Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Wyrok z dnia 1966-01-22 sygn. I CR 312/65

Numer BOS: 1092438
Data orzeczenia: 1966-01-22
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt I CR 312/65

Wyrok z dnia 22 stycznia 1966 r.

Orzeczenie sądu uwzględniające powództwo kobiety o zaprzeczenie jej macierzyństwa dotyczy m.in. praw stanu cywilnego powódki. Oznacza to, że ma ona interes prawny w uzyskaniu takiego rozstrzygnięcia.

Przewodniczący: sędzia Z. Masłowski. Sędziowie: J. Ignatowicz (sprawozdawca), W. Orlicki.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Janiny J. przeciwko Marcinowi Janowi S. o zaprzeczenie macierzyństwa, na skutek rewizji powódki od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu z dnia 29 kwietnia 1965 r.,

zaskarżony wyrok zmienił i ustalił, że pozwany Marcin Jan S., zapisany do aktu urodzenia sporządzonego przez Urząd Stanu Cywilnego w W. jako Marcin Jan J., syn Karola Gustawa J. i jego żony Janiny Heleny J., z domu G., urodzony w dniu 16 grudnia 1942 r. - nie jest synem powódki Janiny Heleny J. i jej zmarłego męża Karola Gustawa J.

Uzasadnienie

Wyrokiem z dnia 29 kwietnia 1965 r. Sąd Wojewódzki w Poznaniu oddalił powództwo Janiny J. o zaprzeczenie jej macierzyństwa w stosunku do pozwanego Marcina Jana S., ustalając następujący stan faktyczny:

W okresie okupacji, znany na terenie miasta P., dziś już nieżyjący, lekarz pediatra Karol Gustaw J. został wysiedlony i wraz z rodziną zamieszkał w W. Tamże żona jego, powódka Janina J., urodziła w dniu 16 grudnia 1942 r. córkę Marię Teresę J. Pomimo to w czasie przeprowadzania przez Niemców pacyfikacji Zamojszczyzny powódka wraz z mężem powzięła decyzję przyjęcia na wychowanie bezdomnego dziecka.

Udała się więc do Zakładu dla Sierot imienia ks. Baudouina i tam wybrała niemowlę, na które zwróciła uwagę sekretarka Zakładu twierdząc, że dziecko to źle się chowa.

O wyborze dziecka zawiadomiła swego męża, który wraz z koleżanką, również lekarką, udał się do Zakładu i stamtąd dziecko po zbadaniu zabrał. Dziecko w tym czasie, według wypowiedzi powódki, już siedziało i mogło mieć około czterech miesięcy. Dziecko to przez męża powódki, Karola Gustawa J., zostało zgłoszone w urzędzie stanu cywilnego (w kościele św. Józefa na W.) jako dziecko powódki i jej męża, urodzone jako bliźniak w dniu 16 grudnia 1942 r. razem z córką powódki, Marią Teresą.

Powódka traktowała swego wychowanka jak swego syna, nie czyniąc żadnej różnicy między nim a córką. Fakt przyjęcia pozwanego na wychowanie pozostał też nawet dla najbliższego otoczenia tajemnicą i wiedziało o nim tylko około pięciu osób, w tym starsza córka, Joanna, która w czasie urodzenia siostry Marii miała 14 lat. Pozwany więc wychowywał się w domu małżonków J. jako ich syn i Marię Teresę J. traktował jako swą rzeczywistą siostrę. Pozwany traktował powódkę i nadal traktuje jako swą rzeczywistą matkę.

Również powódka, jak to sama przyznała, kochała pozwanego jak swe własne dziecko i nadal jeszcze żywi do niego najżywsze uczucie. Pozwany nadal uważa dom powódki za swój dom rodzinny, odwiedzając go, w zależności od czasu, kilka razy w tygodniu.

Pozwany również nadal rzekomą bliźniaczkę Marię Teresę uważa za swą siostrę, a ta, jak wynika z wyjaśnień powódki, o faktycznym stanie rzeczy dowiedziała się ona dopiero po wytoczeniu powództwa. O macierzyńskim uczuciu powódki do pozwanego świadczy fakt, że rozdzielając swą posiadłość pod Poznaniem, darowała równy obszar gruntu swym córkom Joannie i Marii oraz pozwanemu Marcinowi wydzielając każdemu z nich obszar 3.000 m2.

Nawet w czasie, gdy pozwany znalazł się w zakładzie wychowawczym, odwiedzał powódkę i jej dom. W tym stanie rzeczy pozwany (na rozprawie) posiadał moralne uprawnienie do złożenia oświadczenia tej treści, że nawet w wypadku uznania przez Sąd, że nie jest synem powódki, będzie nadal traktował powódkę jako swą matkę.

Mając te ustalenia faktyczne na uwadze, Sąd Wojewódzki podkreślił, że zgodnie z ustalonym orzecznictwem w sprawach o prawa stanu nie ma zastosowania art. 3 p.o.p.c. (obecnie art. 5 k.c.) i że w sprawach tych nie może nastąpić oddalenie powództwa z powołaniem się na naruszenie zasad współżycia społecznego. Mimo to Sąd Wojewódzki powództwo oddalił z przyczyn następujących:

Proces o zaprzeczenie macierzyństwa jest procesem ustalającym (art. 189 k.p.c.), w którym strona powodowa musi wykazać interes prawny w ustaleniu stosunku prawnego czy prawa. Sąd Wojewódzki nie dopatrzył się takiego interesu po stronie powódki.

W sprawie niniejszej interesy obu stron nie są sobie przeciwstawne, lecz przeciwnie, są ze sobą zbieżne. Powódka nadal żywi do pozwanego - choć ten prawdopodobnie swym zachowaniem się, a w szczególności niechęcią do nauki sprawił jej przykrości - najżywsze uczucie.

Nie są to puste słowa, bo uczucie to powódka okazała tak przy rozdziale swego majątku, jak i przy składaniu swych zeznań na rozprawie. Pozwany prawdopodobnie w wieku swego dojrzewania sprawił zawód swej przybranej matce, przy czym oddźwięk tego zawodu znajduje swój wyraz w zmianie przez niego nazwiska, lecz obecnie - po uzyskaniu wieku dojrzałego - chce nadal uchodzić za syna powódki, czemu dał wyraz w swych zeznaniach.

Powódka, wytaczając powództwo, kierowała się motywami tylko jej znanymi, lecz biorąc pod uwagę treść jej wyjaśnień, przyjąć można za pewne, że nie zamierzała pozwanemu wyrządzić krzywdy, nawet w sensie moralnym. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że w razie uwzględnienia powództwa pozwany pozostałby na przyszłość człowiekiem bez nazwiska, pozbawionym aktu urodzenia. Skoro bowiem rodzice jego nie są znani, zachodziłaby potrzeba zastosowania art. 41 prawo o aktach stanu cywilnego.

Wymieniony na wstępie wyrok zaskarżyła powódka.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Pogląd Sądu Wojewódzkiego, że powódka nie ma interesu prawnego w wytoczeniu powództwa o zaprzeczenie swego macierzyństwa, jest oczywiście nietrafny. Powództwo takie zmierza do ustalenia, że między powódką a pozwanym nie istnieje stosunek rodzicielski, a więc dotyczy m.in. stanu cywilnego powódki. Tym samym orzeczenie sądu uwzględniające takie powództwo dotyka sfery spraw powódki, to zaś - zgodnie z utrwalonym poglądem doktryny - właśnie oznacza, że powódka ma interes prawny w uzyskaniu takiego rozstrzygnięcia.

Zupełnie dowolne jest także twierdzenie Sądu I instancji, że powódka nie zdaje sobie sprawy z istoty i skutków procesu, jaki wszczęła. Przeczy temu zarówno jasna treść pozwu, jak i konsekwentne stanowisko zajmowane przez powódkę w toku całego postępowania łącznie z treścią wniesionej przez nią rewizji.

W tych warunkach, a nadto z tego względu, że ustalenia faktyczne zaskarżonego wyroku pozwalają na merytoryczne rozstrzygnięcie sprawy przez sąd rewizyjny. Sąd Najwyższy z mocy art. 390 § 1 k.p.c. orzekł jak w sentencji.

OSNC 1966 r., Nr 7-8, poz. 136

Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.