Wyrok z dnia 2010-04-29 sygn. III KK 383/09
Numer BOS: 393684
Data orzeczenia: 2010-04-29
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt III KK 383/09
W Y R O K
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 29 kwietnia 2010 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Stanisław Zabłocki (przewodniczący)
SSN Tomasz Artymiuk (sprawozdawca)
SSN Michał Laskowski
Protokolant Teresa Jarosławska
w sprawie A. Z.
oskarżonego z art. 212 § 1 k.k.
po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie
w dniu 29 kwietnia 2010 r.,
kasacji, wniesionej przez pełnomocnika oskarżyciela prywatnego
od wyroku Sądu Okręgowego w Ł.
z dnia 19 sierpnia 2009 r., sygn. akt II Ka (…)
zmieniającego wyrok Sądu Rejonowego w Ł.
z dnia 24 marca 2009 r., sygn. akt VII K (…)
- uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Ł.,
- zwraca oskarżycielowi prywatnemu R. K. uiszczoną przez niego opłatę od kasacji.
UZASADNIENIE
Z. oskarżony został o to, że „w dniu 28 grudnia 2007 r. w Ś. na sesji Rady Gminy Ś. Nr XIV/07 pomiędzy godziną 14.00 a 15.00 w obecności wielu osób (…) pomówił oskarżyciela prywatnego R. K. podając nieprawdę, że R. K. spalił dokumentację dotyczącą ulicy Skowronki w Ś., czym poniżył go w opinii publicznej” – tj. o popełnienie przestępstwa określonego w art. 212 § 1 k.k.
Wyrokiem z dnia 7 maja 2008 r., sygn. akt VII K (…), Sąd Rejonowy w Ł. postępowanie karne przeciwko A. Z., na mocy art. 66 § 1 k.k. i art. 67 § 1 k.k., warunkowo umorzył na roczny okres próby.
Po rozpoznaniu apelacji wniesionych od tego orzeczenia przez obrońcę oskarżonego oraz pełnomocnika oskarżyciela prywatnego Sąd Okręgowy w Ł. wyrokiem z dnia 15 października 2008 r., sygn. akt II Ka (…), uchylił zaskarżony wyrok i sprawę oskarżonego A. Z. przekazał Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.
Wyrokiem Sądu Rejonowego w Ł. z dnia 24 maja 2009 r., sygn. akt VII K (…), oskarżony A. Z. uznany został za winnego popełnienia zarzucanego mu w prywatnym akcie oskarżenia czynu i za to, na mocy art. 212 § 1 k.k., wymierzono mu karę 150 stawek dziennych grzywny przy przyjęciu wysokości jednej stawki na kwotę 10 złotych. Nadto, obciążono oskarżonego wydatkami poniesionymi przez oskarżyciela prywatnego, kosztami ustanowienia przez R. K. pełnomocnika oraz opłatą na rzecz Skarbu Państwa.
Orzeczenie powyższe w całości zaskarżył apelacją obrońca oskarżonego zarzucając:
- „mającą wpływ na treść wyroku obrazę przepisów postępowania, a mianowicie obrazę art. 4, 5 § 2, 6, 7, 167, 366 i 410 k.p.k. wskutek dowolnej oceny dowodów oraz dowolnych ustaleń faktów, a także rozstrzygnięcia wątpliwości jedynie na niekorzyść oskarżonego, co w konsekwencji doprowadziło do zasadniczo błędnej oceny, że oskarżony popełnił zarzucany mu czyn, tj.:
- oczywiście błędną i stronniczą ocenę wyjaśnień oskarżonego i odmówienie im (w części) waloru wiarygodności jako >ewidentnie sprzecznych< z>którzy byli wówczas obecni w sesji Rady Gminy< (s. 4 wyroku), pomimo, iż owe depozycje pozostają jednocześnie w pełni kompatybilne z zeznaniami świadków Z. Z., P., P., czy C., również obecnych na w/w sesji Rady Gminy Ś. (trzech z nich to członkowie Rady Gminy, publiczni funkcjonariusze), co wskazuje na swoiste wytypowanie i uznanie przez Sąd za wiarygodne li tylko zeznań świadków wskazanych na wstępie i automatyczne dyskredytowanie wszelkich dowodów sprzecznych z tymi zeznaniami (vide dalsze zarzuty apelacji), co godzi w standardy rzetelnego i obiektywnego procedowania przez sąd – obraza art. 5 § 2 i art. 6 k.p.k.;
- dowolnym – więc błędnym – zdeprecjonowaniu (w części ad litem kluczowych) zeznań świadków P. i Z. Z. (przewodniczącego Rady), osób które jako jedyne odsłuchiwały nagranie z sesji Rady Gminy z dnia 28 grudnia 2007 r. i na jego podstawie sporządziły protokół i które wykluczyły, aby oskarżony wypowiadał zarzucane mu a/o słowa, albowiem w ocenie Sądu (podobnie jak w przypadku oceny wiarygodności wyjaśnień oskarżonego) przeczą im zeznania świadków K., C., M., I., W. i P. (uznanych przez Sąd za wiarygodne) – sąd I instancji dokonał oceny jurydycznej zeznań świadków Z. i P. poprzez ich porównanie z uznanymi uprzednio a priori za wiarygodne zeznaniami w/w świadków, automatycznie więc wszystkie pozostałe dowody pozostające w opozycji względem tychże zeznań (więc i zeznania świadków Z. i P.) uznane zostały za niewiarygodne – powyższe czyni obronę w sprawie niniejszej w istocie pozorną, nie realną;
- obrazę art. 410 k.p.k., poprzez uczynienie podstawą ustaleń faktycznych prywatnej notatki świadka M. S.>która w sposób najbardziej wiarygodny odzwierciedla kontekst i znaczenie słów użytych przez oskarżonego< (s. 8 wyroku), pomimo iż taka >notatka< nigdy>stan faktyczny sprawy Sąd ustalił w oparciu o następujące dowody…< (s. 2 wyroku), gdzie owa >notatka< nie>na sali padły słowa o ich spaleniu. Zapis taki widnieje w prywatnej notatce świadka M. S.< (s. 7 i 8 wyroku) – co w ocenie sądu deprecjonuje wiarygodność zeznań świadków P. i C. (zarzut ad. 4 poniżej) – pomimo, iż jak zeznał świadek S.>możliwe, że na kartce napisałem o zniszczeniu dokumentów< (k. 151 verte) – powyższe czyni część motywacyjną wyroku nieczytelną, wykluczając jego rozsądną kontrolę instancyjną (obraza art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k.) i potwierdza swoiste poszukiwanie przez Sąd takich tylko >argumentów<, które mogłyby zdeprecjonować dowody dla oskarżonego korzystne;
- oczywiście dowolne i bezpodstawne zdeprecjonowanie zeznań świadków P. i C. (członków Rady Gminy), którzy wykluczyli aby oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu, poprzez kuriozalne wręcz uznanie przemawiające rzekomo za brakiem wiarygodności świadków, iż >świadkowie podali, iż wójt mówił o zniszczeniu, ewentualnie o zgubieniu dokumentów, tymczasem na sali padły słowa o ich spaleniu. Zapis taki widnieje w prywatnej notatce świadka M. S.< (s. 7 i 8 wyroku, zarzut ad. 3 powyżej), a nadto, iż rzekomo >świadkowie nie usłyszeli w sposób dostateczny odpowiedzi wójta, gdyż w trakcie odpowiedzi panował hałas< (ibidem) – niezależnie od wartości dowodowej owej >notatki< obrona>zniszczeniu< dokument>in extenso; taki sposób procedowania stanowi obrazę art. 7 k.p.k. i wskazuje kolejny raz na usilne poszukiwanie przez Sąd tylko dowodów obciążających oskarżonego, przy jednoczesnym deprecjonowaniu dowodów przeciwnych, nawet w sposób który urąga zasadom logicznego rozumowania i bezstronnego procedowania, skoro tożsame okoliczności przemawiają za wiarygodnością jednych świadków, a jednocześnie świadczyć mają o braku wiarygodności pozostałych;
- obrazę art. 167 k.p.k. w zw. z art. 366 k.p.k. wskutek zaniechania przeprowadzenia przez Sąd ex officio dowodu z przesłuchania świadków, członków Rady Gminy Ś. obecnych na sesji w dniu 28 grudnia 2007 r. – jak wynika z treści protokołu w/w sesji obecnych było 14 radnych (publicznych funkcjonariuszy, osób zaufania publicznego), których przesłuchanie w niniejszym postępowaniu (w świetle nawzajem wykluczających się zeznań przesłuchanych w sprawie świadków) jawiło się jako konieczne; sąd oparł swoje rozstrzygnięcie w istocie na zeznaniach 5 świadków obecnych na newralgicznej sesji Rady Gminy (świadkowie P., C., I., W., M., w tym czterech należących do stowarzyszenia (…) Gmina stanowiącego opozycję względem oskarżonego), deprecjonując jednocześnie zeznania 4 innych świadków obecnych na w/w sesji (świadkowie P., Z., P., C. – dwóch radnych i przewodniczącego Rady Gminy), to zaś wymuszało konieczność przeprowadzenia w/w dowodów, czego sąd zaniechał – potencjalne wykluczenie przez pozostałych członków Rady Gminy Ś. zarzucanego oskarżonemu czynu wpłynęłoby wszak w sposób oczywisty na treść wyroku;
- dowolnej (na niekorzyść oskarżonego) ocenie zeznań świadka S., poprzez błędne przyjęcie, iż >potwierdził okoliczność, że wójt… stwierdził, że dokumenty zostały spalone. Z kontekstu rozmowy wynikało, że wójt oskarżył R. K. o spalenie dokumentów< (s. 7 wyroku), podczas gdy ów świadek zeznał >Nie pamiętam tego, czy wójt powiedział kto spalił dokumenty… nie powiem tego, że chodziło o to, że K. spalili dokumenty< (k. 149 verte), >możliwe, że na kartce napisałem o zniszczeniu dokumentów< (k. 151 verte) – taka ocena zeznań świadka potwierdza konsekwencję Sądu w rozstrzyganiu wszelkich wątpliwości wyłącznie na niekorzyść oskarżonego (obraza art. 5 § 2 k.p.k.);
- błędnej, bo dowolnej, powierzchownej i stronniczej ocenie zeznań świadków C., M., I., W. i P., i przyznanie im waloru wiarygodności poprzez niezwykle ogólnikową konstatację, iż >zeznania te, poza konsekwencją jawią się jako wyważone i wewnętrznie spójne… znajdują także potwierdzenia w części protokołu z posiedzenia Rady Gminy< (s. 5 wyroku), przy jednoczesnym zdeprecjonowaniu w kwestiach kluczowych zeznań świadków Z. P., P., czy C., zeznań również >konsekwentnych, wyważonych i wewnętrznie spójnych< i>meriti >wyżej wymienieni świadkowie jednoznacznie i konsekwentnie potwierdzili fakt, że… wójt powiedział, że R. K. wraz z żoną spalił dokumenty< (s. 5 wyroku), podczas gdy świadkowie mówili o >zniszczeniu<, nie zaś spaleniu (vide zarzut ad. 4), zaś owej konsekwencji nie sposób przyznać zeznaniom świadków C. i I.:
- świadek C. zeznał np. >Nie pamiętam, czy oskarżony powiedział w jaki sposób zniszczono dokumenty< (k. 134 – 16.04.2008 r.), zaś 8 miesięcy później świadek zeznał już >wiem, że… A. Z. powiedział, że K. spalili dokumenty<,
- świadek Igielski zeznał >ponieważ nie zapoznałem się z protokołem, to na zatwierdzeniu wstrzymałem się od głosowania za jego przyjęciem< (k. 134 vete), >Ja głosowałem przeciwko temu protokołowi, bo był on niezgodny z prawdą< (k. 258 verte) – pomimo takich rozbieżności sąd odmówił wiary świadkowi jedynie w części; powyższa egzemplifikacja zaprzecza ustaleniom sądu I instancji i potwierdza, iż sąd uznał a priori za wiarygodne depozycje w/w świadków, konfrontując następnie inne dowody osobowe z w/w, przy czym kolejny raz tożsame okoliczności w ocenie sądu wskazywały na wiarygodność jednych zeznań, deprecjonując zeznania przeciwne;
- całkowitym zbagatelizowaniu przez Sąd okoliczności, iż rzeczony a/o złożony w dniu 6 marca 2008 r. nie zawierał nawet wniosku o udostępnienie jedynego obiektywnego dowodu w sprawie – nagrania z sesji Rady Gminy Ś. z dnia 28 grudnia 2007 r. – pomimo, iż oskarżyciel prywatny (rzekomo) pozostawał w przekonaniu, iż owo nagranie nie zostało zniszczone >powiedziała mi, że nagranie jest trzymane do pół roku< (k. 133 verte), >ja nie wiedziałem w ogóle, że taśma ma być niszczona… taśma jest trzymana do 6 miesięcy, co mnie w zupełności uspokoiło< (k. 257 verte); nadto całkowite pominięcie faktu, iż oskarżyciel prywatny zaniechał nawet wdrożenia trybu z art. 488 § 1 k.p.k. pomimo >ja z pełnomocnikiem skontaktowałem się… w I połowie stycznia 2008< (k. 257) – w ocenie obrony prawidłowa jurydycznie ocena zeznań oskarżyciela prywatnego rozpatrywana w świetle art. 7 k.p.k. prowadzi do wniosku, iż R. K. doskonale zdawał sobie sprawę z faktu niszczenia nagrania składając a/o zaledwie 16 dni po tym zdarzeniu, co jawi się jako działanie nieprzypadkowe, ukierunkowane na konkretny cel – wykluczenie możliwości obiektywnej weryfikacji zarzutów oskarżenia – to zaś poddaje w uzasadnioną wątpliwość wiarygodność jego zeznań w całym zakresie; przez okres blisko 2 miesięcy taśma z nagraniem sesji z dnia 28 grudnia 2007 r. znajdowała się w Urzędzie Gminy i wystarczyło złożenie przez R. K. wniosku w trybie art. 488 § 1 k.p.k., aby jedynie wiarygodny dowód został procesowo zabezpieczony – nie sposób logicznie wytłumaczyć, dlaczego oskarżyciel korzystający od połowy stycznia 2008 r. z pomocy profesjonalnego pełnomocnika ani nie wdrożył w/w trybu, ani nawet nie zawnioskował w a/o o jego przeprowadzenie;
- błędną i niezwykle ogólnikowa ocenę jurydyczną dowodu z protokołu posiedzenia Rady Gminy Ś. z dnia 28 grudnia 2007 r. – jako konsekwencja przyjętej przez sąd linii oceny dowodów – przez konstatację, iż >nie odzwierciedla on rzeczywistej odpowiedzi wójta na zadane przez R. K. pytanie< (s. 10 wyroku), z jednoczesnym zaniechaniem wskazania, dlaczego ów dokument urzędowy sygnowany przez publicznych funkcjonariuszy – członków Rady Gminy Ś. – pomimo faktu umorzenia postępowania karnego w przedmiocie rzekomego sfałszowania, jest dla sądu meriti niewiarygodny – tak ogólnikowa ocena wyklucza jakąkolwiek polemikę obrony w tym zakresie;
- obrazę art. 6 k.p.k., poprzez ustalenie stanu faktycznego w niniejszej sprawie w oparciu o fragment nagrania rozmowy w miejscowości K., przy jednoczesnym zignorowaniu wniosku obrony z dnia 2 lutego 2009 r. o ustalenie, czy w/w nagranie stanowi całość rozmowy oraz, czy nosi ślady ingerencji w jego treść; skoro oskarżyciel prywatny zeznał, iż >nagranie nie obejmuje całego przebiegu spotkania, spotkanie trwało dłużej. Płyta nie zawiera całego spotkania< (k. 258) i skoro świadek Z. w swoich zeznaniach wskazał wprost na swoiste wyciąganie od niego poszczególnych słów przez oskarżyciela prywatnego > na siłę mi to wpajał… K. z D. ciągle chcieli mi to wmówić< (k. 259), to konieczne było wyjaśnienie wnioskowanych przez obronę kwestii, ustalenie treści całej rozmowy i kontekstów poszczególnych wypowiedzi w świetle całej dyskusji i ewentualnego wykluczenia, czy poszczególne wypowiedzi nie zostały >zmontowane<, nie zaś uczynienie podstawą rozstrzygnięcia wybranych przez oskarżyciela fragmentach nagrania;
- dowolne ustalenie, iż oskarżony pomówił oskarżyciela prywatnego >w obecności ok. 50 osób… pomówienie padło wśród części osób, którzy są klientami pokrzywdzonego< (s. 12 wyroku), z jednoczesnym zaniechaniem wskazania, w oparciu o jakie dowody Sąd ustalił tak ową liczbę osób, jak i fakt, iż część (jaka?) z nich była klientami R. K.; nadto obraza art. 167 i 366 k.p.k., poprzez zaniechanie przeprowadzenia dowodu z przesłuchania tychże osób, skoro takie zeznania mogłyby zweryfikować prawdziwość twierdzeń stron.
- błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, przejawiający się – w ogólności – w bezzasadnym przyjęciu, iż oskarżony popełnił przypisany mu czyn, przy braku wiarygodnych, rzetelnych i kompletnych dowodowych podstaw do takiego przyjęcia w świetle całościowo ujawnionego i prawidłowo ocenionego materiału dowodowego; prawidłowa ocena jurydyczna materiału dowodowego, w tym z uwzględnieniem okoliczności, których Sąd meriti zaniechał zweryfikować (więc obligatoryjnie rozpatrywanych w ujęciu art. 5 § 2 k.p.k.), wykluczała przypisanie oskarżonemu inkryminowanego czynu”.
W konkluzji obrońca oskarżonego wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie oskarżonego, ewentualnie o uchylenie tego orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Ł.
Sąd Okręgowy w Ł. wyrokiem z dnia 19 sierpnia 2009 r., sygn. akt II Ka (…), zmienił zaskarżony wyrok i uniewinnił oskarżonego A. Z. od popełnienia zarzuconego czynu.
Kasację od wyroku Sądu odwoławczego wniósł pełnomocnik oskarżyciela prywatnego. Podnosząc w niej zarzuty:
- „naruszenia przepisu art. 457 § 3 k.p.k., przez nienależyte uzasadnienie swojego stanowiska odnośnie uznania zarzutów apelacji za zasadne i nie podanie w przekonywujący sposób dlaczego ustalenia Sądu pierwszej instancji nie są prawidłowe i nie pozwalają na uznanie, że oskarżony popełnił zarzucany mu aktem oskarżenia czyn”;
- „naruszenie art. 457 § 3 k.p.k. i art. 434 § 2 k.p.k., poprzez błędne i sprzeczne z zasadami doświadczenia życiowego i logicznego rozumowania zarzutom apelacji obrońcy oskarżonego co narusza art. 4, 7 i 410 k.p.k. w stopniu wskazującym, że ustalenia Sądu pierwszej instancji naruszają te przepisy i tym samym uniemożliwienie zbadania okoliczności, które przemawiają na dowolność przeprowadzonej oceny w przedmiocie wiarygodności zeznań świadków oraz dowodów w postaci nagrań magnetofonowych”,
wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w Ł. do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Sąd kasacyjny, stosownie do treści art. 536 k.p.k., rozpoznaje kasację w granicach zaskarżenia i podniesionych zarzutów, a w zakresie szerszym – tylko w wypadkach określonych w art. 435, 439 i 455 k.p.k. Ograniczenie powyższe jest szczególnie istotne w odniesieniu do kasacji wniesionej na niekorzyść skazanego (art. 434 § 1 zd. 2 k.p.k. w zw. z art. 518 k.p.k. – zob. P. Hofmański, E. Sadzik, K. Zgryzek: Kodeks postępowania karnego. Komentarz, Warszawa 2004, t. II, s. 588), co stawia przed autorem tego rodzaju skargi daleko idące wymagania w zakresie precyzyjnego określenia uchybienia (art. 523 § 1 k.p.k.), którego miałby się dopuścić Sąd odwoławczy (art. 519 k.p.k.). W efekcie tego również sąd kasacyjny może uwzględnić wniesioną na niekorzyść skazanego skargę kasacyjną wyłącznie w razie potwierdzenia się podniesionego w niej uchybienia, oczywiście przy spełnieniu pozostałych warunków określonych w art. 523 § 1 k.p.k. (rażące naruszenia prawa i mające przy tym istotny wpływ na treść zaskarżonego orzeczenia).
Gdyby na wywiedziony w niniejszej sprawie nadzwyczajny środek zaskarżenia, mając na uwadze zasygnalizowane wyżej wymogi (kasacja pełnomocnika oskarżyciela prywatnego na niekorzyść oskarżonego), spojrzeć jedynie przez pryzmat treści zarzutów sformułowanych w jego petitium, trudno byłoby odeprzeć wyrażony przez obrońcę oskarżonego – w toku rozprawy kasacyjnej – pogląd o ich nietrafności, a nawet oczywistej bezzasadności.
Treść uzasadnienia poddanego kontroli kasacyjnej wyroku Sądu Okręgowego w Ł. nie pozostawia bowiem wątpliwości, że przedmiotem rozpoznania tego sądu były wszystkie podniesione w apelacji obrońcy oskarżonego zarzuty, którym zresztą Sąd drugiej instancji, w zdecydowanej większości – inna rzecz czy w sposób uprawniony – przyznał walor zasadności. Twierdzenie zatem autora kasacji, że uzasadnienie sądu ad quem nie spełnia wymogów określonych w art. 457 § 3 k.p.k. w sposób oczywisty rozmija się z tym co znalazło swoje odzwierciedlenie w pisemnych motywach zaskarżonego, w trybie przepisów rozdziału 55 Kodeksu postępowania karnego, orzeczenia. Zauważenie powyższe dotyczy w szczególności zarzutu z pkt I części dyspozytywnej skargi kasacyjnej, lecz w znacznej mierze odnieść je należy również do zarzutu wywiedzionego w jej pkt II. Pomijając nawet oczywisty lapsus jakim było, w tym właśnie zarzucie, wskazanie na naruszenie art. 434 § 2 k.p.k. (wszak w sprawie niniejszej nie wchodziło w rachubę wydanie w postępowaniu apelacyjnym orzeczenia na korzyść oskarżonego pomimo wniesienia środka odwoławczego na jego niekorzyść – rozpoznawana była wyłącznie apelacja obrońcy oskarżonego), gdyż w rzeczywistości autorowi kasacji chodziło niewątpliwie o obrazę art. 424 § 1 k.p.k., sama treść – wyjątkowo chaotycznie przeprowadzonego wywodu – nie pozwala na jednoznaczne odczytanie intencji skarżącego. Wszelako, w uwzględnieniu regulacji zawartej w art. 118 § 1 i 2 k.p.k. (znaczenie czynności procesowej ocenia się według treści złożonego oświadczenia, zaś niewłaściwe oznaczenie czynności, zwłaszcza środka zaskarżenia, nie pozbawia tej czynności znaczenia prawnego), i nadto mając na uwadze, że środkiem odwoławczym jest nie tylko jego część dyspozytywna, lecz także uzasadnienie (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada 2006 r., II KK 178/06, R-OSNKW 2006, poz. 2159), Sąd Najwyższy po analizie pisemnej motywacji sporządzonego przez pełnomocnika oskarżyciela prywatnego nadzwyczajnego środka zaskarżenia, a to w kontekście przepisów, których naruszenie zarzucone zostało w pkt II petitum kasacji uznał, że zamiarem skarżącego było de facto wskazanie na naruszenie przez Sąd drugiej instancji właśnie przepisów art. 424 § 1 k.p.k. w zw. z art. 7 k.p.k. i art. 410 k.p.k. Tak odczytany zarzut naruszenia wskazanych wyżej przepisów procedury karnej uznać należy natomiast za zasadny.
Nie ulega wątpliwości, że uzasadnienie wyroku Sądu odwoławczego o charakterze reformatoryjnym, poza spełnieniem wymogów określonych w art. 457 § 3 k.p.k., czynić winno zadość również wymaganiom stawianym – co do zasady – orzeczeniu Sądu pierwszej instancji, a wymienionym w art. 424 k.p.k. (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 lutego 2005 r., II KK 488/04, R-OSNKW 2005, poz. 425). Tego rodzaju obowiązek ma szczególne znaczenie w sytuacji, gdy sąd ad quem w oparciu o zebrane dowody zmienia zaskarżone orzeczenie sądu a quo, orzekając odmiennie co do istoty sprawy (art. 437 § 2 in princ. k.p.k.), poprzez zmianę ustaleń faktycznych przyjętych za podstawę zaskarżonego wyroku. W takim wypadku wręcz powinnością Sądu drugiej instancji jest wskazanie zarówno tego jakie fakty uznał za udowodnione lub nieudowodnione, jak i na jakich w tej mierze oparł się dowodach i dlaczego nie uznał dowodów przeciwnych. Podstawą poczynionych odmiennie ustaleń musi być przy tym – co oczywiste – całokształt zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego (art. 410 k.p.k.), ocenionego swobodnie, a nie dowolnie, z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego (art. 7 k.p.k.).
Lektura uzasadnienia zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w Ł. przekonuje, że sąd ten określonym w art. 424 § 1 k.p.k. wymaganiom nie sprostał. Zauważenie powyższe odnieść należy zwłaszcza do tej części rozważań, w których Sąd odwoławczy dokonując oceny zgromadzonych w sprawie dowodów, nie tyle że przeprowadził ją w sposób odmienny niż sąd orzekający meriti (co jest przecież możliwe i dopuszczalne), lecz dokonał tego w sposób sprzeczny z zasadami określonymi w art. 410 k.p.k. i art. 7 k.p.k., w szczególności w sposób dowolny i bezkrytyczny dając wiarę tylko tym dowodom, które miały świadczyć o braku podstaw do przypisania A. Z. zarzuconego mu w prywatnym akcie oskarżenia czynu.
Poddając krytyce, zresztą w znacznej części słusznej, sposób poczynienia przez Sąd pierwszej instancji ustaleń faktycznych w sprawie, a w szczególności oparcia ich „na błędnej, bo dowolnej, powierzchownej i stronniczej ocenie zeznań świadków J. C., W. G. M., R. I., Z. W. i C. P.” (s. 10 uzasadnienia), która spowodowała odrzucenie a priori tych wszystkich dowodów w postaci wyjaśnień oskarżonego, czy też zeznań świadków wspierających jego wersję zdarzenia (E. P., Z. Z., G. P. i K. C.), które z depozycjami pierwszej grupy wymienionych wyżej osobowych źródeł dowodowych były sprzeczne, sąd ad quem w rzeczywistości postąpił w sposób tożsamy, opierając swoje rozstrzygnięcie na relacjach drugiej grupy wymienionych wyżej dowodów, bez dokonania rzeczowej i obiektywnej ich analizy, i to w kontekście całości zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego.
Ma rację Sąd odwoławczy zgadzając się z autorem apelacji (obrońcą oskarżonego), że Sąd pierwszej instancji zbyt pochopnie i błędnie ocenił wyjaśnienia oskarżonego i odmówił im (w części) wiary jako ewidentnie sprzecznym z zeznaniami świadków C., M., I., W., P. „którzy byli wówczas obecni na sesji Rady Gminy” (s. 4 wyroku Sądu Rejonowego), pomimo, iż owe depozycje pozostają jednocześnie w pełni kompatybilne także z zeznaniami świadków Z. Z., P., P. czy C., również obecnych na w/w sesji Rady Gminy (przy czym trzej z nich to członkowie Rady Gminy, publiczni funkcjonariusze), co – zdaniem sądu ad quem – „wskazuje na swoiste wytypowanie i uznanie przez Sąd za wiarygodne li tylko tych zeznań świadków wskazanych na wstępie i automatyczne dyskredytowanie wszelkich dowodów (m.in. zeznań świadków E. P. i Z. Z. – uwaga SN) sprzecznych z tymi zeznaniami” (s. 11 uzasadnienia Sądu Okręgowego). Rzecz w tym, że odrzucając ustalenie Sądu a quo co do wiarygodności świadków C., M., I., W., P. czy wreszcie samego oskarżyciela prywatnego R. K., uznając te depozycje za sprzeczne i niekonsekwentne, które to wnioskowanie nie jest pozbawione podstaw, oparł on swoje ustalenie w głównej mierze na zeznaniach świadków E. P. i Z. Z. całkowicie pomijając fakt, że i w zeznaniach tych ostatnich świadków jest nie mniej nieścisłości, a nawet twierdzeń odbiegających w sposób oczywisty od rzeczywistości.
Zdaniem Sądu Okręgowego, to właśnie zeznania powołanych świadków, którzy jako jedyni odsłuchali nagranie z sesji Rady Gminy Ś. z dnia 28 grudnia 2007 r. i na jego podstawie sporządzili protokół wykluczając aby oskarżony wypowiedział zarzucone mu aktem oskarżenia słowa, powinny stać się podstawą poczynienia co do tego faktu ustaleń, zaś jurydycznej oceny tych zeznań nie może zdeprecjonować sama sprzeczność z zeznaniami świadków wspierających tezy oskarżenia, które uznane zostały przez Sąd Rejonowy z góry za wiarygodne. O ile z tym ostatnim stwierdzeniem należy się zgodzić, gdyż taka ocena dowodu nie ma nic wspólnego z oceną swobodną, o której mowa w art. 7 k.p.k., o tyle poprzestanie na takiej konstatacji przez Sąd drugiej instancji i nie dokonanie wnikliwej analizy zeznań tych „wiarygodnych” – jego zdaniem – świadków, chociażby takiej jaka została przeprowadzona w odniesieniu do świadków K., C., M., I., W., P. czy też wreszcie świadka M. S., nie może zyskać akceptacji.
Szczególnego znaczenia nabierają w niniejszej sprawie zeznania właśnie świadka Z. Z. – Przewodniczącego Rady Gminy Ś. – do których Sąd odwoławczy odniósł się w sposób wyjątkowo „życzliwy” w zasadzie ograniczając się do ich zacytowania (s. 12 uzasadnienia Sądu Okręgowego), i to również w tych fragmentach depozycji wymienionego dotyczących spotkania z oskarżycielem prywatnym oraz świadkiem Z. D. w restauracji w miejscowości K. (s. 9 uzasadnienia Sądu Okręgowego).
Zdaniem sądu ad quem, wbrew twierdzeniom świadków R. K. i Z. D. i mylnym wyobrażeniom Sądu pierwszej instancji, wypowiedź Z. Z. w czasie tego spotkania na temat treści słów wypowiedzianych przez wójta A. Z. na sesji Rady Gminy Ś. w dniu 28 grudnia 2007 r., nie jest tak jednoznaczna, jak to zostało przyjęte w ustaleniach i motywach zaskarżonego wyroku sądu meriti. W ocenie sądu dokonującego kontroli instancyjnej, treści korzystne dla oskarżyciela prywatnego wynikają wyraźnie tylko z wypowiedzi jego samego oraz świadka Z. D. Natomiast jak stwierdził ten sąd: „nagabywany przez nich Z. Z., który – jak wynika z nagrania – miał powiedzieć: >Wiem, że ten sens tak padło, dokładnie nie powtórzę, ale tak było… Tak, Posłucha Pan, to w protokóle powinno być. Ja, jak będę podpisywał ten protokół, dopilnuję, żeby to było, na pewno będzie< (k. 144), w zestawieniu z jego zeznaniami złożonymi na rozprawie w dniu 5 maja 2008 r. (k. 150 odwr. i nast.), kiedy to zeznawał on na okoliczność przebiegu tego spotkania i tej rozmowy, że >być może była rozmowa, ale ja na pewno nie powiedziałem, że dokumenty zostały spalone< i>>… oskarżyciel prywatny dążył do tego, aby słowa te ode mnie wyrwać. Pan K. na siłę to wpajał… Mogłem to powiedzieć, ale słowa były wyciągane<, w żadnej mierze jednoznacznie nie wyartykułował tego, iż oskarżony na przedmiotowej Sesji miał wypowiedzieć słowa podane w a/osk.” (s. 9 uzasadnienia Sądu Okręgowego). Takie, wyrwane z szerszego kontekstu, wypowiedzi świadka Z. Z., a także zacytowany wąski fragment przedmiotowego nagrania, nie dawały jednak podstaw do przyjęcia przez Sąd drugiej instancji jednoznacznej przecież w swojej wymowie – wyartykułowanej na wstępie tej części rozważań – tezy co do błędnych ustaleń faktycznych poczynionych przez sąd meriti. Z akt sprawy nie wynika aby Sąd Okręgowy (na marginesie nie uczynił tego również sąd a quo – k. 273) zapoznał się z całością przedmiotowego nagrania – co stawia pod znakiem zapytania realizację jednej z podstawowych zasad procesu karnego, jaką jest zasada bezpośredniości (art. 410 k.p.k.). A przecież już chociażby odsłuchany w postępowaniu pierwszoinstancyjnym fragment tegoż nagrania, bez wątpienia szerszy niż zacytowana ze skróconego prywatnego stenogramu (k. 144) wypowiedź wskazanego świadka, nie pozostawia wątpliwości, że cała utrwalona wówczas rozmowa odbywała się w atmosferze, z której – w kontekście wypowiadanych przez jej uczestników słów – trudno byłoby wyprowadzić wniosek o wywieraniu na świadka Z. Z. wręcz nacisku, aby potwierdził wypowiedziane przez oskarżonego A. Z. na Sesji Rady Gminy słowa. Umknęło przy tym Sądowi drugiej instancji i to, w jaki sposób „wiarygodny” świadek Z. Z. odnosił się w swoich zeznaniach do samego faktu omawianej rozmowy w miejscowości K. oraz jej przebiegu. Otóż, w czasie pierwszego przesłuchania stanowczo stwierdził, że z R. K. „po sesji (z dnia 28 grudnia 2007 r. – uwaga SN) też nie rozmawiałem” (k. 136). Następnie zeznał, że „pomiędzy sesją 14 a 15 nie rozmawiałem z innymi na ten temat przebiegu sesji rady” (k. 16 verte), by z kolei oświadczyć w trakcie tego samego przesłuchania: „była rozmowa z K. i D. na koniec grudnia, po sesji”. Indagowany na temat przebiegu rozmowy zeznał: „nie decyduję się odpowiedzieć na to pytanie (czy podał w czasie tej rozmowy inną wersją niż w czasie przesłuchania przed sądem – uwaga SN). Ja na tematy sesji nie rozmawiałem”. Podczas konfrontacji ze Z. D. zeznania Z. Z. – co trafnie podkreślił w kasacji pełnomocnik oskarżyciela prywatnego – podlegały dalszej ewolucji. Oświadczył on wówczas, że spotkał się w K. z R. K. i Z. D. (k. 150 verte), ale podczas spotkania „nie rozmawialiśmy na temat protokołu, była rozmowa na temat wójta. O spaleniu dokumentów nie rozmawiałem. Nie rozmawialiśmy na temat słów, że wójt powiedział, że K. spalili dokument. Nie było mowy o sprostowaniu protokołu w zakresie dopisania do niego słów, że K. spalili dokumenty” (k. 151) i dalej „nie mówiłem, że dopilnuję, aby było to zapisane w protokole”. Po odtworzeniu nagrania przedmiotowej rozmowy stwierdził: „być może była taka rozmowa ale ja na pewno nie powiedziałem, że dokumenty zostały spalone (...). Może i była taka rozmowa” (k. 151). Dopiero w toku kolejnego rozpoznania sprawy na rozprawie w dniu 24 lutego 2009 r., po przyznaniu przez świadka Z. Z., że „ja powiedziałem, że dopilnuję aby był (zapis w protokole – uwaga SN)” i ponownym odtworzeniu, z tym że tylko dwuminutowego fragmentu nagrania, pojawiła się przyjęta przez Sąd odwoławczy za wiarygodną wersja, a to że „oskarżyciel prywatny dążył do tego, próbował, aby te słowa ode mnie wyrwać. Pan K. na siłę to wpajał. Zaogniła się sytuacja, była rozmowa na ten temat. Pan K. z D. ciągle chcieli mi to wmówić” (k. 273). Abstrahując więc nawet od wysoce wątpliwej konstatacji świadka co do „zaognionej” sytuacji, co nie znajduje przecież odzwierciedlenia w utrwalonym na przedmiotowym nośniku zapisie, ze zdecydowaną krytyką Sądu Najwyższego spotkać musi się pominięcie przez Sąd Okręgowy w Ł., w swoich rozważaniach na temat wiarygodności Z. Z. (nie przesądzając tego na obecnym etapie postępowania), wynikającej – z powołanych wyżej fragmentów jego zeznań – wyjątkowej, nawet jak na tę sprawę, w której w depozycjach świadków trudno doszukać się konsekwencji, labilności jego relacji, co nie może nie pozostać bez wpływu na ocenę prawdziwości i innych poruszanych w jego zeznaniach kwestii.
Równie krytycznie odnieść należy się do tej części rozważań Sądu odwoławczego, w których poddana została ocenie moc prawna dokumentu w postaci protokołu XIV Sesji Rady Gminy Ś. z dnia 28 grudnia 2007 r. Sąd drugiej instancji, kwestionując poczynione w tym zakresie ustalenie sądu meriti, że „protokół ten jest niewiarygodny – >nie odzwierciedla on rzeczywistej odpowiedzi wójta na zadane przez R. K. pytanie<” (s. 10 uzasadnienia wyroku – Sądu Rejonowego – uwaga SN) powołał się m.in. na takie okoliczności, jak moc urzędowa takiego dokument sygnowanego przez funkcjonariuszy publicznych, która nie została podważona – dwukrotne próby zdyskwalifikowania tego protokołu przez oskarżyciela prywatnego nie przyniosły rezultatu, gdyż czynności prowadzone, z zawiadomienia R. K., przez Prokuraturę Rejonową w Ł., zakończyły się odmową wszczęcia postępowania w sprawie o jego sfałszowanie (1 Ds. (…)) oraz umorzeniem postępowania w sprawie o fałszywe zeznania osób, które potwierdziły jego autentyczność (3 Ds. (…)), oraz niewiarygodność zeznań świadków mających wspierać tezy aktu oskarżenia, którzy słuchani w sprawie na te okoliczności mogli pozostawać pod przeróżnymi oddziaływaniami, wpływami i zależnościami od stron. W związku z tym przypomnieć należy tylko o – wynikającej z treści art. 8 § 1 k.p.k. – zasadzie samodzielności jurysdykcyjnej sądu karnego, który rozstrzyga samodzielnie zagadnienia faktyczne i prawne oraz nie jest związany rozstrzygnięciem innego sądu lub organu, a także zasygnalizować, całkowicie zignorowaną przez sąd ad quem w swoich rozważaniach, samą treść tego dokumentu, w którym znalazł się zapis: „Pan K. odniósł się do wypowiedzi Wójta i powiedział pan zachowuje się bardzo niegrzecznie i łamie pan w tej chwili bardzo mocno prawo. Ja domyślałem się, że będzie taka sytuacja, oskarżył pan mnie, zapraszam do artykułu kodeksu paragraf 212” (k. 19). Powyższe, zaprotokołowane stwierdzenie oskarżyciela prywatnego, przy przyjęciu za prawdziwe wcześniejszego zapisu zawierającego wypowiedź oskarżonego A. Z., z logicznego punktu widzenia jest całkowicie pozbawione sensu. Co więcej, o nieprecyzyjności zapisów protokolarnych może świadczyć chociażby – na co zwrócił uwagę autor kasacji, a co również umknęło uwadze Sądu Okręgowego – treść protokołu kolejnej Sesji Rady Gminy Ś. z dnia 19 lutego 2008 r. (k. 117-124), w toku której został zatwierdzony przez radnych (przy jednym głosie wstrzymującym) poprzedni protokół z dnia 28 grudnia 2007 r., który w istotnych – z punktu widzenia niniejszego postępowania – kwestiach odbiega przecież od zapisu elektronicznego tej sesji (XV), utrwalonego na płycie CD (k. 148).
Nie można wreszcie nie odnieść się i do tego rodzaju ustaleń Sądu drugiej instancji, zasadnie wytkniętych w skardze kasacyjnej, w których deprecjonuje się zeznania świadka Z. D. i to na podstawie samego faktu relacji (jakich? – uwaga SN) zachodzących pomiędzy tym świadkiem a oskarżycielem prywatnym, wyprowadzając wniosek o wspólnym planowaniu i aranżowaniu spotkania przy kawie w restauracji w K. z Przewodniczącym Rady Z. (a nie Z.) Z., i ostatecznie uznając, że obaj wyżej wymienieni pozostawali w porozumieniu co do nagrania przebiegu spotkania. Jest to jednak ustalenie całkowicie dowolne, pomijające treść zeznań świadka Z. D. (k. 150- 150 verte), które – przynajmniej w tym zakresie – nie zostały przecież podważone żadnym innym dowodem.
Podsumowując stwierdzić więc należy, że podstawą odmiennych – niż to uczynił sąd a quo – ustaleń faktycznych poczynionych przez Sąd odwoławczy stała się jedynie, z naruszeniem art. 410 k.p.k., część zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, zaś ocena dowodów, w szczególności potwierdzających linię obrony oskarżonego (vide zeznania świadka Z. Z.) dalece odbiega od takiej, jaka wymagana jest treścią art. 7 k.p.k. Nadto, istniejące w powyższym zakresie braki uzasadnienia Sądu drugiej instancji, nieczyniącego zadość wymogom określonym zwłaszcza treścią art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k., nie pozwalają na przeprowadzenie właściwej kontroli kasacyjnej. W efekcie, co najmniej przedwczesna wydaje się ostateczna konkluzja sądu ad quem, zgodnie z którą w oparciu o zebrane dowody nie sposób dokonać tak skrupulatnej i wiarygodnej ich oceny, aby wyeliminować, i to w zakresie graniczącym z pewnością, jakąkolwiek pomyłkę, co zdaniem tegoż sądu uzasadnia konieczność odwołania się do reguły określonej w art. 5 § 2 k.p.k. Należy w tym miejscu przypomnieć, że warunkiem zastosowania zasady in dubio pro reo jest pozostanie niedających się usunąć wątpliwości po wcześniejszym podjęciu próby ich usunięcia przez sąd przy wykorzystaniu wszystkich możliwości w dotarciu do dowodów oraz następnie w ich całościowej i prawidłowej, pogłębionej ocenie (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 lipca 2008 r., V KK 29/08, LEX nr 450964). Jak to wskazano wyżej, Sąd Okręgowy w Ł. – co wynika chociażby z uzasadnienia jego wyroku – próby takiej w rzeczywistości nie podjął, zaś dokonana przezeń ocena dowodów, jako niekompletna i przeprowadzona z naruszeniem zasady swobodnej oceny, nie daje – przynajmniej w chwili obecnej – podstawy do przyjęcia takiej, jak wyrażona w pisemnych motywach zaskarżonego orzeczenia, konkluzji.
Sąd odwoławczy nie tylko pominął w swoich rozważaniach część dowodów, lecz co więcej nie podjął też próby uzupełnienia materiału dowodowego, która wszakże była sugerowana – chociażby w apelacji obrońcy oskarżonego (pkt 5 apelacji) – i nadal jest możliwa. Co najmniej zdziwienie musi budzić w tym kontekście stwierdzenie Sądu, iż „skoro uznano, że zebrany materiał dowodowy (przypomnieć należy, że oceniony z naruszeniem art. 7 k.p.k. – uwaga SN) nie jest wystarczający do przypisania winy oskarżonemu, to w takiej sytuacji wnioski obrońcy oskarżonego, zgłaszane na rozprawie, a zmierzające do poszerzenia tego materiału o przesłuchanie dodatkowych świadków, uczestników sesji, nie uwzględnione przez Sąd pierwszej instancji, nie mogły już mieć dowodowo istotnego znaczenia (art. 170 § 1 pkt 2 k.p.k.)”. Takie założenie stanowi nic innego jak przesądzanie a priori o treści ewentualnego dowodu przed jego przeprowadzeniem. Nadto, zgodnie z art. 170 § 1 pkt 2 k.p.k. sąd oddala na podstawie powołanego przepisu wniosek dowodowy m.in. wówczas, gdy okoliczność, która ma być udowodniona, nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Należy jednak pamiętać, że okoliczność ta musi być całkowicie uboczna, niemająca żadnego związku z czynem zarzucanym oskarżonemu i bez najmniejszej wątpliwości nie będzie ona miała znaczenia dla mającego zapaść rozstrzygnięcia (zob. wyrok Sadu Najwyższego z dnia 8 września 2005 r., III KK 319/04, R-OSNKW 2004, poz. 1625). Tymczasem – co oczywiste – w wypadku dowodu z zeznań osób, które uczestniczyły w sesji Rady Gminy Ś. w dniu 28 grudnia 2007 r., poza osobami już przesłuchanymi, a których ustalenie (przynajmniej radnych) nie powinno nastręczać większych trudności, taka konstatacja jest całkowicie nieuprawniona. Przeprowadzenie takiego dowodu w sposób wydatny może przyczynić się do poszerzenia dostępnego sądom materiału. Zakładanie z góry, że świadkowie ci nic do sprawy wnieść nie mogą, jest – bez ich wcześniejszego przesłuchania – antycypacją ich przyszłych i niezweryfikowanych do chwili obecnej, bo nieistniejących twierdzeń.
W tym stanie rzeczy, a więc wobec potwierdzenia się podniesionego w kasacji uchybienia, stanowiącego rażące naruszenie art. 424 § 1 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. i art. 7 k.p.k., mającego jednocześnie istotny wpływ na treść zaskarżonego orzeczenia (co najmniej przedwczesne uwolnienie oskarżonego A. Z. od odpowiedzialności karnej), wyrok Sądu Okręgowego w Ł. należało uchylić, i sprawę przekazać temu sądowi do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Procedując powtórnie Sąd odwoławczy rozpozna skargę apelacyjną obrońcy oskarżonego mając na uwadze, że jest wprawdzie uprawniony do wydania wyroku reformatoryjnego, w szczególności uniewinniającego oskarżonego, ale może to uczynić tylko wtedy, gdy pozwalają na to zebrane dowody, a ich ocena wiodąca do takiego rozstrzygnięcia mieści się w granicach art. 7 k.p.k., czyli respektuje zasady wartościowania dowodów określone w tym przepisie, albo też, odpowiada wysokim standardom oceny, co do istoty sprawy (o odpowiedzialności karnej oskarżonego), narzuconym przez wskazany wyżej art. 7 k.p.k. Przy sporządzaniu pisemnych motywów swojego rozstrzygnięcia nie może jednocześnie pomijać wymogów stawianych uzasadnieniu orzeczenia Sądu drugiej instancji określonych zarówno w art. 457 § 3 k.p.k., jak i – w wypadku wydania orzeczenia reformatoryjnego – wynikających z unormowania przewidzianego w art. 424 k.p.k.
Rozważy też sąd ad quem możliwość poszerzenia dostępnego materiału dowodowego po myśli art. 452 § 2 k.p.k., do czego jest przecież nie tylko uprawniony, lecz wręcz zobligowany treścią art. 167 k.p.k., chyba że uzna takie uzupełnienie przewodu sądowego za przekraczające ramy określone w pierwszym z powołanych przepisów, co może z kolei wskazywać na konieczność uchylenia zaskarżonego orzeczenia i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji (art. 437 § 2 k.p.k.).
Zarządzając zwrot oskarżycielowi prywatnemu opłaty od kasacji, kierowano się treścią art. 527 § 4 k.p.k.
Treść orzeczenia została pozyskana od organu orzekającego na podstawie dostępu do informacji publicznej.