziła także butelka jako narzędzie (zaczepno-odporne), o czym wspomina nie tylko oskarżony Bolesław P. (wyjaśniając, że uderzył nią Stanisław T. Emiliana P.), ale także np. niezainteresowany świadek Genowefa K., a ponadto lekarz, który dokonał oględzin ciała Emiliana P. i stwierdził, że włosy na głowie badanego były lepkie i wilgotne i że oświadczenie badanego, iż w czasie bójki został uderzony butelką z winem w głowę, "może być prawdopodobne".
W tych warunkach wyjaśnienia oskarżonych wymagały bardziej wnikliwej oceny.
W uzasadnieniu wyroku Sąd - stwierdziwszy, że zakwestionowano szereg dowodów rzeczowych z plamami czerwonymi, mianowicie u Bolesława P. "np. siekierę, chusteczki do nosa, ręczniki, noże kuchenne", u Edwarda P. zaś koszule i kurtkę ortalionową - ustala, że badania chemiczne przeprowadzone przez Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w B. wykazały, że "na dowodach znajduje się krew ludzka".
To ustalenie Sądu jest nieścisłe, a ponadto nie wiadomo, jakie w związku z nim Sąd poczynił wnioski w zakresie winy, inaczej mówiąc - jakie znaczenie procesowe mają przeprowadzone przez Zakład badania.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Sąd, poczyniwszy omawiane stwierdzenia, sugeruje się wynikami badania, uznając je w jakimś stopniu za okoliczność przemawiającą przeciwko oskarżonym; w każdym razie brak jest stwierdzenia, że w istocie rzeczy wyniki te nic do sprawy nie wniosły, a taki brak świadczy o powierzchownym stosunku do zebranego materiału.
U Bolesława P. istotnie zajęto w toku rewizji w mieszkaniu m.in. siekierę, chusteczki do nosa (2 sztuki), ręczniki (2), noże kuchenne (2). Co do siekiery - ujawniono wprawdzie na niej "krew ludzką", jednakże nie wiadomo, jakie to ma znaczenie dla sprawy, skoro siekierą w czasie zajścia nikt się nie posługiwał. Co do chusteczek zaś i ręcznika - biegła Maria T. stwierdziła, że nie można określić, do jakiej grupy należy krew znajdująca się na 2 chusteczkach do nosa i 2 ręcznikach. Wreszcie co do noży kuchennych badania nie wykazały, by plamy na tych nożach pochodziły od krwi bądź od krwi człowieka (pkt 17 i 19 ekspertyzy biegłych).
Natomiast Sąd Wojewódzki nie rozważył tego, że na nożu znalezionym w kieszeni odzieży denata Jana J., s. Antoniego, badania ujawniły krew ludzką.
Tak więc przesłanki, którymi się kierował sąd, odrzucając, jako nie zasługujące na wiarę, wyjaśnienia oskarżonych, iż sami byli atakowani, budzą poważne zastrzeżenia.
Uogólniając dotychczasowe rozważania podkreślić trzeba, że Sąd Wojewódzki dopuścił się m.in. następujących uchybień:
1) nie przytoczył faktów i dowodów, na podstawie których poczynił ustalenia o winie, a materiał dowodowy potraktował w sposób sumaryczny, nie podejmując próby jego szczegółowej analizy;
2) nie rozważył sprzeczności w zeznaniach poszczególnych świadków, np. Mieczysława J., który w kilka godzin po zajściu mówił, że jego brata bili m.in. Emilian i Edward P. oraz nie pociągnięty do odpowiedzialności Witold P., co - jak się okazało - nie odpowiada prawdzie, a na tym tle - kwestii wiarygodności świadka;
3) nie rozważył sprzeczności między zeznaniami poszczególnych świadków, np. Mieczysława i Stanisławy J.;
4) zbyt pochopnie i bez należytej analizy odrzucił wyjaśnienia oskarżonych, przede wszystkim w części dotyczącej początkowej fazy zdarzenia i jego genezy, pominął dowody mogące potwierdzić wyjaśnienia oskarżonych, iż zostali pierwsi zaatakowani, a w związku z tym nie rozważył nie dającej się w tej sytuacji wyeliminować kwestii działania sprawcy w obronie koniecznej (przekroczonej);
5) nie rozważył kwestii pobudki działania oskarżonego Bolesława P. w świetle innych danych całkowicie niezrozumiałej (wiek sprawcy, jego dotychczasowe życie, dobra opinia, dobre wzajemne stosunki z pokrzywdzonymi, brak sytuacji konfliktowej w momencie zabójstwa), a na tym tle i w związku z oświadczeniem co do urazu głowy - ewentualnej potrzeby dopuszczenia dowodu z opinii psychiatrycznej;
6) bezkrytycznie potraktował materiał obciążający oskarżonych;
7) sprzecznie z materiałem sprawy uznał, że Emilian i Edward P. wzięli udział w bójce, w wyniku której nastąpiła śmierć Jana J., s. Antoniego.
XII. W tym stanie rzeczy, nie przesądzając w niczym ostatecznego wyniku sprawy, należało ze względu na omówione uchybienia, które mogły mieć wpływ na treść wyroku, zaskarżony wyrok uchylić i sprawę przekazać Sądowi Wojewódzkiemu do ponownego rozpoznania.
Ustosunkowanie się do rewizji prokuratora, dotyczącej jedynie wymiaru kary, stało się w tej sytuacji bezprzedmiotowe.
OSNKW 1970 r., Nr 10, poz. 122
Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN