Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Uchwała z dnia 1994-03-29 sygn. III CZP 29/94

Numer BOS: 2221868
Data orzeczenia: 1994-03-29
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt III CZP 29/94

Uchwała

Sądu Najwyższego

z dnia 29 marca 1994 r.

Przewodniczący: sędzia SN K. Kołakowski (spraw.).

Sędziowie SN: T. Ereciński, J. Majewska.

Protokolant: M. Prusaczyk.

Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Andrzeja R. przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń S.A. w P. o zapłatę po rozpoznaniu na posiedzeniu jawnym dnia 29 marca 1994 r. zagadnienia prawnego przekazanego przez Sąd Apelacyjny w Poznaniu postanowieniem z dnia 8 grudnia 1992 r. sygn. akt I ACr 535/92 do rozstrzygnięcia w trybie art. 391 k.p.c.

1. "Czy w procesie, w którym powód - w następstwie rozdrobnienia przez niego roszczeń - dochodzi od pozwanego reszty roszczenia w znaczeniu materialnoprawnym, uprzedni prawomocny wyrok sądu, wydany w sprawie, w której obowiązuje zakaz orzekania ponad żądanie, którym uwzględniono powództwo co do dochodzonej części roszczenia wynikającego z tego samego stosunku prawnego, wiąże sąd w zakresie rozstrzygnięcia o zasadzie odpowiedzialności pozwanego, 2. - w razie odpowiedzi przeczącej - czy przewidziane w § 6 ust. 2 pkt 2 ogólnych warunków ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, stanowiących załącznik do obwieszczenia Prezesa Państwowego Zakładu Ubezpieczeń z dnia 22 listopada 1985 r. (M.P. Nr 44, poz. 286), wyłączenie odpowiedzialności PZU na szkody rzeczowe wyrządzone przez ubezpieczającego kontrahentowi w następstwie wykonywania robót i usług w sposób wadliwy pod względem obowiązujących wymagań bezpieczeństwa przeciwpożarowego, gdy ubezpieczenia, o którym mowa w § 4 ust. 2, nie zawarto, obejmuje także szkody, do naprawienia których ubezpieczający zobowiązany jest wobec kontrahenta przy przyjęciu odpowiedzialności deliktowej ubezpieczającego?".

podjął następującą uchwałę:

W procesie o dalszą - ponad prawomocnie uwzględnioną - część świadczenia z tego samego stosunku prawnego, sąd nie może w niezmienionych okolicznościach odmiennie orzec o zasadzie odpowiedzialności pozwanego.

Uzasadnienie

Przedstawione zagadnienie prawne powstało przy rozpoznawaniu rewizji pozwanego Zakładu Ubezpieczeń SA od wyroku uwzględniającego żądanie zasądzenia dalszej części odszkodowania ponad część prawomocnie zasądzoną w poprzednim procesie między stronami. W uzasadnieniu pierwszego ze złożonych pozwów powód podał, że z braku środków finansowych na opłacenie pozwu co do całej należnej mu kwoty, dochodzi jedynie zwrotu jej części, z zastrzeżeniem późniejszego rozszerzenia (do czego ostatecznie nie doszło) powództwa. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, w sprawach w których obowiązuje zakaz orzekania ponad żądanie, dopuszczalne jest rozdrobnienie roszczeń, tzn. proces o część roszczenia w znaczeniu materialnoprawnym, którego treścią jest pretensja o świadczenie podzielne, z założeniem procesów o dalszą część. Istotnego znaczenia nabiera wówczas walor rozstrzygnięcia o zasadzie w pierwszym procesie. Jakkolwiek w piśmiennictwie wyrażany jest pogląd, że prawomocność materialna orzeczenia nie sięga poza bezpośredni przedmiot jego rozstrzygnięcia, to jednak nie można pominąć, że sąd merytorycznym orzeczeniem konkretyzuje obowiązującą normę prawną, regulującą stosunek prawny zachodzący w konkretnym wypadku między stronami. Jeśli celem postępowania cywilnego jest nie tylko urzeczywistnianie w konkretnym wypadku i zakresie obowiązującej normy prawnej, ale także zaprowadzenie stanu pewności prawa w stosunkach cywilnoprawnych, to wątpliwości budzą racje co do tego, że gdy rozstrzygnięcie sądu odnosi się do przedmiotu procesu będącego w istocie częścią roszczenia materialnoprawnego, rozstrzygnął on jedynie w zakresie tej części o zasadzie roszczenia. Prowadziłoby to w istocie do dopuszczalności wielokrotnego orzekania o tej zasadzie, jako konsekwencji rozdrobnienia roszczenia materialnoprawnego.

Przecząca odpowiedź na pytanie, w którym zawarto to zagadnienie, zrodziłaby potrzebę rozważenia wątpliwości przedstawionych w drugim z zagadnień.

Sąd Najwyższy miał na uwadze, co następuje:

W obowiązującym Kodeksie postępowania cywilnego unormowane zostały zasady kumulacji kilku roszczeń przeciwko temu samemu pozwanemu w jednym pozwie (art. 190 k.p.c.), natomiast nie uregulowano wprost dopuszczalności rozdrabniania roszczenia materialnoprawnego przez dochodzenie jego części w odrębnych procesach.

Przy istnieniu zasady dyspozycyjności i wynikającego z niej związania sądu zakresem zgłoszonego przez powoda żądania (art. 321 § 1 k.p.c.), a także niewprowadzeniu do kodeksu (znanego w innych ustawodawstwach) ogólnego zakazu rozdrabniania roszczeń, już w orzecznictwie i doktrynie okresu przedwojennego przyjęto zasadę dopuszczającą takie rozdrabnianie. Jego przydatności upatrywano m.in. w celowości istnienia możliwości wszczęcia procesu próbnego, którego skuteczność może być wątpliwa co do samej zasady, a także umożliwienia dochodzenia części roszczenia ze względu na wysokie koszty związane z łącznym dochodzeniem całości roszczenia.

Dopuszczalność rozdrabniania roszczenia przyjmowano - z natury rzeczy - jedynie przy roszczeniach podzielnych, a więc obejmujących świadczenia pieniężne, z natury których wynika wprost możliwość takiej podzielności.

Przy tak ukształtowanych założeniach instytucji rozdrabniania roszczeń oczywistym następstwem było przyjęcie, że rozstrzygnięcie co do części roszczenia nie może stwarzać negatywnej przesłanki procesowej w postaci powagi rzeczy osądzonej w razie dochodzenia reszty lub jedynie dalszej części tego samego roszczenia, nie należącego do tych, o jakich sąd ma obowiązek orzec bez względu na zakres zgłoszonego w pozwie żądania (art. 321 § 2 k.p.c.).

Wyprowadzenie z tego takiej konsekwencji, że nieuniknionym negatywnym następstwem skorzystania w praktyce z możliwości rozdrobnienia roszczenia musi być ryzyko ewentualnej merytorycznej sprzeczności co do zasady wyroków, jakie mogą zapaść w dwóch (lub nawet dalszych) sprawach co do poszczególnych części tego samego roszczenia materialnoprawnego, czyniłoby takie uprawnienie iluzorycznym. Cała więc utrwalona instytucja procesowa musiałaby stać się martwą, gdyż owa zakładana u jej źródła dogodność przeprowadzenia procesu próbnego, mającego na równi z procesem o ustalenie wyjaśnić skutecznie między stronami, czy istnieje między nimi stosunek materialnoprawny, z którego wynika usprawiedliwione co do zasady (choć dochodzone jedynie w części) roszczenie powoda, byłaby wówczas wyłączona.

Sąd Apelacyjny wskazał w uzasadnieniu swojego postanowienia o przedstawieniu rozważanego zagadnienia prawnego na rozbieżność poglądów w kwestii granic przedmiotowych powagi rzeczy osądzonej. Opowiedział się za podzieleniem wyrażonego w doktrynie stanowiska, iż powagą rzeczy osądzone objęte jest rozstrzygnięcie o zasadzie odpowiedzialności i wyłączona jest dopuszczalność po prawomocnym zakończeniu procesu kwestionowania rozstrzygnięcia w tym przedmiocie.

Istota powagi rzeczy osądzonej nie została w art. 366 k.p.c. przez ustawodawcę określona i jest - istotnie - przedmiotem kontrowersji, w szczególności w doktrynie. W orzecznictwie, szczególnie rozważane były problemy powstające na tle granic powagi rzeczy osądzonej orzeczeń w tych sprawach, w których sąd nie jest związany zakresem żądania zgłoszonego w pozwie (por. np.: uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 21 listopada 1968 r. w sprawie III PZP 37/67, OSNCP z 1968 r. Nr 7, poz. 113 i in.). Niezależnie od tych kontrowersji i rozbieżności ocen, zawarte w Kodeksie postępowania cywilnego unormowania wskazują na zamiar uregulowania w art. 366 k.p.c. negatywnych skutków materialnej prawomocności wyroku. Prawomocne osądzenie sprawy wyłącza dopuszczalność ponownego rozstrzygania w tym samym przedmiocie między tymi samymi stronami (ne bis in idem), stwarza zatem negatywną przesłankę procesową. Skutkuje to obowiązek odrzucenia pozwu o to samo roszczenie (art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c.), a w razie zaniechania jego spełnienia prowadzi do nieważności postępowania (art. 369 pkt 3 in fine k.p.c.).

Podobnie, od strony wyeliminowania negatywnych skutków, rozważany był w orzecznictwie wzajemny związek równolegle zawisłych spraw, w których powód dochodził poszczególnych części tego samego roszczenia materialnoprawnego, korzystając z dopuszczalności jego rozdrobnienia (por. np.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 października 1966 r. w sprawie II RP 123/66, OSNCP z 1967 r. Nr 12, poz. 219).

Wskazuje to na to, że urealnienia zamierzonych celów dopuszczenia możliwości rozdrabniania roszczeń nie można poszukiwać skutecznie jedynie w drodze analizy negatywnych skutków materialnej prawomocności wyroku, a więc w zakresie skutków powagi rzeczy osądzonej.

Zbliżona do rozważanej sytuacja ma miejsce także wówczas, gdy sąd sięgnie w sprawie po - wynikającą z art. 318 § 1 k.p.c. - możliwość wydania wyroku wstępnego. Wyrok taki, choć musi uzyskać następnie walor prawomocności (§ 2 tego przepisu), wobec natury zawartego w nim rozstrzygnięcia nie korzysta z powagi rzeczy osądzonej. Niewątpliwie nie oznacza to jednak, że w niezmienionych w sprawie okolicznościach otwarta pozostaje możliwość odmiennego rozstrzygnięcia co do samej zasady w wyroku końcowym orzekającym o spornej wysokości żądania. W przeciwnym razie wstępnego wyrokowania co do samej tylko zasady i ewentualnego poddania trafności takiego rozstrzygnięcia kontroli sądu rewizyjnego (lub odczekania na jego uprawomocnienie się bez zaskarżenia) nie mógłby być spełniony.

Przemawia to za koniecznością poszukiwania rozwiązania przedstawionego zagadnienia w ocenie pozytywnych skutków materialnej prawomocności orzeczeń, a więc w ramach unormowania zawartego w art. 365 k.p.c. Ono bowiem ma gwarantować poszanowanie prawomocnego orzeczenia sądu, regulującego stosunek prawny będący przedmiotem rozstrzygnięcia. Prawomocny wyrok, z punktu widzenia jego prejudycjalnego znaczenia także w innej sprawie, swą mocą powoduje, że nie tylko nie może być zmieniony lub uchylony, ale że nie jest możliwe odmienne ocenienie i uregulowanie tego samego stosunku prawnego, w tych samych okolicznościach faktycznych i prawnych, między tymi samymi stronami. Przy uwzględnieniu powództwa o świadczenie (choćby niewyczerpujące całego przysługującego roszczenia) prawomocne orzeczenie ma - jak się przyjmuje - o tyle szersze znaczenie, że obejmuje nie tylko samo ustalenie prawa lub stosunku prawnego, ale również zasądza świadczenie.

Uznać więc należy, iż to, że orzeczenie co do części roszczenia nie ma powagi rzeczy osądzonej co do jego reszty, która nie była przedmiotem orzekania sądu, umożliwia właśnie oddzielne dochodzenie tej reszty (nie stwarza więc negatywnej przesłanki procesowej) i nie oznacza, że otwarta pozostaje możliwość odmiennego niż w prawomocnym wyroku orzeczenia w niezmienionych okolicznościach o zasadzie odpowiedzialności pozwanego. Prawomocne orzeczenie sądu opiera swoje znaczenie na prawach podmiotowych, o które proces się toczył, a udzielając ochrony prawnej realizuje również samo prawo do wymiaru sprawiedliwości mające swoje konstytucyjne źródła. Dopuszczenie do możliwości rozbieżnego ocenienia zasadności tego samego roszczenia w tych samych okolicznościach w różnych orzeczeniach byłoby zaprzeczeniem społecznie oczekiwanych reguł ochrony prawnej i naruszeniem zasady zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Nie mogłoby więc być przyjęte ze zrozumieniem i aprobatą. Wymagałoby zatem korekty, nawet w drodze nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Te względy przemawiały za rozstrzygnięciem podstawowego zagadnienia, jak w podjętej uchwale. Jej treść uczyniła zbędnym rozstrzyganie drugiego z zagadnień przedstawionych alternatywnie.

Informacja publiczna

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.