Wyrok z dnia 2007-07-04 sygn. II PK 25/07
Numer BOS: 2193522
Data orzeczenia: 2007-07-04
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt II PK 25/07
Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 lipca 2007 r.
Przewodniczący SSN Jerzy Kuźniar, Sędziowie SN: Zbigniew Korzeniowski (sprawozdawca), Małgorzata Wrębiakowska-Marzec.
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w dniu 4 lipca 2007 r. sprawy z powództwa Jarosława J. przeciwko Przedsiębiorstwu Produkcyjno-Usługowo-Handlowemu D. Sp. z o.o. w G. o odszkodowanie i zapłatę, na skutek skargi kasacyjnej powoda od wyroku Sądu Okręgowego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Gdańsku z siedzibą w Gdyni z dnia 12 września 2006 r. [...] oddalił skargę kasacyjną.
Uzasadnienie
Pozwem z 6 marca 2005 r. powód Jarosław J. wystąpił o zasądzenie kwoty 48 tys. zł obejmującej roszczenia o zapłatę: refundacji z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych "wczasów pod gruszą" za 1999 r. w kwocie 5.100 zł i dofinansowania modernizacji lokalu mieszkalnego w kwocie 2.000 zł; za posiłki regeneracyjne za styczeń 1999 r. kwoty 180 zł i za okres od lutego 1999 r. do 28 lutego 2000 r. kwoty 1.404 zł; dodatku stażowego od stycznia 1999 r. do 28 lutego 2000 r. w kwocie 735 zł oraz kwoty 35.581 zł jako udziału powoda w części ceny kupna przekazanej przez nabywcę przedsiębiorstwa na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych.
Pozwany pracodawca Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo-Handlowe D. sp. z o.o. w G. wniósł o oddalenie powództwa i niezależnie od tego zarzucił przedawnienie roszczeń. Sąd Rejonowy w Gdańsku wyrokiem z 25 stycznia 2006 r. oddalił powództwo. Ustalił, że powód w 1994 r. podjął zatrudnienie w Komunalnym Przedsiębiorstwo Usług Mieszkaniowych i Socjalnych w G. Przedsiębiorstwo to zostało sprzedane Niezależnemu Samorządnemu Związkowi Zawodowemu "Solidarność" w G. Nabywca 15% ceny zakupu, czyli kwotę 675 tys. zł przekazał na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych. Zgodnie z zawartym 30 grudnia 1998 r. porozumieniem socjalnym kupujący zobowiązał się do administrowania środkami zakładowego funduszu świadczeń socjalnych w uzgodnieniu z komisją socjalną, w sposób gwarantujący pełne ich wykorzystanie na rzecz uprawnionych pracowników przejętych z kupionego przedsiębiorstwa. Stworzony został regulamin zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. W wyniku przejęcia powód w trybie art. 231 k.p. stał się pracownikiem Przedsiębiorstwa Produkcyjno-Usługowo-Handlowego D. Spółki z o.o. w G. Pozwany ustalił 10 zł dopłaty dla pracownika za posiłek w bufecie. Od lutego 1999 r. bony nie były już wydawane i powód otrzymał podwyżkę wynagrodzenia w wysokości 180 zł. W sierpniu 1999 r. powód wystąpił o dopłatę za urlop wypoczynkowy, a później o bezzwrotną pomoc mieszkaniową i otrzymał od pozwanego z tego tytułu kwoty 5.100 zł i 2.000 zł. Powód otrzymał też wynikający z porozumienia socjalnego dodatek stażowy od września 1999 r. (nabycia uprawnień). Od 1 lutego 2000 r. powód przebywał w areszcie, co było przyczyną ustania zatrudnienia z końcem tego miesiąca. Powód we wrześniu 2000 r. wystąpił z pozwem o świadczenia urlopowe ("wczasy pod gruszą") i podał w nim, że pozwany wypłacił mu pieniądze, ale jako należną część z 15% ceny zakupu przedsiębiorstwa. Następnie powód cofnął pozew, co doprowadziło do umorzenia 19 grudnia 2002 r. postępowania w tej sprawie [...]. Oddalając powództwo w obecnej sprawie Sąd Rejonowy nie dał wiary wyjaśnieniom powoda, że nie otrzymał dochodzonych kwot z funduszu socjalnego, skoro w poprzedniej (umorzonej) sprawie podał, że je otrzymał, z tym, że uznał je za przysługującą mu należność z 15% ceny zakupu przedsiębiorstwa. Roszczenie o udział w cenie zakupu nie miało jednak żadnego uzasadnienia prawnego, w tym w świetle umowy sprzedaży przedsiębiorstwa oraz zawartego porozumienia socjalnego. Żadne postanowienie nie stanowiło o indywidualnym prawie do żądania przez powoda 15% ceny zakupu. Przy takim nieuprawnionym założeniu jedynie kilku pracowników otrzymałoby 15% z ceny zakupu (675.000 zł). Powód niezasadnie zaliczył też wypłaty według list płac na takie świadczenie, które mu nie przysługiwało. Z tej przyczyny Sąd pierwszej instancji nie uwzględnił też wniosku o dowód z opinii grafologa, gdyż powód wcześniej posiadał listy płac i nie kwestionował swych podpisów, przy tym cofnął pozew w poprzedniej sprawie. Ponadto dochodzone roszczenia uległy trzyletniemu przedawnieniu, skoro stosunek pracy ustał 1 marca 2000 r., a pozew został złożony 6 marca 2005 r. (art. 291 § 1 k.p.). Obejmuje ono także świadczenia z zakładowego funduszu socjalnego, o okresowym przy tym charakterze (świadczenie urlopowe). Zarzut przedawnienia nie był sprzeczny z zasadami współżycia społecznego (art. 8 k.p.). W poprzedniej sprawie sądowej o takie same roszczenia powód miał ustanowionego pełnomocnika z urzędu. Mimo to pozew został cofnięty. Samo więc przebywanie w zakładzie karnym nie uzasadnia nieuwzględnienia zarzutu przedawnienia w niniejszej sprawie. Powód miał możliwość zajmowania się sprawą pracowniczą, bowiem korespondencja sądowa była bogata. Cofnięcie pozwu było celowe i swobodne.
Sąd Okręgowy w Gdańsku wyrokiem z 12 września 2006 r. oddalił apelację powoda. Za prawidłowe uznał ustalenia Sądu pierwszej instancji i w całości podzielił jego argumentację prawną. W odniesieniu do zarzutów apelacji stwierdził kolejno, że dowód z opinii grafologa był w sprawie zbędny. Znaczenie miały tu listy płac z podpisami powoda potwierdzającymi otrzymanie środków z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (zfśs), natomiast on bezpodstawnie sądził, że stanowiło to realizację należnej mu zapłaty części (15%) ceny zakupu przedsiębiorstwa. Sąd pierwszej instancji mógł zatem pominąć dowód z opinii grafologa (art. 217 § 2 k.p.c.). Dopuszczalne było też przeprowadzenie przez ten Sąd dowodu z akt osobowych po zamknięciu rozprawy w tzw. terminie publikacyjnym (art. 224 § 2 k.p.c.). Trafnie zastosowane zostały przepisy o przedawnieniu. Nie był zasadny zarzut, że dochodzone roszczenia z funduszu socjalnego nie są związane ze stosunkiem pracy i zamiast trzyletniemu przedawnieniu według art. 291 § 1 k.p. miałyby podlegać przedawnieniu na podstawie art. 118 k.c. Nie zasługiwał na uwzględnienie zarzut nadużycia prawa przez pracodawcę - art. 8 k.p. Pobyt w areszcie i w zakładzie karnym nie uniemożliwiał powodowi dochodzenia roszczeń. Krótko po aresztowaniu, we wrześniu 2000 r. powód wystąpił z pozwem o te same roszczenia, miał pełnomocnika z urzędu i potem cofnął pozew (w 2002 r.). Miał więc zatem świadomość skutków tej czynności procesowej. Skoro wystąpił ponownie o te same roszczenia, to skorzystanie z zarzutu przedawnienia nie może być uznane za sprzeczne z art. 8 k.p. Nie wystąpiły szczególne okoliczności uzasadniające odmienną ocenę. Nie było też zasadne z braku podstawy materialnoprawnej roszczenie powoda o udział w cenie zakupu przedsiębiorstwa, gdyż 15% ceny zostało przekazane na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych i według zasad tego funduszu środki te były administrowane. Skargę kasacyjną powód oparł na obu podstawach. Z art. 3983 § 1 k.p.c. naruszenie przepisów postępowania mogące mieć wpływ na rozstrzygnięcie odniósł do: art. 217 § 2 w związku z art. 253 i 254 k.p.c., przez uznanie, że Sąd pierwszej instancji prawidłowo oddalił wniosek o powołanie biegłego grafologa w celu zbadania prawdziwości pisma oraz do art. 224 k.p.c., przez nieuwzględnienie przez Sąd Okręgowy zarzutu apelacji, że Sąd pierwszej instancji rozpoznał sprawę i zamknął rozprawę pomimo braku w aktach sprawy akt osobowych powoda, które Sąd pierwszej instancji otrzymał dopiero po zamknięciu rozprawy, a na które powoływał się w uzasadnieniu wyroku. Zarzuty naruszenia prawa materialnego dotyczyły: art. 291 § 1 k.p., przez przyjęcie, że roszczenia z tytułu świadczeń z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (będące roszczeniami związanymi ze stosunkiem pracy), podlegają trzyletniemu przedawnieniu; art. 8 k.p., przez błędne przyjęcie, iż zarzut sprzeczności przedawnienia z zasadami współżycia społecznego w okolicznościach niniejszej sprawy jest nieuzasadniony; art. 48 ust. 3 ustawy z 30 kwietnia 1996 r. o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, przez przyjęcie, że powodowi nie przysługuje należność z tytułu udziału w kwocie 675.000 zł przekazanej na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych w związku z prywatyzacją zakładu pracy. W uzasadnieniu skargi powód podniósł, że ma prawo domagać się od pozwanego kwoty 35.581 zł tytułem jego udziału w tej kwocie na podstawie umowy sprzedaży Komunalnego Przedsiębiorstwa Usług Mieszkaniowych i Socjalnych w G. Na tej podstawie wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Skarga nie ma usprawiedliwionych podstaw i dlatego podlega oddaleniu. Podstawa procesowa i jej zarzuty są chybione z dwóch względów. Przede wszystkim dlatego, że postępowanie kasacyjne nie jest prowadzone w ramach kolejnej zwykłej instancji i stąd podstawą skargi kasacyjnej nie mogą być zarzuty dotyczące ustalania faktów i oceny dowodów (art. 3983 § 3 k.p.c.). Granicę ustaleń stanu faktycznego stanowi dwuinstancyjne postępowanie i Sąd Najwyższy jest związany ustaleniami faktycznymi stanowiącymi podstawę zaskarżonego orzeczenia (art. 39813 § 2 k.p.c.). Ponadto naruszenie przepisów postępowania ma znaczenie, jeżeli uchybienie mogło mieć istotny wpływ na wynik postępowania (art. 3983 § 1 pkt 2 k.p.c.). Skarżący skupił się niezasadnie na dwóch dowodach, natomiast w zarzutach w ogóle nie podważył zasadniczego, znaczącego dla sprawy ustalenia, że otrzymał świadczenia z funduszu socjalnego (dofinansowanie 5.100 zł do wypoczynku urlopowego i 2.000 zł na remont mieszkania) oraz dodatek stażowy i refundację posiłków. Takie są zasadnicze ustalenia pierwszej i drugiej instancji. Nie opierają się przy tym tylko na przyjęciu prawdziwości list płac, ale również na oświadczeniu samego powoda w poprzedniej sprawie, że świadczenia takie otrzymał, tyle tylko, że zaliczył je na wierzytelność dotyczącą części ceny (zapłaty) za przedsiębiorstwo. Po wtóre (i niezależnie) oba zarzuty procesowe - o braku grafologa i akt osobowych - w istocie odnoszą się do postępowania przed pierwszą instancją, natomiast skarga kasacyjna przysługuje tylko od wyroku drugiej instancji (art. 3981 § 1 k.p.c.). Chodzi zatem o to, że nie zarzuca ona naruszenia przepisu art. 382 k.p.c., zgodnie z którym Sąd drugiej instancji samodzielnie rozstrzyga sprawę merytorycznie na podstawie własnych ustaleń. Zatem to tylko jego ustalenia stanu faktycznego mogą stanowić punkt odniesienia dla podstawy procesowej skargi. Zaniechanie przeprowadzenia dowodu z opinii grafologa zostało uzasadnione, między innymi tym, że pracodawca zrealizował wobec powoda świadczenia z potwierdzeniem na listach płac. Sąd drugiej instancji dysponował aktami osobowymi powoda, stąd traci na znaczeniu zarzut przeprowadzenia z nich dowodu przez Sąd pierwszej instancji poza rozprawą (art. 224 k.p.c.).
Konsekwencją ustalenia w zaskarżonym wyroku, że doszło do zaspokojenia powoda w części dochodzonych roszczeń winno być stwierdzenie bezprzedmiotowości zarzutów podstawy materialnoprawnej skargi dotyczących naruszenia art. 291 § 1 k.p. i art. 8 k.p. Po spełnieniu świadczenia roszczenie wygasa i stąd nie podlega przedawnieniu. Niemniej i ten zarzut pracodawcy był zasadny. Skarżący kwestionował przepis art. 291 § 1 k.p jako podstawę przedawnienia, a szerzej w ogóle dopuszczalność przedawnienia według prawa pracy. Jednocześnie w podstawie skargi powód nie podał jaki przepis przedawnienia winien mieć zastosowanie. Nie można było wszak przyjąć, że roszczenie w ogóle nie podlegało przedawnieniu. Inaczej rzecz ujmując, nie skonstruował zarzutu naruszenia prawa materialnego przez niezastosowanie określonego przepisu prawa pozytywnego, w oparciu o który roszczenie nie uległoby przedawnieniu. Dopiero z uzasadnienia skargi wynika, że skarżący dopuszcza "przedawnienie po upływie 10 lat stosownie do brzmienia art. 118 Kodeksu cywilnego". Taki kierunek argumentacji oparty jest na błędnych podstawach. Poczynając od twierdzenia, że skoro roszczenia z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych nie są roszczeniami ze stosunku pracy a roszczeniami związanymi ze stosunkiem pracy, to miałoby to uzasadniać oderwanie ich od przedawnienia według Kodeksu pracy i prowadzić do przedawnienia według Kodeksu cywilnego (z 10-letnim terminem przedawnienia na podstawie art. 118 k.c.). Przede wszystkim rozróżnienie na roszczenia ze stosunku pracy i roszczenia z nim związane ma swą genezę w procedurze a nie w prawie materialnym. Chodzi o procesowy zakres sprawy z zakresu prawa pracy, która obejmuje sprawy o roszczenia ze stosunku pracy lub z nim związane (art. 476 § 1 pkt 1 k.p.c.). Sprawa o świadczenia z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych prawidłowo została rozpoznana jako sprawa z zakresu prawa pracy. Czym innym jest kwestia materialnoprawna wyboru przedawnienia. W tym zakresie ustawa z 4 marca 1994 r. o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych nie ma samodzielnej regulacji. Nie występuje tu jednak luka prawna, gdyż ta ustawa jest elementem systemu prawa pracy i taki charakter mają wynikające z niej jej świadczenia, co również determinuje przedawnienie. Wyraźnie przesądza o tym powiązanie świadczeń socjalnych z prawem pracy (art. 94 pkt 8 k.p.), cel tej ustawy, zakres podmiotowy i przedmiotowy. Uprawnionymi do świadczeń są przede wszystkim zatrudnieni pracownicy i ich rodziny, natomiast byli pracownicy (i ich rodziny) o tyle, o ile są emerytami lub rencistami albo innymi osobami, którym pracodawca przyznał w regulaminie prawo do korzystania ze świadczeń socjalnych (art. 2 pkt 5 ustawy). O ile więc według tej definicji z funduszu może korzystać osoba, która nigdy nie była pracownikiem (ale należała do rodziny uprawnionego pracownika) i wówczas sprawa tego rodzaju może być kwalifikowana jako sprawa o świadczenie związane ze stosunkiem pracy, to w odniesieniu do powoda ustawa ta miała bezpośrednie zastosowanie. Inaczej mówiąc przyznane mu świadczenia były bezpośrednio związane z łączącym strony stosunkiem pracy. W przypadku powoda trzeba też postawić granicę czasową, gdyż po ustaniu zatrudnienia nie ma on prawa do korzystania z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Nie jest emerytem lub rencistą i według regulaminu świadczeń socjalnych pozwany pracodawca nie przyznał mu jako byłemu pracownikowi prawa do świadczeń socjalnych. Świadczenia z funduszu należne zatrudnionemu pracownikowi podlegały zatem przedawnieniu według przepisów prawa pracy a nie przepisów prawa cywilnego. Tu konieczna jest dalsza uwaga, że ustawa o funduszu świadczeń socjalnych generalnie nie kreuje świadczeń o charakterze roszczeniowym (o takim charakterze jak wynagrodzenie za pracę lub inne świadczenia pracownicze wynikające z prawa płacowego). Wynika to ze specyfiki tych świadczeń, które stają się wymagalne dopiero po ich przyznaniu lub - rzadziej - po spełnieniu warunków do ich otrzymania. Ich rozdział zachodzi według określonej ocennej kwalifikacji, która bierze pod uwagę szereg elementów (przyznanie ulgowych usług i świadczeń oraz wysokość dopłat z funduszu uzależnia się od sytuacji życiowej, rodzinnej i materialnej osoby uprawnionej -art. 8 ust. 1 ustawy). Rzadką z reguły jest sytuacja powstania bezpośrednio roszczenia o świadczenie z funduszu socjalnego. Jest tak w przypadku świadczenia urlopowego w rozumieniu ustawy (jednak powód tego świadczenia nie dochodził, a tylko dofinansowania wypoczynku urlopowego), o które pracownik ma bezpośrednie roszczenie do pracodawcy, który nie tworzy funduszu i zatrudnia mniej niż 20 pracowników (art. 3 ustawy). Świadczenia z funduszu socjalnego stanowią więc element szerzej rozumianego zatrudnienia, którego źródłem jest stosunek pracy. Dłużnikiem jest tu zawsze pracodawca. Nie znajduje zatem podstaw próba argumentacji, że należne świadczenia z funduszu nie byłyby roszczeniami ze stosunku pracy. Skoro z prawa cywilnego wydzieliła się dziedzina prawa pracy obejmująca świadczenia socjalne i rządząca się odrębnym przedawnieniem, to nie ma podstaw, aby do tych świadczeń stosować przepisy o przedawnieniu prawa cywilnego. Jedynie marginalnie można zauważyć, że skarżący mylnie odczytuje art. 118 k.c., zdając się zakładać, że zawsze ma zastosowanie 10-letni termin przedawnienia. Pomija jednak tę część przepisu, która zastrzega inny termin przedawnienia (gdy przewiduje to przepis szczególny, np. termin 2-letni przy zleceniu - art. 751 k.c.; czy nawet przy delikcie tylko termin 3-letni od dowiedzenia się o szkodzie - art. 442 § 1 zdanie pierwsze k.c.). W rozstrzyganej sprawie zasadnie zatem przyjęto podstawowe 3-letnie przedawnienie z art. 291 § 1 k.p.
Zarzut naruszenia art. 8 k.p. przez jego niezastosowanie do zarzutu przedawnienia postawionego przez pracodawcę, odwołuje się do faktów, które zostały już prawidłowo ocenione w zaskarżonym wyroku. Brak jest podstaw do przyjęcia odmiennego stanowiska, tj. uznania, że doszło do naruszenia zasad współżycia społecznego czy nadużycia prawa podmiotowego przez pracodawcę. Należy zwrócić uwagę, że w prawie materialnym dotyczącym przedawnienia, sam ustawodawca zredukował zakres stosowania klauzul generalnych. Stało się tak przez zmianę art. 292 k.p. i pominięcie pierwotnego stwierdzenia, że sąd pracy może nie uwzględnić upływu przedawnienia, jeżeli opóźnienie w dochodzeniu roszczenia jest usprawiedliwione wyjątkowymi okolicznościami i nie jest nadmierne. Skoro takie rozwiązanie miałoby potwierdzać stanowisko orzecznictwa, że w miejsce poprzedniego przedawnienia uwzględnianego z urzędu obecne przedawnienie w prawie pracy uwzględnione jest dopiero na zarzut pracodawcy, to taka jego obrona (dodatkowa, prócz zarzutu o spełnieniu świadczenia) nie powinna być podważana w oparciu o klauzulę generalną z art. 8 k.p. Oczywiście nie można nie brać pod uwagę tego przepisu, jednak w sprawie nie ma podstaw do jego stosowania. Nie należy zapominać, że pracodawca już raz poddał się procesowi o te same świadczenia i powód cofnął pozew, który nie wywołał żadnych skutków, w szczególności przerwy przedawnienia. W takiej sytuacji zarzut przedawnienia w kolejnym procesie znajduje nie tylko prawne uzasadnienie. Niezależnie od tego nie są zasadne twierdzenia powoda o ograniczeniu w dochodzeniu przezeń prawa wobec aresztowania i pozbawienia wolności. Powód prowadził kilka procesów z pracodawcą w związku z ustaniem stosunku pracy i dochodził związanych z tym świadczeń, w tym odszkodowania z pakietu socjalnego (w tej ostatniej sprawie Sąd Najwyższy 15 lutego 2005 r. odmówił przyjęcia jego kasacji do rozpoznania [...]). Twierdzenie zatem o ograniczeniu swobody korzystania z prawa do sądu nie jest wiarygodne, dlatego że powód uprzednio wszczął proces, miał w nim pełnomocników z urzędu i sam cofnął pozew (napisał pismo 12 grudnia 2002 r., iż po zapoznaniu się z aktami cofa powództwo, tak też postąpił jego pełnomocnik [...]).
Niezasadny jest zarzut naruszenia art. 48 ust. 3 ustawy z 30 kwietnia 1996 r. o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych i to, nie tylko metodycznie ale i merytorycznie. Przede wszystkim zarzut błędnej wykładni przepisu wymaga podania wykładni prawidłowej. Tu zaś trudno o inną wykładnię niż ta, która wynika bezpośrednio z samej treści tego przepisu. Zgodnie z nim kwotę stanowiącą równowartość do 15% ceny przedsiębiorstwa, nie więcej jednak niż kwotę stanowiącą iloczyn liczby pracowników zatrudnionych w przedsiębiorstwie w dniu sprzedaży oraz kwoty osiemnastu średnich wynagrodzeń miesięcznych w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat z zysku, obliczonych z okresu sześciu miesięcy poprzedzających miesiąc, w którym następuje sprzedaż, kupujący przekazuje na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych nie później niż do dnia pierwszej płatności należności za przedsiębiorstwo. O kwotę tę pomniejsza się cenę przedsiębiorstwa. Sąd Okręgowy żadnej innej treści z tego przepisu nie wyprowadził, a zatem nie ustalił innej normy niż ta, którą przepis zawiera. Gdy skarżący twierdzi przeciwnie, to nie ma racji, gdyż na podstawie tego przepisu wcale nie można przyjąć, że pracownikowi przedsiębiorstwa państwowego prywatyzowanego bezpośrednio (na podstawie art. 48 ust. 1 pkt 2 w związku z art. 39 ust. 1 pkt 1 ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji z 1996 r.) przysługiwała "należność" z tytułu udziału w kwocie przekazywanej na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych przez kupującego. Do takiego negatywnego stwierdzenia można by też ograniczyć rozpoznanie tego zarzutu skargi (art. 39813 § 1 k.p.c.). Jednakże i tu trudno oprzeć się ocenie, że i ten zarzut został postawiony bez głębszej prawnej refleksji. Przecież trafnie zwrócono uwagę, że wszelkie roszczenia winny mieć oparcie w ustawie lub zobowiązaniu. W przypadku prywatyzacji bezpośredniej ustawa jedyne dobrodziejstwo dla załogi wiąże ze zwiększeniem funduszu socjalnego, natomiast brak w niej podstaw do kreowania jakiegokolwiek dalszego roszczenia (przez porównywanie do pracowników przedsiębiorstw państwowych prywatyzowanych w inny sposób i przyznawanych im praw do akcji). Przepis ustawy (art. 48 ust. 3) o zwiększeniu o część ceny kupna zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, jednocześnie wyklucza prawo do partycypacji bezpośredniej pracowników w tej należności. Partycypacja była możliwa tylko przez zakładowy fundusz świadczeń socjalnych, jednakże też tylko z zachowaniem zasad nim rządzących. Tak jak ustalono, powód po prywatyzacji uzyskał w określonych kwotach pomoc z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Nie miał jednak roszczenia o bezpośredni podział tej części ceny kupna przedsiębiorstwa. Nie wynikało to z ustawy ani z zawartego w związku z prywatyzacją pakietu socjalnego.
Z tych motywów orzeczono jak na wstępie na mocy art. 39814 k.p.c.
Treść orzeczenia została pozyskana od organu orzekającego na podstawie dostępu do informacji publicznej.