Wyrok z dnia 1981-03-23 sygn. IV KR 24/81
Numer BOS: 2146045
Data orzeczenia: 1981-03-23
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt IV KR 24/81
Wyrok z dnia 23 marca 1981 r.
Polecenie zwierzchnika, którego wykonanie stwarza niebezpieczeństwo sprowadzenia eksplozji zagrażającej życiu lub zdrowiu ludzi, nie chroni pracownika przed odpowiedzialnością karną.
Przewodniczący: sędzia R. Góral (sprawozdawca). Sędziowie: Z. Kwiecień, J. Pustelnik.
Prokurator Prokuratury Generalnej: P. Lech.
Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 20 marca 1981 r. sprawy Józefa M. i innych, oskarżonych z art. 136 § 2 k.k., z powodu rewizji wniesionych przez prokuratora i obrońców oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w T. z dnia 5 września 1980 r.
zmienił zaskarżony wyrok wobec oskarżonego Stanisława C. w ten sposób, że orzeczoną wobec niego karę pozbawienia wolności obniżył do 1 roku i 6 miesięcy, a w pozostałej części tenże wyrok utrzymał w mocy (...).
Uzasadnienie
Sąd Wojewódzki w T. wyrokiem z dnia 5 września 1980 r. uznał oskarżonych Józefa M., Mariana B., Stanisława C., Bolesława B., Edwarda P. i Eugeniusza S. za winnych tego, że w okresie od dnia 24 marca 1979 r. do dnia 19 marca 1980 r. w C. - każdy z nich odpowiedzialny w ramach swojego zakresu czynności służbowych, a między innymi za sprawność maszyn i urządzeń oraz zapewnienie pracownikom bezpiecznych warunków pracy - przekroczyli zakres swoich uprawnień albo nie dopełnili obowiązków służbowych, a zwłaszcza - mimo przerobienia pieca wulkanizacyjnego marki "Fleming" nr 4394 Typ A 140 nr inwentarzowy T 504-2 z parowego na olejowy i zwolnienia go z okresowych przeglądów przez rejonowy dozór techniczny oraz przyjęcia go w dniu 22 stycznia 1976 r. bez dokumentacji technicznej i instrukcji obsługi z PTSB "Transbud" - nie opracowali tych dokumentów oraz nie dokonywali bieżącej konserwacji i okresowych badań sprawności technicznej tego pieca, nie dokonali też komisyjnego odbioru technicznego naprawy pieca wulkanizacyjnego w dniu 7 kwietnia 1978 r., kiedy to wymieniano przepalone dno miski olejowej na nowe, zwiększając jej pojemność, oraz naprawy pieca po pożarze, jaki wydarzył się dnia 8 listopada 1979 r; chociaż komisja w składzie: Józef M., Marian B., Stanisław C. i Edward P. zakwalifikowała piec wulkanizacyjny nr inwentarzowy T 504-2 na złom, jako całkowicie wyeksploatowany i niesprawny technicznie, a więc zagrażający życiu i zdrowiu pracowników, żaden z nich nie wydał decyzji wstrzymania eksploatacji tego pieca, a po sporządzeniu fikcyjnych dokumentów jego kasacji i przeznaczeniu go na złom nadal go eksploatowali bez odpowiednich przeglądów i konserwacji, co spowodowało zatkanie króćca odprowadzającego gazy powstałe w wyniku podgrzewania oleju, przez co w sposób nieumyślny doprowadzili w dniu 19 marca 1980 r. do wybuchu fizycznego i rozerwania pieca wulkanizacyjnego, a następnie wybuchu przestrzennego, w wyniku którego wskutek wysokiej temperatury i gwałtownego ciśnienia śmierć ponieśli: pracownik Stanisław S. oraz uczniowie Ryszard D., Zbigniew R., Ryszard W., Bogusław K. i Marek M., a Jerzy S. doznał poparzenia drugiego i trzeciego stopnia twarzy i nadgarstków wraz z palcami rąk oraz blizny na twarzy i blizny na nadgarstkach grzbietowych stron palców obu rąk, co spowodowało rozstrój zdrowia znacznie przekraczający okres 7 dni, Wiesław W. zaś oparzenia drugiego stopnia twarzy oraz oparzeń drugiego i trzeciego stopnia dolnych części przedramienia, nadgarstków i palców strony grzbietowej obu rąk, co spowodowało rozstrój jego zdrowia na okres znacznie przekraczający dni 7; ponadto nastąpiło częściowe uszkodzenie pomieszczeń wulkanizatornii na kwotę nie mniejszą niż 58.103 zł, i za to na podstawie art.136 § 2 k.k. skazał:
- Józefa M. na karę 2 lat pozbawienia wolności,
- Mariana B. na karę 4 lat pozbawienia wolności,
- Bolesława B. na karę 4 lat pozbawienia wolności.
- Eugeniusza S. na karę 4 lat pozbawienia wolności,
- Stanisława C. na karę 3 lat pozbawienia wolności,
- Edwarda P. na karę 3 lat pozbawienia wolności (...).
Wyrok ten zaskarżyli prokurator i obrońcy oskarżonych (...).
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Cechą wspólną rewizji wszystkich oskarżonych i ustnych wystąpień ich obrońców przed Sądem Najwyższym jest kwestionowanie winy oskarżonych i doszukiwanie się jej po stronie osób eksploatujących piec oraz odbywających w zakładzie praktykę uczniów szkoły przyzakładowej, którzy według twierdzeń obrony znaleźli się w pomieszczeniu bez uzasadnionej potrzeby. Rewizje jednak pomijają wszystkie zaniedbania, które doprowadziły do sytuacji zagrażającej życiu i zdrowiu ludzkiemu, a w konsekwencji do tragicznego w skutkach wypadku.
Nie trzeba dowodzić niezasadności tego rodzaju stanowiska. Z całą mocą należy jedynie podkreślić, że pozostawienie w użytkowaniu wadliwego, nie nadającego się do eksploatacji urządzenia, w tym wypadku skasowanego z tego powodu pieca, który powołana komisja poleciła przekazać na złom, jako całkowicie wyeksploatowanego, m. in. z powodu pęknięcia podstawy, przepalonych ścianek zbiornika oleju, przepalonych ścianek paleniska ulegającego wielokrotnie awariom, w tym również pożarowi, który stale narażał obsługujących go pracowników na niebezpieczeństwo utraty życia czy zdrowia, nie może obciążać odpowiedzialnością użytkowników, nawet w sytuacji, w której użytkownicy ci zdawali sobie sprawę z grożącego im niebezpieczeństwa, w szczególności że na skutek wadliwości użytkowanego pieca jego eksploatacja wymaga wyjątkowej ostrożności. Nie można bowiem powodować u użytkowników stałego napięcia w pracy i wymagać ustannego czuwania ze względu na niebezpieczeństwo, które zostało wywołane przez inne osoby, w tym wypadku przez kierownictwo zakładu i osoby z odpowiednich służb specjalnych.
Za dopuszczenie do eksploatacji niepełnowartościowego urządzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu ludzkiemu odpowiada nie osoba bezpośrednio urządzenie to obsługująca, która z reguły praktycznie nie ma prawa decyzji, lecz te osoby, które podjęły decyzję o dopuszczeniu takiego urządzenia, i te, które ją wykonują. Przy określeniu podstaw tej odpowiedzialności nie mogą mieć decydującego znaczenia wyłącznie przepisy dotyczące zakresu czynności dla poszczególnych stanowisk pracowniczych, lecz również faktyczny układ stosunków i warunki ukształtowane w zakładzie pracy.
Stwierdzić trzeba, że nie do przyjęcia jest zaprezentowana przez rewizję oskarżonego Józefa M. koncepcja odpowiedzialności dyrektora naczelnego, a zwłaszcza warunki i zakres tej odpowiedzialności. Według niej bowiem dyrektor naczelny zakładu praktycznie byłby osobą wyłączoną w każdym wypadku od odpowiedzialności karnej, niezależnie od charakteru i wagi nie dopełnionych obowiązków lub przekroczenia swych kompetencji, a także stopnia zawinienia, skoro kieruje on powierzonym mu zakładem za pośrednictwem swoich zastępców i podległych mu wyspecjalizowanych służb, do których w dodatku oskarżony - według twierdzeń zawartych w rewizji - miał pełne zaufanie. Nie może być kwestionowana zasada, w myśl której odpowiedzialność podległych pracowników, we właściwym zakresie ich działania, nie wyłącza odpowiedzialności kierownika zakładu za jego własne zawinione działanie. Takie wyłączenie odpowiedzialności nie byłoby zresztą zupełnie uzasadnione, zwłaszcza w sytuacji, gdy z pełną świadomością dopuszcza on do stosowania przez podległych mu pracowników niedozwolonych, sprzecznych z prawem praktyk, tym bardziej że praktyka tego rodzaju byłaby stosowana w wyniku jego poleceń.
Ani zaufanie do podległych pracowników, na które powołuje się rewizja, ani też zadania wiążące się z funkcją ogólnego kierownictwa nie zwalniają dyrektora naczelnego z obowiązku, określonego w dodatku zakresem jego czynności, właściwego zorganizowania pracy powierzonym mu zakładzie, a zwłaszcza zapewnienia bezpiecznych warunków pracy. Przeciwnie - nakazywały one potrzebę pozostawienia tych spraw w polu swego stałego zainteresowania, tym bardziej w sytuacji, gdy wielkość zakładu i istniejące w nim warunki możliwości tych nie przekraczały.
Motywy zaskarżonego wyroku dokładnie precyzują rodzaj zaniedbań oskarżonego Józefa M. i stanowisko to nie nasuwa zastrzeżeń, jako znajdujące pełne oparcie w powołanych w tym zakresie dowodach. W szczególności Sąd Wojewódzki przekonująco wykazał, na jakiej podstawie należało uznać, iż oskarżony Józef M. miał pełną orientację co do niesprawności i nieprzydatności eksploatowanego pieca oraz grożącego z jego strony niebezpieczeństwa. Stanowisko takie uzasadnia zwłaszcza to, że oskarżony Józef M. osobiście podpisał protokół wnioskujący kasację pieca, podpisał pismo do jednostki zwierzchniej o kasację, dekretował decyzję tejże jednostki o kasacji pieca i przesłał komplet dokumentów stwierdzających faktyczne dokonanie takiej kasacji, a jednocześnie wiedział, że piec ten był nadal przez okres około roku używany w zakładzie, czego osobiście był świadkiem, gdyż - jak sam wyjaśnił - raz w tygodniu wizytował poszczególne stanowiska pracy, słyszał o awariach tego pieca, wysłuchiwał skarg z tego powodu pracowników, którzy odmawiali zresztą dalszej jego obsługi.
W tych więc warunkach należy uznać za trafne stanowisko Sądu Wojewódzkiego, że oskarżony Józef M., będąc odpowiedzialny za całokształt pracy podległego mu zakładu, za prawidłowe gospodarowanie środkami trwałymi, w tym za eliminowanie z ruchu i kasowanie wyeksploatowanego sprzętu i urządzeń zakładu oraz za całokształt spraw związanych z bezpieczeństwem załogi, wiedział o tym, że kasacja pieca, przy jednoczesnej świadomości faktu nieotrzymania innego, jest fikcją i że piec ten jest nadal eksploatowany, zwłaszcza iż urządzenie służące do wulkanizacji w zakładzie remontującym pojazdy mechaniczne jest urządzeniem o zasadniczym dla zakładu znaczeniu. Tłumaczenie w tych warunkach o braku orientacji w tym zakresie ze strony oskarżonego nie może być uznane za przekonujące i mogące uchylić jego, jako dyrektora zakładu, odpowiedzialność za następstwa tak wadliwej praktyki.
Z tych względów należało podzielić stanowisko Sądu Wojewódzkiego, wyrażone w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że oskarżony mógł i powinien był przewidzieć, iż dalsza eksploatacja pieca skasowanego z powodów tu przedstawionych groziła eksplozją oraz zagrażała życiu i zdrowiu pracowników, i że między tego rodzaju zachowaniem oskarżonego a eksplozją istniał związek przyczynowy. Ta możliwość i powinność przewidywania wynikła więc przede wszystkim z tego, że oskarżony ten wiedział o niebezpiecznym wybrzuszeniu się zbiornika olejowego pod wpływem wzrostu temperatury, a więc o niebezpiecznym wzroście ciśnienia oleju, powodowanym brakiem ujścia (niedrożnością króćca). Nie wymaga w tych warunkach dodatkowych dowodów, że tego rodzaju wzrost ciśnienia, powodujący nawet widoczne odkształcanie grubej blachy, z której sporządzony był pojemnik olejowy, zawsze grozi wybuchem niebezpiecznym dla życia i zdrowia osób obsługujących tego rodzaju urządzenie. Nie może więc być wątpliwości, że oskarżony mógł i powinien przewidzieć rozsadzenie pieca oraz związane z tym niebezpieczeństwo dla przebywających w jego pobliżu osób i że przewidywanie uniknięcia tego rodzaju skutku było w opisanych warunkach bezpodstawne.
Również dokładnie i w sposób dostatecznie umotywowany przedstawiają motywy zaskarżonego wyroku zaniedbania pozostałych oskarżonych, wykazując przy tym istnienie związku między zaniedbaniami każdego z nich a eksplozją i tragicznymi jej następstwami.
Przytoczona, co do oskarżonego Józefa M., argumentacja odnosi się odpowiednio również do pozostałych oskarżonych, W związku z twierdzeniami zawartymi w rewizji tych oskarżonych należy odwołać się do zasługujących na podzielenie motywów wyroku Sądu Wojewódzkiego, a ponadto uzupełniając jedynie je stwierdzić, że za obowiązującą należy uznać zasadę, w myśl której polecenie czy decyzja zwierzchnika, której wykonanie prowadzi do popełnienia przestępstwa, a nie ulega wątpliwości, że zawinione sprowadzenie eksplozji materiałów łatwopalnych, zagrażające życiu lub zdrowiu ludzkiemu, stanowi przestępstwo, w żadnym wypadku nie chroni pracownika przed odpowiedzialnością.
Sąd Wojewódzki - jak to już stwierdzono - określił, na czym polegało niedopełnienie obowiązków przez poszczególnych oskarżonych, przy uwzględnieniu określającego ich obowiązki zakresu czynności. Zaniedbania te w sprawie niniejszej są rażące. Powołana do zbadania stanu pieca komisja stwierdziła jego katastrofalny stan i w konsekwencji konieczność jego złomowania oraz natychmiastowego wycofania z eksploatacji. Życie w dodatku ocenę tę potwierdziło. Piec bowiem psuł się dosyć często, pękło dno, a po jego wymianie uległo wybrzuszeniu pod wpływem wzrostu temperatury, co nie wymaga dowodów, iż groziło rozsadzeniem kotła i stanowiło stan zagrożenia dla osób znajdujących się w pobliżu, w końcu zaś doprowadziło do eksplozji.
Oceny nie zmienia opinia biegłych i wyniki ekspertyzy stwierdzające, że bezpośrednią przyczyną eksplozji było zatkanie tzw. króćca i że wiązało się to z zaniechaniem okresowego czyszczenia go w celu zapewnienia jego drożności. Rewizje dowodzą, że czynności tej zaniedbały osoby bezpośrednio obsługujące piec, pomijając jednak fakt, że czyszczenie tegoż króćca wymagało posiadania określonych narzędzi, jak np. tzw. "żmijki" lub co najmniej klucza, których osoby obsługujące piec nie posiadały, podobnie jak nie posiadały innych choćby najprostszych narzędzi. Rewizje pomijają również to, że uprzednio - w okresie pełniejszej sprawności pieca, w każdym razie jeszcze przed zakwalifikowaniem go do kasacji - jego konserwacją i czyszczeniem zajmowały się osoby z wyspecjalizowanych służb. Od pewnego jednak czasu zaniechano konserwacji w ogóle. Nie jest uzasadnione tu takie tłumaczenie, że zaniechanie to również obciąża osoby obsługujące piec, podobnie jak nie może usprawiedliwiać tego brak instrukcji obsługi, skoro uprzednio, nawet przy jej braku, konserwacji dokonywano. Ponadto brak instrukcji obsługi również nie może obciążać osób obsługujących piec, lecz kierownictwo zakładu i powołane do tego służby. Sąd Wojewódzki omawiając zaniedbania w tym zakresie poszczególnych oskarżonych wykazał konkretnie, w odniesieniu do poszczególnych osób, na czym te zaniedbania polegały, powołując przy tym określone dowody na poparcie swego stanowiska. Nie zostało ono przez rewizję skutecznie podważone. Wszystkie rewizje - podobnie jak i ustne wystąpienia obrońców oskarżonych przed Sądem Najwyższym - nie uwzględnił całokształtu materiału dowodowego sprawy, eksponując wyłącznie okoliczności korzystne dla oskarżonych
OSNKW 1981 r., Nr 10, poz. 58
Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN