Wyrok z dnia 2010-09-30 sygn. III KK 161/10
Numer BOS: 1873164
Data orzeczenia: 2010-09-30
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt III KK 161/10
W Y R O K W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 30 września 2010 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Stanisław Zabłocki (przewodniczący)
SSN Tomasz Artymiuk
SSN Michał Laskowski
SSN Rafał Malarski (sprawozdawca)
SSN Jarosław Matras
SSN Józef Szewczyk
SSN Dariusz Świecki
Protokolant: Artur Kotowskiprzy udziale prokuratora Prokuratury Generalnej Aleksandra Herzoga
w sprawie R. K.,
skazanego z art. 4 pkt 1 dekretu z 26 października 1949 r. i art. 29 dekretu z 13 czerwca 1946 r.
po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 30 września 2010 r.,
kasacji, wniesionej przez Rzecznika Praw Obywatelskich
od postanowienia Najwyższego Sądu Wojskowego
z dnia 31 marca 1954 r., sygn. akt S (…),
utrzymującego w mocy wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego w G.
z dnia 26 lutego 1954 r., sygn. akt Sr (…),
uchyla zaskarżone postanowienie i utrzymany nim w mocy wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego w G. i uniewinnia R. K. od popełnienia przypisanych mu czynów, a kosztami procesu obciąża Skarb Państwa.
U Z A S A D N I E N I E
Wojskowy Sąd Rejonowy w G., wyrokiem z 26 lutego 1954 r., skazał R. K. na karę 4 lat więzienia za czyn z art. 4 ust. 1 dekretu z dnia 26 października 1949 r. o ochronie tajemnicy państwowej i służbowej (Dz. U. Nr 55, poz. 437) i na karę 3 lat więzienia za czyn z art. 29 dekretu z dnia 13 czerwca 1946 r. o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy Państwa (Dz. U. Nr 30, poz. 192 ze zm.) oraz wymierzył mu karę łączną 5 lat więzienia. Najwyższy Sąd Wojskowy, po rozpoznaniu w dniu 31 marca 1954 r. skargi rewizyjnej obrońcy, utrzymał w mocy zaskarżony wyrok.
Sąd Okręgowy w T., postanowieniem z 30 czerwca 2009 r., nie uwzględnił wniosku R. K. o stwierdzenie nieważności orzeczenia na podstawie art. 1 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (Dz. U. Nr 34, poz. 149 ze zm.).
Kasację od prawomocnego postanowienia Najwyższego Sądu Wojskowego złożył, w trybie art. 521 k.p.k., Rzecznik Praw Obywatelskich, zarzucając rażące i mające istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenie szeregu przepisów Kodeksu wojskowego postępowania karnego, polegające na skazaniu R. K. z art. 4 ust. 1 dekretu z 26 października 1949 r., pomimo wystąpienia okoliczności z art. 22 § 1 k.k. z 1932 r. (stanu wyższej konieczności), i z art. 29 dekretu z 13 czerwca 1946 r., pomimo braku w ustalonym zachowaniu znamion czynu zabronionego. W konsekwencji autor kasacji zażądał uchylenia orzeczeń sądów obu instancji i uniewinnienia R. K.
Obecny na rozprawie kasacyjnej prokurator Prokuratury Generalnej poparł wniosek o uchylenie zaskarżonego postanowienia i wyroku sądu a quo, jednakże był zdania, że postępowanie w zakresie czynu z art. 4 ust. 1 dekretu z 26 października 1949 r. należy umorzyć na podstawie art. 17 § 1 pkt 6 k.p.k., natomiast uniewinnienie powinno odnosić się do czynu zakwalifikowanego z art. 29 dekretu z 13 czerwca 1946 r.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Kasacja okazała się zasadna.
1. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że R. K. ujawnił wobec wielu osób fakt nawiązania formalnej współpracy z organami bezpieczeństwa. Oskarżony posunął się tu dalej: poinformował kolegów studentów o zleconych mu przez funkcjonariuszy bezpieczeństwa zadaniach oraz zdemaskował konkretne osoby, które - według jego najlepszej wiedzy - infiltrowały z ramienia aparatu bezpieczeństwa gdańskie środowisko akademickie.
Oceniając przypisane oskarżonemu zachowanie w płaszczyźnie stricte prawnej, wypadało zgodzić się ze skarżącym, że R. K. działał w granicach stanu wyższej konieczności (art. 22 k.k. z 1932 r., którego odpowiednikiem w k.k.W.P. był art. 20 § 1). Bezspornie wszak ustalone zostało w ramach jeszcze procesu z 1954 r., że ujawnił on objęte tajemnicą państwową informacje o agenturze penetrującej środowisko akademickie w celu uchronienia kolegów przed grożącymi im represjami za prezentowanie poglądów, które ówczesne władze uważały za wrogie i szkodliwe. Zgodnie z art. 168 k.p.k., który określa brane pod uwagę z urzędu bez ich udowadniania tzw. notoria powszechne (notoria non egent probatione), należało za powszechnie znany fakt historyczny, utrwalony w piśmiennictwie naukowym, uznać, że niebezpieczeństwo grożące wówczas ostrzeżonym przez oskarżonego osobom było zarówno realne, jak i bezpośrednie. Był to czas, gdy jedna nieostrożna i krytyczna wypowiedź na temat ustroju politycznego czy osób sprawujących władzę mogła pociągnąć za sobą natychmiastowe poważne konsekwencje, w tym również surową odpowiedzialność karną.
Nie ma potrzeby przytaczania argumentów, że dobro ratowane (bezpieczeństwo studentów, w tym ich wolność) miało w oczywistym stopniu większą wartość od dobra poświęconego. Z punktu widzenia założeń aksjologicznych, respektujących podstawowe prawa człowieka, chronione przez organa bezpieczeństwa państwowego sekrety o siatce agenturalnej w społeczności studenckiej, nastawionej na wykrywanie wszelkich niepodległościowych zachowań, nie przedstawiały w gruncie rzeczy jakiejkolwiek wartości.
Dobitnie w tym miejscu trzeba stwierdzić, że czyn R. K. zasługiwał na wysoką ocenę moralną. Był odruchem ze wszech miar szlachetnym, podyktowanym bezinteresowną troską o kolegów i narażającym go na dotkliwe represje ze strony organów państwa.
2. W pełni wypadało zgodzić się z autorem kasacji, że wypowiedzi R. K. już to w trakcie zajęć akademickich z marksizmu, już to poza zajęciami do kolegów, stanowiły wyraz jego osobistych zapatrywań, które mógł głosić w ramach korzystania z podstawowych swobód obywatelskich, deklarowanych przecież w obowiązującej wtedy Konstytucji PRL z 1952 r. Nawiasem mówiąc, wszystkie wypowiedzi oskarżonego, uznane przez sądy obu instancji za kłamliwe i przestępne, w całej rozciągłości odpowiadały prawdzie. W świetle wiedzy historycznej jego uwagi na temat przedwrześniowej Polski, roli KPP w okresie przedwojennym, niektórych przywódców komunistycznych czy potencjału militarnego Stanów Zjednoczonych Ameryki nie były fałszywe.
Zasadnie zatem utrzymał skarżący, że czyn oskarżonego (opisany zresztą w sposób wadliwy, gdyż wypadało przytoczyć choćby w formie skrótowej inkryminowane wypowiedzi sprawcy) nie zawierał znamion przestępstwa z art. 29 dekretu z 13 czerwca 1946 r.
3. Trudno tu powstrzymać się od konstatacji, że czyny oskarżonego, popełnione - jak napisano w uzasadnieniu pierwszoinstancyjnego wyroku – „z pobudek kontrrewolucyjnych” (k.79), nie tylko nie odznaczały się społeczną szkodliwością (niebezpieczeństwem) nawet w subminimalnym stopniu, ale wręcz przeciwnie – dobrze służyły obiektywnie rozumianemu interesowi społecznemu. Były przejawem sprzeciwu wobec totalitarnego systemu politycznego, który nie wahał się sięgać przy zwalczaniu niezależnych i niepodległościowych dążeń po najbardziej brutalne metody. Z tej jednak tylko przyczyny, a więc z braku cech karygodności, nie można było potraktować czynów oskarżonego jako nieprzestępnych. Chodziło o to, że obowiązujący w chwili czynów i procedowania Kodeks karny z 1932 r. stał na gruncie formalnej definicji przestępstwa (art. 1). Jakkolwiek w Kodeksie postępowania karnego z 1928 r., w wersji obowiązującej w czasie czynu i orzekania (t.j. Dz. U. Nr 40 z 13 września 1950 r., poz. 364), wprowadzono zapis dający podstawę do twierdzenia, że ujemna zawartość czynu w postaci jego społecznej szkodliwości wchodzi w skład struktury przestępstwa (art. 49 § 1 ), to jednak w niniejszej sprawie nie ten akt normatywny określał postępowanie karne. Toczyło się ono przed sądami wojskowymi według Kodeksu wojskowego postępowania karnego, a ten nie zawierał ani regulacji o podobnym czy identycznym brzmieniu co wskazany wyżej przepis, ani też nakazu odpowiedniego stosowania tego przepisu w procesie przed sądami wojskowymi.
4. W podsumowaniu wolno powiedzieć, podzielając w zasadniczym zakresie wywody Rzecznika Praw Obywatelskich, że w toku pierwszo- i drugoinstancyjnego postępowania doszło do rażącego naruszenia prawa, co miało istotny wpływ na treść rozstrzygnięcia (art. 523 § 1 k.p.k.). W tym stanie rzeczy Sądowi Najwyższemu nie pozostawało nic innego, jak tylko uchylić orzeczenia sądów obu instancji w całości i – uznając skazanie za oczywiście niesłuszne – uniewinnić oskarżonego (art. 537 § 2 k.p.k.).
O kosztach procesu orzeczono po myśli art. 632 pkt 2 k.p.k.
Treść orzeczenia została pozyskana od organu orzekającego na podstawie dostępu do informacji publicznej.