Wyrok z dnia 1985-02-15 sygn. IV KR 25/85
Numer BOS: 2145806
Data orzeczenia: 1985-02-15
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy
Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:
Sygn. akt IV KR 25/85
Wyrok z dnia 15 lutego 1985 r.
Pomówienie współoskarżonego - nawet następnie odwołane - może być dowodem winy, jeżeli spełnia odpowiednie warunki.
Przede wszystkim dowód taki powinien podlegać szczególnie wnikliwej i ostrożnej ocenie ze strony sądu, który powinien zbadać, czy tego rodzaju pomówienie jest konsekwentne i stanowcze, czy jest zgodne z doświadczeniem życiowym oraz logiką wypadków, czy znajduje potwierdzenie w innych dowodach bezpośrednich lub pośrednich i czy wreszcie pomawiający nie ma interesu osobistego lub procesowego w obciążaniu współoskarżonego.
W razie odwołania takiego "wyjaśnienia-pomówienia" należy ponadto uważnie zbadać, czy powody, jakie podał autor tego typu wypowiedzi, uzasadniają ich zmianę, są przekonujące, przy czym i w tym zakresie należy kierować się kryteriami, o których była mowa.
Przewodniczący: sędzia R. Młynkiewicz. Sędziowie: S. Sokół (sprawozdawca), J. Tobera.
Prokurator Prokuratury Generalnej: H. Kubicki.
Sąd Najwyższy po rozpoznaiu sprawy Józefa B. i Kazimierza D., oskarżonych z art. 210 § 2 k.k., z powodu rewizji wniesionych przez obrońców oskarżonych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w R. z dnia 13 listopada 1984 r.
utrzymał w mocy zaskarżony wyrok (...).
Uzasadnienie
Sprawa niniejsza znalazła się powtórnie na wokandzie Sądu Najwyższego po uchyleniu przez ten Sąd wyroku uniewinniającego Józefa B. i Kazimierza D., wydanego przez Sąd Wojewódzki w R. w dniu 19 grudnia 1983 r.
Wspomniani oskarżeni Józef B. i Kazimierz D. zostali postawieni w stan oskarżenia pod zarzutem popełnienia czynu określonego w art. 210 § 2 k.k., polegającego na tym, że w dniu 11 marca 1983 r. w K., działając wspólnie i w porozumieniu, po wtargniąciu do mieszkania i użyciu gwałtu na osobach małżeństwa Władysława i Józefy Z., używając niebezpiecznego narzędzia w postci noża, dokonali rozboju na ich osobach, zabierając w celu przywłaszczenia pieniądze w wysokości 11.000 zł na ich szkodę.
Sąd Wojewódzki w R. wyrokiem z dnia 13 listopada 1984 r. uznał oskarżonych Józefa B. i Kazimierza D. za winnych popełnienia przestępstwa określonego w art. 210 § 2 k.k. i za to na podstawie art. 210 § 2, art. 36 § 3 i art. 40 § 1 pkt 3 k.k. skazał:
a) oskarżonego Józefa B. na karę 6 lat pozbawienia wolności i 50.000 zł grzywny,
b) oskarżonego Kazimierza D. na karę 5 lat pozbawienia wolności i 50.000 zł grzywny.
Równocześnie orzekł wobec obu oskarżonych pozbawienie praw publicznych na okres 3 lat.
Wyrok ten zaskarżyli obrońcy obydwóch oskarżonych (...).
Rozpoznając po raz drugi sprawę w postępowaniu odwoławczym, Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
(...) Obydwie rewizje kwestionują wiarygodność dokonanych przez Sąd Wojewódzki ustaleń faktycznych na podstawie jednej - najmniej korzystnej - z wersji wyjaśnień oskarżonego Józefa B. z postępowania przygotowawczego, w której przyznał się on do winy, a o współudział w rozwoju na małżonkach Z. pomówił również współoskarżonego Kazimierza D.
W swych licznych orzeczeniach Sąd Najwyższy niejednokrotnie wskazywał, że pomówienie współoskarżonego - nawet następnie odwołane - może być dowodem winy, jeżeli spełnia odpowiednie warunki.
Przede wszystkim dowód taki powinien podlegać szczególnie wnikliwej i ostrożnej ocenie ze strony sądu, który powinien zbadać, czy tego rodzaju pomówienie jest konsekwentne i stanowcze, czy jest zgodne z doświadczeniem życiowym i logiką wypadków czy znajduje potwierdzenie w innych dowodach bezpośrednich lub pośrednich i czy wreszcie pomawiający nie ma interesu osobistego lub procesowego w obciążaniu współoskarżonego.
W wypadku odwołania takiego "wyjaśnienia-pomówienia" należy ponadto uważnie zbadać, czy powody, jakie podał pomawiający są przekonujące, przy czym i w tym zakresie należy kierować się kryteriami, o których była mowa.
W sprawie niniejszej oskarżony Józef B., najpierw podał, że był wraz z Kazimnierzem D. u małżonków Z., aby pożyczyć od nich pieniądze, następnie przyznał się do dokonanego wraz z Kazimierzem D. rozboju na małżeństwie Z. - po to, aby w końcu odwołać te wyjaśnienia i stwierdzić, że relacje te są nieprawdziwe i zostały na nim wymuszone przez stosowanie niedozwolonych metod śledczych.
Sąd Wojewódzki swoje przekonanie o winie obydwóch oskarżonych oparł na tych wyjaśnieniach oskarżonego Józefa B., w których przyznał się on w przesłuchaniu przed prokuratorem do rozboju dokonanego na małżeństwie Z., kontrolując je według opisanych na wstępie kryteriów ocennych.
Stanowisko to należy uznać za słuszne z następujących względów:
a) ta wersja wypowiedzi oskarżonego znajduje wsparcie w relacji małżonków Z., którzy przebieg wypadków opisali niemalże identycznie,
b) o stosowaniu wobec oskarżonego przymusu ze strony funkcjonariuszy MO nie może być mowy, skoro przyznanie nastąpiło dopiero w drugim przesłuchaniu, i to wobec prokuratora,
c) przyznanie to znajduje potwierdzenie w eksperymencie śledczym utrwalonym na niemej taśmie filmowej, o czym jeszcze będzie mowa,
d) oskarżeni pozostawali ze sobą w przyjacielskich stosunkach,
e) oskarżeni od godzin popołudniowych w dniu 11 marca 1983 r. z krótką przerwą aż do godzin popołudniowych dnia 12 marca 1983 r. łącznie z noclegiem przebywali razem,
f) swój udział w napadzie Józef B. potwierdził przed psychiatrami,
g) tego dnia Kazimierz D. potrzebował pieniądze na zapłacenie wersalki.
W tej sytuacji próbę dyskwalifikacji wyjaśnień złożonych przez Józefa B. ze strony autorów rewizji należy uznać za niezasadną i wyjaśnienia te przyjąć jako pełnowartościowy dowód winy obydwóch oskarżonych.
Jeżeli chodzi o zarzut, że małżonkowie Z., którzy znali Józefa B. nie rozpoznając go jako napastnika, potwierdzają odwołane przyznanie się tego oskarżonego do winy - to w świetle poniższych faktów również nie wytrzymuje on krytyki, gdyż:
a) wziąć należy pod uwagę, że obydwaj oskarżeni byli zamaskowani, a Józef B. ponadto ucharakteryzowany,
b) małżonkowie Z. tempore criminis mieli przeszło 70 lat, a więc ich zdolności spostrzegania w zakresie cech osobistych napastników były ograniczone - co zresztą wzmagało zamaskowanie oskarżonych,
c) nie można w tym zakresie pomijać sytuacji, w jakiej znaleźli się poszkodowani, i przeżywanego przez nich szoku, który spowodował, że po napadzie Władysław Z. znalazł się w szpitalu,
d) zauważyć trzeba, że - jak to wynika z zeznań świadków - małżonkowie Z. w późniejszych stadiach postępowania karnego rozpoznali oskarżonych jako sprawców napadu, co nie stoi w sprzeczności z zeznaniami świadka Jana Z.,
e) woń alkoholu mogła być niewyczuwalna z uwagi na zakrycie dróg oddechowych u sprawców, to samo dotyczy rozpoznania głosu Józefa B. przez małżonków Z.,
f) podnoszone różnice w określeniu czasu zdarzenia, jakie wynikają z relacji Józefa B. i relacji małżonków Z., są tak minimalne, że nie mogą mieć większego znaczenia dla sprawy; pewne jest, że działo się to między godz. 20.00 a 20.30
OSNKW 1985 r., Nr 11-12, poz. 103
Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN