Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Wyrok z dnia 1965-06-03 sygn. I CR 471/64

Numer BOS: 1082313
Data orzeczenia: 1965-06-03
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt I CR 471/64

Wyrok z dnia 3 czerwca 1965 r.

Przepisy o dopuszczalności jednostronnego potrącenia należności jednorodnych mają charakter przepisów względnie obowiązujących. Jeżeli zainteresowani ustalili inny sposób umorzenia należności albo inny sposób potrącenia, niż to przewiduje ustawa, to zastosowanie przepisów o potrąceniu nie wchodzi w rachubę.

Przewodniczący: sędzia J. Ignatowicz (sprawozdawca). Sędziowie: R. Czarnecki, T. Szymanek.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Wilhelma M. przeciwko Charlotcie R. i Ditterowi R. o 200.000 zł, na skutek rewizji powoda i pozwanej Charlotty R. od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku z dnia 17 stycznia 1964 r.,

zaskarżony wyrok w części uwzględniającej powództwo, w części oddalającej je w stosunku do pozwanej Charlotty R. co do kwoty 169.345 zł uchylił i sprawę przekazał w tym zakresie Sądowi Wojewódzkiemu w Gdańsku do ponownego rozpoznania; postępowanie z rewizji powoda co do Dittera R. umorzył.

Powód Wilhelm M. wytoczył powództwo m.in. przeciwko Charlotcie R. oraz Ditterowi R. o odszkodowanie, które w pewnym stadium procesu określił na kwotę 679.125 zł, ostatecznie jednak ograniczył swoje żądanie do 200.000 zł. Na poparcie żądań powód przytoczył, że umową z 10.VII.1953 r. wydzierżawił od pozwanej Charlotty R. młyn wodno-parowy wraz z tartakiem, ze stawem i zabudowaniami na okres od 31.VII.1959 r., jednakże od grudnia 1955 r. nie mógł korzystać z przedmiotu dzierżawy wskutek ustanowienia zarządu przymusowego młyna i przejęcia go przez wyznaczone przedsiębiorstwo; zarząd przymusowy dotyczy tylko młyna, lecz odebrano mu także tartak z przynależnościami, tak że musiał się wyprowadzić z miejscowości B. Ministerstwo nadrzędne nad wymienionym przedsiębiorstwem w 1956 r. odmówiło powodowi wydania tartaku, wychodząc z założenia, że pozwana zerwała umowę dzierżawy. Dlatego powód domaga się wydania tartaku i zapłacenia odszkodowania za utratę korzyści z dzierżawionego tartaku.

Wyrokiem z dnia 17 stycznia 1964 r. Sąd Wojewódzki zasądził na rzecz powoda od pozwanej kwotę 30.655 zł, oddalił zaś powództwo w stosunku do niej w pozostałej części, a w stosunku do wymienionego pozwanego w całości. Ponadto Sąd Wojewódzki zasądził od powoda na rzecz pozwanych koszty procesu oraz nakazał pobranie z zasądzonego mu roszczenia kwoty 43.254 zł.

Sąd Wojewódzki dokonał następujących ustaleń i wyszedł z następujących założeń:

Niesporny jest między stronami fakt, że powód nie płacił pozwanej przewidzianego w punkcie III umowy stron z 10 lipca 1953 r. czynszu dzierżawnego oraz że pozwana R. nie domagała się tego czynszu. Z treści umowy wynika, że strony ustaliły wysokość czynszu na 9.000 kg żyta rocznie. Z treści pkt IX tejże umowy wynika dalej, że czynsz dzierżawny podlegał zaliczeniu na pokrycie wierzytelności przysługującej powodowi od pozwanej, wierzytelności określonej na 18.750 kg żyta i należnej z 6% od 1951 r. Zgodnie z punktem V umowy stron powód nie był też obowiązany do uiszczenia czynszu za czas przestoju młyna. W ostatecznym rozliczeniu się stron z tytułu czynszu dzierżawnego przypadającego pozwanej od powoda za czas od 31 grudnia 1955 r., dokonanego po zakończeniu sprawy w Sądzie Powiatowym w Kwidzynie z powództwa M. o 15.200 zł, strony ustaliły w ugodzie z 5.IX.1962 r., że należy się jeszcze powodowi od pozwanej R. kwota 10.000 zł. Niezależnie od tego powodowi przysługiwała wierzytelność z innej sprawy w Sądzie Powiatowym w Kwidzynie, w której zasądzono od pozwanej R. na rzecz powoda 28.857 zł. Fakty te są niesporne między stronami i wynikają z odpowiednich akt Sądu Powiatowego w Kwidzynie, a zarazem świadczą o tym, że o zwłoce w płaceniu czynszu dzierżawnego nie mogło być mowy.

W tym stanie rzeczy odstąpienie pozwanej R. od zawartej z powodem umowy dzierżawy w myśl art. 388 k.z. oraz wypowiedzenie jej pismem z 28.I.1956 r. jest pozbawione podstaw prawnych i nieskuteczne; pozwana R. przy tym, bez uzyskania eksmisji sądowej powoda, usunęła go z mieszkania zajmowanego przez niego w domu w miejscowości B., zabrała też z tartaku piły.

Przedsiębiorstwo, które przejęło w zarząd przymusowy młyn w B., wstrzymało dostawę siły napędowej (wody) do tartaku, powołując się na rozwiązanie umowy dzierżawnej przez Charlottę R. W rezultacie powód M. opuścił B., pozostawiając tartak, mieszkanie oraz zarybiony przez niego staw. Od września 1957 r. tartak zaczął pracować pod kierunkiem Dittera R., który uzyskał koncesję na prowadzenie tartaku. Tartak prowadzony przez Dittera R. - z przerwą w zimie 1957 r. aż do marca 1958 r. - był w ruchu tylko wtedy, gdy młyn był nieczynny i gdy było dość wody. Tartak był w ruchu aż do 31.VII.1959 r., kiedy to termin umowy dzierżawy się zakończył, przeciętnie 45 godzin miesięcznie; dochód netto z tartaku wyniósł - zgodnie z opinią biegłego - 2.916 zł miesięcznie, a więc za 20 miesięcy- 58.000 zł. Na skutek pozbawienia powoda możności korzystania ze stawu, który on zarybił, powód stracił 3.360 zł.

Wszystkie te straty pozwana R., która nie wykonała przyjętych na siebie w umowie dzierżawy z 10.VII.1953 r. zobowiązań, obowiązana jest wynagrodzić powodowi w myśl art. 239 k.z. Jednakże - zdaniem Sądu - również powód przyczynił się w pewnej mierze do poniesionych przez niego strat. W szczególności powód M. po usunięciu go przez R. z dzierżawionego tartaku nie czynił żadnych starań o jego odzyskanie. Świadek W., kierownik referatu przemysłu Prezydium PRN w S., stwierdził, że po objęciu młyna przez wspomniane przedsiębiorstwo tartak był przez dłuższy czas nieczynny. Rada gromadzka w R. wystąpiła o uruchomienie tartaku, który był potrzebny dla okolicznych wsi. Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w S. poszukiwało bezskutecznie M., gdyż chciało uruchomić ponownie tartak pod jego kierownictwem. M. nie zgłaszał się do referatu, który ma nadzór nad wydawaniem koncesji i ich wykonywaniem. W końcu wydano koncesję Ditterowi R. Rejon M. nie chciał początkowo dawać siły napędowej M., gdyż miał wówczas mało wody.

Skoro powód M. również przyczynił się do powstania dla niego strat, to Sąd w myśl art. 158 § 2 k.z. oraz art. 330 k.p.c. ograniczył odpowiedzialność pozwanej R. do połowy, to jest do kwoty 30.655 zł i w tej części powództwo w stosunku do niej uwzględnił. Wobec zrzeczenia się przez powoda roszczenia o kwotę 479.125 zł w piśmie z 30.VII.1963 r., Sąd postępowanie sądowe co do tych roszczeń w myśl art. 361 k.p.c. umorzył.

Powództwo w stosunku do Dittera R. Sąd oddalił, jako bezzasadne; pozwanego R. nie łączyły z powodem żadne stosunki umowne, a fakt, że otrzymał on później koncesję na prowadzenie tartaku, nie upoważnia powoda, do żądania od niego z tego powodu jakiegoś odszkodowania.

Wymieniony wyrok zaskarżył powód w części oddalającej powództwo w stosunku do pozwanego Dittera R. o kwotę 200.000 zł, a w stosunku do pozwanej o kwotę 169.345 zł. Jednakże w Sądzie Najwyższym powód cofnął rewizję co do pozwanego. Wymieniony wyrok zaskarżyła również pozwana w części uwzględniającej powództwo.  

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Co do rewizji powoda:

Skarżący niesłusznie twierdzi, że dochód z tartaku należało - zgodnie z opinią biegłego - określić na kwotę 18.000 zł miesięcznie. Istotnie, tartak mógłby przynosić taki dochód, ale tylko przy założeniu, że byłby w pełni wykorzystany. Skarżący nie bierze jednak pod uwagę, że Sąd I instancji ustalił - zgodnie z zebranym materiałem dowodowym - że tartak nie mógł być normalnie czynny, bo nie pozwalała na to moc turbiny, która ponadto obsługiwała także młyn. W związku z tym tartak mógł pracować tylko wtedy, gdy młyn nie był czynny.

Trafnie jednak rewizja zarzuca, że ustalenie co do liczby godzin, przez jakie tartak był czynny, nie zostało przez Sąd I instancji dokonane na podstawie wszechstronnie rozważonego materiału dowodowego. Sąd Wojewódzki przyjął za podstawę tego ustalenia zeznanie świadka J., który podał, że tartak był czynny przez 45 godzin w miesiącu, ale pominął zeznania innych świadków, którzy m.in. podali, że w rzeczywistości była wykorzystywana cała moc produkcyjna tartaku, bo młyn był czynny do godziny 16-17, a tartak - od tych godzin przez całą noc. Inna kwestia, że te zeznania należy skonfrontować z opinią biegłego co do zdolności pracy turbiny, tzn. ocenić, czy mogła ona pracować bez przerwy.

Należy jeszcze podkreślić, że przy ocenie, jaką szkodę poniósł ewentualnie powód, nie można się kierować tylko tą okolicznością, w jakim zakresie prowadził tartak syn pozwanej, lecz w jakim zakresie tartak ten można było wykorzystać i w jakim zakresie tartak ten wykorzystywałby (podobnie jak w okresie poprzednim) powód.

Zarzut rewizji powoda co do rzekomego braku drzewa do przetarcia jest o tyle w obecnym stadium postępowania nieistotny, że Sąd I instancji tej okoliczności nie przyjął jako przyczyny ograniczenia pracy tartaku do 45 godzin w miesiącu.

Zarzut, że Sąd II instancji nie zasądził na rzecz powoda odszkodowania z tytułu straty polegającej na niemożności łowienia ryb, jest też nieuzasadniony, nie jest bowiem zgodny z treścią zaskarżonego wyroku, który tę stratę uwzględnia przy ustaleniu wysokości odszkodowania.

Trafny jest natomiast zarzut powoda kwestionujący fakt przyczynienia się przezeń do powstania szkody. Wbrew bowiem poglądowi Sądu I instancji, o przyczynieniu się powoda do powstania szkody można by mówić tylko wtedy, gdyby powód w ogóle nie wykazał gotowości dalszego prowadzenia tartaku, a nie dlatego, że powoda później nie można było odnaleźć. Skoro Prezydium PRN nie godziło się - ze względu na zerwanie umowy przez pozwaną - na dalsze prowadzenie tartaku przez powoda, to powód nie był obowiązany znajdować się w stałym pogotowiu na wypadek ewentualnej zmiany stanowiska zajętego przez to Prezydium. Jeżeli bowiem pozwana spowodowała bez uzasadnionej przyczyny (o czym niżej) pozbawienie powoda możności prowadzenia tartaku, to powód mógł skierować swe wysiłki w innym kierunku. Sąd Powiatowy przeoczył poza tym, że Prezydium poszukiwało powoda pod adresem podanym - jak się zdaje - przez pozwaną. Trafnie też rewizja podnosi, że oceny co do przyczynienia się powoda do szkody nie można było dokonać bez przeprowadzenia dowodu z jego przesłuchania. W żadnym także wypadku stopień tego przyczynienia się nie mógł być określony na 50%. Jeżeli bowiem pozwana spowodowała ze swej winy niemożność prowadzenia tartaku przez powoda, to ta przyczyna szkody była oczywiście dominująca.

Zarzut rewizji powoda dotyczący kosztów procesu jest ogólnikowi i dlatego skutku odnieść w pełnym zakresie nie może. Zarzut ten jednak jest o tyle trafny, że Sąd nie mógł nakazać pobrania z zasądzonego powodowi roszczenia więcej, aniżeli to roszczenie wynosiło, tzn. więcej aniżeli kwota 30.655 zł.

Co do rewizji pozwanej:

Sąd Wojewódzki uznał, że powód nie był w zwłoce w płaceniu czynszu, gdyż mógł dokonywać potrącenia tego czynszu z wierzytelnościami, jakie miał w stosunku do pozwanej, co z kolei pociągnęło za sobą uznanie, że pozwany nie dał podstaw do rozwiązania umowy dzierżawy. Rewizja pozwanej trafnie jednak podnosi, że ustalenia sądu i ocena co do dopuszczalności tego potrącenia nie zostały należycie przez Sąd Wojewódzki uzasadnione. Stanowisko zaskarżonego wyroku w tej kwestii jest ogólnikowe i niejasne.

Tak więc samo powołanie się na zgodę, jaką strony później ze sobą zawarły, niczego w tym zakresie nie wyjaśnia. Z faktu bowiem potrącenia ex post wzajemnych należności za zgodą obydwu stron nie wynika, że uprzednio było dopuszczalne jednostronne ich potrącenie. Jeżeli chodzi o zasadniczą kwotę 58.880 zł, to Sąd I instancji nie miał na uwadze, że w myśl pkt VIII umowy powód mógł ją potrącać z czynszem, ale tylko w tej postaci, że czynsz ten powinien wpłacać do Funduszu Młynów Gospodarczych na zadłużenie pozwanej w tym funduszu. Tym jednak, czy powód tych wpłat dokonywał, Sąd Wojewódzki się nie zajął. Przepisy o dopuszczalności jednostronnego potrącenia należności jednorodnych mają charakter przepisów względnie obowiązujących. Jeżeli zainteresowani ustalili inny sposób umorzenia należności albo inny sposób potrącenia aniżeli przewidziany w ustawie, to zastosowanie przepisów o potrąceniu nie wchodzi w rachubę. Nie wyjaśnił też Sąd Wojewódzki, jakie należności powstały między stronami w związku z innymi toczącymi się między nimi sprawami.

Trafny jest też zarzut pozwanej, że Sąd Wojewódzki nie wyjaśnił, czy staw także został objęty zarządem państwowym.

Nieuzasadniony jest natomiast zarzut streszczający się w twierdzeniu, że Sąd Wojewódzki bezpodstawnie przyjął wysokość dochodu, jaki tartak mógł przynieść, na 18.000 zł miesięcznie; była to bowiem - jak to już wyżej zaznaczono - tylko suma wyjściowa przy założeniu wykorzystania tartaku w normalnym zakresie, Sąd Wojewódzki bowiem ustalił ten dochód, przy uwzględnieniu rzeczywistych możliwości, na kwotę 2.816 zł.

Bezzasadny jest również zarzut - jak to wyżej wyjaśniono - oparty na twierdzeniu, że powodowi nie należy się odszkodowanie już choćby z tej przyczyny, że władze nie mogły go odnaleźć, gdy chciały powierzyć mu ponownie prowadzenie tartaku.

Nie może wreszcie odnieść skutku zarzut pominięcia przez Sąd I instancji faktu oddalenia powództwa powoda o przywrócenie posiadania, zasadność bowiem takiego powództwa zależy od innych przesłanek aniżeli powództwo o odszkodowanie.

Z zasad powyższych oraz przy uwzględnieniu faktu, że powód cofnął rewizję co do pozwanego Dittera R., należało orzec jak w sentencji.

OSNC 1966 Nr. 4, poz. 57

Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.