Wyrok z dnia 2000-01-05 sygn. II KKN 391/99
Numer BOS: 2136099
Data orzeczenia: 2000-01-05
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt II KKN 391/99
Wyrok z dnia 5 stycznia 2000 r.
Jeżeli charakter informacji, jakie ma do przekazania prokuratorowi lub sądowi świadek anonimowy, jest tego rodzaju, że udostępnienie oskarżonemu i jego obrońcy treści zeznań tego świadka lub umożliwienie zadawania mu przez te strony pytań musi w sposób oczywisty prowadzić do faktycznego ujawnienia jego tożsamości, to powinnością właściwego organu procesowego jest rzetelne poinformowanie świadka anonimowego o tej sytuacji i uzyskanie jego zgody na jawne złożenie zeznań, a w razie braku takiej zgody pominięcie dowodu z jego zeznań złożonych anonimowo; utajnienie w całości lub w części treści zeznań świadka anonimowego byłoby naruszeniem prawa oskarżonego do obrony i tym samym uchybiało podstawowym regułom rzetelnego procesu.
Przewodniczący: sędzia SN P. Hofmański.
Sędziowie SN: A. Siuchniński (sprawozdawca), J. Szewczyk.
Prokurator Prokuratury Krajowej: A. Herzog.
Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 5 stycznia 2000 r. sprawy Roberta S. skazanego z art. 148 § 1 k.k. z 1969 r. i innych, z powodu kasacji, wniesionej przez obrońcę skazanego od wyroku Sądu Apelacyjnego w Ł. z dnia 16 marca 1999 r., utrzymującego w mocy wyrok Sądu Wojewódzkiego w Ł. z dnia 19 października 1998 r.
uchylił zaskarżony wyrok oraz utrzymany nim w mocy wyrok b. Sądu Wojewódzkiego w Ł. w odniesieniu do Roberta S. i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Ł. w tym zakresie (...).
Uzasadnienie
Wyrokiem byłego Sądu Wojewódzkiego w Ł. z dnia 19 października 1998 r. Jeremi J. i Robert S. uznani zostali za winnych tego, że w dniu 11 sierpnia 1996 r. w Łodzi, działając wspólnie i w porozumieniu, z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia Kazimiery B., a nadto z chęci osiągnięcia korzyści majątkowej, użyli wobec niej gwałtu polegającego na ściskaniu za kark, dociskaniu poduszką do twarzy oraz rzuceniu jej na łóżko, oraz doprowadzili pokrzywdzoną do stanu bezbronności krępując jej nogi i ręce sznurem, wkładając knebel w usta oraz przykrywając głowę poduszkami, powodując jej zgon na skutek uduszenia gwałtowanego i za tak przypisany czyn, wypełniający dyspozycje przepisów art. 148 § 1 i art. 210 § 1 w zw. z art. 10 § 2 k.k. z 1969 r., na podstawie art. 148 § 1 k.k. w zw. z art. 10 § 3 i art. 40 § 1 k.k. z 1969 r., przy zastosowaniu zasady wyrażonej w art. 4 § 1 k.k. z 1997 r. skazani zostali na kary po 14 lat pozbawienia wolności oraz pozbawienia praw publicznych na okresy po 2 lata. Nadto uznani oni zostali za winnych tego, że w dniu 13 sierpnia 1996 r. w Ł., działając wspólnie i w porozumieniu zabrali w celu przywłaszczenia mienie w postaci roweru "górskiego" marki Eurobic, wartości 580 zł, na szkodę nieletniego Tomasza K., przy czym działanie obu oskarżonych uznano za wypadek mniejszej wagi, co stanowiło występek określony w art. 203 § 2 k.k. z 1969 r., i za tak przypisany czyn, przy zastosowaniu reguły wyrażonej w art. 4 § 1 k.k. z 1997 r., każdy z nich skazany został na karę po 6 miesięcy pozbawienia wolności. Za zbiegające się przestępstwa wymierzono obu skazanym kary łączne po 14 lat pozbawienia wolności.
Apelację od opisanego wyroku wniósł, między innymi, obrońca oskarżonego Roberta S. (...).
Sąd Apelacyjny w Ł., wyrokiem z dnia 16 marca 1999 r., utrzymał zaskarżony wyrok w mocy.
Obrońca skazanego wniósł kasację. Zarzucił w niej rażące naruszenie prawa procesowego mogące mieć istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku, a w szczególności przepisów art. 6, 7, 184, 390 § 1 k.p.k. oraz art. 6 ust. 3 lit. d Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności przez oparcie ustaleń faktycznych, między innymi, na dowodzie utajnionym, nie znanym w całości skazanemu i obronie, i w konsekwencji rażące naruszenia prawa do obrony.
W następstwie tego zarzutu obrońca skazanego wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu kasacji obrońca skazanego wywiódł, że mógł zapoznać się jedynie z wyciągiem protokołu zeznań świadka anonimowego przed sądem, a więc nie z pełnym odpisem jego zeznań, z wyłączeniem jedynie informacji umożliwiających ustalenie tożsamości, a nadto zauważył, iż w aktach sprawy brakowało kart 196-206 lub ich uwierzytelnionych odpisów. Podniósł, że proces karny musi toczyć się bez "sekretów", zaś twierdzenie Sądu Apelacyjnego o tym, że wspieranie się zeznaniami świadka anonimowego należy uznać za czynność niekonieczną dla poczynienia nie budzących wątpliwości ustaleń faktycznych zawiera sądową ocenę wartości dowodowej zeznań świadka utajnionego, którą obrona akceptowałaby, bądź oceniałaby krytycznie, ale pod warunkiem, że cała treść zeznań świadka utajnionego byłaby obronie udostępniona. Zauważył nadto, że ocena wartości dowodowej zeznań tego świadka, a co za tym idzie ich wpływu na treść wyroku, inaczej oceniona została przez oba sądy orzekające merytorycznie, skoro Sąd Wojewódzki w Ł. (jako pierwszoinstancyjny) uznał, że "na ocenę wyjaśnień Roberta S. bardzo duży wpływ miały zeznania świadka incognito".
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Kasacja jest zasadna.
Założeniem podstawowym, mającym oparcie w treści art. 9, 87 ust. 1 oraz 91 ust. 1 i 2 Konstytucji RP z 1997 r., a prowadzącym do uznania zasadności kasacji, jest (przyjęty zresztą już wcześniej w orzecznictwie Sądu Najwyższego) pogląd, że unormowania Konwencji, jako stanowiące część krajowego porządku prawnego, podlegają bezpośredniemu stosowaniu w wewnętrznym porządku prawnym. Ujmując rzecz bardziej szczegółowo, oznacza to, że zasady rzetelnego procesu karnego określone w art. 6 Konwencji, wraz z odpowiednimi przepisami polskiej procedury karnej, stanowią standardy postępowania karnego, których przestrzegać zobowiązane są polskie sądy przy rozpoznawaniu spraw karnych. W kontekście niniejszej sprawy zaznaczyć przy tym trzeba, że zarówno zaskarżony kasacją wyrok, jak i utrzymany nim w mocy wyrok sądu pierwszej instancji zapadły po ratyfikacji przez Polskę Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, a także po wejściu w życie Konstytucji z 1997 r. i dlatego, w myśl tego, co już zostało powiedziane, należało przy jej rozpoznaniu wziąć pod uwagę treść podlegającego bezpośredniemu stosowaniu w stosunkach wewnętrznych art. 6 Konwencji. Otóż, przepis ten w ust. 3 określa zespół minimalnych gwarancji procesowych, które muszą być zachowane, aby proces karny mógł być uznany za rzetelny. Przepis ten stał się, rzecz oczywista, przedmiotem stosownej wykładni dokonywanej w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (Trybunał Strasburski). Nie ulega wątpliwości, że w krajowym orzecznictwie sądowym wolno sięgać po interpretację Konwencji, dokonywaną przez Trybunał. Nie jest to kwestionowane w orzecznictwie polskiego Sądu Najwyższego (zob. m.in. postanowienie z dnia 29 lipca 1997 r., II KKN 313/97, OSNKW 1997, z. 9-10, poz. 85, wyrok z dnia 11 stycznia 1991 r., II ARN 75/94 OSNAPUS 1995, z. 9, poz. 106, czy uzasadnienie zdania odrębnego z dnia 9 listopada 1999 r., II KKN 295/98, OSNKW 2000, z. 1-2, s. 81). Oczywiste jest jednak, że sąd krajowy nie jest wprost związany wykładnią dokonywaną w konkretnych sprawach przez Trybunał Strasburski, tym bardziej, że wykładnia ta w toku działalności orzeczniczej Trybunału ulega daleko idącym zmianom, jak np. w kwestii sposobu korzystania w postępowaniu karnym z dowodu z zeznań świadka anonimowego (podobnie Sąd Najwyższy we wspomnianym już uzasadnieniu "zdania odrębnego" do wyroku z dnia 9 listopada 1999 r.). Niemniej jednak zauważyć należy, iż analiza tego orzecznictwa właśnie w kwestii wykorzystania dowodu z zeznań świadka anonimowego (por. wyrok w sprawie Unterpretinger przeciwko Austrii z dnia 24 listopada 1986 r., Windisch przeciwko Austrii z dnia 27 września 1990 r., Kostowski przeciwko Holandii z dnia 20 listopada 1989 r. czy Ludi przeciwko Szwajcarii z dnia 15 czerwca 1992 r.) pozwala wyprowadzić kilka podstawowych, konsekwentnie prezentowanych dyrektyw odnoszących się do sposobu korzystania z dowodu ze "świadka anonimowego". U ich źródła leży przekonanie, iż zasady rzetelnego procesu sądowego wymagają zachowania równowagi pomiędzy interesami obrony a interesami świadka lub pokrzywdzonego. Do tych dyrektyw bezspornie należy ta, wedle której oskarżony i jego obrońca musi mieć zagwarantowane prawo do zadawania pytań świadkowi anonimowemu oraz mieć w toku procesu karnego stworzoną możliwość uzyskania odpowiedzi na te pytania. Orzecznictwo Trybunału znajduje dla niej oparcie w przepisie art. 6 ust. 3 Konwencji, gdzie pod lit. d zapisano, iż oskarżony musi mieć prawo do przesłuchania lub spowodowania przesłuchania świadków oskarżenia oraz żądania obecności i przesłuchania świadków obrony na takich samych warunkach, jak świadków oskarżenia. Ten ostatni przepis interpretuje się jako odnoszący się także do świadków anonimowych i stojący na przeszkodzie przeprowadzeniu dowodu z zeznań takich świadków bez umożliwienia obronie udziału w ich przesłuchaniu. Trzeba tu stwierdzić, że nawet jeśli niektóre z dyrektyw w zakresie "sposobu korzystania ze świadka anonimowego" ukształtowane w orzecznictwie Trybunału Strasburskiego mogą budzić wątpliwości co do tego, czy powinny być wprost i bez żadnych ograniczeń wykorzystywane w orzecznictwie krajowym, tak ta akurat z pewnością nie może budzić takich wątpliwości. Potrzeba zachowania minimalnego standardu koniecznego dla uznania procesu za rzetelny, którego granice wytycza postulat zapewnienia realności i skuteczności obrony, rozwiewa skutecznie te wątpliwości. Z kolei prawo do rzeczywistej obrony, które realizuje się m.in. poprzez stworzenie oskarżonemu i jego obrońcy możliwości zadawania świadkowi incognito pytań, w tym tych stwarzających szansę sprawdzenia wiarygodności świadka wymaga, rzecz jasna, by treść zeznań tego świadka została im, jako stronom, w całości ujawniona. Dlatego za niedopuszczalną i sprzeczną ze standardami rzetelnego procesu uznać należy powtarzającą się niekiedy (czego przykładem jest niniejsza sprawa) praktyka polegająca na utajnieniu względem oskarżonego i jego obrońcy części lub nawet całości zeznań świadka anonimowego. Praktyka taka jest zresztą sprzeczna z przepisami wewnętrznego prawa karnego procesowego. Może ona, co prawda, znajdować swoje wyjaśnienie w treści unormowań zawartych w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 15 listopada 1995 r., które w § 2 i 5 dzieliło dane umożliwiające ujawnienie tożsamości świadka na dane osobowe i okoliczności, które mogłyby umożliwić ujawnienie owej tożsamości, lub też w treści aktualnie obowiązujących unormowań zawartych w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 12 sierpnia 1998 r., gdzie w § 3 ust. 1 stwierdzono, iż z akt sprawy wyłącza się protokoły, a także inne dokumenty lub ich fragmenty umożliwiające ujawnienie tożsamości świadka. Jednakże oba wspomniane rozporządzenia posługują się pojęciami znacznie wykraczającymi poza granice delegacji ustawowej zawartej w dawniej obowiązującym art. 164a § 1 k.p.k. z 1969 r. oraz obecnie obowiązującym art. 184 § 6 pkt 2 k.p.k. Wszak oba te przepisy procedury karnej upoważniają organy administracji rządowej jedynie do określenia sposobu sporządzania, przechowywania i udostępniania protokołów zeznań zawierających wiadomości o świadku, którego dane, umożliwiające ujawnienie tożsamości, podlegają zachowaniu w tajemnicy, gdyż wprost stanowią, że zachowaniu w tajemnicy podlegają tylko dane umożliwiające ujawnienie tożsamości świadka. Zresztą, gdyby zawarta w nich delegacja ustawowa była szersza (taka, która np. uzasadniałaby treść przepisów zwartych w powołanych wyżej rozporządzeniach), to byłoby to sprzeczne z omówionymi już poprzednio strasburskimi standardami rzetelnego procesu. Nie powinno wobec tego ulegać wątpliwości, że przepisy obu rozporządzeń mogą być interpretowane tylko i wyłącznie przez pryzmat granic delegacji ustawowej wyznaczonej przez oba wspomniane przed chwilą przepisy procedury karnej, tj. art. 164 § 1 k.p.k. z 1969 r. i obecnie art. 184 § 6 pkt 2 k.p.k., tym bardziej, że są one przepisami niższej rangi (takiej ich interpretacji również nakazują dokonywać ogólne zasady wykładni prawa).
Analizując z punktu widzenia przedstawionych reguł sposób wykorzystania dowodu z zeznań świadka anonimowego w niniejszej sprawie, trudno nie zauważyć, iż nastąpiło to z rażącym uchybieniem prawa Roberta S. do rzetelnego procesu. Jest bowiem bezsporne, iż zarówno przed skazanym, jak i przed jego obrońcą utajniono w całości treść zeznań złożonych przez świadka anonimowego w postępowaniu przygotowawczym (wyłączając z materiału dowodowego k. 196-206), i to w sytuacji, gdy zeznania te, po ich odczytaniu, stały się podstawowym elementem jego zeznań złożonych w postępowaniu sądowym. Utajniono przed nimi także zasadniczą część zeznań złożonych przez świadka anonimowego w postępowaniu sądowym oraz nie umożliwiono im zadawania pytań temu świadkowi (co zresztą byłoby tylko próbą zachowania pozorów rzetelności procesu w sytuacji, gdy treść zeznań została utajniona). W tych warunkach stawiany w kasacji zarzut, podobnie zresztą jak ten stawiany w apelacji, okazał się być zasadny, i to niezależnie od tego, że w obu tych środkach odwoławczych błędnie powołano się na przepisy nowego kodeksu postępowania karnego. Wszak sąd pierwszej instancji w niniejszej sprawie procedował zasadnie (zgodnie z art. 8 przepisów wprowadzających kodeks postępowania karnego z 1997 r.) wedle przepisów kodeksu postępowania karnego z 1969 r. Niemniej jednak, wedle konsekwentnego orzecznictwa Sądu Najwyższego, także do tych przepisów, w zakresie standardów rzetelnego procesu, miały już zastosowanie jako obowiązujące bezpośrednio w prawie wewnętrznym przepisy Europejskiej Konwencji.
Stanowisko Sądu Apelacyjnego w Ł. odnoszące się do omawianej kwestii, a wyrażone w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, jest co najmniej niejasne. W uzasadnieniu swego rozstrzygnięcia Sąd Apelacyjny w Ł., odnosząc się do stawianego w apelacji zarzutu uchybienia zasadom przeprowadzenia dowodu z zeznań świadka anonimowego, wyraził następujący pogląd: "Posłużenie się w konkretnej sprawie dowodem z zeznań świadka anonimowego nie jest równoznaczne z jakąkolwiek promocją tego źródła dowodowego przed innymi. Kontradyktoryjna i prowadzona przy czynnym udziale stron postępowania kontrola dowodów, jako kanon procedury karnej, nie doznaje żadnych ograniczeń również i w tych sprawach. W sytuacji gdy depozycje świadka incognito nie stanowią rdzenia ustaleń faktycznych, a organ procesowy może z łatwością ustalenia te poczynić na podstawie innych dowodów osobowych i rzeczowych - utrwalonych z zachowaniem zasady jawności - to brak udostępnienia zainteresowanym stronom pełnej treści rzeczonego dowodu nie może być poczytany jako naruszenie prawa procesowego, mogącego mieć wpływ na treść orzeczenia". Próbując zrozumieć istotę tego wywodu, trzeba chyba przyjąć, iż uznano, że sąd pierwszej instancji, korzystając z dowodu z zeznań świadka anonimowego, dopuścił się pewnych uchybień w przeprowadzeniu tego dowodu, lecz uchybienia te nie miały wpływu na treść rozstrzygnięcia, skoro zeznania jego nie miały znaczenia dla dokonania w sprawie istotnych ustaleń mających znaczenie dla określenia odpowiedzialności karnej skazanego. Jeżeli jednak takie było rozumowanie sądu odwoławczego, to skąd zawarte w dalszej części uzasadnienia stwierdzenie o tym, iż nie zostało naruszone prawo skazanego do obrony? Wszak prawo to w sposób oczywisty zostało naruszone już poprzez fakt sprzecznego z przepisami procedury utajnienia przed nim części materiału dowodowego i uniemożliwienie zadawania świadkowi pytań (np. prowadzących do potwierdzenia okoliczności dla niego korzystnych), a naruszenie prawa do obrony zawsze (z uwagi na gwarantowaną konstytucyjnie rangę tego podstawowego prawa podmiotowego) jest uchybieniem mogącym mieć wpływ na treść orzeczenia. Twierdzenie, że nie można mówić o naruszeniu prawa skazanego do obrony wtedy, gdy ujawniona część materiału dowodowego - wedle organu oceniającego ten materiał - jest tak jednoznaczna, iż do skazania go musiałoby dojść i bez wykorzystania utajnionej części materiału dowodowego (np. zeznań świadka incognito), jest rażąco uproszczone i ignoruje gwarancyjną istotę prawa do obrony.
Niezależnie od tego analiza uzasadnienia zaskarżonego wyroku wskazuje, iż Sąd Apelacyjny zdaje się jednak prezentować pogląd natury ogólniejszej, dopuszczający możliwość utajnienia przed skazanym i jego obrońcą całości lub części zeznań świadka anonimowego, jeżeli ich udostępnienie miałoby prowadzić do "dekonspiracji świadka". Świadczy o tym wyraźnie następujący, acz błędny w świetle poprzednio przedstawionych rozważań, wywód "...gdy wstępna analiza dowodów zebranych w sprawie wskazuje, że spełnienie żądania udostępnienia treści zeznań świadka anonimowego oznaczałoby w praktyce jego identyfikację, z uwagi - chociażby - na drobiazgowość informacji, których dostarcza, to powinnością organu procesowego jest każdorazowe, skrupulatne rozważenie, czy prawo do obrony oskarżonego zostanie zachowane również w sytuacji, gdy protokół całości zeznań tego świadka nie zostanie udostępniony osobom uprawnionym do złożenia takiego żądania". Otóż, jest dokładnie przeciwnie: jeżeli charakter informacji, jakie ma do przekazania prokuratorowi lub sądowi świadek anonimowy, jest tego rodzaju, że udostępnienie oskarżonemu i jego obrońcy treści zeznań tego świadka lub umożliwienie zadawania mu przez te strony pytań musi w sposób oczywisty prowadzić do faktycznego ujawnienia jego tożsamości, to powinnością właściwego organu procesowego jest rzetelne poinformowanie świadka anonimowego o tej sytuacji i uzyskanie jego zgody na jawne złożenie zeznań, a w razie braku takiej zgody pominięcie dowodu z jego zeznań złożonych anonimowo; utajnienie w całości lub w części treści zeznań świadka anonimowego byłoby naruszeniem prawa oskarżonego do obrony i tym samym uchybiało podstawowym regułom rzetelnego procesu.
Naturalnie w obowiązującym systemie procedury karnej nie ma przepisu wprost nakazującego uzyskanie od świadka anonimowego zgody na jawne złożenie zeznań. Jednakże wymaganie utrzymania takiej reguły jawi się jako oczywistość, gdy zważyć, że uzasadnia je konieczność dochowania lojalności wobec świadka anonimowego przez organ procesowy akceptujący utajnienie jego zeznań. Ponadto trzeba zauważyć, iż ustawodawca nie mógł wprowadzić do procedury karnej przepisu statuującego obowiązek uzyskania zgody na jawne złożenie zeznań, bo przecież nie mógł zakładać wadliwej praktyki w zakresie sposobu przeprowadzenia dowodu z zeznań świadka anonimowego.
Niezależnie od przedstawionych uwag, w tej konkretnej sprawie nie jest tak, że zeznania świadka anonimowego - jak to chciałby widzieć sąd odwoławczy - są dowodem nie mającym znaczenia dla oceny pozostałych dowodów, a w szczególności dla oceny wiarygodności wyjaśnień skazanego Roberta S. Odmienne stanowisko w tej kwestii zajął zresztą sąd pierwszej instancji, stwierdzając wprost, iż zeznania świadka anonimowego miały duży wpływ na ocenę wyjaśnień Roberta S. Sąd Najwyższy po analizie zeznań tego świadka stwierdza, iż ta ostatnia ocena jest trafna. Sąd odwoławczy poza tym popadł w oczywistą sprzeczność, skoro z jednej strony przyjął istotne okoliczności faktyczne, o których zeznawał świadek anonimowy, za ustalone, a z drugiej nie dostrzegł, że zostały pozyskane w wyniku przeprowadzenia dowodu w sposób sprzeczny z podstawowymi regułami procedury (tj. naruszeniem prawa skazanego do obrony). Mało tego, zamiast przeprowadzić kontrolę oceny dowodów dokonanej przez sąd pierwszej instancji i prawidłowości ich uzyskania, do czego był powołany, po prostu samodzielnie i wbrew regule bezpośredniości dokonał własnej oceny tego dowodu w sposób, który ma cechy niedopuszczalnej arbitralności w sytuacji, gdy skazany i jego obrońca pozbawieni zostali możliwości polemiki z taką oceną wobec utajnienia przed nimi zeznań tego świadka i uniemożliwienia zadania mu stosownych pytań. W zaistniałym układzie dowodowym, jedyne, co powinien zrobić sąd odwoławczy, to uchylić zaskarżony wyrok i sprawę przekazać do ponownego rozpoznania w pierwszej instancji z zaleceniem ponownej oceny zeznań świadka anonimowego lub pominięcia tego dowodu i rozstrzygnięcia sprawy na podstawie pozostałych zebranych dowodów albo ujawnienia (za jego zgodą) tożsamości świadka anonimowego i jawnego przesłuchania go.
W tych warunkach, uwzględniając kasację, Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i utrzymany nim w mocy wyrok sądu pierwszej instancji w odniesieniu do skazanego Roberta S. Rozważając kwestię potrzeby uchylenia obu tych wyroków także w odniesieniu do skazanego Jeremiego J. - na podstawie art. 435 k.p.k. - Sąd Najwyższy uznał, iż nie ma takiej konieczności, skoro skazany ten ostatecznie pogodził się z ustaleniami sądu pierwszej instancji co do swego udziału w zdarzeniu, skarżąc w apelacji skazujący go wyrok tylko w zakresie przypisanej mu postaci winy.
OSNKW 2000 r., Nr 1-2, poz. 13
Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN