Prawo bez barier technicznych, finansowych, kompetencyjnych

Wyrok z dnia 2002-05-23 sygn. V KKN 404/99

Numer BOS: 2145183
Data orzeczenia: 2002-05-23
Rodzaj organu orzekającego: Sąd Najwyższy

Najważniejsze fragmenty orzeczenia w Standardach:

Sygn. akt V KKN 404/99

Wyrok z dnia 23 maja 2002 r.

  1. Możliwość przypisania oskarżonemu przestępstwa określonego w art. 276 k.k. w postaci ukrywania wskazanego tam dokumentu zachodzi jedynie wówczas, gdy wykazane zostanie, że on sam podjął działanie, w wyniku którego dokument, którym nie miał prawa wyłącznie rozporządzać, został ukryty przed osobą uprawnioną do dysponowania nim, czyli umieszczony w takim miejscu, o którym osoba ta nie wie lub do którego nie ma dostępu albo ma dostęp utrudniony, lub uczynił to wspólnie z inną osobą albo z innymi osobami, ale nie wtedy, gdy dostrzega on jedynie, że inna osoba ma dany dokument i nie podejmuje działań uniemożliwiających jej ukrycie go, czyli nie reaguje na to.
  2. Tablica rejestracyjna pojazdu jest bez wątpienia przedmiotem określonego prawa, należy bowiem do właściciela pojazdu, dla którego to pojazdu ją wydano, ale sama w sobie nie jest jeszcze dowodem prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mającej znaczenie prawne, gdyż samoistnie nie dowodzi ona żadnego prawa do tego pojazdu, a tylko w tym aspekcie może być rozważana kwestia, czy stanowi ona dokument prawa. W konsekwencji tablica rejestracyjna nie jest dokumentem w rozumieniu art. 115 § 14 k.k., a tym samym nie może też być przedmiotem przestępstwa określonego w art. 276 k.k. Jako przedmiot będący rzeczą ruchomą, stanowiący własność określonej osoby, tablica rejestracyjna pojazdu może być natomiast przedmiotem innych czynów zabronionych, np. przeciwko mieniu, w tym choćby kradzieży, przywłaszczenia, zniszczenia lub paserstwa.
  3. W razie śmierci świadka incognito w toku postępowania, utajniona dotychczas część jego zeznań, powinna być stronom ujawniona, ale jedynie wówczas, jeżeli w wyniku owej śmierci nie istnieje już obawa niebezpieczeństwa, która stała się podstawą postanowienia o zachowaniu w tajemnicy danych tego świadka, a więc, gdy w wyniku jego zgonu odpadły powody, dla których doszło do utajnienia świadka; śmierć świadka incognito nie uzasadnia zatem "odtajnienia" jego zeznań, jeżeli podstawą wspomnianego postanowienia była także, istniejąca nadal, obawa niebezpieczeństwa grożąca żyjącym osobom mu najbliższym.

Przewodniczący: sędzia SN T. Grzegorczyk (sprawozdawca).

Sędziowie: SN J. Szewczyk, SO (del. do SN) A. Tomczyk.

Prokurator Prokuratury Krajowej: J. Gemra.

Sąd Najwyższy w sprawie Roberta Ł., skazanego z art. 279 § 1 i art. 276 k.k., po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 23 maja 2002 r. kasacji, wniesionej przez obrońcę skazanego od wyroku Sądu Okręgowego w J. z dnia 7 kwietnia 1999 r., utrzymującego w mocy wyrok Sądu Rejonowego w J. z dnia 5 listopada 1998 r.

uchylił zaskarżony wyrok Sądu Okręgowego i utrzymany nim w mocy wyrok Sądu Rejonowego i uniewinnił oskarżonego od zarzutu popełnienia przestępstwa określonego w art. 276 k.k., a w pozostałej części przekazał sprawę Sądowi Rejonowemu w J. do ponownego rozpoznania,

Uzasadnienie

Robert Ł. został wraz z inną osobą oskarżony o to, że w dniu 27 kwietnia 1998 r. w S., działając wspólnie i w porozumieniu oraz z inną jeszcze, nieustaloną osobą, po uprzednim pokonaniu zabezpieczenia, zabrał w celu przywłaszczenia samochód osobowy marki "Volkswagen Golf" wraz ze znajdującymi się w jego wnętrzu przedmiotami (...) na szkodę Adriana J., tj. o czyn określony w art. 208 k.k. z 1969 r., a poza tym samodzielnie jeszcze o to, że od dnia 28 kwietnia 1998 r. do dnia 29 kwietnia 1998 r. w S. ukrył dokument w postaci dwóch tablic rejestracyjnych, którym to dokumentem nie miał prawa wyłącznie rozporządzać, co oskarżyciel kwalifikował z art. 268 k.k. z 1969 r.

Wyrokiem z dnia 5 listopada 1998 r., Sąd Rejonowy w J. uznał oskarżonego winnym obu zarzucanych czynów, z których pierwszy zakwalifikował z art. 279 § 1 k.k., orzekając zań karę 2 lat i 4 miesięcy pozbawienia wolności oraz grzywnę 200 stawek dziennych po 15 złotych, a drugi - z art. 276 k.k., wymierzając karę 5 miesięcy pozbawienia wolności i orzekając karę łączną 2 lat i 4 miesięcy pozbawienia wolności. Od wyroku tego apelację złożył jedynie obrońca oskarżonego Roberta Ł. (…) Po jej rozpoznaniu Sąd Okręgowy w J. wyrokiem z dnia 7 kwietnia 1999 r. zaskarżone orzeczenie utrzymał w mocy.

Od prawomocnego wyroku sądu odwoławczego kasację wywiódł obrońca oskarżonego, wysuwając zarzuty:

- obrazy prawa materialnego w odniesieniu do czynu kwalifikowanego z art. 268 d.k.k., przez przypisanie go oskarżonemu, choć jego działanie nie wyczerpywało znamion ustawowych tego przestępstwa, nie odpowiadało bowiem żadnemu ze znamion czasownikowych tego czynu oraz

- rażącego naruszenia przepisów postępowania, a to art. 184 § 1 i 2 k.p.k. oraz art. 6 i 156 § 1 k.p.k. w zakresie drugiego z przypisanych czynów, przez zachowanie w tajemnicy istotnych fragmentów zeznań świadków incognito , wykraczających poza dopuszczalny zakres utajnienia, na skutek czego oskarżony i obrońca nie mogli się ani ustosunkować do tak przeprowadzanych dowodów, ani podjąć próby ich weryfikacji, przy czym w uzasadnieniu kasacji wskazano także, że jeden z tych świadków zmarł w toku postępowania sądowego przed przesłuchaniem go przez sąd, a mimo to obronie udostępniono protokół jego przesłuchania tylko w postaci ujawnionej złożonej do akt, a nie w wersji pełnej, utajnionej przed śmiercią i pozostawionej w tajnej części akt.

Na podstawie tych zarzutów autor kasacji wnosił o uchylenie wyroku i o uniewinnienie oskarżonego od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 276 k.k. oraz o przekazanie sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania w zakresie drugiego z czynów.

Prokurator Prokuratury Krajowej na rozprawie przed Sądem Najwyższym wystąpił o nieuwzględnienie kasacji w odniesieniu do czynu określonego w art. 276 k.k., a o uchylenie wyroku w pozostałej części, z uwagi na uchybienia dotyczące art. 184 k.p.k., i przekazanie sprawy w tym zakresie do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Skarga ta jest zasadna. Jeżeli chodzi o zarzut obrazy prawa materialnego, tj. art. 276 k.k., to zauważyć należy, że sąd pierwszej instancji ustalił, iż w nocy z 27 na 28 kwietnia 1998 r. nieznani sprawcy dokonali kradzieży z samochodu marki "Fiat 126 p", dwóch tablic rejestracyjnych oraz, że tablice te 29 kwietnia 1998 r. ujawniono w garażu oskarżonego i że zostały one tam przyniesione przez obywateli Rosji, którzy byli zatrudnieni przy pracach na tej posesji, a oskarżony wiedział, iż tablice owe znajdują się na jego posesji, źródło zaś ich pochodzenia było mu obojętne. Uznano bowiem za wiarygodne wyjaśnienia oskarżonego w tej części, w jakiej twierdził on, że na dzień przed ujawnieniem w jego garażu tych tablic przynieśli je pracujący u niego - zwerbowani wcześniej na targowisku - Rosjanie, a zobaczył jedną z tablic, gdy wysunęła się im z reklamówki, którą odłożyli przy rozładowywaniu cementu i zanieśli do garażu. Odmówiono zaś wiary w tej części, gdy oskarżony twierdził, że uważał, iż Rosjanie uzyskali je na "szrocie"; uznano bowiem, że doświadczenie życiowe uczy, iż tablice takie mogą pochodzić jedynie z kradzieży. Przy takich ustaleniach sąd pierwszej instancji przyjął, że "oskarżony co najmniej godził się na przechowywanie tablic rejestracyjnych pochodzących z kradzieży, czym wyczerpał znamiona czynu z art. 268 k.k. z 1969 r.". Sąd odwoławczy podzielił ten pogląd, podnosząc, że "oskarżony wiedział, iż tablice te są w jego garażu, wiedział (...) kto je przyniósł i (...) nie podjął żadnych działań, godząc się na ich przechowywanie", przeto wypełnił tym zachowaniem znamiona czynu określonego w art. 276 k.k. W kasacji podnosi się, że samo przechowywanie tablic rejestracyjnych pojazdu, o czym mówią w uzasadnieniach wyroków oba sądy, nie należy do znamion czynnościowych czynu określonego w art. 268 d.k.k. i art. 276 k.k. i nie można utożsamiać go z ukrywaniem, które przypisano oskarżonemu.

Analizując ten problem, należy zauważyć, że przepis art. 268 k.k. z 1969 r. penalizował zachowanie tego, "kto niszczy, uszkadza, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać". W obecnym kodeksie karnym jego odpowiednikiem jest rzeczywiście art. 276, który powtarzając to sformułowanie, dodaje do niego jeszcze czynność w postaci "czynienia bezużytecznym" dokumentu. Czyn oskarżonego, zarówno zarzucany, jak i przypisany, miał polegać ma "ukryciu" dokumentu. Już pod rządem poprzedniego kodeksu karnego przyjmowano, że "ukrycie" to "czasowe uniemożliwienie korzystania z dokumentu przez osobę uprawnioną" (A. Marek: Prawo karne. Zagadnienia teorii i praktyki, Warszawa 1997, s. 681), czyli "czynności zmierzające do tego, aby przedmiot ukrywany uczynić niedostępnym", a więc "usunięcie go spod rozporządzenia właściwej osoby i stworzenie takiego stanu rzeczy, że (...) staje się niedostępny dla osoby, która ma prawo i chce z niego skorzystać" (J. Bafia, K. Mioduski, M. Siewierski: Kodeks karny. Komentarz, Warszawa 1977, s. 701), wskazując przy tym, iż czyn ten "może być dokonany tylko przez działanie, które polega na czynnościach prowadzących do skutku w postaci (...) ukrycia" (J. Śliwiński: Prawo karne, Warszawa 1975, s. 556). Także i obecnie, pod rządem kodeksu karnego z 1997 r., akcentuje się, że czyn określony w art. 276 k.k. w aspekcie ukrywania dokumentu polegać ma na "utajnieniu miejsca przechowywania" (Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, pod red. A. Zolla, t. II, Kraków 1999, s. 1060), czy też "umieszczeniu w miejscu, gdzie utrudnione jest odnalezienie lub dotarcie" (O. Górniok, S. Hoc, S. Przyjemski: Kodeks karny. Komentarz, t. III, Gdańsk 1999, s. 340 i 408). Jednocześnie podnosi się, że przy czynach polegających na niszczeniu, usuwaniu, uszkadzaniu, itd. - a więc także przy ukrywaniu - przestępstwo jest dokonane "wraz z przedsięwzięciem przez sprawcę czynności odpowiadających znamionom czasownikowym" (O. Górniok, S. Hoc, S. Przyjemski: op. cit., s. 341).

Tym samym jest oczywiste, że przy dokonanych w postępowaniu ustaleniach, sprowadzających się do tego, że oskarżony dostrzegł, iż zatrudnieni przez niego pracownicy mieli przy sobie określonego dnia tablice rejestracyjne pojazdu i wnieśli je do jego garażu, a następnego dnia Policja ujawniła je tam, nie można w ogóle dopatrzeć się, aby podjął on czynność określaną przez art. 268 d.k.k. (art. 276 k.k.) jako "ukrywanie". Możliwość przypisania oskarżonemu przestępstwa określonego w art. 276 k.k. w postaci ukrywania wskazanego tam dokumentu zachodzi bowiem tylko wówczas, gdy wykazane zostanie, że on sam podjął działanie, w wyniku którego dokument, którym nie miał prawa wyłącznie rozporządzać, został ukryty przed osobą uprawnioną do dysponowania nim, czyli umieszczony w takim miejscu, o którym osoba ta nie wie, lub do którego nie ma dostępu albo ma dostęp utrudniony lub uczynił to wspólnie z inną osobą albo z innymi osobami, ale nie wtedy, gdy dostrzega on jedynie, że inna osoba ma dany dokument i nie podejmuje działań uniemożliwiających jej ukrycie go, czyli nie reaguje na to. Zauważyć też należy, iż w art. 276 k.k. (podobnie jak na gruncie art. 268 d.k.k.) nie penalizuje się "pomagania do ukrycia", jak to czynią niektóre inne przepisy prawa karnego, lecz jedynie samo ukrycie dokumentu. Niezależnie od tego, podnieść jednak trzeba inną wątpliwość, mieszczącą się w zarzucie kasacyjnym naruszenia prawa materialnego w odniesieniu do art. 276 k.k., ale polegającą na innym uchybieniu niż wskazane w skardze kasacyjnej. Przepis ów penalizuje określone tam zachowania, ale tylko w stosunku do "dokumentu, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać" ten, kto dopuszcza się tych działań. Dokumentem zaś jest przedmiot, z którym związane jest określone prawo lub który ze względu na zawartą w nim treść stanowi dowód prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mającej znaczenie prawne (art. 115 § 14 k.k.). Jak trafnie wskazano w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 7 września 2000 r. (I KZP 25/00, OSN Prok. i Pr. 2000, z. 10, poz. 2 tak samo jak w wyroku SN z dnia 14 października 1991 r., II KRN 302/91, OSP 1992 r., z. 6, poz. 140), za dokument nie może być zatem uznany przedmiot, który samoistnie nie stanowi dowodu prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mającej znaczenie prawne. Tablica rejestracyjna pojazdu jest bez wątpienia przedmiotem określonego prawa, należy bowiem do właściciela pojazdu, dla którego to pojazdu ją wydano, ale sama w sobie nie jest jeszcze dowodem prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mającej znaczenie prawne, gdyż samoistnie nie dowodzi ona żadnego prawa do tego pojazdu, a tylko w tym aspekcie może być rozważana kwestia, czy stanowi ona dokument prawa. W konsekwencji tablica rejestracyjna nie jest dokumentem w rozumieniu art. 115 § 14 k.k., a tym samym nie może też być przedmiotem przestępstwa określonego w art. 276 k.k. Jako przedmiot będący rzeczą ruchomą, stanowiący własność określonej osoby, tablica rejestracyjna pojazdu może być natomiast przedmiotem innych czynów zabronionych, np. przeciwko mieniu, w tym choćby kradzieży, przywłaszczenia, zniszczenia, czy paserstwa. W świetle tego zarzut kasacji w odniesieniu do przypisanego oskarżonemu czynu określonego w art. 276 k.k. uznać należało za zasadny, stąd też Sąd Najwyższy uchylił w tym zakresie zarówno zaskarżony wyrok sądu odwoławczego, jak i utrzymany nim w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, i na podstawie art. 537 § 2 in fine k.p.k. uniewinnił oskarżonego.

Jeżeli zaś chodzi o kolejny z zarzutów, czyli obrazę przepisów postępowania przy procedowaniu w sprawie o drugi z przypisanych oskarżonemu czynów, to stwierdzić należy, że kasacja jest tu częściowo zasadna. Częściowo, gdyż nie wszystkie wskazane w skardze uchybienia, kwalifikowane przez autora kasacji jako naruszenie art. 184 § 1 i 2 k.p.k., a w konsekwencji i art. 6 oraz 156 § 1 k.p.k., stanowią rażącą obrazę prawa.

Tak np. autor kasacji podnosi, że mimo śmierci w toku postępowania jednego ze świadków anonimowych, nie ujawniono w pełni jego zeznań. Ujawnienie takie uznać należy za niezbędne, ale tylko wtedy, gdy utajnienie świadka następuje wyłącznie z uwagi na niebezpieczeństwo grożące jemu samemu. W aktach jawnych rzeczywiście w decyzjach o utajnieniu obu świadków podano jedynie, że każdy z nich wykazał, iż "ma uzasadnione prawo obawiać się o swoje życie, zdrowie i wolność". W części tajnej akt wyraźnie jednak odnotowano, że osoby te obawiają się także niebezpieczeństwa grożącego swym najbliższym. Uchybieniem było niewątpliwie ograniczenie się w postanowieniach o zachowaniu w tajemnicy danych umożliwiających ujawnienie tożsamości świadka do wskazania jedynie na obawę niebezpieczeństwa dotyczącego samego świadka. Postanowienie takie powinno bowiem wskazywać nie tylko na rodzaj niebezpieczeństwa, którego obawia się świadek występujący o anominizację wobec swojej osoby, ale też - skoro kodeks przewiduje utajnienie również ze względu na niebezpieczeństwo grożące osobom najbliższym dla świadka (art. 164a d.k.p.k. i art. 184 § 1 k.p.k.) - i na tego typu obawę, jeżeli zachodzi ona i świadek się na nią powołuje. Oskarżony i obrońca powinni bowiem znać wszystkie przyczyny leżące u podstaw utajnienia. Jest to istotne m.in. także dlatego, że w razie zgonu świadka w toku procesu, można skutecznie żądać odtajnienia jego zeznań. W razie bowiem śmierci świadka incognito w toku postępowania, utajniona dotychczas część jego zeznań powinna być stronom ujawniona, ale jedynie wówczas, jeżeli w wyniku owej śmierci nie istnieje już obawa niebezpieczeństwa, która stała się podstawą postanowienia o zachowaniu w tajemnicy danych tego świadka, a więc gdy w wyniku jego zgonu odpadły powody, dla których doszło do utajnienia świadka; śmierć świadka incognito nie uzasadnia zatem "odtajnienia" jego zeznań, jeżeli podstawą wspomnianego postanowienia była także, istniejąca nadal, obawa niebezpieczeństwa grożąca żyjącym osobom mu najbliższym. W niniejszej sprawie podstawą utajnienia zmarłego świadka anonimowego była w rzeczywistości także - odnotowana niestety tylko w części tajnej akt - obawa niebezpieczeństwa grożącego jego najbliższym, stąd też niezasadny jest zarzut kasacji, iż obrażono przepisy art. 184 i 156 k.p.k. przez nieujawnienie obronie zeznań tego świadka mimo jego zgonu.

Ma natomiast rację skarżący, gdy wskazuje na naruszenie art. 184 § 1 i 2 k.p.k. w odniesieniu do sądowych przesłuchań dwóch świadków incognito. Przesłuchania dokonane uprzednio w postępowaniu przygotowawczym nastąpiły w kwietniu 1998 r., a więc jeszcze pod rządem kodeksu postępowania karnego z 1969 r., przeto podlegały regułom określonym w art. 164a § 2 d.k.p.k., a stosownie do art. 9 przep. wprow. k.p.k. z 1997 r., czynności procesowe przeprowadzone przed wejściem w życie nowego kodeksu pozostają skuteczne, jeżeli tylko dokonano ich zgodnie z obowiązującymi w tym czasie przepisami. Sąd procedował już jednak pod rządem obecnego kodeksu postępowania karnego - pierwsza rozprawa we wrześniu 1998 r. - i przesłuchiwał świadków incognito w październiku 1998 r. O ile poprzedni kodeks postępowania karnego zakładał możliwość pozostawiania w tajemnicy "danych umożliwiających ujawnienie tożsamości świadka" incognito (art. 164a § 1 d.k.p.k.), to o tyle obecny kodeks przyjmuje, iż tajemnica ma obejmować "dane osobowe świadka" (art. 184 § 1 k.p.k.), przy czym, że podobnie jak poprzednio, zakłada się nadal, iż przy ujawnianiu obrońcy i oskarżonemu protokołu zeznań takiego świadka należy to uczynić w sposób "uniemożliwiający ujawnienie tożsamości świadka" (art. 164a § 2 d.k.p.k. i art. 184 § 2 k.p.k.). W uzasadnieniu uchwały Sądu Najwyższego z dnia 3 stycznia 1999 r. (I KZP 21/98, OSNKW 1999, 1-2, poz. 3) wskazano, że to ostatnie rozwiązanie to jedynie kwestia proceduralna określenia sposobu ujawniania protokołów dokumentujących zeznania świadka anonimowego, nie daje ona w żadnej mierze możliwości utajniania przed oskarżonym i obrońcą treści zeznań tego świadka, gdyż byłoby to wykraczanie poza granice dopuszczalnej anonimizacji. Pamiętać jednak należy, że postanowienie o zachowaniu w tajemnicy danych osobowych świadka incognito oznacza nie tylko utajnienie tzw. wstępnej części protokołu jego przesłuchania, gdzie podaje się niektóre z tych danych (imię i nazwisko, miejsce zamieszkania, datę i miejsce urodzenia, stosunek do stron), ale też tych fragmentów zeznań, w których świadek mówi o swych danych osobowych lub z których one wynikają, a więc informacji zawierających takie dane, gdyż ich poznanie przez oskarżonego oznaczałoby ujawnienie mu tego, co poddano anonimizacji, i umożliwienie poznania tożsamości świadka. Jeżeli zatem w zeznaniach swych świadek - co nie oznacza, iż miało to miejsce w niniejszej sprawie - stwierdza m.in., że rozpoznał oskarżonego, gdyż go zna, ponieważ jest np. nauczycielem jego dziecka, lekarzem oskarżonego, byłym jego sąsiadem, fryzjerem jego lub jego żony, itp., to w protokole udostępnianym stronom trzeba ograniczyć się do informacji, że świadek rozpoznał oskarżonego, gdyż go zna, a pozostałe, wskazane przykładowo informacje, są już danymi osobowymi o zawodzie danej osoby, rodzaju jej pracy, miejscu byłego zamieszkania itd. Są to zatem dane tegoż świadka objęte anonimizacją, i nie mogą był ujawnione ani oskarżonemu, ani obrońcy. To samo odnosi się do sformułowań zeznającego, z których wynika np. płeć świadka. Rzecz jednak w tym, iż analiza porównawcza udostępnionych stronom protokołów i pełnych (utajnionych) protokołów z zeznań przesłuchiwanych przez sąd świadków anonimowych wskazuje, że sąd utajniał także takie okoliczności, których poznanie przez strony nie oznaczało poznania przez nich danych osobowych świadka, czyli ujawnienia jego tożsamości. Dotyczyło to m.in. i takich podawanych przez świadków okoliczności, jak nazwy ulic, którymi jechali oskarżeni, wzajemnych układów tych ulic, kierunków jazdy oskarżonych, czy szybkości, z jaką się poruszali, a okoliczności te sam sąd pierwszej instancji podał następnie w uzasadnieniu swego wyroku, wskazując, iż ustalił je na podstawie zeznań świadków incognito, choć w jawnych protokołach informacje te nie są wskazane. To samo zresztą odnieść można do protokołów sporządzonych w niniejszej sprawie pod rządem dawnego kodeksu postępowania karnego, gdyż pozwalał on wprawdzie na utajnianie "danych umożliwiających ustalenie tożsamości świadków", ale nie oznaczało to prawa do utajniania zeznań co do okoliczności, z których nie płynęły bynajmniej informacje mogące doprowadzić do ujawnienia tej tożsamości, a tak niestety stało się w niniejszej sprawie.

W tym stanie rzeczy trzeba stwierdzić, że udostępniono oskarżonemu i jego obrońcy protokoły przesłuchania świadków, w których anonimizacją objęto nie tylko okoliczności wskazane w art. 164a § 2 d.k.p.k., jak i w art. 184 § 2 k.p.k., co uniemożliwiło obronie ustosunkowanie się do podawanych przez świadków informacji dotyczących okoliczności zdarzenia przestępnego. Stanowi to rażące naruszenie prawa, które mogło w istotny sposób wpłynąć na treść zapadłego wyroku zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji. Dlatego też Sąd Najwyższy w tym zakresie uchylił oba te wyroki i przekazał sprawę sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. Przy ponownym jej rozpatrywaniu sąd powinien, w razie przesłuchiwania świadków incognito, dostosować się do wymogów art. 184 § 1 i 2 k.p.k., nie utajniać zatem takich podawanych przez nich okoliczności, z których nie wynikają bynajmniej informacje o danych osobowych tych świadków, a jedynie te, które zawierają tego typu dane, we wskazanym wcześniej ich rozumieniu, czyli których poznanie przez stronę prowadziłoby do niedopuszczalnego ujawnienia tożsamości (osoby) świadka anonimowego.

OSNKW 2002r., Nr 9-1, poz. 72

Treść orzeczenia pochodzi z Urzędowego Zbioru Orzeczeń SN

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz politykę prywatności i cookies.