Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Wyrok z dnia 1968-06-04 sygn. I PR 175/68

Numer BOS: 1348161
Data orzeczenia: 1968-06-04
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt I PR 175/68

Wyrok z dnia 4 czerwca 1968 r.

Wynikłe z uszkodzenia ciała (choćby już wyleczone) ograniczenie wydolności pracy i utrudnienia w jej wykonywaniu, nie stanowiące podstawy do przyznania renty inwalidzkiej czy uzupełniającej, nie mogą być pominięte przy ocenie roszczenia z tytułu zadośćuczynienia i powinny mieć wpływ na jego wysokość.

Przewodniczący: sędzia J. Krzyżanowski (sprawozdawca). Sędziowie: K. Piasecki, A. Szczurzewski.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Jerzego K. przeciwko Spółdzielni Pracy Przewozowej i Produkcyjnej "W"., Skarbowi Państwa (Ministerstwu Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych), Jackowi P. i Wojciechowi W. o odszkodowanie, na skutek rewizji: powoda, pozwanego Skarbu Państwa (Ministerstwa Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych), Jacka P. i PZU od wyroku Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy z dnia 21 grudnia 1967 r.,

zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądzoną nim na rzecz powoda w pkt 1 sumę 107.100 zł z % obniżył do kwoty 35.600 zł z %;

oddalił w pozostałym zakresie rewizję pozwanych i interwenienta oraz w całości rewizję powoda.

Uzasadnienie

Powód Jerzy K. w związku z obrażeniami doznanymi w czasie wypadku drogowego w dniu 30.IX.1963 r., po sprecyzowaniu powództwa, domagał się zasądzenia od pozwanych solidarnie kwoty 186.700 zł oraz renty wyrównawczej po 1.600 zł miesięcznie. W dochodzonej kwocie mieszczą się m.in. następujące pozycje: 25.000 zł z tytułu zadośćuczynienia za cierpienia fizyczne i krzywdę moralną oraz 148.000 zł tytułem utraconych zarobków za 37 miesięcy, licząc po 4.000 zł miesięcznie. Wyliczając rentę wyrównawczą, powód przyjął wysokość swych zarobków przed wypadkiem na 8.000 zł i 20% trwałego inwalidztwa.

Pozwani nie uznali powództwa, przy czym Skarb Państwa (Ministerstwo Budownictwa i Przem. Mat. Bud.) przyznał okoliczności faktyczne podane przez powoda w pozwie i twierdził, że żądanie powoda jest zasadne i słuszne do wysokości 106.700 zł, pierwotnie określonej w pozwie.

Sąd Wojewódzki zasądził od wszystkich pozwanych solidarnie na rzecz powoda 107.100 zł z 8% od 13.VII.1964 r., a w pozostałej części powództwo oddalił i koszty procesu zniósł między stronami, orzekając jednocześnie o obowiązku ponoszenia przez strony opłat sądowych.

Według ustaleń wyroku, w dniu 30.IX.1963 r. powód został delegowany (w ramach pracy zleconej) przez Ministerstwo Budownictwa do Cementowni w G. Podróż odbywał samochodem "Wołga", prowadzonym przez pozwanego Jacka P. W drodze powrotnej do W. miał miejsce około godz. 21 wypadek drogowy w następujących okolicznościach. Pozwany P. prowadził samochód z szybkością 70 km/godz. Gdy podjeżdżał on do wzniesienia przy miejscowości G., ograniczył szybkość do 50 km/godz. i zmienił światła drogowe na światła mijane. Wjechał na szczyt wzniesienia i zauważył pojazd (z włączonymi światłami mijania) na przeciwko jego pojazdu w znacznej jeszcze odległości. Miał wrażenie, że samochód ten jedzie w przeciwnym kierunku, lecz jest bezsporne, że był to jugosłowiański samochód-cysterna, który zatrzymał się na szosie i swoją szerokością zajął około połowy szerokości drogi. Zjeżdżając ze wzniesienia P. liczył się z tym, że pojazdy będą się zaraz mijać, lecz nie tylko nie zmniejszył szybkości, ale zwiększył ją do ok. 80 km/godz.

W tym samym czasie w kierunku od Warszawy jechał samochód "Star", należący do pozwanej Spółdzielni "W" i prowadzony przez pozwanego Wojciecha W. Pojazd ten jechał z szybkością ok. 20 km/godz. Gdy W. zamierzał ominąć samochód-cysternę, zjechał na lewą część jezdni i nie upewnił się, czy z przeciwnej strony nie nadjeżdża jakiś pojazd. W momencie gdy "Star" wymijał cysternę, nadjechał z przeciwnej strony samochód "Wołga". P. zauważył samochód "Star" w ostatniej chwili, nie zmniejszył szybkości, ale dla uniknięcia zderzenia czołowego skręcił w prawo i uderzył silnie o przydrożne drzewo. "Star" natomiast zatrzymał się i tylko lekko otarł się o lewy bok "Wołgi". Na skutek uderzenia w drzewo pasażerowie "Wołgi", a w ich liczbie powód, odnieśli poważne obrażenia.

Na podstawie opinii powołanych w postępowaniu cywilnym biegłych B. i Z. Sąd Wojewódzki ustalił, że wypadek nastąpił z winy obu kierowców. W szczególności wina pozwanego P. polegała na tym, że jechał ze zbyt dużą szybkością, że zbliżając się do pojazdu, który zamierzał wyminąć, nie tylko nie zmniejszył szybkości, lecz jeszcze ją zwiększył. P. nie hamował także wówczas, gdy na torze jego jazdy była przeszkoda i gdy kwestia zderzenia była już niewątpliwa. Hamowanie w tym momencie wprawdzie nie mogło już doprowadzić do uniknięcia wypadku, lecz siła uderzenia byłaby mniejsza, a zatem i obrażenia pasażerów "Wołgi" nie byłyby tak ciężkie.

Sąd Wojewódzki podzielił obie te opinie biegłych Z. i B., jako oparte na pełnym materiale dowodowym i wyczerpująco analizujące przyczyny wypadku. Opinię innego biegłego, który w toku postępowania karnego (zakończonego umorzeniem z amnestii postępowania wszczętego przeciwko Wojciechowi W.) wyraził odmienny pogląd na winę P., Sąd uznał za niedostateczy dowód.

Wobec udowodnienia winy P. i W., zasadne okazało się roszczenie również przeciwko ich pracodawcom i właścicielom pojazdów mechanicznych (art. 134, 137, 145, 153, 157, 161 i 165 k.z.).

Według dalszych ustaleń wyroku, powód doznał w wypadku podwójnego złamania trzonu lewej kości udowej oraz stłuczenia lewego barku. W szpitalu przebywał od 1.X.1963 r. do 19.XII.1963 r. Dokonano mu zespolenia śródszpikowego gwoździem Küntchera z umocowaniem wolnego odłamu pętlą drutu.

Od 19.XII.1963 r. do 16.V. 1964 r. powód przebywał na leczeniu w Centrum Rehabilitacyjnym w K., gdzie wystąpiła u niego cukrzyca (którą miał już przed wypadkiem), powodująca wolniejszy przebieg leczenia. W tych okolicznościach Sąd Wojewódzki uznał za uzasadnione dostarczenie powodowi w okresie kuracji dodatkowego wyżywienia i lekarstw, których wartość określił: lekarstwa - na 8.100 zł, a koszty dożywiania przez 8 miesięcy - na 3.600 zł. Sąd uwzględnił też żądanie powoda zasądzenia mu zwrotu kosztów dojazdu jego żony do K. w kwocie 900 zł oraz równowartości zniszczonego garnituru w kwocie 3.000 zł.

W marcu 1966 r. powód ponownie przebywał w szpitalu dla usunięcia gwoździa "Kü-ntchera". Na podstawie opinii biegłych lekarzy: chirurga dra L. i neurologa dra A. N. Sąd Wojewódzki ustalił, że złamana kość zrosła się obecnie bez skrócenia kończyny i z zachowaniem prawidłowej osi anatomicznej. Utrzymuje się natomiast niewielkie ograniczenie ruchomości w lewym stawie kolanowym oraz niewielkie zaburzenie krążenia żylnego w obrębie podudzia lewego. Zmiany te są trwałe. Ograniczenia ruchowe nie stoją na przeszkodzie wykonywaniu przez powoda pracy przez kilka godzin dziennie w pozycji stojącej ani też nie wyłączają możliwości chodzenia po rusztowaniach. Jednakże u powoda wystąpiła też - jako bezpośredni skutek wypadku - nerwica pourazowa, która wyłącza pracę na wysokościach, a także chodzenie po rusztowaniach. Poza pobytem w zakładach leczniczych zamkniętych, powód był jeszcze przez 8 miesięcy niezdolny do pracy, a w związku z koniecznością usunięcia gwoździa "Küntchera", niezdolność do pracy przeciągnęła się o dalsze 3 miesiące. Łącznie więc powód był niezdolny do pracy przez 19 miesięcy.

Zarówno przed wypadkiem, jak i potem aż do chwili obecnej powód, dr inż. Jerzy K., jest zatrudniony jako adiunkt w Politechnice w W., skąd przez cały czas otrzymywał normalne wynagrodzenie. Poza tym powód pracował w innych zakładach, lecz już przed wypadkiem z prac tych zrezygnował. Doraźnie w 1962 r. miał wykłady na kursach, czego jednak nie można traktować jako stałego źródła zarobków. Również do stałych zarobków nie można zaliczyć sporadycznie otrzymywanych nagród. Powód jest członkiem Towarzystwa Naukowego Ekspertów Budownictwa i w ramach działalności tego Towarzystwa opracował szereg ekspertyz budowlanych i z tego tytułu otrzymywał przeciętnie miesięcznie 2.000 zł netto. Do wykonania znacznej części ekspertyz konieczne są oględziny konstrukcji i związane z tym chodzenie po rusztowaniach. Powód współpracował też z wydawnictwem "Arkady" i z honorariów autorskich otrzymał: w 1962 r., 7.084 zł, a w 1963 r. 23.735 zł. Po wypadku "Arkady" wydały dwie prace naukowe powoda. Sąd Wojewódzki uznał, że przeciętnie z tytułu współpracy w "Arkadach" i w Towarzystwie Naukowym Ekspertyz Bud. powód osiągnął łącznie 3.500 zł miesięcznie. Skoro zatem przez 19 miesięcy nie był on zdolny do pracy, to za utracone zarobki należy mu się odszkodowanie w kwocie 66.500 zł.

Dalsze roszczenia odszkodowawcze uznał Sąd Wojewódzki za niezasadne. Powód bowiem nie utracił możliwości wykonywania prac zleconych. Wprawdzie nie może on brać udziału w wizjach i chodzić po rusztowaniach, ale może wykonywać inne ekspertyzy, które nie wymagają chodzenia po rusztowaniach. Ponadto nic nie stoi na przeszkodzie, żeby powód nadal publikował swe prace w "Arkadach". Poza tym powód może wykonywać inne prace dodatkowe, np. w biurach projektów, co da mu zarobek nie mniejszy niż uzyskiwany w T.N.E.B. Wreszcie fakt, że biegli określili trwałe inwalidztwo powoda na 20%, nie daje podstawy do mechanicznego obliczenia renty wyrównawczej. Skoro możliwości zarobkowe powoda nie uległy zmniejszeniu, brak podstaw do zasądzenia renty.

Bezsporne jest, że powód otrzymał z PZU odszkodowanie w kwocie 63.000 zł. Na skutek wypadku powód przerwał swą pracę nad rozprawą habilitacyjną, co opóźnia znacznie jego awans naukowy. Stanowi to znaczną krzywdę moralną. Mając na uwadze nadto nasilenie cierpień fizycznych doznanych przez powoda, Sąd Wojewódzki uznał, że po uwzględnieniu odszkodowania z PZU przysługuje powodowi z tytułu zadośćuczynienia z art. 165 k.z. kwota 25.000 zł.

Wyrok ten zaskarżył powód, domagając się w rewizji jego zmiany i zasądzenia odszkodowania za utratę zarobków dodatkowych po 3.500 miesięcznie za okres nie 19 miesięcy (jak przyjął Sąd Wojewódzki), lecz za okres 32 miesięcy, oraz renty wypadkowej po 1.600 zł miesięcznie od 1.VI.1966 r.

Rewizję od wyroku złożył również współpozwany Jacek P., zarzucając sprzeczność istotnych ustaleń Sądu z treścią zebranego materiału przez przyjęcie, że Jacek P. też ponosi odpowiedzialność za wypadek, oraz obrazę art. 5 k.c. przez zasądzenie na rzecz powoda 107.100 zł bez uwzględnienia, że PZU świadczył już na rzecz powoda poza procesem przeszło 96.500 zł.

W terminie otwartym (art. 76 i 77 § 2 k.p.c.) zgłosił do sprawy interwencję uboczną po stronie pozwanych Państwowy Zakład Ubezpieczeń, łącząc z wstąpieniem do sprawy wniesienia rewizji od wyroku Sądu Wojewódzkiego. W rewizji tej twierdził, że wypłacił powodowi z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z ruchu pojazdów mechanicznych kwotę 96.715 zł i w związku z tym wnosi o zmianę wyroku i oddalenie powództwa, gdyż wypłacona powodowi kwota wyrównuje w całości poniesione przez niego szkody.

Wreszcie rewizję od wyroku wniósł również Skarb Państwa (Ministerstwo Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych) z wnioskiem i uzasadnieniem analogicznym jak PZU.

Sąd Najwyższy z mocy art. 385 § 2 k.p.c. przeprowadził uzupełniające dowody z akt szkodowych Państwowego Zakładu Ubezpieczeń oraz ze złożonych przez tenże Zakład dowodów wypłaty powodowi łącznej sumy 96.715 zł, z której kwota 96.500 zł przypada na zaspokojenie tych samych roszczeń, które zostały uwzględnione w zaskarżonym wyroku. Tak więc kwota 96.500 zł miała wyrównać pretensje powoda o zadośćuczynienie (25.000 zł), za utratę zarobków (60.000 zł) za lekarstwa (5.000 zł), za dodatkowe wyżywienie (3.600 zł) za zniszczony garnitur (3.000 zł) i zwrot kosztów dojazdu do K. żony powoda (900 zł).

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Co do rewizji pozwanych.

Ustalenia Sądu Wojewódzkiego w kwestii winy pozwanego P. za spowodowanie wypadku są zgodne - wbrew twierdzeniu skarżącego - z zebranym w sprawie materiałem i oparte, zgodnie z art. 233 § 1 k.p.c., na prawidłowo ocenionych dowodach, jakimi w konkretnej sprawie są dwie opinie dwóch biegłych z zakresu ruchu drogowego i spraw samochodowych, powołanych kolejno na wniosek pozwanych wobec wątpliwości, jakie mogła nasuwać opinia trzeciego biegłego, złożona przedtem w toku dochodzenia karnego. Skarżący dopatruje się uchybienia procesowego Sądu w tym, że mimo iż ta pierwsza opinia ze sprawy karnej nie stwierdziła po stronie P. naruszenia przepisów o ruchu na drogach publicznych, nie zarządzono konfrontacji wszystkich biegłych. Istotnie, opinie biegłych Z. i B., jeśli chodzi o ocenę zachowania się Jacka P., wypadły odmiennie aniżeli wypowiedź biegłego w dochodzeniu karnym. Jednakże Sąd Wojewódzki (ani też biegły Z.) nie pominął w swych rozważaniach wypowiedzi biegłego w sprawie karnej, lecz poddał ją swej ocenie na równi z późniejszymi opiniami Z. i B. i uzasadnił przewagę, którą dał owym późniejszym opiniom, tym, że opinia złożona w toku postępowania karnego nie stanowi dostatecznego dowodu, natomiast dwie późniejsze opinie są oparte na pełnym materiale dowodowym i analizują wyczerpująco przyczyny wypadku.

Można mieć wątpliwości, czy uzasadnienie to nie jest zbyt lakoniczne, nie można jednak w świetle materiału sprawy odmówić mu słuszności. Zważyć bowiem należy, że wypowiedź pierwszego biegłego złożona została we wstępnym stadium dochodzenia, gdy stan faktyczny nie był jeszcze dokładnie znany, przy czym, pogląd tego biegłego dotyczący oceny zachowania się pozwanego P. nie zawiera żadnego bliższego uzasadnienia.

Inaczej przedstawiają się opinie pozostałych dwóch biegłych, sporządzone po zapoznaniu się z aktami sprawy karnej, po dokonaniu oględzin miejsca wypadku i po sporządzeniu szkicu i zdjęć tego miejsca oraz po uwzględnieniu zeznań świadków i stron przesłuchanych w toku postępowania cywilnego. Jak to trafnie podkreśla Sąd Wojewódzki, obie te opinie, odmiennie niż opinia w sprawie karnej, w sposób wyczerpujący opisują i analizują przyczyny i przebieg wypadku drogowego, przy czym wnioski tych biegłych są przekonywające i zgodne ze sobą w ostatecznym wyniku. Nadmienić należy, że podczas przesłuchania tych biegłych na ostatniej rozprawie w Sądzie Wojewódzkim żadna ze stron nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń co do treści ich opinii ani też nie wnosiła o ich konfrontację z biegłym w sprawie karnej.

Ocena mocy dowodowej opinii biegłych należy do Sądu pierwszej instancji i nie ulega kontroli rewizyjnej, jeżeli jest zgodna z okolicznościami sprawy, co - jak wykazano wyżej - ma miejsce. Dlatego też zarzut wadliwości ustaleń Sądu co do winy pozwanego P. nie mógł być uwzględniony.

Natomiast uzasadniony jest dalszy zarzut rewizji tego pozwanego (oraz analogiczne zarzuty rewizji współpozwanego Skarbu Państwa i interwenienta ubocznego) naruszenia art. 157 k.z. przez zasądzenie dla powoda nadmiernej kwoty odszkodowania, bo bez należytego rozważenia, że szkoda powoda w znacznym stopniu została mu już wyrównana przez PZU.

Zauważyć przy tym należy, że uchybienie powyższe nie może obciążać Sądu I instancji, gdyż wynikło przede wszystkim wskutek późnego przystąpienia do sporu interwenienta (PZU zawiadomiono o procesie już 8.IV.1966 r.) oraz wskutek związanego z tym braku właściwych informacji i dowodów co do wysokości i tytułu wypłat dokonanych przez PZU. Spowodowało to błędne przyjęcie przez Sąd, że kwota 63.000 zł, o której zeznał powód, została mu wypłacona na poczet zadośćuczynienia, a w konsekwencji - uwzględnienie tej sumy tylko przy określeniu zadośćuczynienia podlegającego zasądzeniu.

Ponieważ rewizje pozwanych zawierają w sobie również zarzut zasądzenia nadmiernych kwot, Sąd Najwyższy dokonał kontroli orzeczenia Sądu z punktu widzenia art. 157 k.z. w stosunku do wszystkich zgłoszonych przez powoda żądań.

Przede wszystkim należy zauważyć, że wszyscy skarżący, jakkolwiek ogólnie kwestionują wysokość zasądzonych kwot ponad sumy wypłacone przez PZU, to jednak niczym nie uzasadniają swego stanowiska i nie przytaczają argumentów, które mogłyby wskazywać na trafność ich zarzutów. Dotyczy to pozycji odszkodowań ustalonych jako należne powodowi z tytułu: a) utraty zarobków w okresie 19 miesięcy choroby w kwocie 66.500 zł, b) lekarstw w kwocie 8.100 zł, c) dodatkowego wyżywienia w kwocie 3.600 zł, d) równowartości zniszczonego garnituru w kwocie 3.000 zł oraz e) kosztów dojazdów żony w sumie 900 zł.

Orzeczenie w tym przedmiocie, dotyczące łącznej kwoty 82.100 zł, nie budzi żadnych zastrzeżeń i powinno być uznane za prawidłowe z przyczyn wskazanych w uzasadnieniu wyroku.

Natomiast należy podzielić jako uzasadnione i trafne stanowisko wszystkich skarżących, że określenie wysokości ewentualnie przypadającego dla powoda zadośćuczynienia na przeszło 80.000 zł narusza art. 165 § 1 k.z. i jest oczywiście wygórowane.

Przy określaniu w konkretnej sprawie zadośćuczynienia Sąd Najwyższy wziął pod uwagę z jednej strony zakres cierpień fizycznych i psychicznych powoda związanych z wypadkiem, dwukrotnymi zabiegami operacyjnymi i okresem rekonwalescencji, jak również trwałe skutki wypadku w postaci nieznacznego ograniczenia ruchomości lewej kończyny dolnej, które jakkolwiek nie wpływają na zdolność zarobkową powoda, to jednak utrudniają mu uzyskiwanie zarobków przez ograniczenie zakresu prac dostępnych dla niego (przeciwwskazanie prac na wysokościach). Wynikłe z uszkodzenia ciała (choćby już wyleczone) ograniczenie wydolności pracy i utrudnienia jej wykonywania, nie stanowiące podstawy do przyznania renty inwalidzkiej czy uzupełniającej, nie mogą być pominięte przy ocenie roszczenia z tytułu zadośćuczynienia i powinny mieć wpływ na jego wysokość.

Z drugiej strony mając na względzie, że trwałe skutki wypadku są nieznaczne oraz że wysokość zadośćuczynienia powinna być umiarkowana, należało uznać kwotę 50.000 zł za stosowną sumę pieniężną w rozumieniu art. 165 § 1 k.z.

Łącznie więc uzasadnione pretensje powoda z tytułu odszkodowania za wypadek z dnia 30.IX.1963 r. powinny być limitowane kwotą 132.100 zł (82.100 + 50.000). Ponieważ jest poza sporem, że na zaspokojenie tych pretensji PZU wypłaciło powodowi kwotę 96.500 zł - podlega zasądzeniu na rzecz powoda jedynie kwota 35.600 zł, a nie 107.100 zł.

Sąd Najwyższy uznając, że w zakresie omówionych roszczeń odszkodowawczych powoda nie ma uchybień procesowych, lecz zachodzi naruszenie prawa materialnego (art. 157 k.z.), z mocy art. 390 § 1 k.p.c. zmienił zaskarżony wyrok w części zasądzającej i obniżył przyznaną powodowi kwotę do sumy 35.600 zł z %, a w pozostałej części rewizję pozwanych i interwenienta oddalił (art. 387 k.p.c.). Z mocy art. 384 k.p.c. Sąd Najwyższy z urzędu rozpoznał sprawę również i w stosunku do pozwanych Wojciecha W. i Spółdzielni "W.", którzy wyroku nie zaskarżyli - a to ze względu na ich odpowiedzialność solidarną z pozostałymi współpozwanymi.

Co do rewizji powoda.

Wysunięty w rewizji zarzut, że należało zasądzić na rzecz powoda wyrównanie za niemożność uzyskania zarobków dodatkowych za czas 32 miesięcy (a nie 19), i to do dnia 31.V.1966 r., jest nieuzasadniony. Stan faktyczny sprawy, jeśli chodzi o okoliczności mające istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia w zakresie tego orzeczenia, został ustalony prawidłowo, bez dopuszczenia się przez Sąd Wojewódzki uchybień procesowych. W szczególności na podstawie opinii biegłych lekarzy - którzy stwierdzili, że po opuszczeniu Ośrodka w K. powód był jeszcze przez 8 miesięcy niezdolny do normalnej pracy, a następnie przez 3 miesiące po zabiegu usunięcia pętli drutu i gwoździa Küntchera - mógł Sąd Wojewódzki niewadliwie ustalić, że ograniczenie możliwości osiągnięcia dochodów z zatrudnienia dodatkowego (poza Politechniką) nie przekraczało 19 miesięcy (8 miesięcy, od wypadku do opuszczenia K. 8 i 3 miesiące). Ustalenia tego nie podważa powołane w rewizji zaświadczenie Prezydium Dzielnicowej Rady Narodowej w W. z 6.XII.1965 r., że powód do dnia 6.VI.1966 r. nie może chodzić po rusztowaniach budowlanych i terenie przekopanym. Jak bowiem wynika z uzasadnienia wyroku, Sąd Wojewódzki przyjął, że powód na stałe (a nie tylko do 6.VI.1966 r.) nie będzie mógł wykonywać pracy na wysokościach, co jednak nie ogranicza jego możliwości zarobkowych związanych z praca naukową lub opiniodawczą, nie wymagających chodzenia po rusztowaniach. Bezzasadność tego zarzutu wynika ponadto z zeznania samego powoda, który stwierdził, że po chorobie przystąpił do pracy w końcu czerwca 1964 r.

Również nieuzasadniony jest drugi zarzut rewizji dotyczący oddalenia żądania powoda o zasądzenie renty uzupełniającej, oparty tylko na twierdzeniu, że wobec ustalonego przez biegłych inwalidztwa w 40% należy się powodowi renta uzupełniająca w tym samym stosunku, obliczona od jego zarobków dodatkowych w kwocie 3.500 zł.

Należy podzielić jako trafne stanowisko Sądu Wojewódzkiego, że w razie nieznacznego tylko inwalidztwa, nie mającego istotnego wpływu na osiągany po wypadku zarobek poszkodowanego, nie ma podstaw do przyznania renty uzupełniającej z art. 161 k.z. Zadaniem bowiem tej renty, jak to wyraźnie wynika z brzmienia art. 161 § 2 in fine k.z., jest wyrównanie rzeczywistej szkody wynikającej ze zmniejszenia zarobków.

Jeśli zarobki się nie zmniejszyły w porównaniu ze stanem sprzed wypadku, nie ma szkody podlegającej wyrównaniu w formie renty.

Pewne zmniejszenie wydajności pracy i utrudnienie w jej wykonywaniu uwzględniono przy określaniu zadośćuczynienia.

Należy w tym miejscu zauważyć, że niezależnie od błędności zasadniczego poglądu rewizji, że nieznaczne nawet inwalidztwo uzasadnia zawsze przyznanie renty, nawet gdyby pozostawało bez wpływu na zdolność zarobkową poszkodowanego, wadliwy jest także dalszy wniosek skarżącego, że skoro z punktu widzenia chirurgicznego po wyjęciu gwoździa i drutu zostanie 10-15% kalectwa (a z punktu widzenia neurologicznego 20%), to dla ustalenia ogólnej niezdolności do pracy należy zawsze zsumować wyniki obu tych twierdzeń. W pewnych wypadkach może być tak, lecz nie jest to regułą i najczęściej ocena ogólnego ograniczenia zdolności wypada poniżej sumy tych dwóch elementów.

Chybione jest również powołanie się rewizji na ocenę stopnia inwalidztwa dokonaną przez lekarzy zaufania PZU. Pomijając już to, że orzeczenie tych lekarzy nie wiążą sądu w postępowaniu cywilnym, nie mogło ono być decydujące również z tych względów, że wydane zostało w dniu 5.VI.1964 r., a więc w pierwszym okresie choroby, gdy ostateczne skutki wypadku i kuracji nie były jeszcze znane.

Podkreślić wreszcie należy, że biegły neurolog A.N. odnosi 20% inwalidztwa powoda tylko do pracy na wysokościach, stwierdzając wyraźnie, że "wydolność powoda ograniczona jest tylko odnośnie pracy na wysokościach" oraz że "praca naukowa powoda nie powinna stwarzać warunków neurogennych i nie powinna być ograniczona".

W świetle przytoczonych rozważań, skoro skarżący nie podważa skutecznie podstawowego dla rozstrzygnięcia ustalenia Sądu, że po wypadku (oprócz oczywiście 19 miesięcy choroby) możliwości zarobkowe powoda nie uległy zmniejszeniu - oddalenie żądania zasądzenia renty uzupełniającej jest prawidłowe i nie narusza art. 161 § 2 k.z.

Nadmienić należy, że w świetle dołączonych akt PZU ustalenie to znajduje potwierdzenie w materiale sprawy. Według nie kwestionowanych ustaleń wyroku, stały dochód powoda przed wypadkiem wynosił w stosunku rocznym łączną kwotę 79.200 zł (Politechnika 3.100 X 12, PZU + 3.500 X 12 zarobki dodatkowe w "Arkadach" i "Towarzystwie Naukowym Eksperymentów Budownictwa").

Natomiast jak wynika z pisma Wydawnictwa "Arkady" z 18.XI.1966 r. oraz pisma Politechniki z 21.X.1966 r., stałe dochody powoda w 1964 r. i 1965 r. kształtowały się na poziomie wyższym niż przed wypadkiem. Tak więc w 1964 r. powód osiągnął 82.594 zł ("Arkady": 28.614 + 16.780 za zlecone prace w gospodarstwach pomocniczych + 37.200 pobory w Politechnice), a w 1965 r. już 86.398 zł ("Arkady" 30.418 zł prace zlecone w gospodarstwach 17.040, pobory w Politechnice 38.940).

Z tych względów skoro zarzuty rewizji powoda okazały się nieuzasadnione, rewizję należało oddalić (art. 387 k.p.c.).

OSNC 1969 r., Nr 2, poz. 37

Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.