Wyrok z dnia 2012-01-11 sygn. III KK 74/11
Numer BOS: 2221566
Data orzeczenia: 2012-01-11
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt III KK 74/11
Wyrok
Sądu Najwyższego
z dnia 11 stycznia 2012 r.
Przewodniczący: Sędzia SN Tomasz Artymiuk.
Sędziowie SN: Tomasz Grzegorczyk (spr), Józef Szewczyk.
Sąd Najwyższy w sprawie Ryszarda W. uniewinnionego od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 177 § 2 k.k. po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 11 stycznia 2012 r., kasacji wniesionej przez pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej subsydiarnej od wyroku Sądu Okręgowego w B. z dnia 16 grudnia 2010 r., utrzymującego w mocy wyrok Sądu Rejonowego w B. z dnia 2 lipca 2010 r.;
uchyla zaskarżony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Okręgowemu w B. do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Uzasadnienie
Ryszard W. został oskarżony, w drodze subsydiarnego aktu oskarżenia, wniesionego przez pełnomocnika Violetty D., po uprzednim dwukrotnym umorzeniu postępowania "w sprawie" odnośnie wypadku drogowego, jaki miał miejsce w dniu 8 czerwca 2007 r. w B., w wyniku którego śmierć poniosła Paulina D., córka oskarżycielki subsydiarnej, o spowodowanie tego wypadku, tj. o przestępstwo z art. 177 § 2 k.k. Wyrokiem Sądu Rejonowego w B. został on uniewinniony od zarzutu popełnienia tego przestępstwa.
W apelacji od tego orzeczenia pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej podniósł zarzuty obrazy art. 167, 170 § 1 i 2 oraz art. 196 § 3 k.p.k., przez nie przeprowadzenie wnioskowanych przez oskarżenie dowodów odnośnie stanu psychofizycznego oskarżonego w chwili zdarzenia i przeciwwskazań zdrowotnych do wykonywania przez niego zawodu kierowcy oraz kolejnego eksperymentu procesowego dla odtworzenia przebiegu zdarzenia i oględzin miejsca, jak również o dopuszczenie dowodu z opinii Instytutu Ekspertyz Sądowych, z uwagi na rozbieżności między opiniami biegłych przesłuchanych w tej sprawie oraz uznanie opinii biegłych za rzetelne i merytoryczne, choć w decyzji o dopuszczeniu biegłego w postępowaniu przygotowawczym zawarto pytania dotyczące rodzaju naruszonych przepisów prawa, co wykraczało poza kompetencje biegłych i jeden z nich wypowiedział się w tej materii. Ponadto zarzucił naruszenie art. 5 § 2, art. 7, 8 § 1, art. 9 § 1, art. 92, 366 § 1 i art. 424 § 1 k.p.k., przez wadliwą ocenę dowodów, brak wskazania na czym opiera się ustalenie Sądu, że oskarżony użył prawego kierunkowskazu przy dokonywaniu manewru skrętu, nie uwzględnienie obowiązków prowadzącego pojazd, płynących z art. 26 ust. 1-2 i art. 45 ust. 2 pkt 1 Prawa o ruchu drogowym, w stosunku do pieszych i możliwości korzystania z telefonów komórkowych w trakcie jazdy, błędną ocenę, iż możliwość rozmawiania przez niego w tym czasie przez telefon komórkowy wyczerpywała co najwyżej znamiona wykroczenia i nie przyczyniła się do powstania zarzucanego mu czynu oraz nie przeprowadzenie dowodu odnośnie tego czy fakt takiej rozmowy miał miejsce, co miało znaczenie dla jego odpowiedzialności, brak samodzielności w rozstrzyganiu istotnych kwestii, gdyż nie dokonano bezpośredniego oglądu zapisu eksperymentu przeprowadzonego w postępowaniu przygotowawczym i wybiórcze potraktowanie poszczególnych dowodów w tym, m.in., zeznań biegłego K., który wskazał, że pokrzywdzona mogła być wprowadzana w błąd zachowaniem oskarżonego w trakcie manewru skrętu, czy świadków K. i L., że została rozjechana prawym kołem naczepy, przez przyjęcie - w oparciu o protokół oględzin miejsca zdarzenia - że najechana została lewym jej kołem, a przez to nie wyjaśnienie też, którym dowodom i w jakim zakresie daje ostatecznie wiarę i dlaczego. Po rozpoznaniu tego środka odwoławczego, Sąd Okręgowy w B., uznając tę apelację za oczywiście bezzasadną, utrzymał w mocy zaskarżony wyrok.
Od prawomocnego orzeczenia Sądu odwoławczego kasację wywiódł pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej. Zarzucono w niej obrazę art. 457 § 3 w zw. z art. 433 § 2 oraz art. 7 k.p.k. przez nie rozpoznanie lub pobieżne rozpoznanie niektórych zarzutów apelacji, a to co do: podnoszonego braku odtworzenia zapisu video z eksperymentu procesowego i przyjęcia, że oskarżony posługiwał się przy dokonywanym manewrze kierunkowskazem i nie dokonania samodzielnej oceny tego manewru oraz nie zareagowania przez Sąd meriti na fakt postawienia biegłym pytań, które wykraczały poza ich kompetencje, a także odnośnie podnoszonej w apelacji obrazy przepisów Prawa o ruchu drogowym oraz przez nietrafne, na skutek pobieżności kontroli odwoławczej, ustosunkowanie się do kwestii wpływu zakazanego rozmawiania kierowcy przez telefon w trakcie jazdy na zaistnienie wypadku w sytuacji, gdy zakaz ten ma służyć temu, aby prowadzący pojazd nie rozpraszał swojej uwagi i właściwie obserwował sytuację w ruchu oraz odnośnie słuszności oddalenia przez Sąd meriti wniosków dowodowych, bez należytego ustosunkowania się do merytorycznych zarzutów apelacji, a także przyjęcie, że pokrzywdzona miała pełną możliwość obserwacji pojazdu prowadzonego przez oskarżonego, skoro pojazd ten znajdował się za jej plecami. Wywodząc w ten sposób skarżący wnosił o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Kasacja ta częściowo tylko jest zasadna. Nie jest bowiem prawdą, że Sąd odwoławczy pobieżnie i wadliwie odniósł się do kwestii możliwości zaobserwowania przez pokrzywdzoną manewrów wykonywanych przez oskarżonego przyjmując że miała ona możliwość obserwacji ruchu pojazdu, gdyż fakt ten ustalono w oparciu o opinie biegłego z rekonstrukcji zdarzenia i to tożsamą z tą, którą w innym miejscu przywołuje sam skarżący podając, że wskazano w niej, iż dokonywany, z uwagi na gabaryty pojazdu, manewr skręcania nieznacznie w lewo, a następnie w prawo, mógł spowodować, że pokrzywdzona nieprawidłowo odczytała zamiary oskarżonego. Inną kwestią jest natomiast różniące się określenie kierunku poruszania się pieszej w tej opinii oraz w szkicu powypadkowym, czego jednak skarżący nie podnosił. Nie ma też racji autor kasacji, kiedy wywodzi, że pobieżność ocen doprowadziła, jakoby, Sąd II instancji do akceptacji braku wpływu ewentualnej telefonicznej rozmowy oskarżonego w trakcie manewru na zaistnienie wypadku. Wskazuje on bowiem jedynie, że skoro zakaz takich rozmów w trakcie jazdy, płynący z art. 45 ust. 2 pkt 1 Prawa o ruchu drogowym, jest wprowadzony po to, aby kierowca nie rozpraszał swojej uwagi i obserwował należycie sytuację na jezdni, to przez naruszenie go prowadzący przyczynia się do zaistnienia zdarzenia przestępnego. Takiego wniosku jednak w żadnej mierze nie można podzielić, ponieważ owo przyczynienie się lub spowodowanie wypadku jest uzależnione zawsze od konkretnych okoliczności, a w sprawie tej Sąd meriti przyjął, a Sąd odwoławczy zaaprobował stanowisko oparte na opiniach biegłych, iż oskarżony nie był w stanie, z uwagi na okoliczności wejścia pokrzywdzonej na jezdnię i gabaryty swojego pojazdu, dostrzec jej z prawej strony prowadzonego samochodu.
Ma natomiast rację skarżący, gdy podnosi, że zupełnym milczeniem pominął Sąd Okręgowy podniesiony w apelacji zarzut, iż nie wiadomo na jakiej podstawie Sąd Rejonowy ustalił, że wykonując omawiany manewr skrętu oskarżony rzeczywiście posługiwał się kierunkowskazem. Ma też rację, kiedy wywodzi, że Sąd nie wypowiedział się także w ogóle odnośnie podniesionego w środku odwoławczym zarzutu przeoczenia przez Sąd meriti obowiązków prowadzącego pojazd w stosunku do pieszych płynących z art. 26 ust. 1 i 2 Prawa o ruchu drogowym. Rzeczywiście w tej materii brak jest jakichkolwiek uwag Sądu odwoławczego, a dotyczyły one przecież prawidłowości, także od strony wymogów prawa, dokonywania przez oskarżonego manewru, w wyniku którego doszło do wypadku drogowego. Ma również rację autor kasacji, gdy zarzuca wadliwość kontroli odwoławczej w kwestii zarzutu nie odtworzenia w postępowaniu przed Sądem zapisu obrazu i dźwięku z przeprowadzonego w postępowaniu przygotowawczym eksperymentu procesowego. Sąd odwoławczy w tej materii stwierdził bowiem jedynie, że z zapisów protokołu eksperymentu procesowego wynika, iż zarówno skarżący, jak i oskarżyciel subsydiarny, uczestniczyli w tej czynności, zgłaszali określone uwagi, a nie mieli ich co do dokonywanych ustaleń. W apelacji podnoszono jednak w związku z tym, że z zapisu video wynikają liczne mankamenty całego eksperymentu, a w konsekwencji błędne wnioski co do rzeczywistego przebiegu zdarzenia, w tym przez użycie innego typu pojazdu niż prowadzony przez oskarżonego oraz że w toku umorzonego wkrótce po tym eksperymencie śledztwa, strona nie miała możliwości pełnego ustosunkowania się do jego efektów, a w postępowaniu sądowym w ogóle nie odtworzono tego zapisu. W konsekwencji zaś, że nie dokonano w pierwszej instancji samodzielnie oceny tego dowodu i rozważenia mankamentów dokonanej czynności. Nota bene z materiałów postępowania sądowego nie wynika też, aby Sąd meriti określonym postanowieniem zaliczył w poczet materiału dowodowego ów zapis i protokół eksperymentu procesowego, choć na ten ostatni powołuje się w swoim uzasadnieniu. Nie może budzić wątpliwości, że odtworzenie zapisu omawianej czynności mogłoby mieć istotny wpływ na kwestię prawidłowości dokonywanych ustaleń i dawałoby możliwość rozważenia zastrzeżeń, jakie mógłby wówczas wysunąć subsydiarny oskarżyciel posiłkowy. Trudno zaś uznać za w pełni prawidłową ogólnikową jedynie wypowiedź Sądu odwoławczego w materii omawianego tu zarzutu.
Mniejsze znaczenie należy przypisać, także zasadnemu, podniesieniu w kasacji braku odniesienia się Sądu II instancji do zarzutu postawienia, w umorzonym postępowaniu przygotowawczym, powołanym tam biegłym pytań, które wkraczały w sferę przepisów prawa, skoro - jak już wcześniej wskazano - w kwestii owych przepisów, a chodzi tu o regulację Prawa o ruchu drogowym, Sądy obu instancji w ogóle się nie wypowiedziały, a było to już przedmiotem wskazanego uprzednio zarzutu. To samo odnieść należy do zarzutu dotyczącego oddalenia wniosków dowodowych oskarżycielki subsydiarnej, skoro sam skarżący słusznie wiążę tę kwestię z uprzednim rozważeniem w należyty sposób wszystkich innych merytorycznych zarzutów apelacji, do którego w postępowaniu tym nie doszło. Powyższe wskazuje, że postępowanie odwoławcze w tej sprawie nie było jednak przeprowadzone w pełni rzetelny sposób. Pominięto bowiem lub zbyto ogólnikami niektóre zarzuty skarżącego, które mogły mieć istotny wpływ na treść orzeczenia Sądu II instancji. Dotyczyły one bowiem ważkich kwestii związanych z prawidłowością ustaleń faktycznych, które doprowadziły Sąd meriti do uniewinnienia oskarżonego, jak i prawidłowości procedowania tego Sądu. Doszło zatem w tym postępowaniu, w przedstawionym wyżej zakresie, do podnoszonego w kasacji naruszenia art. 433 § 2 i art. 457 § 3 k.p.k. To zaś powoduje, że zaskarżony wyrok ostać się nie może.
Mając to na uwadze, Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu odwoławczego i przekazał sprawę temu Sądowi do ponownego rozpoznania, a w związku z tym, stosownie do art. 527 § 4 k.p.k., zarządził zwrot na rzecz oskarżycielki subsydiarnej uiszczonej przez nią opłaty od kasacji.
W prowadzonym ponownie postępowaniu odwoławczym Sąd Okręgowy powinien z należytą starannością odnieść się do każdego z postawionych w apelacji zarzutów, z przywołaniem przekonywujących argumentów na ich zasadność lub bezzasadność, i to opartych na materiałach tego postępowania i logice rozumowania z nich wyprowadzanego, a nie do ogólników wskazujących jedynie na trafność stanowiska Sądu meriti bez podania rzeczowych argumentów.
Z tych wszystkich względów orzeczono, jak w wyroku.
Treść orzeczenia została pozyskana od organu orzekającego na podstawie dostępu do informacji publicznej.